Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

mama

kulinarnie i nie tylko o miłości

Zatopiłam się znowu w tym co dobre,w tym co mnie trzyma,w tym co daję siłę. Oddycham nią,wdycham głęboko a ona przepływa po mnie całej.Moja miłość do moich dzieci. Jest taka silna,że czasem aż nadto zachłanna. Jest tak mocna,że czasem aż serce kłuje na samą myśl,że mogło by Was nie być. Jest też taka,że daje oddychać i w tych momentach gdy jesteśmy blisko i w tych gdy jesteśmy daleko.

Z dzieciństwa pamiętam pomidorówkę mamy.Odkąd jej nie ma nigdy już takie nie jadłam.Pomidorówka to ulubiona zupa moich córek.Jest inna,nie czuję w niej swojej mamy,ale mam nadzieję,że moje dzieci czują w niej mnie.

Obważanki z twarogu.Były zawsze niezłą niespodzianką mamy.Wczoraj gdy za oknem zrobiło się prawdziwie jesiennie spędziłyśmy we trzy ponad dwie godziny w kuchni,gniotąc,wałkując,wycinając i smażąc.Patrzyłam na moje dzieci i myślałam o niej.Patrzyłam pełna dumy i radości.

Placki ziemniaczane.Pamiętam jak nie mogłam doczekać się piątku,wtedy najczęściej mama je smażyła :) Pamiętam ją nad patelnią rumianych placków ziemniaczanych… niestety moje dzieci tego smaku nie odziedziczyły po mnie ;) placki to owszem mama robi świetne,ale z jabłkami lub tartą czekoladą… ale może to będzie ich smak z dzieciństwa.

Smaki,miejsca,wspomnienia. Teraz w moim sercu układają się te z czasu gdy sama jestem mamą.Są najcenniejsze dla mnie i codziennie jest ich tyle.Trzecie miejsce Karolinki w konkursie recytatorskim Strofy o Ojczyźnie”,Agatki piosenki z przedszkola,Karolinki piękne zamki i zwierzęta na rysunkach i księżniczki Agatki z krzywym uśmiechem,w prawej ręce dłoń Agatki na spacerze,w lewej dłoń Karolinki,śmiech,łzy,złości…wszystko zamykam i choć nie zawsze o wszystkim tu napiszę to gdy będziecie to kiedyś czytały pamiętajcie,że jesteście największymi moimi Skarbami.

przyszła książkowo…

Mamo co to jest północ?Mamo a po co jest ta północ?Mamo a co to jest betoniarka?A czemu ona akurat tak działa?Mamo a co to znaczy obserwować?Mamo a czemu ja nazywam się Agatka a Karolinka Karolinka?Kto wymyślił,że ty jesteś mama?

Takimi pytaniami zasypuje mnie niemalże codziennie moja trzylatka :) Stwierdza też często,że jak my z M. byliśmy mali to ona była wtedy duża o oglądała różne bajki,a teraz jest mała i jest inaczej a w ogóle to niemożliwe,że jej nie było kiedyś,ona była tylko w drugim pokoju… :)

Wczoraj wieczorem ciepła główka stan podgorączkowy.Przed spaniem dwie krosteczki na pleckach,dwie na brzuszku.Myślę sobie:cholera normalnie książkowo 14 dni po Karolci…

Dziś zsypana już dużo więcej Agatka nawet na główce i za uszkami,ale krosty nieduże jak na razie i nie dokuczają,więc ciągle mam nadzieję,że może i Agatka przejdzie w miarę spokojnie. Zestaw syrop plus spray ten sam co Karolinka,gorączki dziś na szczęście nie było.Humor dopisuje,apetyt w miarę też,odpukać w niemalowane żeby nie zapeszyć! Dzielna Agatka!

