Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

zabawa

oRlop a raczej już po…

Moim wakacyjnym wspomnieniem jest zapach jeziora,zapach drewnianego domku, zapach drewna pomostu, wędkarze którzy łowili tyle ryby, cisza i Mama.

To z nią spędzałam połowę wakacji nad jeziorem w ośrodku wczasowym w którym letniskowe domki były dla pracowników firmy w której pracowali moi rodzice.

Pamiętam wielkie komary,pamiętam jak chodziłam z mamą na grzyby, jak smażyła ryby.Pamiętam,że zawsze obok było tyle dzieci, że nie sposób było się nudzić, a dorośli do późnych nocnych godzin grali w karty.

Strasznie żałuję, że potem ten ośrodek wczasowy został sprywatyzowany, domki wykupione, ale tamto miejsce i tak zostanie w moim sercu ciepłym wspomnieniem.

Mieszkamy na Mazurach i choć w naszej miejscowości nie ma jeziora mamy do niego i tak bardzo blisko.W tym roku postanowiliśmy daleko nie jechać (60km) a ja w pracy dostałam możliwość spędzenia czasu w Wojskowy Ośrodku Wypoczynkowym w Mrągowie.Cieszyłam się bardzo i do pełni szczęścia potrzebna była tylko pogoda.

Góra czterech wiatrów i my, znów otaczał nas zapach jeziora,zapach drzewa na pomoście,las.Słoneczko nie szczędziło nam swego ciepła.Patrzyłam na moje dziewczynki i byłam taka szczęśliwa,że możemy być razem,że one też czują to co ja i mam nadzieję,że choć trochę zostanie w ich serduszkach tego wspomnienia.

Choć musieliśmy trochę skrócić wyjazd,ze względu na śmierć cioci to naprawdę dostałam duży zastrzyk energii.

Muszę się też pochwalić tym,że moja Agatka zaczęła już pięknie mówić literkę R!!!!Jestem pod wrażeniem jak gładko idzie jej mowa.Karolinka już więc nie jest ani Kalinką,ani Kalolinką tylko KaRolinką :) a najpiękniej wychodzi słowo: koRoRowy :) tak teraz w wielu słowach zamiast L jest R :) no i mnóstwo mnóstwo pytań:dlaczego woda jest zdrowa?Dlaczego czekolada jest brązowa?dlaczego musli ma suszone owoce?dlaczego moja praca jest tak daleko? :)

Wciąż też mega uparciuch z Agatki, och skąd ten mały człowieczek ma tyle zaparcia w sobie to nie wiem… ;)

Na koniec dwie anegdotki:

Jedziemy autem i Agatka mówi:teraz pobawimy się o matko!-a jak się w to bawi?-pytam.No ja coś mówię a ty odpowiadasz: o matko! :) :) :)

Rozwiązujemy krzyżówkę z Karolinką, na obrazku jest koza,zdaniem Karolinki to kozioł,pytam więc czy skoro są cztery kratki to jak się jej zmieści słowo kozioł?Na to Karolinka: no normalnie: KOŹĄ :) :) :)

Trzeba umieć radzić sobie w życiu ;)

IMG_8423

występy i wsytępki… ;)

Tydzień strasznie szybko i minął,szczególnie,że był na zmienny pracujący,wolne,pracujący…

W poniedziałek zostałam w domu ponieważ Karolinka miała występ w przedszkolu z okazji dnia mamy.To był już ostatni występ w przedszkolu…Pomarańczka od września ruszy w nowy świat,taki już duży…Występ był oczywiście śliczny,Karolka jak zwykle wierszyk powiedziała bez zająknięcia,wyraźnie i ślicznie,potem piosenki,laurki…i zaczął się czerwiec,ostatni miesiąc przedszkola.

Jeszcze chyba to do mnie nie dochodzi,że Karolka już taka duża…

Dziś z okazji dnia dziecka odbyło się też u nas święto rodziny.Pierwszy raz na dużym placu zabaw,obok Karolinki przedszkola.Pogoda na początku nie zapowiadała się zbyt ciekawie,a potem wyszło piękne słoneczko i było naprawdę GORĄCO!!!

Dziś też występowały przedszkolaki.Karolka trochę niedysponowana,bo przypałętał się jakiś brzydki kaszel :( ale zatańczyła z dziewczynkami,zaśpiewała piosenkę i powiedziała swój wierszyk z dnia mamy.Choć nieco zachrypniętym głosem,równie ślicznie.

„Wszyscy dzisiaj Ci winszują,każdy coś innego,

Cóż ja mam Ci droga mamo powiedzieć nowego?

A wiec jedno mam życzenie,dla Ciebie od rana,

byś nam żyła długie lata mamusiu kochana.

Żyj nam długo w pomyślności,

zdrowiu szczęściu i radości

O Twe dobro mamo droga,

promy dzisiaj Pana Boga”.

