Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

zima

nie najłatwiejszy początek ferii

Gdyby ktoś mnie spytał co jest najtrudniejsze w byciu rodzicem to odpowiedziałabym: uczucie bezradności gdy dziecko choruje i chciało by się wszystko zamienić a nie można. Oczywiście wiem jak różne mogą być to choroby. Ostatnio nawet dowiedzieliśmy się,że jedna z dziewczynek z Agatki grupy z przedszkola zachorowała nagle na rzadką chorobę i rodzice szukają pomocy, pieniędzy, nadziei. Wtedy wszystko potrafi się przewartościować.

Jednak uczucie bezradności trwało u mnie (i jeszcze nie do końca przeszło) przez ostatnie dni. Choroba Agatki przybrała na sile, nie mogłam dodzwonić się do pediatry do któremu ufam, do którego jeździmy niestety prywatnie, ale u mnie w przychodni nie ma nikogo komu ufam. Lekarz zna nas od maleńkości Karolci, jest taki nasz, ale był niestety niedostępny.W środę gorączka Aguni przybrała na sile, katar męczył okrutny, kaszel dokuczał… nie miała sił, nie cieszyło ją nic, z domowych sposobów nie działało już nic. W czwartek M. poszedł więc do przychodni, lekarka uznała,że to wirusówka,przepisała 2 syropy….. Gdy wróciłam z pracy i zobaczyłam moje dziecko to się rozpłakałam.

To nie była ta sama wesoła,rozbrykana,psocąca Agatka :( :( :( Ubrałam ją i pojechaliśmy jeszcze raz do przychodni. Lekarka widząc mnie mało nie zastrzeliła mnie wzrokiem i przywitała pytaniem: po co znów jesteśmy. Mówię jej,że gorączka nie ustępuje,że są wymioty,że kaszel straszny. „Ale ja mówiłam,ze to wirusówka!!!Może jeszcze infekcja doszła,trzeba czekać”. Z wielką łaską osłuchała,zajrzała do gardła”nic nie widać!”stwierdziła i dała tabletki od gorączki które powinny dłużej trzymać…

Noc była straszna. Kaszel, wymioty, gorączka….W piątek wreszcie udało się dla M. dodzwonić do naszego lekarza.Pojechaliśmy po południu. Diagnoza: zapalenie oskrzeli i szmery w płucach…” Syropy które dostaliśmy w przychodni hamowały tylko kaszel co sprzyjało rozwinięciu się choroby. Poza tym podobno są polecane dla starszych dzieci… Czy czułam złość? Nie wiem, to była chyba wściekłość na głupotę naszej lekarki :( Dostaliśmy antybiotyk z zaznaczeniem,że jak do poniedziałku nie będzie widocznej poprawy to może czekać nas nawet szpital. Noc nie był łatwa, pierwsza dawka antybiotyku. Rano był już mały uśmiech,ale jeszcze nie wiele sił. Druga dawka antybiotyku, popołudniowa drzemka i … moje dziecko wstało samo z łóżka!!! Moje dziecko zaczęło podskakiwać, moje dziecko zaczęło podśpiewywać i uśmiechać się!!!Wróciło!!!Moje dziecko wróciło!!! :) Kaszel jeszcze męczy, ale już nie tak. Nosek zatkany,ale wszystkie leki Agatka dzielnie przyjmuje.Jestem z niej bardzo dumna. Grzecznie siedzi przy inhalacjach i puszcza do mnie oko. Zeszło, to napięcie przez ostatnie dni trochę zeszło. Antybiotyk zadziałał, jak dobrze!!!

Co sprawia największą radość rodzicom? To,że ich dziecko jest zdrowe. Stanowczo!!!!

U nas zaczęły się ferie. Zaczęłam też tydzień urlopu. Za oknem mamy wreszcie wyczekany śnieg!!! Agutka tak chciała pojeździć sankami… ale może tak szybko nie zniknie!!! Dziś Karolka ulepiła jej bałwanka na którego może patrzeć przez okno. Z tej Karolki to kochana siostrzyczka!!! :)

po chorobowo – przed świątecznie

Gdy już Karolka wychodziła ze swojego kataru niestety wirus dopadł Agatkę…W czwartek robiąc śniadanie pezybiega Agudia do kuchni i woła:

-mama mama Kalinka mówi gile masz!!!!