Niestety opuścił nas dziś dzień w przedszkolu,były dni otwarte dla przyszłych przedszkolaków,miały poznać salę,panią i siebie,za tydzień jeszcze jedno spotkanie,ale chyba jeszcze nie wyzdrowiejemy,no i nie chcemy pozarażać innych.Zadzwoniłam do przedszkola,lubię bardzo tą panią dyrektor,powiedziałam,że nas niestety nie będzie.Życzyła zdrówka i powiedziała,że mimo iż przedszkole jest zamknięte w wakacje to ona będzie w pierwszych dwóch tygodniach więc zaprasza jak się wykurujemy.

Z drugiej jednak strony może i dobrze,że teraz ta ospa dopadła,że nie akurat na wyjazd urlopowy.Tylko ciekawa jaka to będzie w lipcu pogoda skoro czerwiec taki zimny :(

obrazy z dzieciństwa

Gdy zamknę oczy czuję zapach żywej choinki. Zakładam bombki. W progu kuchni stoi Mama w fartuszku.Zmęczona przyrządza wigilijną kolację, uśmiecha się.

Dużo bym dała za taki widok dziś…

Pamiętam też jak przeszukiwałam szafki w poszukiwaniu prezentów,a jak znalazłam to byłam sama na siebie zła,że nie będzie niespodzianki ;)

Później bywało również tak,że z mamą nie mogłyśmy wytrzymać do Świąt i czasem powiedziałyśmy co sobie nawzajem kupiłyśmy :)

Pamiętam też bajkę z jednych Świąt o zabawkach które ożywały gdy dzieci nie było w pokoju. Pamiętam maskotkę tygryska z tej bajki,dostałam wtedy bardzo podobnego i wierzyłam,że moje zabawki też żyją :)

Pamiętam smak mamy barszczu i gołąbków z kaszą gryczaną i grzybami i smak kutii…

I nie potrafię o tym wszystkim pisać tak po prostu,oczy same zachodzą mgłą…

Pierwsza Wigilia bez niej…byłam w szpitalu.Urodziłam Karolinkę,ale ona też była oddalona ode mnie o 100 km… przyjechał do mnie M.,tata,brat z żoną. Posiedzieliśmy.Pojechali.Byłam sama w sali gdy nagle usłyszałam śpiew kolędników.

Drzwi się otworzyły,na korytarzu stało kilkanaścioro młodych ludzi śpiewających kolędę „Gdy śliczna Panna”. Weszła do mnie dziewczyna z opłatkiem i małym podarunkiem.Nie potrafiłam wydobyć z siebie słowa.Potem wszedł ksiądz,też złożył życzenia.Wyłam wtedy jak bóbr.Było mi tak dziwnie,tak nieopisanie dziwnie,że znalazłam się tu sama w tej chwili,że nie ma ze mną mojej Mamy,że nie ma ze mną Karolinki,że ona walczy o życie,a jednocześnie czułam,że ten mały narodzony Jezus jest mi tak bliski…

Dziś…

Piernik i keks w tym roku upiekły mi się wyjątkowo łatwo i pulchnie. Małe rączki przyozdobiły wierzch. Dziś prawie cały dzień spędziłam w kuchni,robiąc gołąbki i inne potrawy,barszcz będzie jutro.

Dziewczynki przybiegały co chwila pytając co robię. Co chwila czymś im pachniało.

Ciekawa jestem jakie one będą miały kiedyś wspomnienia. Chciałabym by były to wspomnienia ciepłe i bezpieczne.

Wesołych Świąt!!!

pierwsza połowa wakacji za nami….

Lipiec prawie już minął,upały wróciły,tak duże,po ponad trzydzieści stopni,że czasem trudne do zniesienia…niestety południe trzeba siedzieć w domu ze względu na zdrowie,samopoczucie itp.Dziewczyny chlapały się w ten weekend znów w swoim dmuchanym baseniku,nad jeziorami przepełnienia,więc nie ma to jak swoje podwórko.

