Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

tęsknota

Olsztyn

Późno już. Powinnam zasnąć ale powieki nie chcą snu. Oczy patrzą na oświetlone miasto,które przy sobocie pewnie tętni życiem. Tętni. Życiem. Ładnie to brzmi. Lubię to miasto. Przyjeżdżałam tu jeszcze jako nastolatka do starszego brata. Potem studia i mega cudowne wspomnienia. Potem szpital dziecięcy gdzie drżeliśmy o życie i zdrowie małej Pomarańczki. Teraz wracam sama… Zamykam oczy i ide po starówce,niewielkiej,ale znam tam kazdy kąt. Nie raz tu wpadamy gdy możemy,choc też nie często bo czasu wciąż brak… Niebo dzis granatowe a nad nim łuna,ciekawe czy bym lubiła na nowo ten zgiełk,ale myślę,że tak. Myślę sobie o tym co było, o tym co jest, o tym co będzie. Czsem bym się chciała stad wymmnąć i pójść na spacer,czasem bym chciala pojsc z M. na jakąś potańcówkę,czasem bym chciała poczuć w dloniach małe rączki i pokazać im te miejsca. Minęła sobota. Jutro przyjedzie M. z dziewczynkami, nareszcie je utulę. Patrzę na miasto i myślę sobie czy jeszcze coś noszę w sobie czy było tylko to co usunęli i teraz mam chwilę „czystego” organizmu?

Świat znów się podzielił na przed i po.

Olsztyn kocham moją małą Amerykę.

czuć szczęście

Wyskakuję na chwilę z pracy do sklepu po drugie śniadanie.Słońce świeci mi w twarz,przechodzę obok bloku i słyszę przez otwarte okno śmiech jakiegoś malucha…serce mi się ściska,tęsknię zaraz za moimi dziewczynkami.

Chyba moim spełnieniem byłby dom pełen dzieciaków i to bym mogła się nimi zajmować.Gdyby wszystko było prostsze…gdyby z każdej ciąży rodziły się dzieci…gdyby z każdego pragnienia była by ciąża…

Mam jednak wiele,nie mogę narzekać wiem,bo miłość do moich dzieci po prostu mnie niesie,w tym całym zwariowanym świecie jest jedynym sensem.Tylko tak bym chciała móc być więcej z nimi i ciągle mam świadomość,że czas ucieka,że goni,że pędzi…

Mam też ciągle poczucie,że to co jest mi dane jest właśnie teraz,że chciałabym to wszystko zagarnąć i czuć to całą sobą nieustająco. Boję się też tak wielu rzeczy,boję się,że mogę być zbyt szczęśliwa z tym co mam,że nagle coś się stanie…nie lubię tych myśli,nie lubię tego uczucia,ale czasem tak ukuje w serce,że aż zaboli.

Wracam do domu.Biegną do mnie dwa cuda,rzucają się na szyję,całują.Mama wróciła,na reszcie!!!Nie ważne że zmęczona,ciągną za rękę,pokazują co zrobiły,co zbudowały,co namalowały. I wtedy wiem,że jestem na swoim miejscu,że mogę już zagarniać to szczęście,brać garściami i nabrać sił na to co czasem zbyt trudne.

Poza tym z informacji bieżących: ospa u Karolinki już niemal zagojona,w kliku miejscach jeszcze niewielkie strupki.Jutro jedzie na wycieczkę ze swoją klasą,pierwszą bez mamy :) bo w przedszkolu jeździłam z nimi jako opiekunka :) U Agatki ospy na razie brak,ale mija dopiero 9 dzień gdy wyszło u Karolinki,mówią,że może nawet wyjść po trzech tygodniach.Czekania więc ciąg dalszy na coś na co chyba już bym wolała by nie przyszło ;)

obrazy z dzieciństwa

Gdy zamknę oczy czuję zapach żywej choinki. Zakładam bombki. W progu kuchni stoi Mama w fartuszku.Zmęczona przyrządza wigilijną kolację, uśmiecha się.

