Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

dziecko

najważniejsze to to by sobota była wolna i mieć telefon do strażaka ;)

Czy ja już kiedyś wspominałam,że czas za szybko pędzi…? ;) Na pewno!!! Tyle się dzieje i wiecznie go brak…

Czasem jednak mam wrażenie, że im bardziej napięty grafik tym więcej się sprężymy i zrobimy ;) Teraz ja się sprężam, bo zostałam sama. Jesień… M. znów wyjechał na miesiąc więc sama ogarniam dom, dzieciaki, a niełatwe to gdy wyjeżdża się do pracy o 5:50 a wraca o 16:30… tak babcia pomaga, trochę trzeba zacisnąć zęby, ale zaprowadzi i odbierze z przedszkola, chwilę przypilnuję, nie muszę się martwić choć wiem,że czas spędzony z nią to dla dziewczyn głównie telewizor… no ale to tylko 2 tygodnie, potem mam 2 tygodnie urlopu więc mam nadzieję będzie lżej.

W dodatku z tym czasem i pracą ostatnio wyszła śmieszna sytuacja. Któregoś dnia zadzwoniłam do Karolinki po szkole spytać jak było, a miała w tym dniu również religię. Spytałam czy pani może nie powiedziała im już terminu komunii na to Karolinka, cytuję: tak podała, 7 maja i wiesz sprawdzałam to jest sobota i będziesz miała wolne więc będziesz mogła przyjść! No tak… jak dobrze, że moje dziecko zadbało o to by jej komunia była w sobotę i by była mama…

M. pojechał w sobotę i tak to dzielnie we trzy sobie radzimy. Karolinka szkołę ogarnia super, zalicza też dzielnie pytania na komunię. Podoba mi się,że katechetka nie wymaga od nich uczenia się ścisłych regułek, tylko jak sama mówi: to jest w ich głowach. Mają poczytać i wiedzieć i mogą odpowiadać swoimi słowami, choć wiele dla dziecięcych główek jest niezrozumiałych rzeczy. No ale tak już jest, że nawet dorośli wierzą choć nie widzieli…

W sobotę był też kolega u Agatki :) Pierwsze odwiedziny. Koleżanki na razie jeszcze żadnej nie zaprosiła ;) Kubuś jest bardzo spokojnym dzieckiem przez pierwsze pół godziny prawie się do siebie nie odzywali, a potem zaczęli opowiadać o swoich „dalekich” wyjazdach kto gdzie był, Agatka pokazała Kubusiowi cały dom no i się rozkręcili ;)

W ogóle z opowiadań Agatki było tak, że rozmawiała z Kubą w przedszkolu i on miał ochotę do nas przyjść, poza tym Kuba chce zostać kiedyś strażakiem, ma kolekcję aut strażackich i powiedział,że jak kiedyś będzie się paliło to Agatka może do niego zadzwonić i on przyjedzie ;)

Wczoraj też pojechałam z dziewczynkami do galerii. Przymierzałam bluzkę w czerwono czarną kratkę i pytam Karolinki: i jak wyglądam? Na co Karolinka: dobrze mamo, tylko trochę jak prezent bożonarodzeniowy…. :) Bo kratka rzeczywiście fakturę kojarzoną z Bożym Narodzeniem ;)

Rosną więc dziewczyny moje kochane. Nie nudzę się z nimi o nie i jestem nawet bardzo dumna  szczególnie z Karolinki jak bardzo jest samodzielna. Dziś nawet wytarła mi kurze gdy byłam w pracy…

Kocham!!!!!!!!!!!

czas pędzi i pędzi i pędzi

Długi czerwcowy i nareszcie ciepły weekend!!!A w naszym domu oddział okulistyczny… Najpierw Agusia przyszła we wtorek z zaczerwienionym oczkiem a w środę rano tak miała zlepione dwa oczka że nie mogła otworzyć a dziś rano ja obudziłam się ze spuchniętym i zaropiałym okiem. Agusia ma bakteryjne zapalenie spojówki, w sumie już jest całkiem nieźle bo dostała antybiotyk w kropelkach i prosiłam żeby dziewczynki na siebie uważały,żeby myły rączki to masz matka mądra wsadziła sobie łapę i teraz ma…

Piszę dziś by się pochwalić moimi córkami i trochę o tym jak zmienia się Karolinka…