W piątek wyposażyliśmy naszą uczennicę w tornister i piórnik.Czekała na ten piątek ze zniecierpliwieniem,bo pracowałam krócej i przyjechał M. razem z dziewczynkami po mnie do pracy i ruszyliśmy na zakupy.Wybór duży,większość z Monter High,ale Karolka wybrała czarno różowy tornister z pieskiem,a piórnik z konikiem.Biurko też już zamówione będzie jutro lub w środę,a w weekend ruszymy z malowaniem pokoiku.Będzie się więc działo w ten weekend u nas gospodarczo ;)

Na zakupach oczywiście Agatka buntowała się dlaczego dla niej też nie kupujemy tornistra,więc dostała też malutki piórnik z kucykami i włożyła do niego swoje mazaczki i pilnuje go bacznie :)

Ma też nasza mała Księżniczka ostatnio humory na wielkie buuuu.Buuuu jest czesto bez łez lub z ich niewielką ilością.Buuu jest głośne i długie.Buuuu często dotyczy nie wiadomo czego,bo gdy jest buuu to dogadać się nie można… Oczywiście często najlepiej ignorować,ale buuu potrafi trwać i 10 i 15 minut a  wtedy wydaje się to nieskończenie długo…czasem interweniuje też dziadek który słysząc zawodzenie buuuuu przybiega by pocieszyć,wtedy buuu jest jeszcze dłuższe…

Wczorajsze np takie buuuu wyszło przy jedzeniu frytek.Agatka ugryzła jedną po czym powiedziała:ałłłł i buuuu….pytam czy ugryzła się w języczek,ona nic,pytam czy zabolał ząbek,ona nic…pytam czy połknęła za dużo frytki ona nic buuu…proponuje picie buuu….no  i co jeszcze można… poszłam po miseczkę małą,bo czasem buuu jest przez to,że ktoś wziął frytkę tą którą chciała Agatka,odłożyłam jej a ona dalej buuu,przyszedł dziadek,większe buuu,poszedł dziadek,a my z Karolką wyszłyśmy do drugiego pokoju,po upływie nie wiem może minuty,góra dwóch,wbiega w podskokach Agatka,trzymając miseczkę z frytkami i mówi:już skończyłam swoje buuu…. no i co na to?Powiedziałam:super! :)

A przyszłej uczennicy wyleciał kolejny ząb.Pozbawiona jest więc dwóch górnych jedynek co wygląda fantastycznie i słychać śmiesznie w wymowie niektórych słów. :)

Coraz płynniej wychodzi też jej czytanie.Sporo jeszcze wyrazów składa po literce,przy pisowni niektórych literek ma jeszcze lustrzane odbicie,ale dla mnie nie musi być najlepsza.Wszystkiego się powolutku nauczy.Dla mnie najważniejsze że jest,bo tak dzielnie walczyła by tu z nami być…

Mam nadzieję,że następna połowa wakacji upłynie nam równie dobrze,może uda się jeszcze gdzieś wyjechać,ale na razie remont czeka! ;)

7 lat bez Ciebie…

Kiedyś,dokładnie 5 lat temu napisałam do Ciebie taki list:

„Mamo!!!

Chciałabym napisać do Ciebie list tylko nie wiem jak mogłabym go wysłać.Niedługo będzie rok jak od nas odeszłaś , a równo 9 miesięcy po Twojej śmierci pojawiła się w naszym życiu Maleńka Córeczka.Choć tak naprawdę powinna się pojawić dopiero w marcu,ale czy to nie zwykłe,że ona się rodzi w ten dokładnie w dzień gdy mija 9 miesięcy od Twojego odejścia w tak podobnych godzinach…?
Wiem jak bardzo czekałaś na nasze dziecko.Wiem jak przeżywałaś moje poronienia.
Teraz tuląc Karolinkę doświadczam tego czego Ty doświadczałaś po moich narodzinach.Teraz rozumiem jaką ciężką pracą jest macierzyństwo.I dlatego chciałaby Ci podziękować za wszystkie nieprzespane noce, za troskę, za Twą miłość. Wiem, że niektóre sprawy w naszym życiu rozumiemy po jakimś czasie,ale ja wiem,że czułaś że Cię kochałam i nadal kocham.
Mamo mam Córeczkę. Tak bym chciała Ci to osobiście powiedzieć.
Ale wiem że Ty tam w niebie widzisz wszystko i czuwasz nad nami.
Mamo masz wnuczkę tak silnie walczącą o życie jak Ty walczyłaś ze swą chorobą.
Mamo jestem szczęśliwa,że zostałam mamą.
Brak mi Ciebie… tylko tyle i aż tyle chciałam Ci powiedzieć.
Twoja Córka.”