Potem były harce na dmuchanych trampolinach,karuzela,wata cukrowa….prawdziwy dzień dziecka! :) Cały dzień zleciał szybko,a na wieczór udało sie jeszcze zrobić grilla.Teraz leje,a za ścianą śpią moje cudaczki.Kocham kocham kocham…

A co do występków…w środę dostałam swój pierwszy mandat…za prędkość…śpieszyłam się do pracy…przekroczyłam 16km,dostałam pierwsze 4 punkty i 100zł do zapłaty…Mam nadzieję,że więcej już się to nie powtórzy bo mimo iż policjant był grzeczny i bardzo miły to przeżycia nie do opisania ;) Gdy powiedziałam Karolince,że dostałam mandat to powiedziała:dobrze mamo,że nie zamknęli Cię do więzienia :)

zamknięte w tej chwili

Pogoda,dużo słońca,upały,podwórko…tak minął nam weekend.Łapię wszystkie te chwile i chłonę.Moje cuda są już takie duże,takie kochane,takie moje.

Sobotni poranek.Słyszę głos Agatki w elektronicznej niani:cześć Kalinko!Wstawaj,miś wstał już! :) Budzi się Karolinko,zaczynają swoje zabawy,Karolinka w pewnym momencie kicha,a Agatka mówi:na zdlówko,na zdlówko Kalinko! :) Dopiero po jakiś 15 minutach wbiegają do nas bose nóżki naszych dwóch córeczek i wskakują do łóżka.Jak dobrze,że już weekend!!!

Potem jedziemy razem na zakupy,my trzy baby,bo tata chce porobić kilka rzeczy przy domu.Chodzimy,kupujemy,my,ja i moje córki,jak mi dobrze z nimi.

Po obiedzie dziewczynki biegają po podwórku bawią się,jeździmy rowerami.Kupiłyśmy składniki na ciastko,mamy ochotę zrobić na niedzielę.”Karolinko,idziesz ze mną do domu zrobić ciasto?”-pytam.”Tak mamo”-odpowiada Karolinka,po czym zauważa,że Michał wyszedł na podwórko….Karolinko bez zastanowienia mówi:”Mamo,wiesz to może zrób sama,ja zostanę pobawić się z Michałem” :) :) :) No tak,pierwszy chłopak już mi ją zabiera ;) Karolinka wraca do domu po dwudziestej,szczęśliwa,prze szczęśliwa,bo szukali z Michałem królowej mrówek,bo bawili się w swoje królestwa,bo rzucali się trawą :) Cieszę się,że tak fajnie się bawi,bo ja też spędziłam swoje dzieciństwo na tym samym osiedlu,między tymi samymi domami :)

Niedziela.Upał tak niemiłosierny,że leń w nas ogromny,ale co tam trzeba i też nic nie robić.Oczywiście przy naszych dwóch Księżniczkach nudzić się nie można,ale można i poleniuchować też trochę.Po południu jedziemy nad jezioro.Zastajemy tam dzieciaczki chlapiące się w wodzie…dziewczyny też wskakują i Karolka z pretensjami,ze nie wzięłam jej stroju kąpielowego!No,ale kto by pomyślał,że w maju wejdą już do jeziora!!!Pomoczona więc sukienka,Agatka na golaska…ale znów buziaki szczęśliwe i z wody wyciągnąć nie można! ;)

Gdy wróciliśmy poszłam do domu zrobić kolację,M. poszedł z dziewczynkami podlać ogródek.Gdy przyszłam patrzyłam na nich razem.Karolinka z konewką,Agatka krok w krok za nią,robi bęc na pupę ale zaraz się podnosi otrzepuje.Tak Agatka rzadko płacze gdy się przewróci,przeważnie szybko się podnosi i mówi:nic mi nie jest! :)

Patrzyłam tak na nich i pomyślałam jak ulotne są te nasze chwile,bo wciąż jednak gdzieś pędzimy,życie pędzi…zamykam więc w sercu to wszystko,chcę zatrzymać bo wiem,że już więcej Agatka nie będzie miała dwóch latek,bo rośnie,bo wciąż się zmienia,bo Karolinka nie będzie wiecznie tą moją mała dziewczynką,która chce się tulić do mamy.

Gdy kiedyś będziecie to czytały chcę byście wiedziały,że te nasze wszystkie chwile dają mi sens życia.

po świątecznie o przemijaniu

Tegoroczne Święta minęły bardzo intensywnie,choć pogoda po prostu powaliła wszystkich na kolana….

W sobotę pojechaliśmy ze święconką do kościoła samochodem bo nie było szans na spacer z koszyczkiem.Dookoła śnieg…sceneria iście Bożonarodzeniowa!Już nikomu nawet żartować się na tą pogodę nie chciało.