Pochwalę się tym,że Agatka usiadła na duży rower z czterema kółkami po Karolince i od razu złapała o co chodzi i w pedałowaniu i w trzymaniu równowagi kierownicą!!!Po prostu śmiga jak szalona!!! I śmieje się przy tym i codziennie musi choć troszkę pojeździć bo uwielbia. Jest to dla mnie fajne,bo z kolei Karolinka pozytywnych myśli co do roweru nie przejawia. Zarówno jak wsiadła na czterokołowy rower to magią było dla niej,że trzeba kręcić i trzymać równowagę jak również to, że na dwóch kółkach nie nauczyła się też jeszcze jeździć. Czasem mam wyrzuty sumienia,że jej jeszcze nie nauczyłam, ale skoro ona nie chce, skoro się boi to myślę,że przyjdzie jeszcze jej czas. z tego co pamiętam i z tego co tata mi mówił, to ja też późno się nauczyłam jeździć ;)

Drugim pochwaleniem jest to, że moja starsza córka Karolinka wygrała ostatnio turniej wiedzy o muzyce klasy I-III. Raz w miesiącu przyjeżdża do nich filharmonia z Olsztyna i prócz występu były różne konkursy dla dzieci,Karolinka wzięła udział w jednym z nich i wygrała kubek. Potem w maju był półfinał dla wszystkich którzy wygrali te kubki i wyłoniono trzech laureatów do finału, no i Karolinka nie przygotowując się za wiele wygrała i była prze szczęśliwa!!! My też!!! :)

No właśnie Karolinka… dopiero w grudniu skończy 9 lat, ale widzę jak już zmienia się jej figura i zachowanie. Chyba zaczyna powoli wchodzić w wiek buntowania się, bo nie raz już tupnie nogą gdy się jej coś każe lub gdy poproszę wzdycha ciężko jakby to było coś wielkiego. Szybciej się denerwuje. Często też tak jakby nie słyszała, że do niej coś się mówi…  nie chciałabym popełnić błędu i nie zrobić czegoś głupiego gdy nadchodzi ten czas. Wiem, że pewnie każda mama o tym marzy, ale mam nadzieję, że to przetrwamy, że nie stracimy siebie, że nasze zaufanie nie rozpadnie się.

Tak szybko rośniecie moje dzieci…

wywiadówka

oceny

Karolinka, urodzona w 27 tygodniu ciąży,waga 1 kg,długość 40 cm.

Stan ciężki. Walka. Spadająca masa ciała. Walka. Bezdech. Walka. Operacja oczu. Walka. Bakteria w organizmie. Walka. Rehabilitacje. Walka. Rok konsultacji w przeróżnych poradniach. Różne opinie.

Za miesiąc Karolinka skończy drugą klasę. Karteczka z ocenami mówi sama za siebie. Teraz już bez walki, sama z siebie. Duma? Rozpiera!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

mój motyl

Często patrzę na Ciebie z boku i nie wierzę… w to ile to już lat minęło odkąd pojawiłaś się taka wyczekana. Po łzach, niepokojach, tęsknocie, przyszłaś by wszystko ukoić. Strach mieszał się ze szczęściem, Twoje maleńkie życie czasem wisiało na włosku,ale byłaś tak dzielna, tak silna!!!

Dziś gdy patrzę na Ciebie mam wrażenie,że wciąż nosisz w sobie tę siłę, ale jakże inaczej ją wykorzystujesz! Nie do walki o świat, nie walki o bycie pierwszą, nie do walki o swoje. Wykorzystujesz swoją siłę by być na tym świecie taką jaką jesteś, a nie taką jaką by chcieli inni.

Czasem martwię się o Ciebie.Co ja piszę?Czasem?!Często…

Martwię się, bo nie łatwo Cię wychować w tym świecie, bo nie łatwo być taką jaką jesteś by się nie zatracić. Wciąż uczysz tak wiele mnie każdego dnia.

Świat wariuje, krzyczy, zachęca tyloma atrakcjami,a Ty… subtelna,wrażliwa odrzucasz tak wiele i potrafisz pochylić się na ślimakiem, dostrzec piękno w chmurze, w motylu, w ścieżce prowadzącej nie wiadomo dokąd. Odnajdujesz się w ciszy, odnajdujesz się w delikatnej muzyce, odnajdujesz się w w wielu rzeczach, których już człowiek często nie docenia.

Jak mam Cię wychować byś tego nie zatraciła? Jak mam Cię wychować byś dała radę w tym pędzącym świecie? Jak nauczyć kochać ludzi jednocześnie by Cię nikt nie zranił?

