Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

urodziny

kwiecień

Długo w tym roku czekaliśmy na wiosnę,na ciepłe dni. Jadąc codziennie do pracy obserwowałam jak powoli budzi się przyroda. Przylatują pierwsze ptaki, drzewa puszczają pąki… Och ja też przysnęłam nieco snem zimowym ze wpisami….

Święta minęły spokojnie,bardzo spokojnie.M. pierwszego dnia świąt pracował, brat w tym roku z dzieciakami też nie przyjechał,byliśmy tacy dla siebie tylko i tego mi brakowało. Największą radością były jak zwykle roześmiane buźki podczas szukania prezentów od zajączka…

Tydzień po Wielkanocy był wielkidzień ;) 11 kwietnia Agatka skończyła 4 latka… był to pierwszy tak cieplutki dzień,że udało się zrobić imprezę plenerową ;) Były balony poprzyczepiane do huśtawek i trampolina i dzieciaki.Tort z roszpunką, wymarzona gitara elektryczna i toaletka… dzieciaki się wybiegały,wyszalały,wybawiły.Było bardzo fajnie,a Agatka powiedziała,że było tak jak sobie to wymarzyła :))))

Blond włoski podskakują niesfornie podczas biegania, wystają spod czapeczki, opaski, spineczki, wciąż ciężko uprosić o ich spięcie… Małe oczka patrzą, obserwują, kodują wszystko. Buziak się nie zamyka, uwielbia dyskutować, uwielbia śpiewać, robić tysiące min, dawać całusy. Rączki malują piękne księżniczki, kwiatuszki, baloniki, zaplatają się na szyi i świat przestaje istnieć.Choć na chwilę, zamykam się w tym uścisku i nie chcę pamiętać,że dzieje się cokolwiek innego…

ośmioletnia Pomarańczka

13 grudnia zdmuchnęłaś już świeczkę z cyfrą 8,ale to dziś skończyłaś swoje 8 lat.O rety… Tylko tyle i aż tyle.

Nie jesteś już małą dziewczynką, choć wciąż uwielbiasz bajki i wołasz mnie bym się z Tobą pobawiła.

Masz też wciąż delikatne miękkie jasne włosy, które dajesz mi dzielnie splatać codziennie. Cierpliwości masz w sobie dużo, to bez zwątpienia, co przekłada się na to jak precyzyjnie potrafisz zrobić rysunek.

Lubię słuchać jak śpiewasz, lubię patrzeć jak tańczysz i mimo iż w wielu sytuacjach jesteś nieśmiała to uwielbiasz występować :)

Patrzę też często na Twój uśmiech. Uwielbiam gdy jest radosny, ale masz też uśmiech często zadumany, uśmiech przykrywający coś z czym nie zawsze chcesz się podzielić, uśmiech który posyłasz nawet gdy wiem,że coś Cię smuci.

Oczy. Napisałabym Ci,że są marzycielskie :) Czy za szkiełkami okularów czy w bezpośrednim z nimi kontakcie zawsze mają dobrą, spokojną barwę.

A wiesz wtedy gdy leżałaś taka maleńka… wtedy gdy ważyły się losy Twojego życia….wtedy gdy nie mogłam Cię nawet przytulić… wtedy nawet nie wyobrażałam sobie,że wrośniesz na tak śliczną,mądrą i dobrą dziewczynkę.

Tak samo dziś nie mogę sobie wyobrazić Ciebie jak będziesz już nastolatką :) ale z tym mogę poczekać. Cieszę się,że jesteś w sercu, w dotyku, w dźwięku każdego dnia.

Kocham Cię moja mała duża córeczko.

mała chwila przed

Kolorowe balony,kubeczki talerzyki,trąbki… świeczka z cyfrą 8 wszystko już czeka.

Choć do urodzin jeszcze 9 dni to ze względu na świąteczny czas póki Karolinka młodsza przyjęcia wyprawiamy nieco wcześniej.Przyjdą koleżanki i będzie tort w narysowanym białym koniem.