W tym roku już dwa koszyczki trzeba było przygotować,Karolinka i Agatka niosły swoje pisanki w swoich koszyczkach :)

Późnym popołudniem nadjechał brat z żoną i dzieciakami i zrobiło się gwarno,dzieciaczki jak to dzieciaczki raz lepiej raz gorzej,ale ogólnie fajnie już się dogadują,bawią,tylko z  Agatki taki mały obserwator,trochę się bawiła z nimi,ale większość sama,ale przyglądając się ciągle co porabiają starszaki :) Najchętniej uczestniczyła w zabawach ruchowych gdy dziewczynki były baletnicami lub robiły ćwiczenia,wtórowała im równo :)

Patrzyłam na moje Szkraby i pomyślałam sobie jak ten czas pędzi,jak to było gdy my kiedyś byliśmy dziećmi,jak inaczej rodzince podchodzili do wychowania,jak sobie radziliśmy itd.Patrzyłam i myślałam sobie czy moja mama też tak chciała zatrzymać czas byśmy jak najdłużej byli dziećmi czy raczej chciała byśmy dorośli,usamodzielnili się.Ja w każdym bądź razie chłonę każdą chwilę z moimi córciami bo widzę jakie to ulotne.

Jeszcze niedawno to moja siostra przyjeżdżała z takimi maluchami na wakacje,na święta,a dziś już dorośli mają swoje sprawy,swoje życia i przyjeżdża sama…Pamiętam jak zabierałam jej dzieci na randki z M.jak mówiły o nim:Twój koleżan ;) Potem na weselu takie dumne tańczyły z nami…tak niedawno…

Rodzina powinna się rozumieć,powinna utrzymywać kontakt,ale…nie zawsze jest tak jak by się chciało idealnie…Gdy się jest dzieckiem nie rozumie się czemu rodzice gniewają się na wujka i już nie chcą tam jeździć,czemu kiedyś ktoś się uśmiechał,a dziś do siebie nawet nie zadzwonią…tak się trochę właśnie pokręciło z rodzeństwem mojego taty :(

Fakt,że moi rodzice i jedno i drugie wyemigrowało daleko od swojego rodzinnego domu i to pewnie trochę wpływa na stosunki,ale gdy się chce…tak przynajmniej mi się wydaje,że gdy się chce to można być w dobrych kontaktach.

Kiedyś jak babcia żyła raz w miesiącu ojciec pakował nas w samochód i jechaliśmy 120 km na obiad do jego rodzinnego domu.Tam mieszkał brat ojca z żoną moją chrzestną i ich dwójka dzieci.Zapach wsi,wielkie podwórze,wokół obora,stodoła,ciągniki…takie klimaty…a w domu zawsze pachniało babką drożdżową… co się potem stało nie wiem…tajemnice rodzinne czasem są trudne… ostatni raz widzieliśmy się na moi weselu a potem za 4 miesiące na pogrzebie babci…to wtedy mój ojciec był ostatni raz na swojej rodzinnej ziemi,prawie 9 lat temu.

Życie toczyło się dalej,my z rodzeństwem wspominaliśmy często jak to było kiedyś,że może byśmy odwiedzili,ale ojciec nawet nie chciał słyszeć.Teraz gdy przyjechała siostra znów nas „naszło”,ojciec powiedział oczywiście,że nie ma ochoty,ale nie patrzyliśmy na niego,zadzwoniliśmy do nich,zaprosili od razu…pogoda nie zachęcająca,ale postanowiliśmy,że pojedziemy.

Tak więc jak w niedzielę po obiedzie gdy pojechał brat,poszliśmy jeszcze na trochę do teściów by w poniedziałek pojechać tam gdzie nie byliśmy już od tylu lat,do miejsca naszego dzieciństwa.

Rano trzeba było niezły kawał podwórka odśnieżyć.Nie do wiary,że taka pogoda wciąż się utrzymuje,ze tyle wciąż śniegu!!Bleeee!

Droga trochę zapomniana,ale za każdym odcinkiem przypominał nam się jej każdy fragment.Potem ten sam dom,to samo podwórko,ten sam zapach…Brak babci….wujek siwy…córka ich mieszkająca z nimi z mężem i swoimi dwiema córkami taka sama!!! :) tak A. jakby się wcale nie zmieniła,tylko życie nie łatwe…Ciocia także siwiuteńka,chora,od dwóch miesięcy w domu leży pod respiratorem…młodsza córeczka A.urodziła się jak Karolinka wcześniakiem,nawet w tym samym roku tyle że w styczniu a Karolka w grudniu i tyle,że Karolka zdrowa,a ona ma porażenie mózgowe,nie chodzi…

Trudne.Niby wszystko takie same,ale to tylko złudzenie.Życie pędzi do przodu,gna gna gna przynosząc tak różne doświadczenia.

Przyjechał też syn cioci i  wujka,oczywiście z żoną i swoimi dziećmi,zrobiliśmy sobie wszyscy zdjęcie,rety jak nas dużo!!!Rozrośliśmy się,jest nas więcej choć i też wielu brakuje.Babci i mojej mamy z powodu tego,że już ich z nami nie ma,ale taty…z powodu jakiś żali,jakiś nieporozumień???Ile można pamiętać?Czy u schyłku życia nie powinno się czuć już inaczej???

