Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

wakacje

wakacyjne wspomnienia

Karolinka jako pierwsze zadanie domowe miała wykonać rysunek :”wspomnienie z wakacji”. Oto jej dzieło :)

IMG_2513

Wiem,że jako mama sama się zachwycam najbardziej, ale bardzo bardzo podoba mi się to wspomnienie.

W sumie to co przedstawia obrazek było na zakończenie wakacji, a dokładnie był to spływ Krutynią kajakami. Kiedyś z M. pływaliśmy tam, a odkąd mamy dziewczyny nie wybraliśmy się ani razu do tego czasu i było super :) Dziewczyny też załapały bakcyla, Agatka płynęła ze mną, Karolinka z tatą, urok tej rzeki jest naprawdę przecudny.

Trzeba przyznać, że wakacje były naprawdę udane i sporo udało się po podróżować. Jak zwykle nasze okoliczne Mazury, termy i piękną górą w Gołdapi, Olsztyn (po raz któryś, moje miasto ze studiów :) ), Mikołajki, Ruciane-Nida no i największa wyprawa do mojej siostry, która mieszka w Niemczech w Schwarzwaldzie.

Tam też ostatnio byliśmy przed tym jak na świecie pojawiły się nasze dziewczynki i teraz udało się już wybrać w tą nie krótką podróż bo nie dość, że przez całą Polskę to i całe Niemcy. Podróż odbyliśmy pociągiem co dla dziewczyn było kolejną atrakcją :) Były mega grzeczne i podróż z nimi była super! Ciocia nie pozwoliła nam się też nudzić przez ten tydzień, połaziliśmy po górach, okolicznych miasteczkach, nawet o Francję zahaczyliśmy czym Karolka była zachwycona, że za jednym wyjazdem była w dwóch państwach! ;)

Jednak to właśnie kajaki i nasze Mazury postanowiła Karolinka odzwierciedlić na swoim rysunku :) Dla mnie najważniejsze, że mogliśmy być razem.

A teraz nowy rytm się zaczął. Agatka podreptała z Krasnali do Kropelek, Karolinka do trzeciej klasy. Witaj nowe, nieznane!!!

wspomnienia z wakacjii

Po wakacjach zostały już tylko wspomnienia.Niestety nie miałam czasu by na bieżąco je spisywać.Nie lubię tak później „łapać” wszystkiego” ale wiem,że kilka tych chwil chcę tu zatrzymać, by nie uleciały. Za nami pierwszy tydzień przedskszolno-szkolnego roku i… Karolinka dobrze.Agatce 3 dni się spodobały potem pytała czy długo będzie jeszcze musiała chodzić do tego przedszkola… w środę została pierwszy dzień na leżaczkach,nie zasnęła,ale wczoraj i dziś pospała sobie :) dziś jednak upewniała sie czy na pewno ma wolne i czy jutro nie będzie musiała iść do przedszkola.

Przecieramy więc szlaki…przecieramy…

Wracając do wakacji w sumie lipcowe chwile zostały spisane,tyle sierpień umknął.

Ogólnie lato było ciepłe,jestem ciekawa jakie one będą miały kiedyś wspomnienia o wakacjach,bo dla mnie zawsze było ciepło,nawet jak padało to było ciepło,a teraz na starość to człowiek jakoś więcej narzeka a to za gorąco,a to czemu pada ;)

W sierpniu nie wybraliśmy się już na żadną dalszą podróż.Za to Karolinka pojechała na dwie wycieczki sama!Jedna organizowana była przez szkołę,jeszcze w czerwcu o niej wiedzieliśmy,jednodniowa ale bardzo upalana,Karolka wróciła umęczona,ale zadowolona.Pojechali niedalego przejechać się kolejką wąskotorową :)

Druga wycieczka była „poważniejsza” organizowana dla dzieci przez kościół.Karolinka bardzo chciała pojechać,wyjazd był już o szóstej rano,powrót o 21wszej. Martwiłam się,daleko ale sporo miejsc do zwiedzania.