W szafie schowana gra planszowa,poduszka w kształcie sówki i miś z którego na szczęście jeszcze nie wyrosła…

Teraz śpi, a zasypiała pełna podekscytowania przed jutrzejszym dniem.Śpi i oddech ma spokojny,mam nadzieję,że w główce śnią się spokojne sny.

Ja siedzę na brzegu łóżka,głaszczę po głowie i nie dowierzam,że to już 8 lat.

Siedzę i boję się ciągle tej ich przyszłości.

Patrzę i wiem,że mam wszystko w życiu o czym marzyłam.

Całuję w czoło,oby tak było bezpiecznie,oby trwał dobry czas.

urodziny mojej trzylatki :)

Agatka nie mogła doczekać się swoich urodzin :) No i nadeszły… w pracy patrzyłam dziś z uśmiechem na zegarek.Tak o tej godzinie jechaliśmy do szpitala,o tej miałam podłączony cewnik,o tej łaziłam po korytarzu,o tej wywieźli mnie na salę,a tej wbijali mi igłę w kręgosłup,aby o 11:50 mogło się spełnić moje największe marzenie,abym mogła usłyszeć jej pierwszy krzyk,abym mogła znów napisać wszystkim:mamy córeczkę!,abym mogła pierwszy raz dotknąć,poczuć maleńkie ciałko tuż po tym jak wyjęli ją z mojego brzucha…to nie był mój drugi raz,w wielu momentach był pierwszy,ale tak urodziła się moja druga wspaniała córeczka…

Dziś był tort z kucykiem pony,dziś był prezent-zamek kucyków pony ;) dziś był cały dzień jak z bajki,a gdy dziadek pytał od kogo to dostałaś,a od kogo tamto w pewnym momencie Agatka powiedziała:a Ty co mnie tak wypytujesz? :)))

Karolinka jako najstarsza z towarzystwa poczuła wielki instynkt pilnowania maluchów które rozrabiały na całego :))) potem dzielnie pomagała mi wszystko sprzątać.

Mam dwie kochane,wspaniałe,cudowne córeczki!!!Czegoż można chcieć więcej?Tylko tego by były zdrowe…

Wszystkiego najlepszego moja trzylatko!!!!

ostatni tydzień wakacji

Tak to jest,że jak nie napiszę na bieżąco to potem nie wiem od czego zacząć.Dzieje się tyle, a czasu mało.

Miniony tydzień obfitował w różne fajne przygody i wydarzenia.Zaczepiając jeszcze poprzednią niedzielę to byliśmy z dziewczynkami w Leśniczówce Pranie,na praniu bajek.

Lubię to miejsce,wcale się nie dziwię,że i Konstanty Ildefons Gałczyński odnajdywał tak swój spokój.Bajkę przeczytałam nam aktorka Elżbieta Kępińska,a potem pani leśnik poprowadziła warsztaty plastyczne.Fajna zabawa była.Karolinka bardzo chciała też zobaczyć od środka leśniczówkę gdzie w sprzedaży były także książki dla dzieci.Wybrała bajkę o Gałczyńskim i wielką niespodzianką było gdy Pani która sprzedawała napisała Karolince i Agatce dedykację na początku książki ponieważ była jej autorką :)

Potem była środa i nasza 9 rocznica ślubu :) Znów wyskoczyliśmy na obiad bez dziewczynek :) M. przyjechał po mnie od razu po pracy dzięki czemu mieliśmy choć trochę więcej czasu dla siebie.Dziewczynki zostały z babcią.Miło było :) ale z tej okazji spotkała nas jeszcze jedna niespodzianka :)

Lecz najpierw był piątek i urodziny M. :) Dziewczynki zrobiły laurkę i rani gdy M. wrócił z pracy zaśpiewały mu 100 lat.