Twoje koleżanki w drugiej klasie mają konta na facebookach, mają dotykowe telefony, mają tablety, laptopy, oglądają już seriale dla nastolatek,a Ty mi mówisz, że Ci to nie potrzebne, że jeszcze kiedyś przyjdzie na to czas, że nie chcesz. Za to rysujesz mi najpiękniejsze rysunki na świecie. Za to gdy biegasz po łące czy jesteś w lesie widzę w oczach Twoją radość, radość z tak drobnych rzeczy. Gdy jedziemy samochodem mówisz: patrz mamo, jaka ścieżka? Strasznie jestem ciekawa dokąd prowadzi. :)

Jesteś bardzo mądrą dziewczynką!!! Mądrzejszą nawet ode mnie! Mam nadzieję, że ten świat nie zepsuje w Tobie tego piękna. Kocham Cię Karolinko!

kwiecień

Długo w tym roku czekaliśmy na wiosnę,na ciepłe dni. Jadąc codziennie do pracy obserwowałam jak powoli budzi się przyroda. Przylatują pierwsze ptaki, drzewa puszczają pąki… Och ja też przysnęłam nieco snem zimowym ze wpisami….

Święta minęły spokojnie,bardzo spokojnie.M. pierwszego dnia świąt pracował, brat w tym roku z dzieciakami też nie przyjechał,byliśmy tacy dla siebie tylko i tego mi brakowało. Największą radością były jak zwykle roześmiane buźki podczas szukania prezentów od zajączka…

Tydzień po Wielkanocy był wielkidzień ;) 11 kwietnia Agatka skończyła 4 latka… był to pierwszy tak cieplutki dzień,że udało się zrobić imprezę plenerową ;) Były balony poprzyczepiane do huśtawek i trampolina i dzieciaki.Tort z roszpunką, wymarzona gitara elektryczna i toaletka… dzieciaki się wybiegały,wyszalały,wybawiły.Było bardzo fajnie,a Agatka powiedziała,że było tak jak sobie to wymarzyła :))))

Blond włoski podskakują niesfornie podczas biegania, wystają spod czapeczki, opaski, spineczki, wciąż ciężko uprosić o ich spięcie… Małe oczka patrzą, obserwują, kodują wszystko. Buziak się nie zamyka, uwielbia dyskutować, uwielbia śpiewać, robić tysiące min, dawać całusy. Rączki malują piękne księżniczki, kwiatuszki, baloniki, zaplatają się na szyi i świat przestaje istnieć.Choć na chwilę, zamykam się w tym uścisku i nie chcę pamiętać,że dzieje się cokolwiek innego…

nie najłatwiejszy początek ferii

Gdyby ktoś mnie spytał co jest najtrudniejsze w byciu rodzicem to odpowiedziałabym: uczucie bezradności gdy dziecko choruje i chciało by się wszystko zamienić a nie można. Oczywiście wiem jak różne mogą być to choroby. Ostatnio nawet dowiedzieliśmy się,że jedna z dziewczynek z Agatki grupy z przedszkola zachorowała nagle na rzadką chorobę i rodzice szukają pomocy, pieniędzy, nadziei. Wtedy wszystko potrafi się przewartościować.

Jednak uczucie bezradności trwało u mnie (i jeszcze nie do końca przeszło) przez ostatnie dni. Choroba Agatki przybrała na sile, nie mogłam dodzwonić się do pediatry do któremu ufam, do którego jeździmy niestety prywatnie, ale u mnie w przychodni nie ma nikogo komu ufam. Lekarz zna nas od maleńkości Karolci, jest taki nasz, ale był niestety niedostępny.W środę gorączka Aguni przybrała na sile, katar męczył okrutny, kaszel dokuczał… nie miała sił, nie cieszyło ją nic, z domowych sposobów nie działało już nic. W czwartek M. poszedł więc do przychodni, lekarka uznała,że to wirusówka,przepisała 2 syropy….. Gdy wróciłam z pracy i zobaczyłam moje dziecko to się rozpłakałam.

To nie była ta sama wesoła,rozbrykana,psocąca Agatka :( :( :( Ubrałam ją i pojechaliśmy jeszcze raz do przychodni. Lekarka widząc mnie mało nie zastrzeliła mnie wzrokiem i przywitała pytaniem: po co znów jesteśmy. Mówię jej,że gorączka nie ustępuje,że są wymioty,że kaszel straszny. „Ale ja mówiłam,ze to wirusówka!!!Może jeszcze infekcja doszła,trzeba czekać”. Z wielką łaską osłuchała,zajrzała do gardła”nic nie widać!”stwierdziła i dała tabletki od gorączki które powinny dłużej trzymać…

