Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

dzieci

Napuszone policzki

Wrzesień. W tym roku nazbyt deszczowy,chłodny,wieczory już tak szybciej zapadają. Tęsknię już za słońcem a to dopiero początek.

Wróciłam do pracy, dziewczynki do szkoły,przedszkola. Karolinka nawet już pierwszą lekturę zdążyła przeczytać.

Moja nastolatka powoli zaczyna dorastać,choć ostatnio jeszcze wypadł kolejny mleczak. Cera zmienia się,kształty nieco zaokrąglają, nastroje również bywają zmienne. Tak jak kiedyś,gdy urodziła się tak maleńka nie mogłam wyobrazić sobie jej jako większego dziecka,tak teraz czasem myślę jaką kobietą będzie.

Remontujemy dla nieh teraz pokoik, po dziadku… Do tej pory mieszkały razem z Agatką i trochę mi dziwnie,że będę teraz oddzielnie,ale myślę,że nie stracą tego kontaktu,który jest teraz. Karolka potrzebuje jednak już też takiej swojej przestrzeni,spokoju do nauki,a nawet do słuchania muzyki. Cieszy się bardzo z tego pokoiku,a Agatka mimo,że zostaje w wiekszym to ciągle wzdycha,że chciałaby jak siostra… ;)

Mieszkamy bez taty już ponad pół roku…szybko ucieka czas…

Wczoraj oglądaliśmy zdjęcia i na jednym była malutka Agatka. Patrzy na to zdjęcie i pyta: to ja? Tak- odpowiadam. O rety,ale miałam puszyste policzki :))))

Przyglądała się też wczoraj swojemu cieniowi i stwierdza: wiesz mamo w bluzce jestem grubsza :) no zobacz podniosę bluzeczkę to inaczej a w bluzeczce inaczej. W ogóle zależy jak na siebie patrzymy tak różnie wyglądamy. Gdy patrzymi oczami (czyt.patrzymy na siebie bezpośrednio) wyglądamy inaczej,patrzymy w lustrze też inaczej,a jak patrzymy na cień jeszcze inaczej i co jest prawdziwe?

Taką teorię wysnuła wczoraj moja sześciolatka :)

Agatka projektantka

Tym,że moje córcie różnią się od siebie pid wieloma względami mozna zobaczyć niemalże na pierwszy rzut oka. Nie przeszkadza im to na szczęście w rozumieniu siebie,we wspólnych wygłupach,w zabawie,w mieszkaniu we wspólnym pokoju. Nie da się też ukryć,ze Karolinka jest dla Agatki ogromnie ważna i choćby „strzeliła sobie na nią focha” to gdy tylko Karolinka kiwnie palcem pędzi do niej szybciutko.

Agatka najbardziej zaskakuje mnie swoją opiekuńczością, gdy dzieje się komuś coś złego od razu by biegła z pomocą. Uwielbia jak Karolinka muzykę i świetnie zapamiętuje teksty piosenek,które tez czasem śpiewa po swojemu

Agatka tez kocha ubrania… To ona,nasza sześciolatka najdłużej spędza czasu przed lustrem,a przed wyjściem potrafi ze dea razy wracać i się poprawiać. Gdy jest w sklepie z ubraniami i bierze coś do przymierzalni to wychodzi z niej jak modelka. Kupić Agatce bluzkę na prezent to dobry pomysł. Sama sobie dobiera bluzeczki do leginsow. Obecnie zakochana dżinsie i porwanych spodniach nie raz można usłyszeć z jej ust ze dobrze dobrało sie kolory. Uwielbia błyskotki, uwielbia różne dodatki,przedziwne opaski z wielkimi kwiatami czy uszami misia. Taka nasza mała projektantka mody. Czasem się zastanawiamy czy coś z tego wyniknie w przyszłości. Lubię jej delikatność w tym wszystkim,a z drugiej strony upór,że jej myślenie nie jest gorsze od Twojego.