W piątek miała odbyć się nasza niespodzianka,ale trochę pogoda ją popsuła…zostało wszystko przesunięte na sobotę i w sobotę zaświeciło nam śliczne słoneczko :) I mogliśmy pojechać na rodzinną sesję,którą dostaliśmy w prezencie od koleżanki :) od koleżanki fotografki :)

Pojechaliśmy na skąpaną słońce łąkę i tam cała nasza rodzinka została „obstrykana”. Agatka miała oczywiście swoje wizje na niektóre zdjęcia,ale dzięki temu nie było nudno.Była też mniej miła przygoda,bo z całej wyprawy Karolka przywiozła kleszcza :( M. usunął,nic złego się nie dzieje i mam nadzieję,że będzie ok.Ale ogólnie bardzo miło będziemy będziemy wspominać tą przygodę :)

W drodze powrotnej z sesji spotkaliśmy też śliczne konie,duże i malutkie.Agatce szczegolnie spodobał się jeden maluszek ktorego głaskała i on ją obwąchiwał a ona się śmiała.W pewnym momencie mówi:wiesz nazywam się Agatka.Konik na to skinął główką a Agusia zadowolona mówi do mnie:on mnie rozumie! :)

Z ostatnich powiedzonek Agatki których czesto używa jest:

-bo czemu? czytaj:dlaczego? :)

- na pytanie czemu to zrobiłaś odpowiada: bo tak… :)

- gdy mówię,choć będziemy jeść obiad mówi:no poczekaj,maluję!inna sytuacja:Agatka siedzi u mnie na kolanach i mówi:o masz zielone oczy?!Nie mama szare i w tym czasie jej paluszek wędruje w moje oko…zamykam na co Agatka:no poczekaj tylko dotknę! :)

-bawiąc się w sklep Agatka pyta: chce kupić coś od mnie? :)

Karolinka też ostatnio po obejrzeniu kucyków Pony mówi:a wiesz Pinki Pay miała ogórki na oczach w  salonie kosmetycznym!Tłumaczę więc że ogórki działają wybielająco dlatego można z nich robić maseczki… na to Karolcia:a jak położę na zęby to też mi się wybielą? :)

Przed nami ostatni już tydzień wakacji.

kwiecień ucieka ucieka…

Dni ostatnio przemykają się między pacami,tyle się dzieje,a ja nie mam czasu na pisanie.Może dziś uda się trochę zebrać wszystko do kupy.

Po pierwsze dziewczynki jak zaczęły spać razem w pokoju tak już stało się rzeczą normalną i codziennie jest czytanie i kołysanki i posiedź mamo z nami! :) Dwa razy nawet tata położył córki spać.Dla Karolki to nie nowość,ale Agatka też nie protestowała by to tata poczytał (dla mamy był to inny wieczór ;) ),tylko jak skończył nie kazała mu siedzieć tylko iść,a one już będą spały :) Łóżeczko w sypialni jeszcze czeka na rozkręcenie… zobaczymy komu teraz posłuży,ale mam nadzieję,że doczeka się szybko dzidziusia :) Oczywiście nie u nas.Nie umiałabym podjąć wyzwania,tego napięcia czy się uda czy nie… niech teraz szczęście uśmiechnie się do innych!Bardzo bym tego chciała.

Po drugie nie napisałam też o Karolce i o wizycie u okulisty.W sumie to jest bez żadnych zmian.Karolka jak zwykle na wizycie mega grzeczna,wszystko dała zbadać,krople zapuściła bez problemu i jak zwykle pani okulistka się nazachwycała jaka jest dzielna :) Okularki mamy nadal nosić te same,tak więc zobaczymy jak dalej się wszystko potoczy,czy kiedyś Karolka zdejmie okularki jak ja w czwartej klasie czy będzie jak tata potrzebowała ich już na stałe.Najważniejsze by oczka dobrze widziały.

Ostatnio też wygrałyśmy z Karolką I miejsce w konkursie gminnym konkursie literackim w przedszkolu.Temat wiersza był „Żyj bezpiecznie”,Karolka mówiła co trzeba robić by było bezpiecznie,mama dobierała rymy i się udało :)

Po trzecie impreza urodzinowa Agatka,która odbyła się w sobotę 13 kwietnia wypadła super.Agusia zamówiła sobie torcik w kształcie krówki,była świeczuszka z Puchatkiem i goście.Agusia troszkę się wstydziła,ale już nie to co kiedyś.Dużo odważniej odpowiadała na uśmiechy zaczepki,no i do babci wreszcie się przekonała!!!Przytuli się,da buziaka!!!To przełom ogromny!!!Strasznie się jej też podobało gdy śpiewaliśmy jej: „sto lat”. :)