Żegnając się obiecaliśmy przyjechać gdy zrobi się naprawdę ciepło.”Przywieście dziadka”-powiedział wujek.”postaramy się”-odpowiedziałam.

Wizyta ta przywołała we mnie wiele wspomnień.Patrząc na Karolinkę i Agatkę biegające po tym domu po raz pierwszy, myślałam sobie,że jeszcze nie dawno ja taka tu biegałam,patrząc na sympatyczną choć chorą córeczkę A. myślałam sobie (po raz który?) jak wielką loterią jest wcześniactwo,jak różnie może się to skończyć…patrząc na ciocię myślałam sobie,że jak przyjedziemy następnym razem bardzo bym chciała ją zobaczyć…

Na pewno nie odłożymy tej wizyty na kolejne 9 lat.

wciąż nie wiosennie…ale tylko za oknem :)

Rety to co się dzieje za oknem wcale nie przypomina tego,że wiosna tuż tuż,że Wielkanoc że…że już mam dość tych zamieć i śniegu…bleee.Znów uwięzieni w domu…i z Karolką nawet, która po poniedziałkowym pobycie w przedszkolu przyszła zakatarzona i została…ech…

Na szczęście mimo cieknącego,czerwonego noska nic poważnego nie dolega i humor dopisuje,więc nie jest najgorzej.Wczoraj pod wieczór powiedziałam do Karolinki,że by mogła trochę pod kocykiem się wygrzać,że poczytam jej coś,pooglądamy książki.Karolka wskoczyła na łóżeczko (widać po jej oczkach,że uwielbia gdy się o nią tak troszczy) zrobiłam ciepłej herbatki,pozwoliłam pić w łóżku,wybrałam książki i Agatka…Agatka też oczywiście chciała kocyk.Rozłożyłam więc drugi dla niej,chciała na podłodze,przykryła się nim,poprosiła też oczywiście o książki :) Położyłam więc jej blisko,odwróciła się do nas,zobaczyła,że Karolka ma pod ręką chusteczki,więc o nie też poprosiła :) i wycierała nosek choć nic nie leciało i oglądała swoje książeczki,a my z Karolką czytałyśmy.Po pewnym czasie Karolinka mówi:ucho mi się zatyka od tego kataru.Agatka oczywiście też od razu mówi,że jej ucho też zatkane :) Karolinka mówi:boli mnie nosek,Agatkę też boli :) Cudne są te moje dziewczyny.

Dziś zrobiłam im kanapki na kolację,postawiłam na stoliczku,zaczęły jeść,a ja jeszcze poszłam po swoją do kuchni.Przychodzę a Agatka woła do mnie:witaj mamo! :) Ale najbardziej rozczula nas tym swoim dzię-ku-ję mamo,dzię-ku-ję tato,dzię-ku-ję Kalinko :)

Wczoraj gdy Karolinka rysowała,Agatka wzięła ludzika,pieska i konika i bawiąc się mówi:cześć koniu! to mój pies! choć piesu,mówie z koniem :) :) :) Parsknęłyśmy z Karolką śmiechem,a Agusia razem z nami.

Och tylko wciąż taka uparta na te zupy :( ogólnie na obiady :( Wciąż nie chce jeść bo nie chce zupy i już,a jak zrobię coś innego to je aż się uszy trzęsą…choć oczywiście też nie zawsze,ale z zupami jest masakra :(

Fajnie jest też gdy rzucę hasło:ścieramy kurze!Agatka dostaje czystą szmatkę,Karolka lubi specjalne mokre chusteczki,a ja szmatkę i pronto i biegamy po całym domu i sprzątamy razem.Agatka oczywiście chodzi za Karolką i wyciera po niej, co złości Karolę i mówi:Agatko tu już jest czystko!!! ;)

Dziś M. zrobił im studio nagrań.Mają spory samochód strażacki,wyciągnął drabinę,przyczepił do niej mikrofony zabawki a one śpiewały piosenkę z bajki księżniczka i piosenkarka,było to przecudne.Oczywiście mama zaraz poleciała po aparat i uwieczniła swoje Skarby,bo czas tak pędzi,tak pędzi…

zima wróciła,brrr :(

Nie myślałam,że jeszcze będę miała taki widok za oknem :( Fakt straszyli powrotem zimy,ale tyyyle śniegu i zamiecie,uuuuuu,tak nie miało być :/ ale mam nadzieję,że to już na prawdę ostatnie podrygi zimy.Dobrze,że choć u nas cieplutko,z naszymi Smerfami :)

