Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

radość

Misia

Był koniec stycznia. Mroźny,wietrzny,pełen śniegu… Wychodzę rano do pracy, coś piszczy w krzaczku ogrodu. Jest ciemno, jakieś ślipka patrzą na mnie, wychodzą nieśmiało. Cała czarna kupka nieszczęścia trzęsie się na nogach. Pytam:a co ty tu robisz? Ska się wziąłeś…. muszę jednak lecieć do pracy. Wynoszę tę czarną kupkę nieszczęścia za bramę i mówię:leć skąd przyszłaś,pewnie się zgubiłaś i pędzę do pracy.

Potem telefon od M.: wiesz rano gdy dziewczynki szły do szkoły i przedszkola na naszym podwórku był jakiś czarny pies. Karolinka powiedziała,że na nią szczekał, a on piszczał ze strachu ;) Wystawiłem za bramę,przychodzę a on znów na podwórku.

Po powrocie z pracy czarna kulka schowała się pod choinkę. Ma takie smutne oczy… M.znajduje stary koc,chowamy ją do garażu pod domem żeby się ogrzała,dajemy jeść. Robię kilka zdjęć i wrzucam na fb,piszę,że szukamy domu dla zagubionego psiaka,bo mimo iż słodki,to wziąć go nie możemy, nie teraz, to nie ten czas…

Oczywiście mnóstwo komentarzy jaki śliczny,ale nikt,że weźmie.

Och to nie ten czas powtarzam czarnej kulce. Teraz tata zaczął chorować,muszę się nim zająć,ledwie mam czas po pracy ogarnąć dzieciaki,gdzie jeszcze ty…

Tacie podoba się pies…mówi:niech zostanie… Karolinka,która zmyka przed wszystkimi psami oddaje się mu bezgranicznie,Agatka ostrożniej,ale też lubi psa… ma takie smutne oczy…

Mijają dni,szpital,taty pogorszenie,załatwiamy łóżko do opieki paliatywnej, uczę się jak myć chorego w łóżku…a między ty wszystkim on… tak na początku myśleliśmy,że to on i był Urwis,że to ona wyszło po wizycie u weterynarza ;) i że średnio podobało się Urwisia to została Misia :)

19 luty, tata odchodzi…

Misia została. Przypomina mi ten trudny czas,ale jest taki wesołym promykiem w tym wszystkim. Jest niesamowicie wesoła, nawet listonosza wita merdając ogonem, taki groźny z niej pies ;) uwielbia zabawy, uwielbia dzieciaki, uwielbia wszelkie towarzystwo. Nawet kot ją zaakceptował. No oczywiście pogryzła mi kilka doniczek, rozerwała kilka piłek dziewczynkom, pogryzła zamek od trampoliny…ale wystarczy,że spojrzy tymi swoimi oczami i się wymięka…

Tak więc mamy: kota Skarpetkę, psa Misię, królika Figę i rybkę Bąbla, którą Agatka dostała pod choinkę,ale o tym jeszcze kiedyś napiszę :)

20170816_150133

Ferie w Warszawie

Ferie zaczęły się chorowaniem. W sumie Agatka zaczęła jeszcze ten poprzedzający ferie tydzień. Potem nieźle wzięło M. mi zwalił się nieziemski katar, Karolka więc łykając codziennie rutinoscorbin jakoś ocalała.

W zeszłym roku na ferie wybraliśmy się cała rodziną do Torunia. Było bardzo fajnie,ale… pogoda nie była zbyt przychylna, spadło dużo śniegu, którego brakowało na święta do tego wiał silny wiatr. Karolinka jest bardzo ugodowym człowieczkiem, jej to nie przeszkadzało, ale Agatce bardzo… tak więc przez to,że Agatka nie chciała chodzić,że marudziła,że chce wracać nie udało się też wszystkiego zobaczyć co chcieliśmy i Karolinka była w tym przypadku trochę „pokrzywdzona”.