Na urodzinkach byli jej chrzestni z córką Kasjanką w wieku Karolinki i tak trzy dziewczynki po torciku zniknęły w pokoju i się razem ślicznie bawiły co jest kolejnym dowodem jak szybko dzieciaczki rosną…

Po czwarte wczoraj Agatka została z babcią i dziadkiem od 7 rano do 15stej!!!Ja pojechałam z M. zrobić badania do pracy.Agatka była dzielna,bawiła się z nimi super,zasnęła im w wózku na spacerze i wszyscy byli zadowoleni :) Babcia i dziadek,że sobie poradzili i nabrali większej pewności,że dadzą radę zostawać z Agatką i mama i tata a może bardziej mama,że zostawienie Agatki i powrót do pracy może nie będzie taki zły… ;)

Po piąte byliśmy dziś na bilansie dwulatka.Agusia waży 15,5kg,mierzy 85cm,co daje 97 centyl.Pani pielęgniarka powiedziała,że to super i pani doktor potwierdziła.Agatka też na dzisiejszej wizycie nie była taka skryta,odważniejsza do rozmowy,dała się zbadać bez problemu co do tej pory też bywało różnie…Byłam z niej bardzo bardzo dumna i nawet zrobiła pa pa dla pani pielęgniarki co było szokiem bo do obcych to ona się nigdy nie chce odezwać ;)

Po szóste…po szóste jestem szczęśliwa,że mam te moje dwa Skarby!!!Agusia śmiesznie gada.dziś na bilansie pani pielęgniarka przeprowadzała wywiad i pytała np.czy Agatka potrafi wdrapać się na krzesełko?(pomyślałam wtedy:rety kiedy to było gdy ona nie umiała :) ) czy Agatka umie włożyć sobie jedzenie do buzi?(pomyślałam:proszę pani ona sama wcinała już jak skończyła roczek! :) ale odpowiedziałam tylko,że tak ;) ) czy Agatka potrafi mówić pojedyncze słowa,na co Agatka powiedziała:mamo Kalinka tes psyjdzie miezyć?(chodziło o to czy Karolinko też przyjdzie na ważenie i mierzenie)Pani się zaśmiała i powiedziała:no widzę,że już pięknie łączy też słowa :) Łączy łączy i czasem tak cudnie jej coś wyjdzie,ale jak nie zapiszę od razu to umyka…muszę zacząć ;)

Karolinka za to często jak się modli to mówi: Święta Mario,Matko Boża módl się za ami GRZECZNYMI! :) Nie poprawiam,uważam to za cudowną wersję modlitwy dla dzieci :)

Po siódme jest wiosna!!!Do domu nie mogę zagonić dziewczyn z podwórka a wieczorem sama padam po takiej dawce tlenu od której człowiek się odzwyczaił przez tą zimę :) Idę więc spać!:)

dwuletnia Agatka :)

Więc już wszystko przesądzone,dobrnęliśmy już do dwóch latek!!!A jakby to wczoraj M. wiózł mnie do szpitala i jacy szczęśliwi byliśmy,że udało się donosić ciążę i śmieszne trochę to było jechać z taką myślę,że jeszcze na ten moment jest w brzuchu,za tajemniczą kurtyną a za parę godzin będzie już z nami taka namacalna :) W szpitalu Agusia zachowywała się wzorowo.Spała,niemalże nie płakała,choć na czwartą dobę już piersi mamy mało odstępowała :)

Po powrocie już nie raz wspominałam,że nie było mi łatwo i pamiętam jak M. powtarzał,zobaczysz to minie,ona wyrośnie,a ja myślałam wtedy:kiedy,kiedy,kiedy???A teraz…sama nie wierzę,że to co było takie trudno na prawdę minęło,że wyrosła,że jest z niej już taka dużą,mądra dziewczynka z której jestem niesamowicie dumna.

Jaka jest dwuletnia Agusia?