Dużo bym dała za taki widok dziś…

Pamiętam też jak przeszukiwałam szafki w poszukiwaniu prezentów,a jak znalazłam to byłam sama na siebie zła,że nie będzie niespodzianki ;)

Później bywało również tak,że z mamą nie mogłyśmy wytrzymać do Świąt i czasem powiedziałyśmy co sobie nawzajem kupiłyśmy :)

Pamiętam też bajkę z jednych Świąt o zabawkach które ożywały gdy dzieci nie było w pokoju. Pamiętam maskotkę tygryska z tej bajki,dostałam wtedy bardzo podobnego i wierzyłam,że moje zabawki też żyją :)

Pamiętam smak mamy barszczu i gołąbków z kaszą gryczaną i grzybami i smak kutii…

I nie potrafię o tym wszystkim pisać tak po prostu,oczy same zachodzą mgłą…

Pierwsza Wigilia bez niej…byłam w szpitalu.Urodziłam Karolinkę,ale ona też była oddalona ode mnie o 100 km… przyjechał do mnie M.,tata,brat z żoną. Posiedzieliśmy.Pojechali.Byłam sama w sali gdy nagle usłyszałam śpiew kolędników.

Drzwi się otworzyły,na korytarzu stało kilkanaścioro młodych ludzi śpiewających kolędę „Gdy śliczna Panna”. Weszła do mnie dziewczyna z opłatkiem i małym podarunkiem.Nie potrafiłam wydobyć z siebie słowa.Potem wszedł ksiądz,też złożył życzenia.Wyłam wtedy jak bóbr.Było mi tak dziwnie,tak nieopisanie dziwnie,że znalazłam się tu sama w tej chwili,że nie ma ze mną mojej Mamy,że nie ma ze mną Karolinki,że ona walczy o życie,a jednocześnie czułam,że ten mały narodzony Jezus jest mi tak bliski…

Dziś…

Piernik i keks w tym roku upiekły mi się wyjątkowo łatwo i pulchnie. Małe rączki przyozdobiły wierzch. Dziś prawie cały dzień spędziłam w kuchni,robiąc gołąbki i inne potrawy,barszcz będzie jutro.

Dziewczynki przybiegały co chwila pytając co robię. Co chwila czymś im pachniało.

Ciekawa jestem jakie one będą miały kiedyś wspomnienia. Chciałabym by były to wspomnienia ciepłe i bezpieczne.

Wesołych Świąt!!!

nie lubimy października

Choć jeszcze końcówka wrzesień to nastrój październikowy dopadł nas już dziś…

Zeszły weekend Agusia przechorowała,ale w sumie dość łagodnie jej przeszło i na domowych sposobach się skończyło.Gorzej ja i M.,oj nas dopadło,a M. chyba podwójnie.Karolinka na szczęście ocalała,choć oczywiście zaraz odpukuję w niemalowane bo powiedz tylko głośno,ze dzieci są zdrowe to za parę dni jest już inaczej…

Tydzień minął jak zwykle okropnie szybko.Byłam z dziewczynkami w cyrku.Agatka wytrzymała prawie do przerwy,potem M. ją zabrał a ja zostałam jeszcze na drogiej części z Karolinką.Ale pamiętam też pierwsze pójście z Karolinką do cyrku,ona miała wtedy już 3 latka a mimo to też po połowie chciała już wracać.

Wczoraj natomiast było wielkie pakowanie i dziś odwieźliśmy naszego M. do autobusu,którym wciąż jeszcze jedzie,daleko,daleko od nas :(

Wczoraj Agatka żartowała,śmiała się,pytała:po czemu tata ma podróż?Ale dziś…dziś bardzo posmutniała na dworcu.Przytuliła się do M. i nie schodziła mu z rąk.Potem gdy przyjechał autobus i M. już zapakował swój bagaż nie chciała dać mu buziaka…a gdy wsiadł i autobus odjechał rozpłakała się rzewnymi łzami.Co spowodowało,że i ja i Karolinka też zaczęłyśmy płakać.Agusia wciąż mówiła:kiedy tata wróci,no kiedy?Ja chcę teraz żeby wrócił,nie chce żeby jechał.I na nic były obietnice,że pojedziemy kupić książeczkę,mówiła,że nie chce książeczki,że chce do taty… Kochana… odkąd wróciłam do pracy zauważyłam,że relacja między nią a M. bardzo się zmieniła,zacieśniła,a czasem nawet jak już byłam w domu po pracy to chciała Agatka żeby np to tata czytał na dobranoc,mimo iż był z nią przez cały dzień.