Dziś Agatka skończyła 23 miesiące.Dokładnie za miesiąc już dwa latka,rety!Szybko.Ostatnio naśmiałam się jakiego to słownictwa moja niespełna dwulatka używa! :) Np.Wow!Fajne! :) Lub wow!supel! :) Yuhu!!!-gdy się cieszy,lub coś ciekawszego:kulde…tylko nie wie kiedy tego kulde używać,a nauczyła się tego oczywiście od Karolci :) Na siostrę też już coraz częściej nie woła Kali lub Kalo,tylko Kalinka :) Bardzo grzeczna nasza mała córcia też jest:gdy czegoś nie chce mówi:nie dziękuję!Tak to są jej słowa,gdy nie chce zjeść zupy,lub owocu,lub gdy po prostu czegoś nie chce to ucieka i mówi nie nie dziękuję,często dodając do tego również:później! :)

Ostatnio przez dwa dni tak się uparła,że zupy ona nie będzie jeść i nie ważne,że mama brała na „przegłodzenie” i nie ważne że mama liczy do 10 żeby chociaż córka spróbowała czy w ogóle jej będzie smakować to i tak słyszy:”nie dziękuję,później” i już…Tata więc ugotował dyniowej zupki (tata jest w tym najlepszy! :) ) i przechytrzył trochę naszego uparciucha mówiąc:choć jeść Agatko!!!Na co Agatka,że zupki nie chce,to tata powiedział,ze to nie zupka tylko taki krem,przyszła,zjadła,dziobek otwierał się szeroko,zjadła wszystko!!!Ale na drugi dzień już było nie nie, więc mama co?znów rosół ugotowała bo to jest pycha… ;)

Agatka też niesamowicie rozpoznaje uczucia,gdy ktoś jest smutny,zły,wesoły.Ogląda książeczkę i mówi „oj” gdy coś komuś się stało lub śmieje się w głos gdy jest śmieszna sytuacja.Straszny z niej teraz przytulak,np. gdy zmywam naczynia przychodzi do kuchni i tuli się do mojej nogi… albo tuli misie,słodkie to :)

Ostatnio też się naśmiałam z pewnej sytuacji.Karolinka gdy ma gorszy dzień lub gdy jest już zmęczona to jest bardzo przewrażliwiona na to co się do niej mówi.Był wieczór,poprosiłam o posprzątanie pokoju,Karolka w płacz,że ona zmęczona i nie da rady samej sprzątnąć.Wtedy powiedziałam do niej że nie trzeba płakać tylko powiedzieć mamie żeby pomogła na co ona w jeszcze większy płacz (cały czas obserwowała nas Agatka) na co ja powiedziałam podniesionym głosem,że przyjdę do niej jak się uspokoi i wyszłam…Przybiegła za mną Agatka i mówi:mama ksycy na Adzie!Popatrzyłam zdziwiona i spytałam:mam na Ciebie krzyczeć?Pokiwała główką,że tak,na co ja zażartowałam to marsz do pokoju sprzątać zabawki,na co Agatka udając płacz i robiąc jeszcze buuuu powiedziała:bzobze i poszła,za chwilę wygląda i mówi:jesce ksyc!Poszłam więc do pokoju i krzyczę że nie ociągać się,szybko zbierać,na co Agusia dalej udając płacz zbiera zabawki…Tak to rozładowało atmosferę,że i Karolka nie wytrzymała i nagle przestała płakać i zaczęła się śmiać :)

Karolince dużo poświęcaliśmy czasu gdy była malutka,myślę,że więcej niż teraz Agatce,ale obie mają niesamowitą wyobraźnię podczas zabawy.Karolka często coś wymyśla,że kimś jest,czymś jest,woli tak niż czasem używać do tego zabawek.Parę dni temu gdy przygotowywałam śniadanie przyszła do kuchni Agusia,ustała przy szafce wyciągnęła wskazujące paluszki prawej rączki i lewej i udając,że ze sobą rozmawiają mówi:pats,potwol!na co drugi paluszek:nie to nie potwol,to dzewo! Aha! :)))) Było to boskie!!!

Oczywiście nadal ulubionymi bohaterami są:Gizek (tygrysek),Kubu (Puchatek),osioł,maleństwo,klólik :)

Bardzo zadowolona jestem też z zakupu zabawki jaką dokonał w tym roku Mikołaj,pod choinkę ;)

Kupiliśmy duży zestaw klocków Playmobil,w tym domek,mnóstwo ludzików,zwierzaki z gospodarstwa.Dziewczynki bawią się tym rewelacyjnie!Nawet sama Agatka (choć to zestawy od 4 latek) potrafi usiąść,rozstawić,mówić sobie ludzikami po swojemu,bierze konika i mówi:wio koniu!Ostatnio powiedziała też do mnie:mama,daj uzdę! Oczywiście od Karolinki się tego też nauczyła :)

Zajączek w tym roku chyba „doniesie” kolejne zestawy klocków,bo niemalże codziennie dziewczynki je wyciągają i się bawią,lubię jak zabawka jest używana i nie cieszy tylko przez parę dni.