Pogadałam więc z M. czy nie będzie mu smutno jak w tym roku zabiorę sama naszą Córkę do stolicy na 4 dni by poznała trochę Polskę. Na początku nie wyobrażał sobie jak to my same do Warszawy!!!Zgubimy się,okradną nas,napadną,to takie straszne miasto!!! ;) Ale wytłumaczyłam na spokojnie,że dam radę,że będzie ok. i na początku roku zamówiłam nam nocleg. Oczywiście plany nasze coraz bardziej zaczęły stać pod znakiem zapytania gdy Agatka zaczęła chorować i nic jej nie pomagało, potem choroba M. i jak tu zostawić,można powiedzieć dwoje chorych dzieci samych…? Karolka doczekać się nie mogła,Agatce poprawiało się tylko, M. rozłożony i do tego jeszcze do pracy chodził… ale powiedział: jedźcie,obiecaliśmy jej więc jedźcie.Dam sobie radę. Kochany…

Spakowałyśmy się i w czwartek 29 stycznia ruszyłyśmy autobusem do Warszawy. Oczywiście jak na święta było śniegu brak,a jeszcze w minioną niedzielę na spacerze wydawało się,że jest niemalże wiosna, to na nasz wyjazd spadł śnieg. Hura…!Podróż minęła nam super.Moje dziecko po wjechaniu do Warszawy zaczęło wołać: mamo patrz jakie wieżowce!!!Mamo patrz jakie budynki!!!Mamo jaka Wisła jest gruba!!! :) Mamo rób zdjęcia!!!  :)

No tak tak pewnie Warszawskie dzieci reagują gdy przyjadą na Mazury i widzą krowy,konie,owce :)

Każdy dzień miałyśmy niemalże zaplanowany. Nawet linie autobusowe, i tramwajowe sobie spisałam które będą nam potrzebne do poruszania się. Ja mama mam sobie nie poradzić w mieście? To niemożliwe! ;)

Po zameldowaniu się w hostelu pojechałyśmy sobie na obiad a popołudnie spędziłyśmy w Centrum Nauki Kopernik. Fajne miejsce. Byliśmy w podobnym w Toruniu, nazywał się Młyn wiedzy i choć troszkę mniejszy to mimo to wywarł na mnie fajniejsze wrażenie. Chyba dlatego,że bardzo fajni, uprzejmi i mili byli tam pracownicy. Wieczorem zmęczone padłyśmy dość szybko by kolejnego dnia zaraz po śniadaniu ruszyć w drogę!

Grób nieznanego żołnierza, Przedmieście Krakowskie, Pałac Prezydencki i dotarłyśmy na starówkę. Trochę zmarzłyśmy przez długi spacer poszłyśmy więc zwiedzić Zamek Królewski. Piękny!!! Bardzo nam się obu podobał. Ogrzane ruszyłyśmy na zwiedzanie starego miasta. potem ruiny zamku. Obiadek i pojechałyśmy sobie do Pałacu Kultury. Tam z góry obejrzałyśmy Warszawę a Karolinka wciąż zachwycała się ogromnymi wieżowcami!!! :)

Na wieczór zostawiłyśmy sobie pijalnię czekolady Wedla na ul. Szpitalnej gdzie moje dziecko czuło się jak w czekoladowym niebie a od ilości czekoladek kręciło jej się w głowie :) Dzień zleciał intensywnie i szybko.