Karolinka poradziła sobie świetnie i coraz bardziej dochodzi do mnie jakie mam już duże dziecko ;)

W sierpniu pojeździliśmy trochę też na koncerty,na dwa z dziewczynkami,na jednym bez. Fajnie było :)

Wakacje zakończyły się dla nas weselem ze strony M. i tu Pomarańczka zagrała jedną z głównych ról ponieważ ze swoim braciszkiem ciotecznym nieśli obrączki.

Och co to był za dzień,a dzieciaki tak świetnie się spisały,że nie mówili tylko młodej parze ale i o nich.Karolinka była bardzo szczęśliwa pełniąc tę rolę,a jednocześnie bardzo przejęta,gdy się obudziła tego dnia powiedziała,że ma motylki w brzuchu :) Patrzyłam na tę moją małą druhenkę w miętowej sukience z niedowierzaniem i nie opuszcza mnie wciąż zdumienie,że ona jest taka nasza i już tak duża choć jeszcze niedawno była tak maleńka….

Miałam w zanadrzu kilka też powiedzonek,ale trochę mi też umknęły :(

Pamiętam jednak pewną sytuację,wróciłam z pracy,zrobiłam po drodze zakupy i kupiłam jakąś kolorową gazetę (przyznam się,lubię poczytać czasem w kibelku). Jak rozpakowywałam rzeczy to od razu umieściłam ja w toalecie.Po chwili przybiegła Karolinka zrobić siku i nagle woła na cały dom: mamoooooo,a co to jest seks!!!! Na początku nie skojarzyłam skąd nagle jej to przyszło do głowy,potem zobaczyłam na okładce pisma: miłość czy seks,kariera czy rodzina- Agnieszka Szulim…. ;) potem nie mogłam się powstrzymać od śmiechu z całej tej sytuacji,ale nie zbyłam dziecka nie. Powiedziałam,że jest to okazywanie sobie miłości przez kobietę i mężczyznę przez bardzo mocne przytulanie… no nie zapytała na razie o szczegóły :)

Pamiętam też jak pewnego wieczora zrobiliśmy obie grilla i Agatka powiedziała:

-mamo jestem głodna na bagietkę!

Dziś w przedszkolu na podwieczorku gdy już na nią czekałam piła herbatkę,wstała i mówi:

-mamo wezmę tylko jednego pijaczka i już lecę!!! (łyczek-pijaczek-dobre skojarzenie ;) )

Agatka tworzy sporo czynności od jakiegoś przedmiotu i jest to przecudowne.

Na dziś chyba tyle… postaram się nie robić już tak wiele zaległości.

Padam…

Kocham Was moje Skabny!!!

oRlop a raczej już po…

Moim wakacyjnym wspomnieniem jest zapach jeziora,zapach drewnianego domku, zapach drewna pomostu, wędkarze którzy łowili tyle ryby, cisza i Mama.

To z nią spędzałam połowę wakacji nad jeziorem w ośrodku wczasowym w którym letniskowe domki były dla pracowników firmy w której pracowali moi rodzice.

Pamiętam wielkie komary,pamiętam jak chodziłam z mamą na grzyby, jak smażyła ryby.Pamiętam,że zawsze obok było tyle dzieci, że nie sposób było się nudzić, a dorośli do późnych nocnych godzin grali w karty.

Strasznie żałuję, że potem ten ośrodek wczasowy został sprywatyzowany, domki wykupione, ale tamto miejsce i tak zostanie w moim sercu ciepłym wspomnieniem.

Mieszkamy na Mazurach i choć w naszej miejscowości nie ma jeziora mamy do niego i tak bardzo blisko.W tym roku postanowiliśmy daleko nie jechać (60km) a ja w pracy dostałam możliwość spędzenia czasu w Wojskowy Ośrodku Wypoczynkowym w Mrągowie.Cieszyłam się bardzo i do pełni szczęścia potrzebna była tylko pogoda.

Góra czterech wiatrów i my, znów otaczał nas zapach jeziora,zapach drzewa na pomoście,las.Słoneczko nie szczędziło nam swego ciepła.Patrzyłam na moje dziewczynki i byłam taka szczęśliwa,że możemy być razem,że one też czują to co ja i mam nadzieję,że choć trochę zostanie w ich serduszkach tego wspomnienia.