Tak na dworze znów zima,ale u nas cieplutko!Na koniec anegdota z wieczora.Dziewczynki przed myciem często się rozbierają i biegają trochę na golaska po domu,potem jest mycie zębów a potem mycie się.Podczas takiego golaskowego mycia Karolka ciągle ogląda się za siebie,pytam ją:co ty Karolinko robisz?Na co Karolka:sprawdzam czy moje bąki są widzialne :) :) :)

koniec ferii

Dwa tygodnie Karolinkowych ferii dobiegają końca.Jutro rano już przedszkole,a za rok będą to już najprawdziwsze ferie szkolne!!!Aż mi trudno w to uwierzyć….

Dwa tygodnie a tyle zmian…no bo jedyną stała rzeczą w byciu rodzicem jest zmienność ;)

Oto przykłady.Teraz gdy mogłyśmy się pobyczyć dłużej w łóżkach Agatka nagle się przestawiła i ostatni tydzień robi nam pobudki około 6:30…to zawsze ona dłużej spała,a tu proszę ile można.Pamiętaj jak była maluchem to mój dzień zaczynał się bardzo wcześnie,bo Agusia była często aktywna już od 5:30. :) ale potem było lato i słońce wcześnie wstawało,a teraz… jeszcze ciemno,no ale mój prywatny budzik przygotowuje mnie chyba do tego,że niedługo to już naprawdę będę musiała wcześniej wstawać,bo przed szóstą będzie już wyjazd do pracy…jeszcze tylko 3 miesiące…a dni lecą lecą jak szalone.Mama też przygotowuje Agatkę na swój powrót do pracy o ograniczyła już maksymalnie cycusia który służy już tylko do usypiania.Przez 2-3 dni był trochę bunt,było trochę płaczu,ale potem już Agatka to przyjęła,że już nie ma kiedy chce i widzę i odczuwam tę zmianę ogromnie,bo karmienie piersią naprawdę potrafi uzależniać!!! ;) Czasem gdy tylko wychodziłam na zakupy i wracałam Agatka szybko kazała mi się rozbierać i siadać by dać jej cycusia,gdy siadałam na fotelu na którym ją najczęściej karmię też od razu stała przy mnie patrząc błagalnym wzrokiem…lub gdy zobaczyła gdzieś goły mój brzuch,kawałek ciała zaraz chciała mnie ssać :) Teraz już tego nie ma i nie ukrywam,że jest trochę z tym łatwiej bo inaczej karmi się małego niemowlaka a inaczej brzdąca z niemalże całym uzębieniem ;)

Karolinka wymyśliła ostatnio że mamy co mają biała skórą mają białe mleko smakujące jak mleko,murzynki mają ciemne czyli kakaowe,Indianki mają czerwone o smaku truskawkowym a japonki żółte o smaku waniliowym :)

Karolinka też się zmieniła przez ferie.Pewnego dnia powiedziała do mnie:mamo,a co Ty powiesz żebym wreszcie spała bez lampeczki?Jak chcesz kochanie,to bardzo fajne,ale musi być to Twój wybór i od tamtego dnia moja córeczka śpi już bez światełka :) Nigdy jej do niczego nie zmuszałam czy do nocnika,czy do samodzielnego spania,do odstawienia smoczka,wszystko jej powoli przychodziło,był ten czas i już.Ja też długo chciałam spać przy świetle,nawet to pamiętam jak mama zostawiała mi włączone światło w łazience która była na przeciwko mojego pokoju i póki nie zasnęłam  ono się paliło.

Tak więc rosną moje córeczki.Rytm dnia ustawiony pod dwie córki od jutra zmienia się znów na pół dnia z samą Agatką i popołudnia razem.Najbardziej mnie cieszy nie zapeszając,że przy tych epidemiach,dużych mrozach,skokach pogody dziewczyny trzymają się zdrowe.

Karolinkę jeszcze w tym tygodniu M. zabrał do teatru lalek na Kopciuszka.Była szczęśliwa.Poza tym większość z mamą w domu,ale było fajnie.Ale kolejny tydzień ma nie mniej atrakcji,w śrdoe wyjazd z cała grupą na przedstawienie,a w czwartek bal karnawałowy! :)

Proszę dni nie pędźcie tak szybko!!!!

małe rączki potrafią :)

Ostatnio trwa jakiś ciąg gdy tata ciągle w pracy… a jak jest to biegamy,sprzątamy,robimy zakupy…ufff czasem codzienność może przytłoczyć :/ ale… ale nie trzeba się poddać tym gorszym dniom jakie mają raczej tylko dorośli,bo dla dzieciaczków każdy dzień jest inny,każdy jest wyzwaniem,każdy czegoś uczy.

Karolka mimo iż mama musi ugotować obiad,trochę ogarnąć choć z grubsza bałagan,zająć się też młodszą siostrą to się cieszy z ferii i twierdzi,że się nie nudzi.