Kolejnego dnia też zaraz po śniadaniu pojechałyśmy sobie na lotnisko. Moje dziecko również robiło ogromne oczy jak wielkie są samoloty, jak wyglądają przyloty,jak odloty :) Sobota była chłodniejsza niż piątek,ale postanowiłyśmy pojechać sobie do Łazienek Królewskich. Nie myślałam,że to miejsce tak się spodoba Karolince, musimy tam pojechać latem. Najwięcej radości przyniosły jak się okazało spacerujące pawie i niemalże oswojone wiewiórki. W jednej z alejek spotkałyśmy rodzinę która miała pół reklamówki orzechów i dali też dla Karolinki dzięki czemu ona też karmiła te śmieszne zwierzaczki, była zachwycona. Długi był nasz spacer i gdy zgłodniałyśmy udałyśmy się na obiad. Czułam się bardzo zmęczona i spytałam się Karolinki czy nie wróciłybyśmy do hostelu trochę odpocząć. Zgodziła się. Dzień wcześniej koleżanka napisała mi o Pałacu w Wilanowie i pokazie świateł. Karolinka bardzo była tego ciekawa więc długo nie odpoczywałyśmy i ruszyłyśmy na Wilanów. To była nasza jedyna trasa w której troszkę się pogubiłyśmy ponieważ nie znalazłyśmy przystanku z potrzebnym nam autobusem. Jednak ludzie nam pomogli i z dwoma przesiadkami udało nam się dojechać :) Jedno wiem: było warto. Spektakl świateł śliczny,ale prócz tego w oranżerii zrobiony był także labirynt świateł z bajki Alicja w krainie czarów. Karolinka powiedziała: tu jest niemożliwie bajecznie mamo!!! :) I tak było. Ogromne podświetlone filiżanki, królik wyskakujący z kapelusza, budzik, kula bilardowa, domek z kart, figury szachowe… cudeńka!!! Cieszyłam się, że jeszcze udało nam się zobaczyć to miejsce. Po tak długaśnych dwóch spacerach padłyśmy jak kawki ;)

Niedziela była w sumie ostatnim naszym dniem w Warszawie. Zarezerwowałam nam wcześniej bilety na przedstawienie baletowe w teatrze Palladium „Najpiękniejsze baśnie”. Sama też pierwszy raz byłam na na takim spektaklu. Było pięknie!

Karolinka powiedziała, że ten wyjazd był spełnieniem jej marzeń. Wiem, że z Agusią by nam się nie udało tyle zobaczyć i wiem też,że Karolince był potrzebny ten czas poświęcony tylko dla niej. Mam nadzieję,że będzie pamiętała i miło wspominała nasz pierwszy babski wypad sam na sam.

Stęskniliśmy się nie tylko my, ale i tata z Agatką. Zamiast więc wracać autobusem oni po nas przyjechali. Agatka już zdrowa, M. jeszcze nie do końca dobrze się czuł, ale przyjechał. Dał radę z Agusią, a ona też grzecznie z nim została i nie robiła żadnych problemów. Takie moje Kochane dzieciaczki :) Które tęsknią za sobą, a jak są razem to codziennie kłócą ;)

Mamy więc ostatni weekend ferii. Karolinka mówi,że cieszy się,że już do szkoły. Agatka do przedszkola iść nie chce…

No to zobaczymy jak będzie w poniedziałek ;)

mała chwila przed

Kolorowe balony,kubeczki talerzyki,trąbki… świeczka z cyfrą 8 wszystko już czeka.

Choć do urodzin jeszcze 9 dni to ze względu na świąteczny czas póki Karolinka młodsza przyjęcia wyprawiamy nieco wcześniej.Przyjdą koleżanki i będzie tort w narysowanym białym koniem.

W szafie schowana gra planszowa,poduszka w kształcie sówki i miś z którego na szczęście jeszcze nie wyrosła…

Teraz śpi, a zasypiała pełna podekscytowania przed jutrzejszym dniem.Śpi i oddech ma spokojny,mam nadzieję,że w główce śnią się spokojne sny.

Ja siedzę na brzegu łóżka,głaszczę po głowie i nie dowierzam,że to już 8 lat.

Siedzę i boję się ciągle tej ich przyszłości.

Patrzę i wiem,że mam wszystko w życiu o czym marzyłam.

