Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

wyjazd

Przed rozdaniem kart

Dzwoniłam dziś do Olsztyna. Jutro jedziemy. Mam mętlik w głowie,z jednej strony dobrze,że już będzie wiadomo co to,z drugiej mam wrażenie,że już teraz wszystko się zmieni…

Chciałam zabrać dzieci,chciałam później gdzieś nimi pójść,ale mam coraz większe wahania. Chciałabym chyba by M. był ze mną…

Przypomina mi się tak wiele różnych chwil. To gdy traciłam swoje dzieci, czas gdy Karolinka walczyła o swoje życie, czas gdy odchodzili rodzice. Udźwignęłam, a teraz czasem zastanawiam się czy udźwignę to co usłyszę, czy znajdę siły do walki i czy ta walka będzie miała w ogóle sens…

Patrzę na swoją twarz, nie lubię miejsca gdzie jest zmiana. Gdy Agatka głaszcze mnie w tym miejscu chciałabym by zabrała rączkę. Mijam innych ludzi i przyglądam się ich twarzom. Patrzę i tak bardzo bym chciała by znów było normalnie.

najważniejsze to to by sobota była wolna i mieć telefon do strażaka ;)

Czy ja już kiedyś wspominałam,że czas za szybko pędzi…? ;) Na pewno!!! Tyle się dzieje i wiecznie go brak…

Czasem jednak mam wrażenie, że im bardziej napięty grafik tym więcej się sprężymy i zrobimy ;) Teraz ja się sprężam, bo zostałam sama. Jesień… M. znów wyjechał na miesiąc więc sama ogarniam dom, dzieciaki, a niełatwe to gdy wyjeżdża się do pracy o 5:50 a wraca o 16:30… tak babcia pomaga, trochę trzeba zacisnąć zęby, ale zaprowadzi i odbierze z przedszkola, chwilę przypilnuję, nie muszę się martwić choć wiem,że czas spędzony z nią to dla dziewczyn głównie telewizor… no ale to tylko 2 tygodnie, potem mam 2 tygodnie urlopu więc mam nadzieję będzie lżej.

W dodatku z tym czasem i pracą ostatnio wyszła śmieszna sytuacja. Któregoś dnia zadzwoniłam do Karolinki po szkole spytać jak było, a miała w tym dniu również religię. Spytałam czy pani może nie powiedziała im już terminu komunii na to Karolinka, cytuję: tak podała, 7 maja i wiesz sprawdzałam to jest sobota i będziesz miała wolne więc będziesz mogła przyjść! No tak… jak dobrze, że moje dziecko zadbało o to by jej komunia była w sobotę i by była mama…

M. pojechał w sobotę i tak to dzielnie we trzy sobie radzimy. Karolinka szkołę ogarnia super, zalicza też dzielnie pytania na komunię. Podoba mi się,że katechetka nie wymaga od nich uczenia się ścisłych regułek, tylko jak sama mówi: to jest w ich głowach. Mają poczytać i wiedzieć i mogą odpowiadać swoimi słowami, choć wiele dla dziecięcych główek jest niezrozumiałych rzeczy. No ale tak już jest, że nawet dorośli wierzą choć nie widzieli…

W sobotę był też kolega u Agatki :) Pierwsze odwiedziny. Koleżanki na razie jeszcze żadnej nie zaprosiła ;) Kubuś jest bardzo spokojnym dzieckiem przez pierwsze pół godziny prawie się do siebie nie odzywali, a potem zaczęli opowiadać o swoich „dalekich” wyjazdach kto gdzie był, Agatka pokazała Kubusiowi cały dom no i się rozkręcili ;)

W ogóle z opowiadań Agatki było tak, że rozmawiała z Kubą w przedszkolu i on miał ochotę do nas przyjść, poza tym Kuba chce zostać kiedyś strażakiem, ma kolekcję aut strażackich i powiedział,że jak kiedyś będzie się paliło to Agatka może do niego zadzwonić i on przyjedzie ;)

Wczoraj też pojechałam z dziewczynkami do galerii. Przymierzałam bluzkę w czerwono czarną kratkę i pytam Karolinki: i jak wyglądam? Na co Karolinka: dobrze mamo, tylko trochę jak prezent bożonarodzeniowy…. :) Bo kratka rzeczywiście fakturę kojarzoną z Bożym Narodzeniem ;)

Rosną więc dziewczyny moje kochane. Nie nudzę się z nimi o nie i jestem nawet bardzo dumna  szczególnie z Karolinki jak bardzo jest samodzielna. Dziś nawet wytarła mi kurze gdy byłam w pracy…

Kocham!!!!!!!!!!!

wakacyjne wspomnienia

Karolinka jako pierwsze zadanie domowe miała wykonać rysunek :”wspomnienie z wakacji”. Oto jej dzieło :)

IMG_2513

Wiem,że jako mama sama się zachwycam najbardziej, ale bardzo bardzo podoba mi się to wspomnienie.