Tak jak Karolinka lubi kolorować jednak największą pasją są kolorowanki z modelkami,którym można zaprojektować ubranie i fryzurę

Agatka z blond grzywką moja młodsza córcia ☺

Olsztyn

Późno już. Powinnam zasnąć ale powieki nie chcą snu. Oczy patrzą na oświetlone miasto,które przy sobocie pewnie tętni życiem. Tętni. Życiem. Ładnie to brzmi. Lubię to miasto. Przyjeżdżałam tu jeszcze jako nastolatka do starszego brata. Potem studia i mega cudowne wspomnienia. Potem szpital dziecięcy gdzie drżeliśmy o życie i zdrowie małej Pomarańczki. Teraz wracam sama… Zamykam oczy i ide po starówce,niewielkiej,ale znam tam kazdy kąt. Nie raz tu wpadamy gdy możemy,choc też nie często bo czasu wciąż brak… Niebo dzis granatowe a nad nim łuna,ciekawe czy bym lubiła na nowo ten zgiełk,ale myślę,że tak. Myślę sobie o tym co było, o tym co jest, o tym co będzie. Czsem bym się chciała stad wymmnąć i pójść na spacer,czasem bym chciala pojsc z M. na jakąś potańcówkę,czasem bym chciała poczuć w dloniach małe rączki i pokazać im te miejsca. Minęła sobota. Jutro przyjedzie M. z dziewczynkami, nareszcie je utulę. Patrzę na miasto i myślę sobie czy jeszcze coś noszę w sobie czy było tylko to co usunęli i teraz mam chwilę „czystego” organizmu?

Świat znów się podzielił na przed i po.

Olsztyn kocham moją małą Amerykę.

Czekanie jest wiekim sprawdzianem cierpliwości

Dziwne uczucia są w moim sercu. Czasem spokój taki,że sama nie wiem dlaczego, a czasem wdziera się strach,że niby już po wszystkim a jednak wciąż nic nie wiadomo.

Dziś się okazało,że jednak nie wyjdę jutro do domu. Rana w buzi duża,chcą mieć pod kontrolą. Popłynęły łzy… Chcę do moich jasnowlosych coreczek. Chcę się w nie wtulić i zapomnieć na chwilę. Chcę, bo mam wrażenie,że walczę teraz o każdy czas z nimi,każde ich spojrzenie,każdy śmiech,każdą łzę łapię i zamykam w sercu.

Nie wiem jak to zrobiłam,ale automatycznie wyłączyłam myślenie o przyszłości, o tym co można byłoby wyremontować,co kupić,co bym chciała robić za 2 miesiące.

Czas…stał sie wielką abstrakcją. Oczywiście marzy mi się zebysmy w tym roku,choć na parę dni się gdzieś wyrwali,ale boję się,ze jak przyjdą wyniki to nie będę umiała oddychać.

Co mam zrobić dalej? Czy im mówić cokolwiek czy nie….

Patrzę na ich beztroskie uśmiechy i boli,boli bardziej niż ta cholerna rana…

Piatek 23 czerwiec

Jest piątek 23 czerwiec. Rano dziś lało,rozdanie świadectw odbyło się w klasach. Karolinka skończyła 4 klasę. Z wyróżnieniem,czerwonym paskiem,stypendium,wzorową frekwencją. Ciągle mnie pyta czy jestem z niej dumna. A ja nie umiem w słowa ubrac jak bardzo…to jej praca,ciężka praca. Jest niesamowicie inteligentną dziewczynką,która najwiecej uczy się od świata,który ją otacza niż z książek.

Agatka. Wczoraj miala oficjalne zakończenie roku w przedszkolu. Dyplom dla wzorowego przedszkolaka i tyle pochwał…pyta czy z niej tez moge się dumić? Tak moge się dumić w nieskończoność Skarbie.