Moja mała Myszka już rok temu widać było,że choć nie rozumiała może wszystkiego to tęskniła,a w tym roku bardzo to przeżywa.Dziś często zapominała się i np po namalowaniu  czegoś wołała:idę pokazać tacie!Albo pytanie znów:kiedy tata wróci…

To już czarty raz gdy tak się rozstajemy na jakiś czas i gdy stałyśmy tak we trzy,a M. czekał w kolejce do pokazania biletu Karolinka powiedziała do mnie: nie lubię października!Ja też nie-odpowiedziałam i ja tes- powiedziała Agatka.Karolinka pobiegła do M. i powiedziała mu to samo w odpowiedzi usłyszała również:-ja też nie…

Nie lubimy,ale musimy przetrwać.Musimy być silne dla naszego mężczyzny.Ten tydzień nianią będzie babcia,a potem ja idę na 3 tygodniowy urlop i cieszę się,że pobędę z dziewczynkami, tęsknię za tym by tak z nimi po prostu pobyć.

Agusia w ostatnim czasie zaczęła pięknie mówić: sz,cz, ż!!!Już nie jest prose tylko proSZe, nie pomós tylko pomóż mi,  i nie po cemu tylko po czemu.Jestem taka dumna z jej wymowy!!!

W piątek Karolinka idzie na pierwsze powakacyjne spotkania plastyczne w naszym Ośrodku Kultury i w tym roku chce też chodzić na zajęcia teatralne.Zobaczymy jak będzie jej szło :)

Z ostatnich powiedzonek Agusi które udało mi się zapamiętać:

1. Agatka przychodzi do kuchni i widzi,że wstawiam ciasto do piekarnika i mówi:o ciasto mamo!Czy ono musi się upieknąć?

2. Zbieramy się na zakupy, mówię do Karolinki: wsiadaj Karolinko! Na co Agatka: mamo

mnie też wsiadujesz?

3 Moje ulubione: Agatka wchodzi do łazienki i widząc mnie myjącą ręce pyta:

- mamo po czemu umywasz rączki? :)

to co mam

Mama  ma ostatnio małe stany depresyjne :( A wszystko ze względu tego,że tęskni za swoimi Skarbami.Mama by chciała przedłużyć dobę o chociaż 2 godziny,albo pracować nocą by w dzień być ze swoimi dziećmi.Mama tęskni za czesaniem włosów Karolinki do przedszkola,za odbieraniem jej z niego,za pytaniem pani jak było,za tym,że mogła pójść na długi spacer z dziewczynkami i wyrabiała się niemal ze wszystkim gdy była w domu…ale mama pracuje,dużo i długo nie mam jej w domu,bo mama ma bardzo daleko swoją pracę,mama ma przez to coraz częstsze wyrzuty sumienia…

Większość powtarza dookoła,że dzieci szybko rosną,a pracy innej nie ma…że dobrze,że mama ma takiego męża który jest z dziećmi (mama wie,że bez Niego na pewno nie dałaby rady…),mówią,że czas szybko mija i dzieci nie będą potrzebowały za jakiś czas mamy co dziś…ale to są mamy dzieci,mama nie chce tracić tych ważnych chwil,które teraz są…choć wiem,że może inne mamy jeszcze więcej pracują i więcej ich nie ma w domu,ale…no właśnie jest to ale które tak trudno opisać… :(

Jest na szczęście weekend.Upalny weekend.Dziewczynki pluskały się już w baseniku,ich opalone buzie tryskają uśmiechem,ich piskliwe głosiki wypełniają ten dom.Tak mi dobrze,właśnie z nimi.

Dziś się mierzyłyśmy przy futrynie Karolka:120cm,Agatka-90cm :)

No i teraz już wiem dlaczego znów musiałam wymienić garderobę o rozmiar większą :)

Mama jest taka dumna ze swoich córeczek.Agatka nie dość,ze nie chce nosić pieluszek i woła pięknie na nocniczek lub częściej na kibelek to w dodatku zbuntowała się i na noc nie chce pieluszki!Wysiusia sie przed snem i rano grzecznie maszeruje znów do ubikacji i jak na razie żadnej wpadki!

Karolce został już tylko tydzień do wakacji.Ostatnio Karolinka przeglądała swoje gazetki z kotami,były tam figurki chińskich kotów przynoszące szczęście np. w miłości,zdrowiu,bogactwie.Na następny dzień byliśmy na zakupach i była akcja zbierania żywności zorganizowana przez caritas.Kupiliśmy coś tam i dałam Karolince by zaniosła do koszyków.Po wyjściu Karolinka mówi:mamo wiesz co chciałabym dać tym biednym dzieciom?Co takiego?-spytałam.Tego kota bogactwa…wzruszyło mnie to bardzo,moje kochane wrażliwe serduszko.