Śmiałam się,bo faktycznie Agatka zrobiła wielkie a-psik i trzeba było wytrzeć nosek :) tak się zaczęło i potrwało przez dwie noce pełne pobudek i trzy dni,ale domowe sposoby zaczęły wreszcie działać i od wczoraj można powiedzieć sytuacja opanowana,oby już nie pałętały nam się już żadne wirusy!Oczywiście gdy Agatka robiła a-psik i ktoś powiedział jej na zdrowie! to odpowiadała:dziękuję :) Jak słodko to brzmi w tych małych jej usteczkach :)

Śniegu za oknem wciąż nie mało,mróz wcale nie lżejszy…dziś jednak słońca było dużo dużo i wreszcie zmobilizowało mnie to do umycia okien.Wykorzystując czas,że Karolka w przedszkolu skakałam po drabinach zdejmując firanki,myjąc okna zakładając firanki… no!teraz przynajmniej pachnie już świątecznie!W piątek z Karolinką posiałyśmy też rzeżuchę i ma teraz radochę że roślinka zasiana kiełkuje.Niech choć w domu będzie trochę zielono skoro na podwórku biało…

Czytam teraz Karolince dzieci z Bullerbyn :) tak na prawdę czytanie to temat nadający się na oddzielny post,ale już tak mamy,że lubimy czytać i Karolinka od małego uwielbiała książeczki,tak teraz Agatka chłonie książeczki świnki Peppy czy Sezamowego Zakątka :) Dzieci z Bullerbyn to książka, którą doskonale pamiętam z mojego dzieciństwa i tak ostatnio wpadła nam w ręce,stara pożółkła książka…zapytałam Karolkę czy chce trochę posłuchać i wkręciła się.Czytamy po dwa trzy rozdziały dziennie i obie śmiejemy się z przygód dzieci.Ostatnio powiedziałam do Karolinki:-kiedyś sama będziesz czytała sobie tą książkę jak to będzie Twoja lektura,ciekawe czy będziesz pamiętała co czytamy.Karolka na to:-na pewno zapamiętam,a kiedyś ja będę czytała ją swoim dzieciom :) To było bardzo bardzo miłe :)

Jutro przyjeżdża moja siostra,Karolka nie może doczekać się cioci,Agusia nie pamięta,mieszkamy tak daleko od siebie,że widzimy się tylko raz w roku… :( ale dobrze,że teraz ta rozłąka dzięki internetowi mniej trochę boli… Ciekawe jakie kiedyś będą moje dziewczynki dla siebie.

zima wróciła,brrr :(

Nie myślałam,że jeszcze będę miała taki widok za oknem :( Fakt straszyli powrotem zimy,ale tyyyle śniegu i zamiecie,uuuuuu,tak nie miało być :/ ale mam nadzieję,że to już na prawdę ostatnie podrygi zimy.Dobrze,że choć u nas cieplutko,z naszymi Smerfami :)

Dziś Agatka skończyła 23 miesiące.Dokładnie za miesiąc już dwa latka,rety!Szybko.Ostatnio naśmiałam się jakiego to słownictwa moja niespełna dwulatka używa! :) Np.Wow!Fajne! :) Lub wow!supel! :) Yuhu!!!-gdy się cieszy,lub coś ciekawszego:kulde…tylko nie wie kiedy tego kulde używać,a nauczyła się tego oczywiście od Karolci :) Na siostrę też już coraz częściej nie woła Kali lub Kalo,tylko Kalinka :) Bardzo grzeczna nasza mała córcia też jest:gdy czegoś nie chce mówi:nie dziękuję!Tak to są jej słowa,gdy nie chce zjeść zupy,lub owocu,lub gdy po prostu czegoś nie chce to ucieka i mówi nie nie dziękuję,często dodając do tego również:później! :)

Ostatnio przez dwa dni tak się uparła,że zupy ona nie będzie jeść i nie ważne,że mama brała na „przegłodzenie” i nie ważne że mama liczy do 10 żeby chociaż córka spróbowała czy w ogóle jej będzie smakować to i tak słyszy:”nie dziękuję,później” i już…Tata więc ugotował dyniowej zupki (tata jest w tym najlepszy! :) ) i przechytrzył trochę naszego uparciucha mówiąc:choć jeść Agatko!!!Na co Agatka,że zupki nie chce,to tata powiedział,ze to nie zupka tylko taki krem,przyszła,zjadła,dziobek otwierał się szeroko,zjadła wszystko!!!Ale na drugi dzień już było nie nie, więc mama co?znów rosół ugotowała bo to jest pycha… ;)

Agatka też niesamowicie rozpoznaje uczucia,gdy ktoś jest smutny,zły,wesoły.Ogląda książeczkę i mówi „oj” gdy coś komuś się stało lub śmieje się w głos gdy jest śmieszna sytuacja.Straszny z niej teraz przytulak,np. gdy zmywam naczynia przychodzi do kuchni i tuli się do mojej nogi… albo tuli misie,słodkie to :)