Dziś gdy byłam w sklepie zadzwoniła do mnie z płaczem,ze ta krostka na buzi po ugryzieniu jest taka widoczna a ona jej nie chce!!! Tak…wygląd dla Agatki ma ogromne znaczenie zanim wyjdzie z domu 5 razy przed lustrem się powygina.

Teraz dziewczynki są w sali zabaw z tatą,z okazji wakacji,z okazji dnia taty i bez okazji.

Siedzę na ławce na naszym podwórku. Rzadko się zdarza taka sytuacja. Siedzę i mam wrażenie,że wszystko to co się dzieje jest poza mną,czuję się jakbym obserwowała to wszystko,ale nie uczestniczyła w tym wszystkim.

Zastanawiam się jaki będzie ten nastepny piątek gdy będę juz chyba wszystko wiedziała.

Boję się planować coś dalej niż ten tydzień.

Jednocześnie nie chcę latwo oddać swojego życia…

przed diagnozą

Długo mnie nie było…dużo się zdarzyło,zbyt dużo by na raz to opisać.

Ostatnio jednak nie jest mi łatwo ogarnać myśli,dlatego postanowiłam wrócic do pisania,może lepiej tu z siebie wyrzucać niż na mężu…

Gdy postanowiłam pisać ten blog to z myślą,że będzie on kiedyś dla moich dziewczynek by wiedziły jak to było gdy były małe gdyby mnie zabrakło. Gdyby zdarzyło się tak,że odejdę wcześniej jak moja mama i nie zdążę poznac moich wnucząt a wtedy córki mają 100 pytań do mamy…gdybym odeszła zanim spytają czy miały ospę,kiedy wyszedł im pierwszy ząbek,kiedy się pierwszybraz zakochały…

Moja mama żyła 58 lat i czasem z tyłu głowy taki przelicznik się włączał ile jeszcze ewentualnie mi zostało. Głupie wiem,ale gdy straci sie bliską osobę to nic później nie jest już takie samo.

Dziś mam 37 lat. 19 lutego pożegnałam mojego tatę. Rak! Wcale nie nowość. Zaatakowane jelioa,wątroba nie dały szans. Odszedł przy nas,w domu. Dziewczynki straciły dziadka. 78 lat to dużo czy mało…?

A 37? To nie 58 ani nie 78….

Kwiecień,idę do dentysty,robi mi panoramiczne zdjęcie,mówi gdzie są ubytki.

Leczenie kanołowo piątki i okazuje się,ze kanał krzywy i kieruje mi do innego dentysty,ktory ma mi to zrobić pod mikroskopem. Niewracam juz do tamtej dentystki,proszę by ten dokończył mi całe leczenie.

Czerwiec leczenie kanałowo dolnej szóstki po prawej stronie,dentysta robi zdjecie zeba i nie podoba mu się zmiana przy kanałaxh,pyta czy miałam kiedykolwiek panoramiczne zdjęcie szczęki. Mówię,że tak w kwietniu i biegnę po to zdjęcie. Pokazuję,pyta czy ktoś wcześniej widział to prześwietlenie,mówię,że tak,ale nic nie mówiono. Fakt pokazując mi sama widzę,że jest jakaś zmiana,mówi,że trzeba jak najszybciej dodo chirurga szczękowego. Dzwoni do tamtej dentystki u ktorej robiłam zdjęcie,pyta kiedy przyjeżdża do nich chirurg. Mówi,że w sobotę (jest czwartek) każe przynieść zdjęcie i zadzwonić w poniedziałek.