Nie zmiennie nie przepada za myciem głowy…och tak już może nie jest już to takie trudne,ale nie jest wciąż jej ulubioną czynnością.To samo z czesaniem.Blond włoski rozwiane,bez żadnych słodkich kitków,spineczek…ostatnio znów ścięliśmy trochę grzywkę,bo zaczęło wchodzić do oczek.Agusia nie protestowała wcale,choć mama tak by chciała uczesać swoją dziewczynkę…ale…mam nadzieję,że kiedyś też to nastąpi ;) Buntownik wciąż w niej drzemie ;)

Agatka biorąc przykład ze starszej siostry nie kąpie się też już od dawna w małej wanience.Tak to jest duża różnica między nią i Karolką która bała się dużej wanny i małej używała do prawie 3 lat,a Aga może z rok i 2 miesiące…

Wózek też jeździ z nami na spacery już bardziej się przewietrzyć niż wozić Agatkę,bo ona chodzi na piechotkę już bardzo dużo!Chyba,że jest pora spania i wyjdziemy na spacer,wtedy służy Agatce.Karolinka?Ona uwielbiała wózek!Babcia woziła ją też prawie do 3 lat :) Karolinka ostatnio to dobrze ujęła mówiąc:bo wiesz mamo,bo my z Agatką mamy takie różne charaktery… :)

No i ostatni fenomen zasypianie i spanie z siostrą.Jeszcze nie tak dawno brakowało mi rąk wieczorem by wykąpać Karolinkę,potem Agatkę,pościelić im łóżka,uśpić Agatkę,poczytać Karolince…a teraz :) Idą spać w tym samym pokoju,czytamy wspólnie bajkę i razem zasypiają!Gdyby ktoś nawet 2 miesiące temu mi powiedział,że tak będzie nie uwierzyłabym ;) Przeprowadzka nie była wcale planowana a poszła tak znakomicie!!!Jestem z dziewczynek taka dumna!!!

Dwuletnia Agatka jest fanką nabiału.Jajka,serki,twarożki,jogurty naturalne,kefiry wprost uwielbia!Makaron,ryć,kasza gryczana też choć makaron jest zawsze na 1 miejscu.Zupy…ostatnio moja siostra podsunęła mi pomysł by wsypywać do zupy Agatce kilka takich kuleczek ptysiowych,coś jak grzanki,tylko małe kuleczki i Agatka je wtedy zupę!!!Mały przekupnik.Mama robi więc teraz większość zup kremów i znikają z kuleczkami z miseczki :)

Agatka też nie jest fanką czekolady.Gdy dostanie jajko niespodziankę to połowa jajka rozpuści się jej w rączce od trzymania,a drugą odda Karolince :) Lubi za to lizaki!!!Och oczka jej się wtedy świecą,ale też zna swój umiar i jak nie ma ochoty na całego to oddaje mamie.Lubi też ciastka typu herbatniki,biszkopty itd. choć oczywiście tych słodkości na co dzień nie ma,ale gdy są jest fajnie :)

Duletnia Agatka ładnie już też mówi.Oczywiście przekręca jeszcze wyrazy,lub zmienia szyk zdania mówiąc:mamo chce pić nie,co znaczy nie chcę pić :) ale mama i tata więdzą o co chodzi.Wczoraj za to powstało nowe słowo KAZULA!Kto zgadnie co to?

Kazula to kałuża,wczoraj Agatka miała pierwszy raz na sobie kaloszki i wyruszyłyśmy na szukanie kałuż.Chodniki teraz proste więc ich za wiele nie ma,ale na osiedlu przy parkingu było całkiem fajne błotko.Zabawa była świetna,dziewczyny chyba z godzinę brodziły to w jedną to w drugą stronę mierząc głębokości kałuż a jak znalazły kolejną Agusia wołała:hula kazula!!! :)

M. ostatnio na coś się zdenerwował i chodził po domu mówiąc sobie coś pod nosem,pytam Agatki:co ten tata mówi?A Agatka na to:głupotki! :) Agatka też potrafi się zajmować sobą na co często nie mogę się napatrzeć.Nawet otwiera książeczki i czyta:pacz kjójiku nie ma mamy,oooo,nie ma mamy,gdzie mama?Nie płacz kjójiku mama jeśt tam! :) Tak ostatnio przeczytała książeczkę :)

No i wszyscy którzy słyszą jak Agatka woła Karolinkę też są zachwyceni,bo jej Kalinko ciekaj, Kalinko masz, Kalinko choć do mnie jest po prostu rewelacyjne :)

Tak minęły już dwa latka odkąd jestem podwójną mamą.Dziś strasznie strasznie cieszę się tym podwójnym szczęściem.Nigdy nie mogłam sobie tego wyobrazić w najśmielszych marzeniach,że właśnie tak będzie.