Całuję w czoło,oby tak było bezpiecznie,oby trwał dobry czas.

odliczanie czas zacząć!!! :)

Jutro już grudzień! Szok jak szybko ucieka czas. List do Mikołaja napisaliśmy i wysłaliśmy już 2 tygodnie temu.W sumie to w tym roku już Karolka sama napisała i za siebie i za siostrę :) Hmmm to ciekawe,że już niektóre marzenia chowają się w kartonie w garażu ;) List wyglądał tak:

IMG_3590

Długo rozmyślaliśmy z M. nad ostatnim punktem w życzeniach Karolinki:żywy króliczek. Tak marzy się zwierzak dla moich dziewczyn,ale wiem też że to duży obowiązek i nie chcielibyśmy brać tylko „na chwilę”. Karolinka nawet narysowała dwa rysunki z wymarzonym króliczkiem, raz oglądaliśmy je w zoologicznym sklepie… ale poczytałam sporo i uznaliśmy z M.,że to chyba nie był by jeszcze ten czas.A przynajmniej nie na królika który też potrzebuje wybiegać się a to wymaga jego pilnowania i znając nasze dziewczyny na początku pewnie było by super,ale później już by się nie chciało.No i królik zmienił się w…psa ;) ale to jeszcze nie w tym roku.Zobaczymy na wiosną.Ja sama miałam 3 psy kiedyś i chomiki i jestem wdzięczna rodzicom,że mi na to pozwolili, więc nie chcę też ograniczać i moich dzieciaczków,ale komisyjnie uznaliśmy,że psiak będzie lepszym rozwiązaniem,ale na razie jeszcze w planach ;)

 

Dziś też był dzień którego bardzo nie mogłam się doczekać ;) W tym roku zrobiliśmy sami z M. kalendarze adwentowe dla naszych dziewczynek.Mieliśmy 3 wieczory z głowy przy ich robieniu i wiele satysfakcji przy ich znalezieniu :) Tradycją było,że kalendarze adwentowe (takie z czekoladkami) chowaliśmy im pod poduszki by 1 grudnia mogły je znaleźć,ale… w tym roku nie chceliśmy by były to same słodkości,naszukaliśmy się trochę zanim zgromadziliśmy różne drobiazgi składające się z naklejek,pachnidełek,ozdób na choinkę,foremek na pierniczki czy koralików by potem popakować to wszystko i poprzypinać :) zobaczymy jak dziewczyny będą reagowały na niespodzianki :) oto nasze domowe kalendarze:

IMG_3912

Karolinka wciąż wierzy w Świętego Mikołaja choć coraz częściej mówi,że dzieci w szkole mówią,że to nieprawda,że to rodzice podkładają prezenty.Mówię jej wtedy,że Mikołaj to magia a rodzice muszą mu pomagać choćby w kupowaniu niektórych prezentów bo przecież nie starczyło by mu na wszystko pieniędzy ;) Czytałyśmy też fajne opowiadanie o biskupie Mikołaju który obdarowywał biednych i na końcu była fajna puenta,że nie wiadomo do końca jak to jest z tym podrzucaniem prezentów pod choinkę,ale każdy choć raz w roku lubi obdarowywać bliskie osoby i stać się takim świętym Mikołajem,a w tym na pewno jest Jego zasługa,ze jesteśmy dla siebie dobrzy :)

Wczoraj też porządnie wysprzątałyśmy już dwa pokoje,a dziewczynki  chciały już parę świątecznych ozdób postawić u siebie.Wieczorem M. pokazuje Agatce bałwanka włączając migoczącą lampeczkę,a Agatka na to:łał,tato chcę żeby on cała noc tak blaskał :)

Miłego odliczania do Świąt!!!!

twórcza wena Agatki

W ostatnim wpisie obiecałam wrzucić rysunki moich dziewczynek.Dziś Agatka,trzy i pół latka.z rysunków można już tak wiele wywnioskować!Uwielbia rysować księżniczki,więc dziś odsłona :) :