12 czerwiec- dzwonię,pielęgniarka mówi mi tylko,że ta zmiana nie podoba sie pani chirurg i mam zgłosić się do szpitala miejskiego w Olsztynie. Myślę sobie:ale się dowiedziałam…znajduję dobrego chirurga szczękowego w miejscowości obok,umawiam się na następny dzień. Muszę tylko odebrać zdjęcie. Szef podrzuca mnie pod gabinet dentystki. Ona wydaje mi moje zdjęcie w kopercie z przyklejoną kartką: rozpoznanie : szkliwiak lub torbiel proszę zgłosić się do szpitala miejskiego w Olsztynie. Dentystka coś pobąkuje o zajętej kości,ale wychodzę stamtąd szybko…w pracy wpisuję:szkliwiak…google szybko znajduje…odpowiedź:nowotwór…

WszystWszystko mi się usuwa…ryczę,szef wiezie mnie jeszcze tego samego dnia do tej chirurg do której umówiłam się na drugi dzień. Kobieta anioł,każe się nie przejmować bo jeszcze nic nie zdiagnozowane,umawia mnie na drugi dzień do swojego kolegi chirurga w Olsztynie,mówi,ze trzeba porobić badania,żebym była spokojna,ale to był,chyba ostatni dzień kiedy ja czułam spokój. W domu muszę uważać by nie ryczeć przy dziewczynkach. Dlaczego,po co,za co?????

13 czerwiec

Olsztyn. Miły,spokojny,konkretny chirurg. Oglądając zdjęcie pierwszym pytaniem było ile mam lat. Potem patrzył,przyglądał się,nic nie mówił. Potrzeba zrobić dlasze badania,możliwe jest wszystko i torbiel choć była by bardzo duża i szkliwiak i jeszcze coś innego pochodzenia…mówię mu o rodzicach,którzy odeszli z powodu nowotworu…mówię jak bardzo się boję… Umawia mnie na pilną wizytę w poradni w szpitalu uniwersyteckim w Olsztynie na 19 czerwca.

15 czerwiec

Procesja,Boże Ciało,idziemy a ja się zastanawiam czy za rok też to będę…

16 czerwca

Odkąd są jakieś przypuszczenia mam wrażenie,ze każda chwila może być ostatnią,czasem mnie to dusi…w piatek tez pierwszy raz płaczemy z M.razem…

18 czerwca

Jadę na mszę,zaprasza mnie koleżanka,potem ma być modlitwa uwielbienia i uzdrowienia.

Idę do spowiedzi,fantastyczny ksiądz,wygaduję się mu na całego. Potem msza i modlitwy,ryczę,praiwe cały czas ryczę.

19 czerwiec

4 miesiące po śmierci taty… Przyjmuje mnie młoda lekarka,widząc zdjęcie woła doktora. Wita mnie miłym uśmiechem,wiem,ze musimy pobrać wycinek,ale chce najpierw tomograf… Idę,staram się myśleć o niczym,staram się….siadam potem na fotel,znieczulenie i okropnempobieranie wycinka… :( okropne bo niby nic nie czuję a słyszę jak przecinania jest kość w mojej szczęce i to dłubanie…zamykam oczy,nie chcę patrzeć na narzędzia. Udaje się pobrać wycinek. Szycie. I już po…

Wracamy do domu,słabo mi,mam gorączkę,ląduję w łóżku,nie mam sił,co chwila zasypiam.

20 czerwiec

Bez zmian,gorączka i wielkie osłabienie,ból mięśni,nie moge mówić,buzia spuchnięta,boli przy każdym poruszeniu się.

21 czerwiec

Poprawa,już nie mam gorączki,mam siłę wstać,powoli pomagam dla M.zrobić obiad,bawię się z dziewczynkami,sukces!!!tylko opuchlizna i lekki ból przypoina wszystko…

Mamo ja będę z Tobą zawsze mieszkała- mówi Agatka przy kolacji. Huśtawka emocji uruchomiona,wróciła świadomość,że nie wiem co dalej będzie. Zaczynają się wakacje,moje dzieci się cieszą,a ja…ja nie umiem nawet pomyśleć co będzie za tydzień…

Wiem,że muszę być dla nich silna,wiem,że nowotwory też są do leczenia…wiem,ze nie chcę się łatwo poddać,tylko nie wiem na ile mi starczy sił.