Choć musieliśmy trochę skrócić wyjazd,ze względu na śmierć cioci to naprawdę dostałam duży zastrzyk energii.

Muszę się też pochwalić tym,że moja Agatka zaczęła już pięknie mówić literkę R!!!!Jestem pod wrażeniem jak gładko idzie jej mowa.Karolinka już więc nie jest ani Kalinką,ani Kalolinką tylko KaRolinką :) a najpiękniej wychodzi słowo: koRoRowy :) tak teraz w wielu słowach zamiast L jest R :) no i mnóstwo mnóstwo pytań:dlaczego woda jest zdrowa?Dlaczego czekolada jest brązowa?dlaczego musli ma suszone owoce?dlaczego moja praca jest tak daleko? :)

Wciąż też mega uparciuch z Agatki, och skąd ten mały człowieczek ma tyle zaparcia w sobie to nie wiem… ;)

Na koniec dwie anegdotki:

Jedziemy autem i Agatka mówi:teraz pobawimy się o matko!-a jak się w to bawi?-pytam.No ja coś mówię a ty odpowiadasz: o matko! :) :) :)

Rozwiązujemy krzyżówkę z Karolinką, na obrazku jest koza,zdaniem Karolinki to kozioł,pytam więc czy skoro są cztery kratki to jak się jej zmieści słowo kozioł?Na to Karolinka: no normalnie: KOŹĄ :) :) :)

Trzeba umieć radzić sobie w życiu ;)

IMG_8423

łapię słońce,łapię szczęście

Wreszcie słońce!!!Ciepło!!!Zaczęłam urlop!!! :) Wprawdzie tylko 2 tygodnie,ale urlop!

Kilka dni temu gdy byliśmy nad jeziorem nie mogłam wyciągnąć z wody Karolinki, była tak szczęśliwa chlapiąc się.Agatka bawiła się na plaży.

Przyjechała moja siostrzenica, dorosła już dziewczyna,a jeszcze niedawno była taka jak Agatka…w sobotę dojechał siostrzeniec,wesoło jest.

Wczoraj M. zabrał mnie na koncert naszej ulubionej kapeli.Było super!

Dziś gdy dziewczynki bawiły się na podwórku przyniosłam im dwie miski i nalałam do nich deszczówki z ostatnich deszczy zebranej w duuuużej beczce. Co to była za frajda!!! W strojach kąpielowych najpierw moczyły nogi,potem chlapały,potem znów dolewały sobie wody i znów skoki i tyle śmiechu tak cudownego!!!Potem Agatka wzięła konewkę,Karolinka wiaderko i zaczęły ganiać z tą wodą,zabawa trwała z dobre 1,5 godziny,a przy tym ich śmiech który tak kocham!!!!

Zamykam dziś te wszystkie chwile,bo dziś tu i teraz czuję się szczęśliwa. Zamykam by czerpać z nich energię na inne dni. Zamykam bo chcę pamiętać zawsze i byście i Wy wiedziały moje Księżniczki jak wiele dajecie mi!!! Nie do opisania szczęścia!!! Kocham Was!

Pomarańczka skończyła I klasę

Wcześniactwo – urodzenie dziecka między 22 a 37 tygodniem ciąży (przed 259 dniem ciąży) (…)Poród przed 32 tygodniem ciąży określane są jako skrajne wcześniactwo. W Polsce notuje się większy odsetek porodów przedwczesnych, niż w innych krajach Unii Europejskiej (…)Noworodki urodzone przed 36 tygodniem ciąży mają 30-krotnie większe ryzyko zgonu niż noworodki donoszone, a dla urodzonych przed 28 tygodniem ryzyko jest 200-krotne.”

Ostatnio dotknęłam znów tematu wcześniactwa w artykule Zwierciadła.Choć Karolinka w tym roku kończy już 8 lata to wciąż ten temat bardzo mnie porusza, samo słowo wcześniak sprawia,że mój słuch się wytęża a ciało napina, na chwilę zamieram.

Czytam historie wcześniaków z różnymi przeżyciami i z różnymi konsekwencjami przedwczesnego porodu.