W sumie to co przedstawia obrazek było na zakończenie wakacji, a dokładnie był to spływ Krutynią kajakami. Kiedyś z M. pływaliśmy tam, a odkąd mamy dziewczyny nie wybraliśmy się ani razu do tego czasu i było super :) Dziewczyny też załapały bakcyla, Agatka płynęła ze mną, Karolinka z tatą, urok tej rzeki jest naprawdę przecudny.

Trzeba przyznać, że wakacje były naprawdę udane i sporo udało się po podróżować. Jak zwykle nasze okoliczne Mazury, termy i piękną górą w Gołdapi, Olsztyn (po raz któryś, moje miasto ze studiów :) ), Mikołajki, Ruciane-Nida no i największa wyprawa do mojej siostry, która mieszka w Niemczech w Schwarzwaldzie.

Tam też ostatnio byliśmy przed tym jak na świecie pojawiły się nasze dziewczynki i teraz udało się już wybrać w tą nie krótką podróż bo nie dość, że przez całą Polskę to i całe Niemcy. Podróż odbyliśmy pociągiem co dla dziewczyn było kolejną atrakcją :) Były mega grzeczne i podróż z nimi była super! Ciocia nie pozwoliła nam się też nudzić przez ten tydzień, połaziliśmy po górach, okolicznych miasteczkach, nawet o Francję zahaczyliśmy czym Karolka była zachwycona, że za jednym wyjazdem była w dwóch państwach! ;)

Jednak to właśnie kajaki i nasze Mazury postanowiła Karolinka odzwierciedlić na swoim rysunku :) Dla mnie najważniejsze, że mogliśmy być razem.

A teraz nowy rytm się zaczął. Agatka podreptała z Krasnali do Kropelek, Karolinka do trzeciej klasy. Witaj nowe, nieznane!!!

Ferie w Warszawie

Ferie zaczęły się chorowaniem. W sumie Agatka zaczęła jeszcze ten poprzedzający ferie tydzień. Potem nieźle wzięło M. mi zwalił się nieziemski katar, Karolka więc łykając codziennie rutinoscorbin jakoś ocalała.

W zeszłym roku na ferie wybraliśmy się cała rodziną do Torunia. Było bardzo fajnie,ale… pogoda nie była zbyt przychylna, spadło dużo śniegu, którego brakowało na święta do tego wiał silny wiatr. Karolinka jest bardzo ugodowym człowieczkiem, jej to nie przeszkadzało, ale Agatce bardzo… tak więc przez to,że Agatka nie chciała chodzić,że marudziła,że chce wracać nie udało się też wszystkiego zobaczyć co chcieliśmy i Karolinka była w tym przypadku trochę „pokrzywdzona”.

Pogadałam więc z M. czy nie będzie mu smutno jak w tym roku zabiorę sama naszą Córkę do stolicy na 4 dni by poznała trochę Polskę. Na początku nie wyobrażał sobie jak to my same do Warszawy!!!Zgubimy się,okradną nas,napadną,to takie straszne miasto!!! ;) Ale wytłumaczyłam na spokojnie,że dam radę,że będzie ok. i na początku roku zamówiłam nam nocleg. Oczywiście plany nasze coraz bardziej zaczęły stać pod znakiem zapytania gdy Agatka zaczęła chorować i nic jej nie pomagało, potem choroba M. i jak tu zostawić,można powiedzieć dwoje chorych dzieci samych…? Karolka doczekać się nie mogła,Agatce poprawiało się tylko, M. rozłożony i do tego jeszcze do pracy chodził… ale powiedział: jedźcie,obiecaliśmy jej więc jedźcie.Dam sobie radę. Kochany…

Spakowałyśmy się i w czwartek 29 stycznia ruszyłyśmy autobusem do Warszawy. Oczywiście jak na święta było śniegu brak,a jeszcze w minioną niedzielę na spacerze wydawało się,że jest niemalże wiosna, to na nasz wyjazd spadł śnieg. Hura…!Podróż minęła nam super.Moje dziecko po wjechaniu do Warszawy zaczęło wołać: mamo patrz jakie wieżowce!!!Mamo patrz jakie budynki!!!Mamo jaka Wisła jest gruba!!! :) Mamo rób zdjęcia!!!  :)

No tak tak pewnie Warszawskie dzieci reagują gdy przyjadą na Mazury i widzą krowy,konie,owce :)