Dziś nakrzyczeliśmy na siebie z M.a potem znów ryczeliśmy. 37 lat to nie za szybko….

październikowo tęknimy

Nareszcie trochę na urlopie!!! :) oczywiście chorobsko już się trochę przyplątało. Karolinka oskrzela miała zaatakowane, ale leki do inhalatora pomogły szybko i już dziś jest ok.

Pogoda też nie rozpieszcza zimno, brrr, choć podobno weekend ma być ładny. Ale i tak najfajniejsze jest to, że mogę być z dziewczynkami.

Gdy jestem teraz w domu to mam takie poczucie, że nie realizuję się w życiu tak jak bym chciała, a chciałabym być więcej z nimi… Przez to, że miejsce mojej pracy, którą lubię wywalili o 60 km dalej, jest mnie tak mało w domu… :( i czasem gdyby nie to, że przecież trzeba z czegoś żyć a szans w pobliżu nijak o inną pracę… to bym walnęła wszystko i była, po prostu dla nich cały czas…

A one kochane moje. Choć nie będę wychwalać za dużo o nie ;) Karolinka czasem potrafi sobie już parę spraw olewać w tym jakieś swoje obowiązki, czy szkolne, czy przy swoim zwierzaku, oj tak czasem mama musi naprzypominać się trochę ;) Agatka za to ciągle walczy by być gdzieś pierwsza, być lepsza choć o pół kroku… ale jak ją przyhamuję… a ona czasem nawet trochę popłacze to potem przemyśla sprawę i oddaje nam cały świat! :) Mimo tego wszystkiego co jest różowe a co nie w macierzyństwie kocham być mamą i koniec kropka! ;)

Ostatnio mój niejadek podczas swojego jak zwykle dłuuugiego posiłku wyznał mi tak:

- mamo, wiesz Ty jesteś najładniejsza z nas!!!- mówi Agatka

- ja? nie no co Ty! To wy jesteście moje najładniejsze córeczki!!!- odpowiadam

- nie mamo Ty!

- nie Kochanie Wy, jesteście młodziutkie, śliczne, sprytne!

- mamo mówię Ci, że Ty!!!!

- a dlaczego?

- bo jesteś dorosła! A dorośli mają fajniejsze ciuchy i możesz nosić kolczyki… :) :) :)

 

Czekamy teraz nam M. Jeszcze 9 dni. Agatka też ostatnio powiedziała wieczorem:- szkoda, że nie ma taty…

- a dlaczego- spytałam

- bo wiesz ja go lubię przecież tak samo jak Ciebie.

wakacyjne wspomnienia

Karolinka jako pierwsze zadanie domowe miała wykonać rysunek :”wspomnienie z wakacji”. Oto jej dzieło :)

IMG_2513

Wiem,że jako mama sama się zachwycam najbardziej, ale bardzo bardzo podoba mi się to wspomnienie.

W sumie to co przedstawia obrazek było na zakończenie wakacji, a dokładnie był to spływ Krutynią kajakami. Kiedyś z M. pływaliśmy tam, a odkąd mamy dziewczyny nie wybraliśmy się ani razu do tego czasu i było super :) Dziewczyny też załapały bakcyla, Agatka płynęła ze mną, Karolinka z tatą, urok tej rzeki jest naprawdę przecudny.

Trzeba przyznać, że wakacje były naprawdę udane i sporo udało się po podróżować. Jak zwykle nasze okoliczne Mazury, termy i piękną górą w Gołdapi, Olsztyn (po raz któryś, moje miasto ze studiów :) ), Mikołajki, Ruciane-Nida no i największa wyprawa do mojej siostry, która mieszka w Niemczech w Schwarzwaldzie.