W zeszły weekend była u nas na noc koleżanka Karolinki,Kasjanka.Nareszcie po latach udało się,że i ona będzie miała rodzeństwo.Tak na marginesie to straszne,ale to chyba pierwsza ciąża która mnie już nie boli,z której potrafię sie cieszyć,tak szczerze pogratulować…

Dziewczynki zbierały ze mną truskawki i w pewnym momencie Karolinka mówiła:Kasjanko wiesz,fajnie jest mieć siostrę,bo jak brata to ja nie wiem… :)

Inny czas,wpadł do nas znajomy,rozmawia z M. dziewczyny bawią się na podwórku,ale zaczynają już trochę nudzić,mówię więc do M.:idę z małą trochę na rower! Na co Agatka spogląda na mnie groźnie i mówi:zadna mala nie jestem tylko duzia! :) :) :)

Przekręca też czasem jakieś słowa śmiesznie,albo raczej tworzy własne mówiąc:ja to mamo weznełam,skrecujesz mamo,kredkuję mamo :)

I dużo jeszcze bym chciała napisać,ale czasu nawet na to mało…ale choć trochę łapię tych chwil,chwil z nimi,bo wiem,że są moim największym bogactwem.

po pierwszym tygodniu

Późno już.M. dziś na noc w pracy,za oknem słychać pierwsze pogrzmiewanie,chyba jednak będzie burza…

Już dawno nie siedziałam tyle przed komputerem.Chyba z 2 lata temu ;) żartuję oczywiście,ale pierwszy tydzień w pracy minął nieziemsko szybko i nie łatwo dla mnie fizycznie.

Doceniłam,że jak dzieci wstają między 6:30 a 7:00 to wcale nie jest tak wcześnie… wcześnie jest gdy budzik wyrywa ze snu o 4:50 by zdążyć się przygotować do pracy…. to dla mnie najtrudniejsze.Czas w pracy mija mega szybko,już wpadłam w rytm,już na nowo przypomniałam sobie jak to się robi,tylko,że gdy wracam przed 17stą tego czasu dla dziewczynek tak mało… ale mamy weekend!!!!Teraz będę się zaliczała do grona tych którzy go wyczekują i dziś odczułam,że piątek jest fajny bo kończymy o 13stej,w domu byłam o 14stej i mogłam odebrać Karolkę z przedszkola…. suuuper!!!

Dziewczynki sobie radzą.M. też,świetnie,no,ale on przecież już był z Karolinką zanim poszła do przedszkola.Największym stresem jest tylko poranne splatanie włosów,ale myślę,że powoli i w tym się wprawi :)

Agatka dwa pierwsze dni przyjmowała prawie,że niezauważalnie to,ze mnie nie ma,ale już w środę gdy wróciłam nie odstępowała mnie na krok…nawet bawiąc się w piaskownicy gdy zniknęłam jej z oczu,zaraz szukała.Gdy wracam ogólnie dziewczynki rzucają się na mnie i jest to boskie i jeszcze tylko nad zmęczeniem chciałabym więcej panować…ale…to dopiero pierwszy tydzień…

Tęsknię za nimi okrutnie…w czwartek też babcia miała debiut bycia z Agatką i Karolinką tak na cały czas mojej pracy.Poradziła sobie i jestem z nich wszystkich dumna dumna dumna!!!

Któregoś dnia Agatka po przebudzeniu spytała M.-gdzie mama?-w pracy-odpowiedział M.Na co Agusia- cięsko placuje mama :)

Z ostatnich ich powiedzonek które udało mi się zapamiętać jest to,że jak wychodziłyśmy z Agatką na podwórko i zobaczyła kwitnące śliwki,drzewka obsypane białymi kwiatuszkami powiedziała:

-pats snieg mamo!!! :)

Kilka dni wcześniej dziewczynki malowały sobie kredą po podwórku,Agusia biega po malunkach i nagle mówi: – o mamo kto to pokredował? :) Ostatnio biorąc też czystą kartkę w domu powiedziała,ze chce pokredować mazakami :)

Z utworzonych słów to też takie,że podczas kąpieli rybki robią bul bul więc Agatka w wannie bulboni :) Dziś gdy się obudziła z popołudniowej drzemki podczas której spała w samych bodziaczkach powiedziała zdziwiona: o chopsiałam bez getlow! (choć nie wiem czy przez dobre ch napisałam chopciałam ;) )

Wczoraj gdy zdenerwowała się na KArolinkę powiedziała do niej: Kalinko bo bedzies miała kale!!!! :)

Gdy malowała mazaczkami spytałam czy to czerwony na co Agatka: -ej mamo zaden cielwony to pańcowy!!! (czyt. pomarańczowy) :)