Ostatnio też się naśmiałam z pewnej sytuacji.Karolinka gdy ma gorszy dzień lub gdy jest już zmęczona to jest bardzo przewrażliwiona na to co się do niej mówi.Był wieczór,poprosiłam o posprzątanie pokoju,Karolka w płacz,że ona zmęczona i nie da rady samej sprzątnąć.Wtedy powiedziałam do niej że nie trzeba płakać tylko powiedzieć mamie żeby pomogła na co ona w jeszcze większy płacz (cały czas obserwowała nas Agatka) na co ja powiedziałam podniesionym głosem,że przyjdę do niej jak się uspokoi i wyszłam…Przybiegła za mną Agatka i mówi:mama ksycy na Adzie!Popatrzyłam zdziwiona i spytałam:mam na Ciebie krzyczeć?Pokiwała główką,że tak,na co ja zażartowałam to marsz do pokoju sprzątać zabawki,na co Agatka udając płacz i robiąc jeszcze buuuu powiedziała:bzobze i poszła,za chwilę wygląda i mówi:jesce ksyc!Poszłam więc do pokoju i krzyczę że nie ociągać się,szybko zbierać,na co Agusia dalej udając płacz zbiera zabawki…Tak to rozładowało atmosferę,że i Karolka nie wytrzymała i nagle przestała płakać i zaczęła się śmiać :)

Karolince dużo poświęcaliśmy czasu gdy była malutka,myślę,że więcej niż teraz Agatce,ale obie mają niesamowitą wyobraźnię podczas zabawy.Karolka często coś wymyśla,że kimś jest,czymś jest,woli tak niż czasem używać do tego zabawek.Parę dni temu gdy przygotowywałam śniadanie przyszła do kuchni Agusia,ustała przy szafce wyciągnęła wskazujące paluszki prawej rączki i lewej i udając,że ze sobą rozmawiają mówi:pats,potwol!na co drugi paluszek:nie to nie potwol,to dzewo! Aha! :)))) Było to boskie!!!

Oczywiście nadal ulubionymi bohaterami są:Gizek (tygrysek),Kubu (Puchatek),osioł,maleństwo,klólik :)

Bardzo zadowolona jestem też z zakupu zabawki jaką dokonał w tym roku Mikołaj,pod choinkę ;)

Kupiliśmy duży zestaw klocków Playmobil,w tym domek,mnóstwo ludzików,zwierzaki z gospodarstwa.Dziewczynki bawią się tym rewelacyjnie!Nawet sama Agatka (choć to zestawy od 4 latek) potrafi usiąść,rozstawić,mówić sobie ludzikami po swojemu,bierze konika i mówi:wio koniu!Ostatnio powiedziała też do mnie:mama,daj uzdę! Oczywiście od Karolinki się tego też nauczyła :)

Zajączek w tym roku chyba „doniesie” kolejne zestawy klocków,bo niemalże codziennie dziewczynki je wyciągają i się bawią,lubię jak zabawka jest używana i nie cieszy tylko przez parę dni.

Tak na dworze znów zima,ale u nas cieplutko!Na koniec anegdota z wieczora.Dziewczynki przed myciem często się rozbierają i biegają trochę na golaska po domu,potem jest mycie zębów a potem mycie się.Podczas takiego golaskowego mycia Karolka ciągle ogląda się za siebie,pytam ją:co ty Karolinko robisz?Na co Karolka:sprawdzam czy moje bąki są widzialne :) :) :)

zimę też trzeba lubić

Ogólnie wolę lato niż zimę,a może nawet wiosnę gdy jeszcze nie jest zbyt upalnie,a wszystko budzi się do życia :) Ale zimę mamy,więc zamiast narzekać może trzeba ją polubić.Ostatnio dni nie były srogie w mrozy,choć z styczniu przez kilka dni byłam uwięziona z Agusią w domu przez -15 na podwórku.

Wczoraj wieczorem spadło znów dużo śniegu!Drogowcy nieszczęśliwi,dzieciaki uradowane!Póki jestem po tej drugiej stronie też się ucieszyłam bo temperatura zerowa więc śnieg doskonały do lepienia :) Choć te ubieranie w kombinezony,kozaczki,rękawiczki i czapki jest dość mozolny i człowiek może się napocić zanim wyjdzie w domu to dziś wyszliśmy nawet dwa razy!

Ulepiliśmy bałwana i dwa koniki,który jeden później był jednorożcem,a jeszcze później reniferem :)

Czas z spędzony na podwórku z moimi dziewczynkami relaksuje mnie,bo zawsze można je razem ogarnąć,choć oczywiście Agusia potrafi popłakać z jakiegoś powodu,ale…jeszcze tylko trochę zimy.Już niedługo zrzucimy te grube palta!Muszę cieszyć się tą zimą,przecież od wiosny praca, praca, praca…

A na koniec nasz rockowy bałwanek :)