Noc była straszna. Kaszel, wymioty, gorączka….W piątek wreszcie udało się dla M. dodzwonić do naszego lekarza.Pojechaliśmy po południu. Diagnoza: zapalenie oskrzeli i szmery w płucach…” Syropy które dostaliśmy w przychodni hamowały tylko kaszel co sprzyjało rozwinięciu się choroby. Poza tym podobno są polecane dla starszych dzieci… Czy czułam złość? Nie wiem, to była chyba wściekłość na głupotę naszej lekarki :( Dostaliśmy antybiotyk z zaznaczeniem,że jak do poniedziałku nie będzie widocznej poprawy to może czekać nas nawet szpital. Noc nie był łatwa, pierwsza dawka antybiotyku. Rano był już mały uśmiech,ale jeszcze nie wiele sił. Druga dawka antybiotyku, popołudniowa drzemka i … moje dziecko wstało samo z łóżka!!! Moje dziecko zaczęło podskakiwać, moje dziecko zaczęło podśpiewywać i uśmiechać się!!!Wróciło!!!Moje dziecko wróciło!!! :) Kaszel jeszcze męczy, ale już nie tak. Nosek zatkany,ale wszystkie leki Agatka dzielnie przyjmuje.Jestem z niej bardzo dumna. Grzecznie siedzi przy inhalacjach i puszcza do mnie oko. Zeszło, to napięcie przez ostatnie dni trochę zeszło. Antybiotyk zadziałał, jak dobrze!!!

Co sprawia największą radość rodzicom? To,że ich dziecko jest zdrowe. Stanowczo!!!!

U nas zaczęły się ferie. Zaczęłam też tydzień urlopu. Za oknem mamy wreszcie wyczekany śnieg!!! Agutka tak chciała pojeździć sankami… ale może tak szybko nie zniknie!!! Dziś Karolka ulepiła jej bałwanka na którego może patrzeć przez okno. Z tej Karolki to kochana siostrzyczka!!! :)

ach ta nasza mechanizacja ;)

Karolinki praca domowa:przeprowadzić wywiad z babcią i dziadkiem lub spytać o nich rodziców. W ćwiczeniach podane przykłady pytań: jakie jest ulubione danie babci/dziadka, jaka jest ulubiona rozrywka babci/dziadka no było również pytanie:ulubiona zabawa z dzieciństwa babci/ dziadka. Myślimy… mówię: u babci wpisz może w chowanego… a u dziadka: gra w piłkę. Na co Karolinka: mamo a jak oni byli mali to była już wynaleziona piłka :) :) :)

No tak ciągłe opowiadania,że kiedyś to nie było komputerów, telefonów komórkowych, a nawet telewizji przyczyniło się, że Karolka zwątpiła czy piłka istniała ;)

Jutro Agusia miała mieć też przedstawienie w przedszkolu. Chodziła, śpiewała, cieszyła się i… wczoraj się rozchorowała… :( Kaszel, katar, wieczorem gorączka,nawet wczoraj trochę wymiotowała moja bidulka :( ale dziś już troszkę lepiej, jednak nie na tyle by pójść na występ. Trochę szkoda :( Bardzo chciała,ale tak bywa…da babci i dziadkowi buziaka w domu ;) Oby jak najszybciej wróciło do zdrowia moje kochane Słoneczko.

jestem mamą- to najważniejsze!!!

Zaczął się Nowy Rok i nie mniej prędko uciekają kolejne dni.Chciałabym żeby czasem trochę coś zwolniło,być bliżej dziewczynek,mieć więcej ich,ale z drugiej strony gdyby nie praca też by się wszystko inaczej układało ech… nie ma złotej recepty. Ale nie od narzekań będę zaczynać przecież!!!Postanowień też nie mam. Jest dobrze tak jak jest, łapiemy z M. wszystko, raz lepiej raz się potykamy, ale łapiemy znów i staramy się by było dobrze.

Siadając dziś do wpisu miałam w sobie takie nieopisane poczucie bycia szczęśliwą mamą.Takie poczucie,które porusza moim sercem gdy dostają kolejny rysunek od dziewczynek,gdy się do mnie przytulają,gdy Agatka włazi na mnie i obsypuje mnie buziakami ot tak bez powodu,gdy wkłada swą łapkę w moją i idzie na spacer,na zakupy czy choćby do ubikacji,łapka w łapce musi być ;) Mimo wszystko jak to uczucie opisać?Gdy robi się ciepło w sercu-to trzeba poczuć. I tak się cieszę,że mogę to czuć,że mogę doświadczać też i nie łatwych stron macierzyństwa choć z moimi dziećmi ja naprawdę nie mam problemów! One są po prostu kochane,czasem się trochę pokłócą,czasem Agatka chce coś po swojemu i jak nie ma to popłacze chwilę,ale nic poza tym !!! Dziewczynki obym Was nie przechwaliła! ;) Ale nie zmieniajcie się prooooooszę!!! :)