Księżniczka Zosia w szkole:

10392511_10202118641802331_236970696959402053_n

Dzwoneczek:

dzwonek

Kopciuszek:

kop

Po prostu księżniczka:

IMG_2979

Z innego gatunku: tęcza:

tecza

Obraz wykonany farbami plakatowymi pod tytułem : jeż (na dole) i gąsienica (ta wyżej) nocą (granatowe tło) ;)

larwa

Tak to moja Agatka rozwija swój talent malarski ;) Mówi,że ma to po Karolince bo ona ładnie rysuje :) Następnym więc razem pochwalę się kolekcją Karolinkową.

No i najważniejsze: M. wraca w poniedziałek :) :) :)

 

 

 

 

 

 

wspomnienia z wakacjii

Po wakacjach zostały już tylko wspomnienia.Niestety nie miałam czasu by na bieżąco je spisywać.Nie lubię tak później „łapać” wszystkiego” ale wiem,że kilka tych chwil chcę tu zatrzymać, by nie uleciały. Za nami pierwszy tydzień przedskszolno-szkolnego roku i… Karolinka dobrze.Agatce 3 dni się spodobały potem pytała czy długo będzie jeszcze musiała chodzić do tego przedszkola… w środę została pierwszy dzień na leżaczkach,nie zasnęła,ale wczoraj i dziś pospała sobie :) dziś jednak upewniała sie czy na pewno ma wolne i czy jutro nie będzie musiała iść do przedszkola.

Przecieramy więc szlaki…przecieramy…

Wracając do wakacji w sumie lipcowe chwile zostały spisane,tyle sierpień umknął.

Ogólnie lato było ciepłe,jestem ciekawa jakie one będą miały kiedyś wspomnienia o wakacjach,bo dla mnie zawsze było ciepło,nawet jak padało to było ciepło,a teraz na starość to człowiek jakoś więcej narzeka a to za gorąco,a to czemu pada ;)

W sierpniu nie wybraliśmy się już na żadną dalszą podróż.Za to Karolinka pojechała na dwie wycieczki sama!Jedna organizowana była przez szkołę,jeszcze w czerwcu o niej wiedzieliśmy,jednodniowa ale bardzo upalana,Karolka wróciła umęczona,ale zadowolona.Pojechali niedalego przejechać się kolejką wąskotorową :)

Druga wycieczka była „poważniejsza” organizowana dla dzieci przez kościół.Karolinka bardzo chciała pojechać,wyjazd był już o szóstej rano,powrót o 21wszej. Martwiłam się,daleko ale sporo miejsc do zwiedzania.

Karolinka poradziła sobie świetnie i coraz bardziej dochodzi do mnie jakie mam już duże dziecko ;)

W sierpniu pojeździliśmy trochę też na koncerty,na dwa z dziewczynkami,na jednym bez. Fajnie było :)

Wakacje zakończyły się dla nas weselem ze strony M. i tu Pomarańczka zagrała jedną z głównych ról ponieważ ze swoim braciszkiem ciotecznym nieśli obrączki.

Och co to był za dzień,a dzieciaki tak świetnie się spisały,że nie mówili tylko młodej parze ale i o nich.Karolinka była bardzo szczęśliwa pełniąc tę rolę,a jednocześnie bardzo przejęta,gdy się obudziła tego dnia powiedziała,że ma motylki w brzuchu :) Patrzyłam na tę moją małą druhenkę w miętowej sukience z niedowierzaniem i nie opuszcza mnie wciąż zdumienie,że ona jest taka nasza i już tak duża choć jeszcze niedawno była tak maleńka….