Dziś mija 7 lat od Twojej śmierci.Tyle się wydarzyło,a jednocześnie jakbyś to wczoraj odeszła…i wszystko pamiętam i tęsknota po Tobie wcale nie mniejsza…

Dziś do tamtego listu chciałabym dopisać coś jeszcze.

Mamo urodziłam drugą córeczkę.Ty pewnie już o tym wiesz.Po drodze zanim jeszcze ją dostaliśmy kolejny nasz Aniołek poleciał pod Twoją opiekę…Mamo tyle już czasu minęło…Mamo teraz już wiem jak to jest gdy starasz się zrobić coś do jedzenia a dziecko nie chce tego jeść… ;) pamiętam jak Ty się tym denerwowałaś,bo ja też byłam niezły zmyślak ;)

Mamo wiem też jak to jest opiekować się więcej niż jednym dzieckiem i czasem gdy padam na nos zastanawiam się jak ty dałaś radę z naszą czwórką?

Mamo najbardziej mi brakuje Ciebie właśnie teraz gdy sama jestem mamą…gdy nie wiem często co zrobić by było dobrze…i jak to było gdy ja byłam mała,bo dopiero teraz nasuwa się tyle pytań.Czy też byłam tak uparta jak Agatka,czy raczej tak wrażliwa jak Karolinka?Czy tak samo jak Karolinka lubiłam słodycze czy raczej jak Agatka nie przepadałam za czekoladą?Czy miałam w sobie tyle energii co Agatka czy raczej wolałam spokojne zabawy jak Karolinka?Tyle pytań… dziś bez odpowiedzi…może kiedyś tam…może wtedy mi opowiesz…dziś w ten szczególny dzień gdy mija już 7 lat piszę do Ciebie znów,bo inaczej nie umiem radzić sobie z samotnością po Tobie :(

Mamo wiem,że nad nami czuwasz,nie raz się o tym przekonałam.Bądź szczęśliwa tak ja tu jestem szczęśliwą mamą.

Do zobaczenia!

Twoja córka.

ja mama

No i wpadłam w wir pisania jak śliwka w kompot ;))) zawsze lubiłam pisać,bocian był długo moim uzależnieniem :) teraz już po prostu niektóre sprawy nie wypada tam poruszać,tak uważam,dla poszanowania innych uczuć.

Wspominałam już,że moja droga do macierzyństwa łatwa nie była,bo usiana bolesnymi stratami :(

Mam w niebie trzy Aniołki które czuwają nad nami,zawsze o nich pamiętam,zawsze.

Zawsze marzyłam o trójce dzieci,domu,kochającym mężu…banalne marzenia wiem,ale tak miałam.Marzenia czasem brutalnie przerywa nam życie,może nasz los,może niebiosa… i nagle okazuje się,że nie na wszystko ma się wpływ,nie wszystko jest jak chcemy,nawet gdy mocno tego pragniemy.