Każdy dzień miałyśmy niemalże zaplanowany. Nawet linie autobusowe, i tramwajowe sobie spisałam które będą nam potrzebne do poruszania się. Ja mama mam sobie nie poradzić w mieście? To niemożliwe! ;)

Po zameldowaniu się w hostelu pojechałyśmy sobie na obiad a popołudnie spędziłyśmy w Centrum Nauki Kopernik. Fajne miejsce. Byliśmy w podobnym w Toruniu, nazywał się Młyn wiedzy i choć troszkę mniejszy to mimo to wywarł na mnie fajniejsze wrażenie. Chyba dlatego,że bardzo fajni, uprzejmi i mili byli tam pracownicy. Wieczorem zmęczone padłyśmy dość szybko by kolejnego dnia zaraz po śniadaniu ruszyć w drogę!

Grób nieznanego żołnierza, Przedmieście Krakowskie, Pałac Prezydencki i dotarłyśmy na starówkę. Trochę zmarzłyśmy przez długi spacer poszłyśmy więc zwiedzić Zamek Królewski. Piękny!!! Bardzo nam się obu podobał. Ogrzane ruszyłyśmy na zwiedzanie starego miasta. potem ruiny zamku. Obiadek i pojechałyśmy sobie do Pałacu Kultury. Tam z góry obejrzałyśmy Warszawę a Karolinka wciąż zachwycała się ogromnymi wieżowcami!!! :)

Na wieczór zostawiłyśmy sobie pijalnię czekolady Wedla na ul. Szpitalnej gdzie moje dziecko czuło się jak w czekoladowym niebie a od ilości czekoladek kręciło jej się w głowie :) Dzień zleciał intensywnie i szybko.

Kolejnego dnia też zaraz po śniadaniu pojechałyśmy sobie na lotnisko. Moje dziecko również robiło ogromne oczy jak wielkie są samoloty, jak wyglądają przyloty,jak odloty :) Sobota była chłodniejsza niż piątek,ale postanowiłyśmy pojechać sobie do Łazienek Królewskich. Nie myślałam,że to miejsce tak się spodoba Karolince, musimy tam pojechać latem. Najwięcej radości przyniosły jak się okazało spacerujące pawie i niemalże oswojone wiewiórki. W jednej z alejek spotkałyśmy rodzinę która miała pół reklamówki orzechów i dali też dla Karolinki dzięki czemu ona też karmiła te śmieszne zwierzaczki, była zachwycona. Długi był nasz spacer i gdy zgłodniałyśmy udałyśmy się na obiad. Czułam się bardzo zmęczona i spytałam się Karolinki czy nie wróciłybyśmy do hostelu trochę odpocząć. Zgodziła się. Dzień wcześniej koleżanka napisała mi o Pałacu w Wilanowie i pokazie świateł. Karolinka bardzo była tego ciekawa więc długo nie odpoczywałyśmy i ruszyłyśmy na Wilanów. To była nasza jedyna trasa w której troszkę się pogubiłyśmy ponieważ nie znalazłyśmy przystanku z potrzebnym nam autobusem. Jednak ludzie nam pomogli i z dwoma przesiadkami udało nam się dojechać :) Jedno wiem: było warto. Spektakl świateł śliczny,ale prócz tego w oranżerii zrobiony był także labirynt świateł z bajki Alicja w krainie czarów. Karolinka powiedziała: tu jest niemożliwie bajecznie mamo!!! :) I tak było. Ogromne podświetlone filiżanki, królik wyskakujący z kapelusza, budzik, kula bilardowa, domek z kart, figury szachowe… cudeńka!!! Cieszyłam się, że jeszcze udało nam się zobaczyć to miejsce. Po tak długaśnych dwóch spacerach padłyśmy jak kawki ;)

Niedziela była w sumie ostatnim naszym dniem w Warszawie. Zarezerwowałam nam wcześniej bilety na przedstawienie baletowe w teatrze Palladium „Najpiękniejsze baśnie”. Sama też pierwszy raz byłam na na takim spektaklu. Było pięknie!

Karolinka powiedziała, że ten wyjazd był spełnieniem jej marzeń. Wiem, że z Agusią by nam się nie udało tyle zobaczyć i wiem też,że Karolince był potrzebny ten czas poświęcony tylko dla niej. Mam nadzieję,że będzie pamiętała i miło wspominała nasz pierwszy babski wypad sam na sam.