Miałam w zanadrzu kilka też powiedzonek,ale trochę mi też umknęły :(

Pamiętam jednak pewną sytuację,wróciłam z pracy,zrobiłam po drodze zakupy i kupiłam jakąś kolorową gazetę (przyznam się,lubię poczytać czasem w kibelku). Jak rozpakowywałam rzeczy to od razu umieściłam ja w toalecie.Po chwili przybiegła Karolinka zrobić siku i nagle woła na cały dom: mamoooooo,a co to jest seks!!!! Na początku nie skojarzyłam skąd nagle jej to przyszło do głowy,potem zobaczyłam na okładce pisma: miłość czy seks,kariera czy rodzina- Agnieszka Szulim…. ;) potem nie mogłam się powstrzymać od śmiechu z całej tej sytuacji,ale nie zbyłam dziecka nie. Powiedziałam,że jest to okazywanie sobie miłości przez kobietę i mężczyznę przez bardzo mocne przytulanie… no nie zapytała na razie o szczegóły :)

Pamiętam też jak pewnego wieczora zrobiliśmy obie grilla i Agatka powiedziała:

-mamo jestem głodna na bagietkę!

Dziś w przedszkolu na podwieczorku gdy już na nią czekałam piła herbatkę,wstała i mówi:

-mamo wezmę tylko jednego pijaczka i już lecę!!! (łyczek-pijaczek-dobre skojarzenie ;) )

Agatka tworzy sporo czynności od jakiegoś przedmiotu i jest to przecudowne.

Na dziś chyba tyle… postaram się nie robić już tak wiele zaległości.

Padam…

Kocham Was moje Skabny!!!

duuuuuumnaaaaa!!!!!! :)

Uciekł mi cały miesiąc…ale nadrobię,choć trochę,muszę…ale nie dziś.Lato już takie dla mnie jest,że mam mało czasu na komputer i na pisanie.

Dziś jednak mimo iż padam,mimo zmęczenie,mimo tego,że słyszę jak woła mnie poduszka….muszę napisać jaka jestem dumna z moich Córeczek!!!

Agatka dziś pomaszerowała dzielnie do przedszkola!!!Niestety nie mogłam z nią być,ale był M. powiedział,że pożegnała się z uśmiechem,jak po nią przyszedł jadła obiad,z opowieści wynika,że chyba jej się podobało,Pani powiedziała,że raz się rozpłakała gdy ktoś jej coś dokuczył,ale poza tym ok.Powiedziała,że Agatka jest bardzo spokojna!!!!Ha!!!Jeszcze nie poznała sie na naszej Agatka ;)

Kładąc się spać Agatka fikała w łóżku i pytała czy jutro też pójdzie to przedszkola,bo chce!!!Zobaczymy kiedy dopadnie nas pierwszy kryzys,bo tak trudno mi uwierzyć,by poszło tak gładko.Ale jestem ogromnie z niej dumna,pewnie jak zwykle przeżywałam bardziej niż ona ;)

A Karolinka drugoklasistka :) Uczennica z niej już prawdziwa bo stwierdziła,że wakacje mogły by trwać 3 miesiące ;) Dziś po spotkaniu z koleżankami bardziej już wyczekuje jutra,ciekawa co będzie.Rozkręci się mam nadzieję.

Dużych zmian nie ma,prócz sali w której będzie miała teraz swoje lekcje,książki i zeszyty na jutro spakowane.

Żegnajcie wakacje!!!Witaj nowy roku szkolny! ;)

Kocham Was moje Gwiazdki,jesteście moim największym Skarbem!!!!

oRlop a raczej już po…

Moim wakacyjnym wspomnieniem jest zapach jeziora,zapach drewnianego domku, zapach drewna pomostu, wędkarze którzy łowili tyle ryby, cisza i Mama.

To z nią spędzałam połowę wakacji nad jeziorem w ośrodku wczasowym w którym letniskowe domki były dla pracowników firmy w której pracowali moi rodzice.

Pamiętam wielkie komary,pamiętam jak chodziłam z mamą na grzyby, jak smażyła ryby.Pamiętam,że zawsze obok było tyle dzieci, że nie sposób było się nudzić, a dorośli do późnych nocnych godzin grali w karty.