Życzę Ci córeczko byś była szczęśliwa i zdrowa i radosna!!! Mama

rewolucji ciąg dalszy i…AGATKA kończy 2 latka!!!! :))))

Na początek trochę wspomnień…Mój wpis z bociana po narodzinach Agatki.
„11 kwietnia 2011 o godzinie 11:50 drogą cięcia cesarskiego przyszła na świat maleńka dziewczynka ważąca 3940g,mierząca 56cm długości i dostała 10pk.
Nigdy nie zapomnę jej pierwszego krzyku i obrazu z kotary gdy lekarz pokazał mi ją i powiedział:dzień dobry,jestem!:)
Potem owinęli ją i dali mi do pocałowania…łzy kapały jak grochy.
Do domku wyszliśmy dopiero wczoraj ponieważ Agatka przechodziła żółtaczkę spowodowaną konfliktem grup głównych.
Jak jest?
Jest inaczej :) Jest nie łatwo,klimatyzujemy się,poznajemy siebie,ale każdy dzień mimo zmęczenia przynosi ogrom miłości maleńkiej Istotki.
Karolinka nieśmiało zareagowała na siostrę,na początku wstydziła się do niej podejść,ale gdy tylko zaczęła płakać podeszła zaczęła ją głaskać po główce mówiąc:nie płacz Agatko,będzie dobrze… i przyniosła jej swoje zabawki…
Ja czuję się dobrze.Szybko doszła do siebie po cięciu,najgorsze były w sumie dwa dni,teraz śmigam i nic już nie czuję.
Udało się… marzenie się spełniło,donosiłam ciążę,mam zdrową córeczkę,a druga jest fantastyczną siostrą.Dziękuję za Wasze wszystkie kciuki,modlitwy i dobre myśli.
Pozdrawiamy już w czwórkę :)”
Rok później było tak:
„Mam na imię Agatka.Dziś kończę swój pierwszy roczek :)
Mama mówi,że jestem już bardzo duża i zastanawia się kiedy to zleciało,bo przecież tak niedawno tata zawoził ją do szpitala by pan doktor wyjął mnie z brzuszka mamy.Mama mówi,że mój pierwszy krzyk był najcudowniejszym dźwiękiem jaki będzie zawsze pamiętała,a ja pamiętam tylko,jak słyszałam mocne bicie mamy serca a potem zrobiło się nagle tak jasno i zimno…brrrr w dodatku zabrali mnie od mamy i robili jakieś dziwne rzeczy.Jak dobrze,że wreszcie potem pojawiła się znowu mama i mogłam się do niej przytulić i usłyszeć znów to samo bicie serca…Rodzice wtedy pisali wszystkim smsy:”Agatka jest już z nami!!!Waga 3940,56cm,10 pkt!”:)))
W szpitalu zachowywałam się bardzo grzecznie,choć nie lubiłam gdy pani zabierała mnie pod jakiś lampy,ale podobno tak trzeba było,bo była żółta,a mimo iż zbliżały się wtedy święta wielkanocne to kurczaczkiem być nie mogłam.
Potem nadszedł dzień gdy przyjechał po nas tata by zabrać nas do domu-tak wtedy tłumaczyła mi mama,bo ja jeszcze mało kojarzyłam,ale ogólnie było mi wszystko jedno byle byłabym ciągle przy mamie.
Potem poznałam moją siostrę i dziadka,ale oznajmiłam to głośnym krzykiem,że ja i tak wolę mamę i tak trochę to trwało zanim polubiłam otaczający mnie świat.Nawet na spacery nie chciałam jeździć w wózku,a podobno wszystkie dzieci to lubią,ale jak się okazało nie wszystkie…wtedy mama wkładała mnie w chustę i mogłam być blisko niej znów,wtedy mogło się dziać co chciało abym tylko czuła mamę.
Czasem gdy dużo płakałam mama mówiła do mnie:hej jeszcze masz starszą siostrę,mama też musi się nią zajmować,ale nie rozumiałam wtedy jeszcze tego…
Potem zauważyłam,ze dosyć fajnie jest wokół mnie,siostra przynosiła mi zabawki które zaczęłam chwytać,zaczęłam też sobie gugać na co każdy reagował zachwytem,nawet moja siostra która chyba czasem była trochę na mnie zła,że mama tak dużo czasu mi poświęca.
Starałam się wiec z czasem wszystko powoli ułatwiać, potrafiłam już pobawić się na macie, potem zaczęłam pełzać z czasem raczkować, siadać,wstawać na nóżki.Mama mówiła,że radzę sobie świetnie więc myślę,że muszę być naprawdę wyjątkowa :) Teraz już nawet umiem wspinać się na krzesło siostry i prawie na łóżko rodziców,ale za to umiem ładnie z niego schodzić,mama mnie nauczyła :)
Pamiętam też dzień gdy wyszedł mi pierwszy ząbek,wszystcy wokół skakali,a moja siostra zadzwoniła nawet powiedzieć o wszystkim babci.Teraz mam ich sześć i już nieźle sobie radzę z jedzeniem,a najbardziej lubię jak mama pozwala mi jeść samej łyżeczkę,powoli staję się mistrzem.Nie chwaląc się też umiem już od 10 m-ca pić z kubeczka,widziałam jak robi to moja siostra i też tak chciałam,dobrze jest mieć starszą siostrę :) choć czasem pociągną ją za mocno za włosy,albo uszczypnę,ale to nie chcący…ja ją bardzo kocham.
Dziś rano mama tak mocno przytuliła mnie i miała łzy w oczach,mówiła,że to ze szczęścia i że dziękuję że z nimi jestem,że wytrzymałam w jej brzuszku przez 9 miesięcy,a przecież to dla mnie była sama przyjemność :)))
Mam też znamię,niewielką brązową plamkę na moim brzuszku.Mama czasem się zastanawia czy to „pamiątka” po tym jak przez całą ciążę robiła sobie codzienne zastrzyk w brzuszek,ale ja wiem,że dzięki temu jestem tu dziś z nimi i możemy cieszyć się z mojego roczku.
Tak więc dziś moje święto :)
Kocham moją rodzinkę i wiem,że oni kochają mnie :)))”