Stęskniliśmy się nie tylko my, ale i tata z Agatką. Zamiast więc wracać autobusem oni po nas przyjechali. Agatka już zdrowa, M. jeszcze nie do końca dobrze się czuł, ale przyjechał. Dał radę z Agusią, a ona też grzecznie z nim została i nie robiła żadnych problemów. Takie moje Kochane dzieciaczki :) Które tęsknią za sobą, a jak są razem to codziennie kłócą ;)

Mamy więc ostatni weekend ferii. Karolinka mówi,że cieszy się,że już do szkoły. Agatka do przedszkola iść nie chce…

No to zobaczymy jak będzie w poniedziałek ;)

nie lubimy października

Choć jeszcze końcówka wrzesień to nastrój październikowy dopadł nas już dziś…

Zeszły weekend Agusia przechorowała,ale w sumie dość łagodnie jej przeszło i na domowych sposobach się skończyło.Gorzej ja i M.,oj nas dopadło,a M. chyba podwójnie.Karolinka na szczęście ocalała,choć oczywiście zaraz odpukuję w niemalowane bo powiedz tylko głośno,ze dzieci są zdrowe to za parę dni jest już inaczej…

Tydzień minął jak zwykle okropnie szybko.Byłam z dziewczynkami w cyrku.Agatka wytrzymała prawie do przerwy,potem M. ją zabrał a ja zostałam jeszcze na drogiej części z Karolinką.Ale pamiętam też pierwsze pójście z Karolinką do cyrku,ona miała wtedy już 3 latka a mimo to też po połowie chciała już wracać.

Wczoraj natomiast było wielkie pakowanie i dziś odwieźliśmy naszego M. do autobusu,którym wciąż jeszcze jedzie,daleko,daleko od nas :(

Wczoraj Agatka żartowała,śmiała się,pytała:po czemu tata ma podróż?Ale dziś…dziś bardzo posmutniała na dworcu.Przytuliła się do M. i nie schodziła mu z rąk.Potem gdy przyjechał autobus i M. już zapakował swój bagaż nie chciała dać mu buziaka…a gdy wsiadł i autobus odjechał rozpłakała się rzewnymi łzami.Co spowodowało,że i ja i Karolinka też zaczęłyśmy płakać.Agusia wciąż mówiła:kiedy tata wróci,no kiedy?Ja chcę teraz żeby wrócił,nie chce żeby jechał.I na nic były obietnice,że pojedziemy kupić książeczkę,mówiła,że nie chce książeczki,że chce do taty… Kochana… odkąd wróciłam do pracy zauważyłam,że relacja między nią a M. bardzo się zmieniła,zacieśniła,a czasem nawet jak już byłam w domu po pracy to chciała Agatka żeby np to tata czytał na dobranoc,mimo iż był z nią przez cały dzień.

Moja mała Myszka już rok temu widać było,że choć nie rozumiała może wszystkiego to tęskniła,a w tym roku bardzo to przeżywa.Dziś często zapominała się i np po namalowaniu  czegoś wołała:idę pokazać tacie!Albo pytanie znów:kiedy tata wróci…

To już czarty raz gdy tak się rozstajemy na jakiś czas i gdy stałyśmy tak we trzy,a M. czekał w kolejce do pokazania biletu Karolinka powiedziała do mnie: nie lubię października!Ja też nie-odpowiedziałam i ja tes- powiedziała Agatka.Karolinka pobiegła do M. i powiedziała mu to samo w odpowiedzi usłyszała również:-ja też nie…

Nie lubimy,ale musimy przetrwać.Musimy być silne dla naszego mężczyzny.Ten tydzień nianią będzie babcia,a potem ja idę na 3 tygodniowy urlop i cieszę się,że pobędę z dziewczynkami, tęsknię za tym by tak z nimi po prostu pobyć.

Agusia w ostatnim czasie zaczęła pięknie mówić: sz,cz, ż!!!Już nie jest prose tylko proSZe, nie pomós tylko pomóż mi,  i nie po cemu tylko po czemu.Jestem taka dumna z jej wymowy!!!

W piątek Karolinka idzie na pierwsze powakacyjne spotkania plastyczne w naszym Ośrodku Kultury i w tym roku chce też chodzić na zajęcia teatralne.Zobaczymy jak będzie jej szło :)

Z ostatnich powiedzonek Agusi które udało mi się zapamiętać:

1. Agatka przychodzi do kuchni i widzi,że wstawiam ciasto do piekarnika i mówi:o ciasto mamo!Czy ono musi się upieknąć?

2. Zbieramy się na zakupy, mówię do Karolinki: wsiadaj Karolinko! Na co Agatka: mamo

mnie też wsiadujesz?

3 Moje ulubione: Agatka wchodzi do łazienki i widząc mnie myjącą ręce pyta:

- mamo po czemu umywasz rączki? :)