Tam też ostatnio byliśmy przed tym jak na świecie pojawiły się nasze dziewczynki i teraz udało się już wybrać w tą nie krótką podróż bo nie dość, że przez całą Polskę to i całe Niemcy. Podróż odbyliśmy pociągiem co dla dziewczyn było kolejną atrakcją :) Były mega grzeczne i podróż z nimi była super! Ciocia nie pozwoliła nam się też nudzić przez ten tydzień, połaziliśmy po górach, okolicznych miasteczkach, nawet o Francję zahaczyliśmy czym Karolka była zachwycona, że za jednym wyjazdem była w dwóch państwach! ;)

Jednak to właśnie kajaki i nasze Mazury postanowiła Karolinka odzwierciedlić na swoim rysunku :) Dla mnie najważniejsze, że mogliśmy być razem.

A teraz nowy rytm się zaczął. Agatka podreptała z Krasnali do Kropelek, Karolinka do trzeciej klasy. Witaj nowe, nieznane!!!

16.08.2015

40 dag mąki, 4 łyżki kwaśnej śmietany, 6 żłótek, 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenie. Pod palcami wszystko się rozmywa by po chwili nabrać kształtu, gładkiej formy do wałkowania, wycinania… Z pokoju słyszę jak dobiega głośny śpiew Agatki, z drugiego za zamkniętymi drzwiami słychać przytłumiony śpiew Karolinki. Bawią się w konkurs piosenki i wymyślają sobie słowa. M. siedzi obok gada co mu ślina na język przyniesie. W pokoju obok kuchni gra telewizor, jak zwykle polityka, jak dobrze, że jest jak zwykle. Przeszedł operacje wycięcia nerki, spisał się dzielnie jak na swój wiek. Na razie jest wszystko w porządku. Niech będzie w porządku.

Wycięte kształty z ciasta składam w nauczoną formę. Dobrze mi z tymi wszystkimi dźwiękami mojego domu. Faworki smażą się szybko. Za oknem słońce, dużo słońca, a ja się cieszę z tego co mam i mam nadzieję, że wróci też wena do pisania.

moje serce w dniu mamy

Budzik zadzwonił dziś znaczniej później niż gdy wstaję codziennie do pracy, jednak deszcz za oknem nie pomagał wstać. Przekręciłam się jeszcze na drugi bok, dziś dzień mamy, mam wolne, ale zaraz muszę ubrać moje gwiazdy i wyprawić do przedszkola i szkoły. Potem przedstawienia, wzruszenia, emocje.

To pierwszy dzień mamy Agatki w przedszkolu. Ubrałam jej taką samą sukieneczkę jak Karolince w dniu jej pierwszego występu na dzień mamy :) ale i tak mi jej nie przypominała, obie są takimi indywidualistkami, że widać to gołym okiem ;) Oczywiście poprzedniego wieczoru Agatka przymierzyła chyba z 10 albo i więcej sukienek zanim zgodziła się na tą którą proponowała mama… ;)

Po śniadanku dostałam konwalie, laurki, i kubek super mamy, bo mi się ostatnio zbił.

Pierwsze było przedstawienie Agatki i rozczulające Maluszki :) Piosenki, wierszyki, tańce.

Po wszystkim wykorzystałam dzień wolny i pojechałyśmy z Agatką na bilans czterolatka. Moja młodsza Córcia waży 19kg i mierzy 103,5 cm. W siatkach centylowych mieści się idealnie :) Reszta też super! Cóż lepszego dla mamy?!

Karolinki występ był już po południu. Pierwszy taki mój dzień gdy miałam dwa przedstawienia :) U Karolinki nie wiem czemu ale bardziej się wzruszyłam, piosenki były bardzo ujmujące, dzieciaczki już takie duże, świadomie recytowały piękne wierszyki.

Jestem mamą. Czasem wydaje mi się,że już dość długo ;) Ale w sercu ciągle, nieustannie, choć mijają lata mieszka Karolinka, Agatka i małe trzy Aniołki.