Strasznie żałuję, że potem ten ośrodek wczasowy został sprywatyzowany, domki wykupione, ale tamto miejsce i tak zostanie w moim sercu ciepłym wspomnieniem.

Mieszkamy na Mazurach i choć w naszej miejscowości nie ma jeziora mamy do niego i tak bardzo blisko.W tym roku postanowiliśmy daleko nie jechać (60km) a ja w pracy dostałam możliwość spędzenia czasu w Wojskowy Ośrodku Wypoczynkowym w Mrągowie.Cieszyłam się bardzo i do pełni szczęścia potrzebna była tylko pogoda.

Góra czterech wiatrów i my, znów otaczał nas zapach jeziora,zapach drzewa na pomoście,las.Słoneczko nie szczędziło nam swego ciepła.Patrzyłam na moje dziewczynki i byłam taka szczęśliwa,że możemy być razem,że one też czują to co ja i mam nadzieję,że choć trochę zostanie w ich serduszkach tego wspomnienia.

Choć musieliśmy trochę skrócić wyjazd,ze względu na śmierć cioci to naprawdę dostałam duży zastrzyk energii.

Muszę się też pochwalić tym,że moja Agatka zaczęła już pięknie mówić literkę R!!!!Jestem pod wrażeniem jak gładko idzie jej mowa.Karolinka już więc nie jest ani Kalinką,ani Kalolinką tylko KaRolinką :) a najpiękniej wychodzi słowo: koRoRowy :) tak teraz w wielu słowach zamiast L jest R :) no i mnóstwo mnóstwo pytań:dlaczego woda jest zdrowa?Dlaczego czekolada jest brązowa?dlaczego musli ma suszone owoce?dlaczego moja praca jest tak daleko? :)

Wciąż też mega uparciuch z Agatki, och skąd ten mały człowieczek ma tyle zaparcia w sobie to nie wiem… ;)

Na koniec dwie anegdotki:

Jedziemy autem i Agatka mówi:teraz pobawimy się o matko!-a jak się w to bawi?-pytam.No ja coś mówię a ty odpowiadasz: o matko! :) :) :)

Rozwiązujemy krzyżówkę z Karolinką, na obrazku jest koza,zdaniem Karolinki to kozioł,pytam więc czy skoro są cztery kratki to jak się jej zmieści słowo kozioł?Na to Karolinka: no normalnie: KOŹĄ :) :) :)

Trzeba umieć radzić sobie w życiu ;)

IMG_8423

po pierwsze

26.12.2006- pierwszy raz jadę na spotkanie mojego maleństwa,staję nad inkubatorem i płaczę płaczę płaczę dlaczego…

3.01.2007-moja córka pierwszy raz sama oddycha,oddycha,jej maleńkie płucka wprawiają w ruch maleńką klatkę piersiową,co za widok!!!!

17.01.2007-mogę pierwszy raz przytulić moją córeczkę!!!!!!!!!!!całe szczęście mieściło się wtedy tylko w tej szpitalnej sali,tyle szczęścia!!!

28.03-2007-zabieramy naszą córkę na pierwszy spacer :)

11.04.2007-pierwszy świadomy uśmiech małej Pomarańczki :)

21.12.-2007-moja córka pierwszy raz samodzielnie stanęła na swoich nóżkach…

 

Potem było wiele takich pierwszych cudownych pierwszych razów.Teraz w pierwszej klasie jakby na nowo te „pierwsze” razy się zdarzają.

„W cyrku iest fainie”-to było pierwsze zupełnie samodzielnie napisane zdanie pod rysunkiem Karolinki przedstawiającym przedstawienie cyrkowe.