Muszę też wspomnieć o Fidze.Naszym domowym króliczku który od trzech tygodni z nami mieszka.Otóż stwierdzam,że Figa to był naprawdę strzał w dziesiątkę!!!Szczególnie dla Karolinki. Nie myślałam,że takie małe stworzonko może się tak przywiązać,może się tak z dziećmi bawić.Jest naprawdę Kochana a Karolka prze szczęśliwa, a ja dumna,że mam tak odpowiedzialną córeczkę,która marząc o króliczku na prawdę się nim opiekuje i bardzo dba,a mały łobuziak to czuje i odwzajemnia jej to :)

Nowy Rok czas zacząć :) Bez postanowień, bez podsumowań,ale postaram się też bez narzekań i bez zbytniego zamartwiania się o rzeczy które czasem tego wcale nie wymagają.Niech nie będzie gorszy od poprzedniego.Niech zdrowie będzie w pełnym pakiecie, nie krążą fluidy miłości i radości, tego życzę sobie i wszystkim którzy tego potrzebują!!! :)

urodzinowo świąteczna Figa :)

IMG_4534

Dzień dobry!!! Mam na imię Figa. Podobno miało mnie nie być. Podobno rodzice ciągle mieli jakieś niepewności czy powinni mnie kupić,ale… gdy tata pojechał do sklepu zoologicznego i zobaczył mnie,właśnie mnie zaczął mieć poważne wahania czy jednak nie zmienić zdania.Zadzwonił do mamy,mama chciała :) :) :) wiedziałam,że jest dobrym człowiekiem ;) Tata pojechał jeszcze zrobić inne zakupy i wrócił po mnie!!!Przywiózł mnie w małym tekturowym pudełku,nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi i ze dwa dni była spokojna i bardzo nieśmiała.

Potem jednak odważyłam się otworzyć na świat!!!Poznałam dwie fajne dziewczynki,choć ta mniejsza czasem przede mną ucieka i piszczy,że mam pazurki,hmmm…. za to starsza…marzenie!!!!Ona się mną opiekuje,wyjmuje często z klatki,zmienia wodę,a ja za to pokazuję jej moje skoki i uwielbiam ją lizać.

Tak więc od 20 grudnia mam wreszcie swoją rodzinę,a oni?Oni nawet nie wiedzieli,że mogę być aż tak fajna i że pokochają mnie tak po prostu :) :) :)

ośmioletnia Pomarańczka

13 grudnia zdmuchnęłaś już świeczkę z cyfrą 8,ale to dziś skończyłaś swoje 8 lat.O rety… Tylko tyle i aż tyle.

Nie jesteś już małą dziewczynką, choć wciąż uwielbiasz bajki i wołasz mnie bym się z Tobą pobawiła.

Masz też wciąż delikatne miękkie jasne włosy, które dajesz mi dzielnie splatać codziennie. Cierpliwości masz w sobie dużo, to bez zwątpienia, co przekłada się na to jak precyzyjnie potrafisz zrobić rysunek.

Lubię słuchać jak śpiewasz, lubię patrzeć jak tańczysz i mimo iż w wielu sytuacjach jesteś nieśmiała to uwielbiasz występować :)

Patrzę też często na Twój uśmiech. Uwielbiam gdy jest radosny, ale masz też uśmiech często zadumany, uśmiech przykrywający coś z czym nie zawsze chcesz się podzielić, uśmiech który posyłasz nawet gdy wiem,że coś Cię smuci.

Oczy. Napisałabym Ci,że są marzycielskie :) Czy za szkiełkami okularów czy w bezpośrednim z nimi kontakcie zawsze mają dobrą, spokojną barwę.

A wiesz wtedy gdy leżałaś taka maleńka… wtedy gdy ważyły się losy Twojego życia….wtedy gdy nie mogłam Cię nawet przytulić… wtedy nawet nie wyobrażałam sobie,że wrośniesz na tak śliczną,mądrą i dobrą dziewczynkę.

Tak samo dziś nie mogę sobie wyobrazić Ciebie jak będziesz już nastolatką :) ale z tym mogę poczekać. Cieszę się,że jesteś w sercu, w dotyku, w dźwięku każdego dnia.

Kocham Cię moja mała duża córeczko.