Dziś Agatka kończy już 2 latka!!!W dodatku ostatnio wszystko nabrało jeszcze większego tępa…

Agatka wczoraj spała pierwszą noc razem z siostrą,rodzice w swojej sypialni znów zostali sami…łóżeczko jeszcze stoi,to na razie tylko takie próby bo oczywiście to dziewczynki chciały razem spać.Karolinki łóżko jest takie,że szufladę można wykorzystać jak łóżko,wystarczy materac.W dodatku to Karolinka chciała spać w dolnej części a Agusia była prze szczęśliwa że może na górze :)

Przeczytałyśmy bajkę,potem włączyłam kołysanki i dziewczynki leżały na swoich miejscach.Agusia ciągle mówiła:mamo mam poduszkę,z mikim!mamo mam misia Mile!mamo patrz śpię!Śmiać mi się chciało,ale powiedziałam,że trzeba być cichutko bo teraz już trzeba zasypiać.Karolka oczywiście szybko zasnęła,Agusia po jakiś 15 minutach :) Elektroniczna niania stała przez całą noc przy uchu,ale one całą noc przespały bez żadnej pobudki!!!Na domiar wszystkiego rano jak sie obudziły zaczęły się ze sobą bawić nie wołając nawet mamy…rety 2 lata temu była rewolucja z powodu narodzin Agusi,oj nie było łatwo…a teraz…nie mogę uwierzyć,że to już 2 latka,że mam je dwie takie moje!!!!Wiem,że na zachowanie Agatki ma ogromny wpływ jej starsza siostrzyczka :)