Martwię się czasem jak to będzie kiedyś gdy Karolinka dorośnie,jak będzie służyło jej zdrowie,jak będzie u niej w temacie macierzyństwa,jak będzie radziła sobie z całym tym zwariowanym światem.

Dziś jest bardzo wesołą dziewczynką choć czasem mam wrażenie,że też zbyt dorosłą jak na swój wiek.Cieszy mnie przede wszystkim to,że jest zdrowa,a to jak się uczy jest tylko niesamowitym dodatkiem do mojej dumy.

Pierwszą klasę skończyła z wyróżnieniem.Dostaliśmy list gratulacyjny jako rodzice…Na świadectwie czytam jaką jest uprzejmą,sprawiedliwą,koleżeńską dziewczynką.Jakie ma bogate słownictwo,wiedzę na temat przyrody,że radzi sobie bez problemu z czytaniem i pisaniem oraz,że matematyka nie sprawia jej trudności.

Wiem,że to dopiero pierwsza klasa,ale gdy przypomnę sobie te kilka lat wstecz,to jak modliłam się o to by po prostu żyła,potem jak walczyliśmy z rehabilitacją i wszystkimi specjalistami,a dziś trudno uwierzyć,ze to ta sama maleńka Pomarańczka.

Skończyła już pierwszą klasę!Jestem tak z niej dumna,że nie wyrażę tego żadnymi słowami.Kocham Cię Córeczko!!!

Udanych wakacji!!!Udanych wakacji dla wszystkich dzieci!

ostatni tydzień wakacji

Tak to jest,że jak nie napiszę na bieżąco to potem nie wiem od czego zacząć.Dzieje się tyle, a czasu mało.

Miniony tydzień obfitował w różne fajne przygody i wydarzenia.Zaczepiając jeszcze poprzednią niedzielę to byliśmy z dziewczynkami w Leśniczówce Pranie,na praniu bajek.

Lubię to miejsce,wcale się nie dziwię,że i Konstanty Ildefons Gałczyński odnajdywał tak swój spokój.Bajkę przeczytałam nam aktorka Elżbieta Kępińska,a potem pani leśnik poprowadziła warsztaty plastyczne.Fajna zabawa była.Karolinka bardzo chciała też zobaczyć od środka leśniczówkę gdzie w sprzedaży były także książki dla dzieci.Wybrała bajkę o Gałczyńskim i wielką niespodzianką było gdy Pani która sprzedawała napisała Karolince i Agatce dedykację na początku książki ponieważ była jej autorką :)

Potem była środa i nasza 9 rocznica ślubu :) Znów wyskoczyliśmy na obiad bez dziewczynek :) M. przyjechał po mnie od razu po pracy dzięki czemu mieliśmy choć trochę więcej czasu dla siebie.Dziewczynki zostały z babcią.Miło było :) ale z tej okazji spotkała nas jeszcze jedna niespodzianka :)

Lecz najpierw był piątek i urodziny M. :) Dziewczynki zrobiły laurkę i rani gdy M. wrócił z pracy zaśpiewały mu 100 lat.

W piątek miała odbyć się nasza niespodzianka,ale trochę pogoda ją popsuła…zostało wszystko przesunięte na sobotę i w sobotę zaświeciło nam śliczne słoneczko :) I mogliśmy pojechać na rodzinną sesję,którą dostaliśmy w prezencie od koleżanki :) od koleżanki fotografki :)

Pojechaliśmy na skąpaną słońce łąkę i tam cała nasza rodzinka została „obstrykana”. Agatka miała oczywiście swoje wizje na niektóre zdjęcia,ale dzięki temu nie było nudno.Była też mniej miła przygoda,bo z całej wyprawy Karolka przywiozła kleszcza :( M. usunął,nic złego się nie dzieje i mam nadzieję,że będzie ok.Ale ogólnie bardzo miło będziemy będziemy wspominać tą przygodę :)

W drodze powrotnej z sesji spotkaliśmy też śliczne konie,duże i malutkie.Agatce szczegolnie spodobał się jeden maluszek ktorego głaskała i on ją obwąchiwał a ona się śmiała.W pewnym momencie mówi:wiesz nazywam się Agatka.Konik na to skinął główką a Agusia zadowolona mówi do mnie:on mnie rozumie! :)