Wczoraj postanowiłam mimo nieobecności M. postanowiłam zrobić z dziewczynkami ciasteczka.Trochę się obawiałam,bo czasem nagle coś wyniknie i trzeba wszystko rzucić by posprzątać itp.Plusem było to,że samo ciasto na ciastka było trzeba wyrobić wieczorem i na noc schować do lodówki.Przepis z wypożyczonej z biblioteki książki Przepisy Martynki :)

Tak więc po śniadaniu zabrałyśmy się za wałkowanie i wycinanie ciasteczek.Okazało się to bardzo fajną zabawą,bo ciasto super,nie brudzące ;) nie klejące tylko super się formujące.Wycinały ciasteczka zarówno rączki większe jak i mniejsze :)

Tak więc pierwsze wspólne pieczenie z moimi dwoma córciami mam za sobą :)

A na koniec dwie anegdoty też z wczorajszego dnia.Agatkę ciężko namówić na jakikolwiek owoc i mówię wczoraj do niej:

Agatko zjesz jabłuszko?-Nie!-A banana?-Nie!-A kiwi?-Nie!-Agatko dlaczego nie chcesz jeść żadnych owoców?-Adzia owoc!-Chcesz Agatko owoc?-Tak!-To co chcesz jabłuszko,banana,kiwi?-owoc!!!-ale owoc to właśnie jabłuszko,banan albo kiwi!-Adzia owoc!!!!! i płacz,no bo owoc Agatka by chciała ale nie jakiś konkretny. :)

Karolinka zobaczyła w sklepie zeszyty z księżniczkami i syrenką,spytała mnie czy jej kupię.W domu otwiera zeszyty i mówi o ten jest w kratkę a ten w paski :) (chodziło o linie)  :)

ferie

No i mamy kolejne ferie.Przedszkole w małych mieścinkach ma właśnie takie zalety czy rodzice mają z kim zostawić dzieci czy nie ferie i 2 miesiące wakacji są i tyle :) Na szczęście mama wciąż na wychowawczym więc Karolka szczęśliwa, ze wolne, że można dłużej pospać (choć jakoś wstaje bez problemu sama o tej samej porze ;) ) no i że błogie lenistwo,bo z mamą w domu :)

Lubię nasze chwile gdy mam je w domu razem,choć czasem jest to naprawdę spore logistyczne wyzwanie,bo niestety większość tego czasu sama z nimi,a na dworze wielki mróz więc nawet wyjść trudno na razie,ale dajemy radę.Trudne są te momenty gdy nagle zaczynamy jakąś zabawę a Agatka chce biegać,chce uciekać,chce się chować…no bo jeszcze inaczej patrzy na wszystko :) ale… mama coś zawsze wymyśli,to namiot z koców zbuduje,to plastelinę wyciągnie,albo farby i zawsze na jakiś czas zajęcie wspólne jest :)

W poniedziałek byliśmy na zabawie choinkowej zorganizowanej przez burmistrza naszego miasteczka.Fajnie było,bo impreza zorganizowana w restauracji,sporo miejsca,a panie z Gminnego Ośrodka Kultury też fajnie wszystko zorganizowały.Karolinka była Indianką, a Agatka tygryskiem :) kilka dni wcześniej natrafiłam na taki strój w używankach i kupiłam za grosze…a radości było,bo Kubuś Puchatek to ciągle wielki idol Agusi,a tygrysek to przecież jego kumpel.Specjalnymi fabami namalowałam wąsiki i nosek,tygrysek wzbudzał ogólne rozczulenie i uśmiech na twarzach :) A Karolka jak to prawdziwa Indianka też miała pomalowaną buzię i piórka w sukience :) Najważniejsze,że dzieciaczkom się podobało.

Wczoraj natomiast wypadł drugi ząb Karolince :) no i oczywiście w nocy przyszła znów wróżka zębuszka,tym razem zostawiając 3 zł pod poduszką :) no pierwszy był najdroższy ;)

Ostatnio dziewczyny ciągle coś plączą w mówieniu i wychodzą im śmieszne rzeczy,np wczoraj wieczorem po naszych zabawach był niezły bałagan w pokoju.Powiedziałam więc do KArolinki,że czas już posprzatać na co ona: no tak,nawet bez zęba sprzątać trzeba :)

Agatka za to gdy zjedliśmy śniadanie wstała od stoliczka mówi:jus!!! na co ja spytałam:a co się mówi po jedzeniu?Agatka na to:pseplasam… :) oczywiście wywołała tym u nas śmiech i dziś też po jedzeniu za każdym razem było pseplasam byśmy się śmieli :)

Agusia zaczęła też już ładnie wymawiać ś i ć lub ci si w wyrazach i ładnie powie babcia,kapcie,siano,choć,mieć itp. No i przez to,że siostrę ma teraz więcej niż na co dzień gdy chodzi do przedszkola to czasem walczy o uwagę mamy i gdy podejdzie i coś mi pokazuje a ja jeszcze chwilę coś kończę mówić Karolince woła głośni:ejjjj!!!lub ej ejjjjj!!!Czasem gdy Karolinka też zrobi coś co jej się nie spodoba też krzyczy:ejjjjj!!!!Często zaczęła mówić:no właśnie!ale to chyba mama tak mówi ;) Czasem gdy się słucha takiego malucha można usłyszeć siebie.