Marzyłam też być dobrą mamą,nie krzyczącą,nie kłócącą się,mającą czas dla swoich dzieci,taką do której można przyjść z każdym problemem…taką mamą jaką sama chciałam mieć… i choć dziś już jej nie ma z nami,choć nasze stosunki były jakie były,nie zawsze łatwe,nie zawsze bliskie to wiem,że ona też chciała na pewno być dobrą mamą i dziś gdy sama doświadczam macierzyństwa zauważam to bardziej,bardziej to czuję.

Choć słowo kocham Cię padało tak rzadko,że gdy już się zdarzyło to wywoływało na mojej twarzy rumieniec i nie potrafiłam łatwo odpowiedzieć ja też,to przecież obie czułyśmy do siebie tą samą miłość.

Najbardziej ceniłam ją za zaufanie jakim mnie darzyła,na to jak pozwalała smakować życie,że nie zamknęła mnie w swych ramionach.

Ja swoim dzieciom mówię często,że je kocham choć kto wie czy i ona nie mówiła nam tego częściej gdy byliśmy mali…może potem przychodzi inny czas,trudniejszy…tego jeszcze nie wiem.

Ja też popełniam błędy,a najbardziej boli mnie błąd który popełnili moi rodzice i rodzice M.,że gdy są złe emocje to jest kłótnia i nie zawsze da się opanować tak by dzieci nie słyszały Płacz boli mnie to najbardziej,choć staram się,to wiem,że słowo przepraszam należy się  Wam moje dziewczynki…

Są też błędy na które sobie „pozwalam” ale chyba dopiero od urodzenia Agatki bo przy Karolci byłam na pewno bardziej spięta,np to,że jak dziecko nie zje obiadu to trudno,zje coś innego,że czasem włączę tv by pozmywać spokojnie po obiedzie itp.

Ale jedno jest pewne uwielbiam być mamą i czas w którym jestem teraz uważam za szczególny,bo mam malucha z którym mogę się wygłupiać,tulić,wzruszać gdy uczy się nowych rzeczy oraz cudowną sześciolatkę z którą mogę pogadać o wszystkim a ona dostarcza mi przy tym wiele radości,dostanę rysunek prześlicznie narysowany z napisem mama,mam pomoc przy gotowaniu,pieczeniu ciasta,jestem po prostu szczęściarą!!!

I co muszę koniecznie jeszcze napisać,że moje matczyne serce kocha je obie tak samo!!!Dopóki była tylko Karolinka nie umiałam sobie wyobrazić,że można tak kochać równie mocno jeszcze kogoś,a jednak można!!!I to cudowne!!!

Teraz gdy jestem podwójną mamą rozumiem też o co chodziło mojemu M. gdy się złościł na rodziców,że jest jedynakiem i tylko na nim skupiają uwagę i biorą go pod klosz.Teraz gdy są one dwie nie ma czasu by tak się skupiać tylko na jednym dziecku a plusem tego jest większa swoboda tego dziecka w odkrywaniu świata i mniejsze przewrażliwienie.

Oczywiście moje serce nie raz jest rozdarte gdy spędzam sama czas z moimi córeczkami,bo chciałabym jednocześnie zadowolić i Karolcię w zabawach i Agusię,ale…musimy się dzielić :) one mną,ja miedzy nimi swój czas,moje pomysły na zabawę,moją uwagę.

I choć często jestem zmęczona,są momenty,że mam ochotę wyjść na 10 minut by się wyciszyć,ale nie mogę ich przecież zostawić same :) i są momenty,że nie daję zawsze sobie rady jakbym chciała to i tak nigdy bym nie chciała by było inaczej!Nigdy!

Dziś jestem mamą trzech Aniołków i dwóch ziemskich cudów z tak zupełnie różniącymi się od siebie charakterami,temperamentami ale uważam to za wyzwanie!!!Jestem ciekawa co wyrośnie z mojego spokojnego wcześniaka i urodzonego w terminie urwiska :)

Mam nadzieję,że jesteście ze mną szczęśliwe moje dzieci i że za te kilkadziesiąt lat będziecie dobrze mówić o swojej mamie.

Kocham Was!