W dodatku jeszcze było wczoraj coś przez co była dumna z Agusi bo została z teściami ponieważ my mieliśmy z Karolinką wizytę u okulisty.Zostawała z nimi na 2-3 godzinki,ale wczoraj została na dłużej i to na swoje godziny spania.Byłam pewna,że nie zaśnie teściowej,ze jak przyjedziemy to przy mnie padnie,a tu niespodzianka.Poszła spać u babci!!!Kazała babciu wyjść z pokoju i zasnęła :) Och ile jest we mnie radości,ze aż się boję…

W sobotę urodzinkowa impreza.A o mojej dwulatce napiszę jeszcze w kolejnym wpisie :)

jemiołuszka

Impreza Karolinkowych urodzin z zeszłej soboty udała się fajnie.Wszystkie zaproszone dziewczynki przyszły,a nawet nadto jedna przyszła z młodszym braciszkiem,rok starszym od Agatki który trochę zamieszania nam robił,ale daliśmy radę :)

Było trochę tańców,dziewczynki trochę się ze sobą pobawiły no i oczywiście nasze wymyślone konkursy i malowanie buziek :) Czas minął baaardzo szybko.Bliska koleżanka Karolinki Kasjanka została na noc a ponieważ przeprowadziła się w tym roku do innego miasta na drugi dzień M. odwiózł ją razem z Karolinką i poszli jeszcze do kina na bajkę:Renifer Niko ratuje brata :)

Sobotni wieczór minął szybko,a kolejne dni popędziły nie mniej wolniej.Przygotowania do świat,sprzątanie,zakupy…ale jak zwykle cały ten klimat i tak kojarzy się wciąż z narodzinami Karolinki.

W tygodniu zrobiłam pierogi,zamroziłam by już w wigilię tylko je ugotować i tak mi się przypomniało,że ostatnio pierogi robiłam gdy byłam w ciąży z Karolinką.Wtedy poczułam się źle,brzuch zaczął się napinać a na kolejny dzień trafiłam do szpitala.Wtedy było mi wszystko jedno czy spędzę te święta w szpitalu,najważniejsze było by malutka została w brzuszku,a ona…wcale nie miała takiego zamiaru…ale trzeba kiedyś przerywać swoje lęki,swoje traumy,swoje trudne wspomnienia i pierogi zrobiłam :)

Jutro jej „prawdziwe” urodzinki.Patrzę i nie wierzę-Karolinka 6 lat…

Ale chciałam napisać o przygodzie jaką mieliśmy dziś z ptaszkiem jemiołuszka.Przygotowywałam obiad,Agatka spała,Karolka bawiła się gdy w pewnym momencie woła:

-mamo Skarpetka (nasza kotka) złapała ptaszka!

-tak! krzyknęłam i podbiegłam zobaczyć na balkon,w tym momencie ptaszek podskoczył pod łapkami kota i zobaczyłam prześliczne piórka i mały czubeczek na głowie,oraz przerażone spojrzenie ptaszka.Na pomoc zawołałyśmy M.,który uwolnił spod szpon kociska ptaszka,który szybko odleciał zostawiając kilka piórek na balkonie….Karolka przejęta całą historią pytała co to był za ptaszek,ale sami nie wiedzieliśmy,więc wstukaliśmy w google i okazało się,że to była jemiołuszka :) poznaliśmy całą jej historię od tego skąd przylatuje po odgłos jaki wydaje :) Tata znalazł na balkonie dwa piękne piórka z żółtymi końcóweczkami a Karolka schowała je z wielką radością i dumą,że uratowała ptaszka :)))) no tak dziś 21 grudzień to byłby dla niego prawdziwy koniec świata ;)

Czasem cofam się pamięcią do tamtego czasu i myślę o tym co jest teraz i trudno uwierzyć,że wszystko tak się zmieniło,że tamte święta,że tamten czas był tak trudny,a dziś….dziś Pomarańczka ratuje ptaszka.Jak dobrze,że jest.Jak CUDownie!!!!