Karolinka miała też już pierwszy sprawdzian i pierwszą piątkę ze sprawdzianu!!! Wszystkie punkty zdobyte!!!Jak tu nie być dumnym wiedząc jednocześnie jak wiele przeszła,jak wielkim Skarbem była by dla nas i z czwórką czy trójką,bo dla nas najważniejsze jest,że jest!:)

Dziś oglądałyśmy „plastusiowy pamiętnik” i powiedziałam:o ja miałam podobny tornister do Tosi,też taki brązowy,bo kiedyś nie było takich kolorowych jak teraz. Na co Karolinka:

-bo wiesz mamo kiedyś to były inne czasy :)

Były inne na pewno,te są teraz Twoje,dla mnie pierwsze Twoje kolejne etapy.Tak się cieszę,że mogę na nie patrzeć.Tak się cieszę,że jesteś.

 

”””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””””’

15 października.Kolejny…Dziś gdy zaprowadziłam Karolinkę na zajęcia plastyczne to poszłam potem z Agusią na cmentarz.Zapaliłam trzy znicze tam gdzie było pusto,tam gdzie nie ma nawet tabliczek,tam gdzie wielkość mogiły świadczy o wieku pochowania…Przywłaszczyłam sobie te nagrobki…myślę o nich i o Was moje trzy Anioły…

Myślę też czasem czy gdybyście były tu na ziemi to były by też one,Karolinka i Agatka?

Wiem,że opiekujecie się nami tam na górze.Kiedyś Was przytulę,obiecuję…

mam dwa latka,dwa i pół :)

-mamo przypal mi w łazience światło!- woła moja dwu i pół letnia Agatka :)

-mamo mogę sama przymyć szczoteczkę do szczotkowania? (czyt.wypłukać szczoteczkę do zębów).

-mamo nie chcę nektarynki,babcia mi mówiła,że ja tego nie lubię :)

Siedząc na kibelku Agatka nagle woła:

-mamo nie mogę się doczekać!

-czego nie możesz się doczekać?

-wakacjów Kalinki!!! :)

Tak mam już w domu nieźle wygadaną,wciąż tak samo upartą,kochającą sukienki i spódniczki,nie cierpiącą spinek ani kucyków,uwielbiającą lalki barbie i monster high dwu i pół letnią dziewczynkę.

Dziewczynka ta nie poskromiona w spożyciu energii daje wiele radości naszemu domowi :) Nie rzadko też wystawia na próbę cierpliwość mamy lub taty (starszej siostry zresztą też! :) )

Pocieniowane króciutkie blond włoski uwielbiają być przez nią same poczesane,rączki same umyte,majteczki same włożone.

Lalki są również czesane,przebierane,kupujące sobie co rusz nowe buty ;)

Dwulatka uwielbia towarzystwo,choć najczęściej to ona je sobie dopasowuje,kto może kto nie…no każda koleżanka starszej siostry jest także jej koleżanką,och radość wielka gdy odwiedza nas jakaś dziewczynka,ale…chłopiec do piaskownicy ogólnodostępnej na osiedlu to nie może już wejść,bo on przeszkadza!…mamę czasem to martwi,ale ma nadzieję,że poukłada się to gdy dwu i pół latka jako już trzylatka trafi do przedszkola.

Mama nie chce zapeszyć,ale dwu i pół latka jada już znacznie lepiej niż np rok temu,mama może więcej potraw podać,co znacznie mamie ułatwia życie i daje poczucie spokoju.

Mama ma wilgotne oczy gdy obserwuje swoje córeczki z ukrycia podczas zabawy.Mama patrzy i widzi jakie są już duże,jak śmiesznie rozmawiają,jak mimo kłótni nie mogły by bez siebie funkcjonować.

Mamę rozpiera duma gdy idzie na spacer lub zakupy ze swoimi dziewczynkami,że może z nimi gdziekolwiek iść,bo one są,takie jej,jeszcze jej…

Dwu i pół latka razem z prawie siedmiolatką już śpią.poranek zapewne będzie wczesny jak zawsze :) Lecz czy poranki bez nich miały by w ogóle sens?

Kocham kocham kocham.