Z ostatnich powiedzonek Agatki których czesto używa jest:

-bo czemu? czytaj:dlaczego? :)

- na pytanie czemu to zrobiłaś odpowiada: bo tak… :)

- gdy mówię,choć będziemy jeść obiad mówi:no poczekaj,maluję!inna sytuacja:Agatka siedzi u mnie na kolanach i mówi:o masz zielone oczy?!Nie mama szare i w tym czasie jej paluszek wędruje w moje oko…zamykam na co Agatka:no poczekaj tylko dotknę! :)

-bawiąc się w sklep Agatka pyta: chce kupić coś od mnie? :)

Karolinka też ostatnio po obejrzeniu kucyków Pony mówi:a wiesz Pinki Pay miała ogórki na oczach w  salonie kosmetycznym!Tłumaczę więc że ogórki działają wybielająco dlatego można z nich robić maseczki… na to Karolcia:a jak położę na zęby to też mi się wybielą? :)

Przed nami ostatni już tydzień wakacji.

pierwsza połowa wakacji za nami….

Lipiec prawie już minął,upały wróciły,tak duże,po ponad trzydzieści stopni,że czasem trudne do zniesienia…niestety południe trzeba siedzieć w domu ze względu na zdrowie,samopoczucie itp.Dziewczyny chlapały się w ten weekend znów w swoim dmuchanym baseniku,nad jeziorami przepełnienia,więc nie ma to jak swoje podwórko.

W piątek wyposażyliśmy naszą uczennicę w tornister i piórnik.Czekała na ten piątek ze zniecierpliwieniem,bo pracowałam krócej i przyjechał M. razem z dziewczynkami po mnie do pracy i ruszyliśmy na zakupy.Wybór duży,większość z Monter High,ale Karolka wybrała czarno różowy tornister z pieskiem,a piórnik z konikiem.Biurko też już zamówione będzie jutro lub w środę,a w weekend ruszymy z malowaniem pokoiku.Będzie się więc działo w ten weekend u nas gospodarczo ;)

Na zakupach oczywiście Agatka buntowała się dlaczego dla niej też nie kupujemy tornistra,więc dostała też malutki piórnik z kucykami i włożyła do niego swoje mazaczki i pilnuje go bacznie :)

Ma też nasza mała Księżniczka ostatnio humory na wielkie buuuu.Buuuu jest czesto bez łez lub z ich niewielką ilością.Buuu jest głośne i długie.Buuuu często dotyczy nie wiadomo czego,bo gdy jest buuu to dogadać się nie można… Oczywiście często najlepiej ignorować,ale buuu potrafi trwać i 10 i 15 minut a  wtedy wydaje się to nieskończenie długo…czasem interweniuje też dziadek który słysząc zawodzenie buuuuu przybiega by pocieszyć,wtedy buuu jest jeszcze dłuższe…

Wczorajsze np takie buuuu wyszło przy jedzeniu frytek.Agatka ugryzła jedną po czym powiedziała:ałłłł i buuuu….pytam czy ugryzła się w języczek,ona nic,pytam czy zabolał ząbek,ona nic…pytam czy połknęła za dużo frytki ona nic buuu…proponuje picie buuu….no  i co jeszcze można… poszłam po miseczkę małą,bo czasem buuu jest przez to,że ktoś wziął frytkę tą którą chciała Agatka,odłożyłam jej a ona dalej buuu,przyszedł dziadek,większe buuu,poszedł dziadek,a my z Karolką wyszłyśmy do drugiego pokoju,po upływie nie wiem może minuty,góra dwóch,wbiega w podskokach Agatka,trzymając miseczkę z frytkami i mówi:już skończyłam swoje buuu…. no i co na to?Powiedziałam:super! :)

A przyszłej uczennicy wyleciał kolejny ząb.Pozbawiona jest więc dwóch górnych jedynek co wygląda fantastycznie i słychać śmiesznie w wymowie niektórych słów. :)

Coraz płynniej wychodzi też jej czytanie.Sporo jeszcze wyrazów składa po literce,przy pisowni niektórych literek ma jeszcze lustrzane odbicie,ale dla mnie nie musi być najlepsza.Wszystkiego się powolutku nauczy.Dla mnie najważniejsze że jest,bo tak dzielnie walczyła by tu z nami być…

Mam nadzieję,że następna połowa wakacji upłynie nam równie dobrze,może uda się jeszcze gdzieś wyjechać,ale na razie remont czeka! ;)

zapamiętane dialogi :)

Niedawno wróciłam do pracy,a to już trzeci miesiąc się zaczął odkąd przestałam być mamą na pełny etat…powtarzam się,ale czas goni goni!