Dziś za to pojechaliśmy do sali zabaw,do basenów z piłkami i różnych dmuchańców,tam już coraz fajniej łapią dziewczynki wspólną zabawę,chodzą razem w labiryntach,”kąpią” się w piłeczkach.

Rosną moje Skrzaty…

moje córeczki

Nasz dom naprawdę tętni życiem!!!To słychać co chwila gdy nagle ktoś głośno woła:mama!!!Gdy biegają małe i te większe stópki,gdy się śmieją swym najpiękniejszy śmiechem,gdy się wygłupiają i wtedy gdy nawet się kłócą :)

Moje dziewczynki są niesamowite.Przez czas świąt gdy Karolka była w domu, dłużej nie chodziła do przedszkola zauważyłam jak bardzo się zmieniła,jak „wydoroślała”,jak sama się bawi i jak w tych zabawach używa wyobraźni!Lub siada i maluje,Karolka codziennie robi po co najmniej od 3 do 5 rysunków i czasem są na nich na prawdę niesamowite historie.Lubi też mi pomagać w kuchni,smarować kanapki,pokroić coś łatwego,nakryć do stołu.W wigilię ciągle prosiła by mi w czymś pomóc :)

Agatka za to też tak szybko rośnie!Największym sukcesem jest dla mnie to,że od połowy grudnia Agusia robiąc kupkę korzysta z nocnika!Zawsze zawoła,nawet jak ma pieluszkę,a gdy jej nie ma to siu siu też ląduje w nocniku,choć ostatnio właśnie w sylwestra siedząc u mnie na kolankach oglądała bez pieluszki bajeczkę i nagle poczułam jak robi mi się ciepło jakbym sama się zsikała :) uczucie nie do opisania ;) ale bywa też czasem,że jak się zapomni i kilka kropelek jej poleci to wstrzyma i resztę zrobi na nocniczek.Jest to dla mnie fenomen bo Karolka bała się długo nocnika i było kilka prób jej wysadzania i kilka nocników…i pieluszek się pozbyliśmy około 3 roku życia.I myślę,że to nie jej wcześniactwo miało na to wpływ,ani jej wychowania,musiała przyjść jej pora i tyle,nigdy jej nie poganiałam,ale pamiętam jak niektórzy mówili,że to długo,ale my się nie przejmowaliśmy.Agatce przyszło to troszkę łatwiej.

Wracając do dziewczynek to potrafią się już fajnie bawić,choć jest to jeszcze nie tak często,ale już.Szczególnie lalami lubią się bawić obie,w ganianego,a ostatnio w zapasy na łóżku rodziców.Czasem tak się naśmieję co one wyprawiają,jak się przewracają,jak się przy tym rechoczą…Agatka też we wszystkim małpuje Karolkę i ciągle,naprawdę ciągle się jej przygląda i powtarza.Bawiłyśmy sie ostatnio w szkołę,Karolka pousadzała misie,ona była nauczycielką,ja uczniami.Ona chodziła po :klasie” rozdawała” na niby kartki,książki a za nią ślad w ślad Agatka robiąca identyczne czynności.Oczywiście gdy któryś miś pytał o coś panią to i panią Agatkę też musiał spytać :)

Dziś też były dwie sytuacje gdzie się naśmiałam z Agatki.Pierwsza to gdy skakały po łóżku,ale Karolka sobie rozbiła kolano i płakała.Oczywiście Agatka podnosząc spódniczkę też mówiła:boli,aua,kuku i ją też musiałam głaskać,całować itp. :) a jeszcze odnośnie spódniczek czy sukienek to Agatka nie chce nosić wcale spodni! codziennie tylko się obudzi mówi siukni siukni i muszę zakładać spódniczkę lub sukienkę :)

Druga sytuacja była gdy się bawiłyśmy.Nachyliłam się i Karolka nie chcący uderzyła mnie lalką w brodę.Powiedziałam:auu!I Karolka powiedziała:przepraszam i dała mi buziaka,po czym Agatka wstała,walnęła mnie lalą i patrząc ze skruszoną minką powiedziała:psiam…co znaczy przepraszam i dała buziaka. :) Cała Agatka! :D

Podobnych sytuacji na co dzień jest kilka dlatego nigdy nie są nudne moje dni :) Choć bywam zmęczona,choć są sytuacje,że wyszła bym i poszła sama na spacer by się wyciszyć,ale… zmęczenie mija,samotny spacer pewnie po 5 minutach byłby nudny,więc staram się cieszyć każdą chwilą bo wiem,że mija i już nie wróci…Kocham Was nad życie!!!