Wczoraj gdy wróciłam z pracy po drodze zrobiłam niewielkie zakupy.Dziewczyny dopadły reklamówkę,Karolka pyta czy może pomóc w rozpakowywaniu,po znalezieniu batoników zniknęły w pokoju i rozpakowywałam sama :)  Karolinka też ostatnio tak powiedziała do Agatki: -Agatko choć ze mną pobawimy się w najlepsze!!!! :)

Kochane są te moje Gwiazdki.Pierwszy tydzień był mieszanką emocji i tych związanych z pracą i tych z rodziną… nie jest łatwo,ale mam nadzieję,że się to jeszcze poukłada,że wypracujemy ten dobry rytm,choć wiem,że będzie inaczej.

Jutro planujemy ruszyć na weekend do Olsztyna.Zobaczymy jak wyjdzie.

7 lat bez Ciebie…

Kiedyś,dokładnie 5 lat temu napisałam do Ciebie taki list:

„Mamo!!!

Chciałabym napisać do Ciebie list tylko nie wiem jak mogłabym go wysłać.Niedługo będzie rok jak od nas odeszłaś , a równo 9 miesięcy po Twojej śmierci pojawiła się w naszym życiu Maleńka Córeczka.Choć tak naprawdę powinna się pojawić dopiero w marcu,ale czy to nie zwykłe,że ona się rodzi w ten dokładnie w dzień gdy mija 9 miesięcy od Twojego odejścia w tak podobnych godzinach…?
Wiem jak bardzo czekałaś na nasze dziecko.Wiem jak przeżywałaś moje poronienia.
Teraz tuląc Karolinkę doświadczam tego czego Ty doświadczałaś po moich narodzinach.Teraz rozumiem jaką ciężką pracą jest macierzyństwo.I dlatego chciałaby Ci podziękować za wszystkie nieprzespane noce, za troskę, za Twą miłość. Wiem, że niektóre sprawy w naszym życiu rozumiemy po jakimś czasie,ale ja wiem,że czułaś że Cię kochałam i nadal kocham.
Mamo mam Córeczkę. Tak bym chciała Ci to osobiście powiedzieć.
Ale wiem że Ty tam w niebie widzisz wszystko i czuwasz nad nami.
Mamo masz wnuczkę tak silnie walczącą o życie jak Ty walczyłaś ze swą chorobą.
Mamo jestem szczęśliwa,że zostałam mamą.
Brak mi Ciebie… tylko tyle i aż tyle chciałam Ci powiedzieć.
Twoja Córka.”

Dziś mija 7 lat od Twojej śmierci.Tyle się wydarzyło,a jednocześnie jakbyś to wczoraj odeszła…i wszystko pamiętam i tęsknota po Tobie wcale nie mniejsza…

Dziś do tamtego listu chciałabym dopisać coś jeszcze.

Mamo urodziłam drugą córeczkę.Ty pewnie już o tym wiesz.Po drodze zanim jeszcze ją dostaliśmy kolejny nasz Aniołek poleciał pod Twoją opiekę…Mamo tyle już czasu minęło…Mamo teraz już wiem jak to jest gdy starasz się zrobić coś do jedzenia a dziecko nie chce tego jeść… ;) pamiętam jak Ty się tym denerwowałaś,bo ja też byłam niezły zmyślak ;)

Mamo wiem też jak to jest opiekować się więcej niż jednym dzieckiem i czasem gdy padam na nos zastanawiam się jak ty dałaś radę z naszą czwórką?

Mamo najbardziej mi brakuje Ciebie właśnie teraz gdy sama jestem mamą…gdy nie wiem często co zrobić by było dobrze…i jak to było gdy ja byłam mała,bo dopiero teraz nasuwa się tyle pytań.Czy też byłam tak uparta jak Agatka,czy raczej tak wrażliwa jak Karolinka?Czy tak samo jak Karolinka lubiłam słodycze czy raczej jak Agatka nie przepadałam za czekoladą?Czy miałam w sobie tyle energii co Agatka czy raczej wolałam spokojne zabawy jak Karolinka?Tyle pytań… dziś bez odpowiedzi…może kiedyś tam…może wtedy mi opowiesz…dziś w ten szczególny dzień gdy mija już 7 lat piszę do Ciebie znów,bo inaczej nie umiem radzić sobie z samotnością po Tobie :(

Mamo wiem,że nad nami czuwasz,nie raz się o tym przekonałam.Bądź szczęśliwa tak ja tu jestem szczęśliwą mamą.

Do zobaczenia!

Twoja córka.