Weekendy uciekają również…w miniony byliśmy na drugich urodzinach M. chrześniaka,synka mojego bratanka.Prawie rówieśnicy z Agatką,fajnie patrzeć na takie dwa podobne szkraby :)

Trochę udało mi się złapać dialogów,a raczej powiedzonek Agatki,choć oczywiście bez kartki się nie obyło ;) Agatka jest prawdziwą damą,codziennie chodzi w spódniczce,albo sukieneczce,a gdy jest chłodniej zakładam jej pod spód getry,ale nigdy spodnie!O nie!Agatka na to nie pozwoli ;) Gdy tak paraduje w tych swoich spódniczkach często pyta mnie:mamo,ładną jestem baletnicą? :) Lub mamo ładna jestem Laguna? (Laguna to jedna z lalek Monster High,które uwielbia Karolinka,no a jak starsza siostra,to i młodsza koniecznie!) Wspominałam już,że na dzień dziecka kupiłam Agatce puzzle duże z Dorą i no fajne są….ale jak Karolinka usiądzie i układa Monster High 100 elementów to Agatka siada obok i nie raz uda sie z małych kawałeczków ułożyć jedną z lalek! :) układając te puzzle często mówi też tak:mamo patrz ten tu pasuje idealnie! :)

Czasami gdy Agatka coś zrobi mówi też tak:-mamo to będzie git!Bo tak mówi tata! :)

Gdy w sobotę wracaliśmy z urodzinek zajechaliśmy na plażę,były pokazy paralotniarzy.Fajne,Karolince się szczególnie podobały.Dziewczyny miały ze sobą chrupki,jedną większą paczkę i jadły wspólnie,potem gdy usiedliśmy na pomoście Agatka przejęła paczkę i rozpoczął się taki dialog:

K:-Agatko nie musisz mi podawać po jednym chrupku sama sobie wezmę!

A-Jesteś mała,dam ci sama..

K:-jestem duża poradzę sobie…

A:-nie poradzisz,muszę Ci dać!

K:-daj mi potrzymać,nie musisz mnie karmić!

A:-właśnie,że muszę!Muszę,muszę,muszę! :)

Ubierając się w niedzielę do kościoła Agatka podchodzi do mnie i pyta:

-które buty zakładasz?Te tupiące?O ładne! :) :) :)

Prawdziwa kobieta! ;)

Karolince macha się nieźle druga jedynka i pokazuje mi codziennie ile,na co Agatka mówi,że jej też się machają i rozdziawia mocno buźkę,a ostatnio wymyśliła,że wróżka zębuszka przyniesie jej włoski pod pachami! :)

Miałyśmy też ostatnio śmieszne zdarzenie,bo na wspomnianych wcześniej urodzinkach Agatce zachciało się siku,poszłam z nią do ubikacji,ale nie pasował jej kibelek,nie chciała usiąść mówiła,że już nie chce…oraz,że to nie jej kibelek.Potem zajechaliśmy na chwilę do supermarketu,Agatka woła:siusiu!!!Biorę,wychodzę z nią do toalety,Agatce znów nie podoba się kibelek,mówi,że nie chce,wracamy,Agatka woła:siusiu!… Wychodzę,pytam czy zrobi na trawkę skoro nie chce na kibelek,kiwa główką,że tak,wychodzę ze sklepu,szukamy ustronnego miejsca,uff siku poszło,chwalę,że ładnie zrobiła siusiu na trawkę.Następny dzień:niedziela.Wieczór.Dziewczyny biegają po podwórku,nagle Agatka staje w rozkroku i woła:mamo patrz,robię siusiu na łączkę!Ładnie?

-Ładnie Agatko-odpowiadam-tylko następnym razem trzeba jeszcze zdjąć majteczki! :) :) :)

-Aha-odpowiada zdziwiona Agusia :)

to co mam

Mama  ma ostatnio małe stany depresyjne :( A wszystko ze względu tego,że tęskni za swoimi Skarbami.Mama by chciała przedłużyć dobę o chociaż 2 godziny,albo pracować nocą by w dzień być ze swoimi dziećmi.Mama tęskni za czesaniem włosów Karolinki do przedszkola,za odbieraniem jej z niego,za pytaniem pani jak było,za tym,że mogła pójść na długi spacer z dziewczynkami i wyrabiała się niemal ze wszystkim gdy była w domu…ale mama pracuje,dużo i długo nie mam jej w domu,bo mama ma bardzo daleko swoją pracę,mama ma przez to coraz częstsze wyrzuty sumienia…

Większość powtarza dookoła,że dzieci szybko rosną,a pracy innej nie ma…że dobrze,że mama ma takiego męża który jest z dziećmi (mama wie,że bez Niego na pewno nie dałaby rady…),mówią,że czas szybko mija i dzieci nie będą potrzebowały za jakiś czas mamy co dziś…ale to są mamy dzieci,mama nie chce tracić tych ważnych chwil,które teraz są…choć wiem,że może inne mamy jeszcze więcej pracują i więcej ich nie ma w domu,ale…no właśnie jest to ale które tak trudno opisać… :(

Jest na szczęście weekend.Upalny weekend.Dziewczynki pluskały się już w baseniku,ich opalone buzie tryskają uśmiechem,ich piskliwe głosiki wypełniają ten dom.Tak mi dobrze,właśnie z nimi.

Dziś się mierzyłyśmy przy futrynie Karolka:120cm,Agatka-90cm :)

No i teraz już wiem dlaczego znów musiałam wymienić garderobę o rozmiar większą :)

Mama jest taka dumna ze swoich córeczek.Agatka nie dość,ze nie chce nosić pieluszek i woła pięknie na nocniczek lub częściej na kibelek to w dodatku zbuntowała się i na noc nie chce pieluszki!Wysiusia sie przed snem i rano grzecznie maszeruje znów do ubikacji i jak na razie żadnej wpadki!

Karolce został już tylko tydzień do wakacji.Ostatnio Karolinka przeglądała swoje gazetki z kotami,były tam figurki chińskich kotów przynoszące szczęście np. w miłości,zdrowiu,bogactwie.Na następny dzień byliśmy na zakupach i była akcja zbierania żywności zorganizowana przez caritas.Kupiliśmy coś tam i dałam Karolince by zaniosła do koszyków.Po wyjściu Karolinka mówi:mamo wiesz co chciałabym dać tym biednym dzieciom?Co takiego?-spytałam.Tego kota bogactwa…wzruszyło mnie to bardzo,moje kochane wrażliwe serduszko.

W zeszły weekend była u nas na noc koleżanka Karolinki,Kasjanka.Nareszcie po latach udało się,że i ona będzie miała rodzeństwo.Tak na marginesie to straszne,ale to chyba pierwsza ciąża która mnie już nie boli,z której potrafię sie cieszyć,tak szczerze pogratulować…

Dziewczynki zbierały ze mną truskawki i w pewnym momencie Karolinka mówiła:Kasjanko wiesz,fajnie jest mieć siostrę,bo jak brata to ja nie wiem… :)

Inny czas,wpadł do nas znajomy,rozmawia z M. dziewczyny bawią się na podwórku,ale zaczynają już trochę nudzić,mówię więc do M.:idę z małą trochę na rower! Na co Agatka spogląda na mnie groźnie i mówi:zadna mala nie jestem tylko duzia! :) :) :)

Przekręca też czasem jakieś słowa śmiesznie,albo raczej tworzy własne mówiąc:ja to mamo weznełam,skrecujesz mamo,kredkuję mamo :)

I dużo jeszcze bym chciała napisać,ale czasu nawet na to mało…ale choć trochę łapię tych chwil,chwil z nimi,bo wiem,że są moim największym bogactwem.