Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

córka

gdy nagle dostrzegasz jak szybko rosną dzieci…

Dziś Karolinka wróciła z dwudniowej wycieczki organizowanej przez szkołę. Zwiedzali Podlasie. To jej pierwsza wycieczka z noclegiem.

Dziś gdy odebrałam ją i szłyśmy tak do domu patrzyłam na moją córkę jak idzie i opowiada jak było. Patrzyłam na jej włosy związane w kucyk. Mamy ten sam odcień włosów :) patrzyłam na jej uśmiech, patrzyłam na jej oprawę oczu,na to jak chodzi.

Nie widziałam jej niecałe 2 dni,a mam wrażenie że z wycieczki wróciła jeszcze starsza,taka moja nastolatka…

Czasem sobie myślę jaką mamą ona mnie widzi. Czasem zbyt szybko się złoszczę,czasem mogłabym mieć więcej cierpliwości. Lubię z nią rozmawiać,jest w niej tyle mądrości. Tak samo jak ja zostawia rzeczy w różnym miejscu,tak samo jak ja lubi czytać książki, tak samo jak ja lubi marzyć i podróżować. Lubi słuchać muzyki na słuchawkach,ale również wciąż bawi się lalkami. Cieszy się z nowych dżinsów ale i zachwyca się klockami lego.

Pomarańczka dojrzewa. Moja Mała Pomarańczka. Kocham i zawsze będę.

gdy każdy gram był na wagę złota…

Wspomnienia z Bociana, 01.01.2007….

„Dziś sporo czasu spędziłam z nasza córeczką, trzymałam ją za rączkę, bo była dzis bardzo smutna Pekają jej maleńkie żyłki od tych kroplówek, wkłuwaja się jej gdzie moga, a ona jest taka bezbronna Wiem, że to dla jej dobra,wiem że oni jej nie skrzywdzą, a jednocześnie serce mi pęka gdy patzrę na Maleńką Kruszynkę.Staram się do niej dużo mówić, dużo jej tłumaczę, mam nadzieję, że ona czuje że jestem przy niej.
W dodatku jeszcze ma biedny strasznie podrażniony nosek od rureczek tej maszyny która pomaga jej oddychać
Cieszę się jednak każdą chwilką z moją Małą Córeczką.Od dziś zostałam sama w Olsztynie,bo mąż musiał wracać do pracy.Staram mieć w sobie dużo siły i dużo wiary,ale czasem łapią mnie niezłe doły.Tak wiele bym dala żeby to mnie wkuwali te wszystkie kroplówki te wszystkie rurki, żeby tylko Malutka nie musiała cierpieć.
Mam nadzieję, że to zostanie wynagrodzone, że Malutka wyzdrowieje, że będziemy mogli zabrać ją do domu i przytulać do swoich serc.
Mam też dobrą wiadomość.Malutka przybrała na wadze 40 dag”.

Tak to było… a za miesiąc Pomarańczka skończy już 9 lat… Jutro jednak jej szczególne święto. Fioletowe :) Dzień Wcześniaka!!!!!! Dobrze, że jesteś z nami Kochanie!!! Kochamy Cię bardzo!!!!

październikowo tęknimy

Nareszcie trochę na urlopie!!! :) oczywiście chorobsko już się trochę przyplątało. Karolinka oskrzela miała zaatakowane, ale leki do inhalatora pomogły szybko i już dziś jest ok.

Pogoda też nie rozpieszcza zimno, brrr, choć podobno weekend ma być ładny. Ale i tak najfajniejsze jest to, że mogę być z dziewczynkami.

Gdy jestem teraz w domu to mam takie poczucie, że nie realizuję się w życiu tak jak bym chciała, a chciałabym być więcej z nimi… Przez to, że miejsce mojej pracy, którą lubię wywalili o 60 km dalej, jest mnie tak mało w domu… :( i czasem gdyby nie to, że przecież trzeba z czegoś żyć a szans w pobliżu nijak o inną pracę… to bym walnęła wszystko i była, po prostu dla nich cały czas…

A one kochane moje. Choć nie będę wychwalać za dużo o nie ;) Karolinka czasem potrafi sobie już parę spraw olewać w tym jakieś swoje obowiązki, czy szkolne, czy przy swoim zwierzaku, oj tak czasem mama musi naprzypominać się trochę ;) Agatka za to ciągle walczy by być gdzieś pierwsza, być lepsza choć o pół kroku… ale jak ją przyhamuję… a ona czasem nawet trochę popłacze to potem przemyśla sprawę i oddaje nam cały świat! :) Mimo tego wszystkiego co jest różowe a co nie w macierzyństwie kocham być mamą i koniec kropka! ;)

Ostatnio mój niejadek podczas swojego jak zwykle dłuuugiego posiłku wyznał mi tak:

- mamo, wiesz Ty jesteś najładniejsza z nas!!!- mówi Agatka

- ja? nie no co Ty! To wy jesteście moje najładniejsze córeczki!!!- odpowiadam

- nie mamo Ty!

- nie Kochanie Wy, jesteście młodziutkie, śliczne, sprytne!

- mamo mówię Ci, że Ty!!!!

- a dlaczego?

- bo jesteś dorosła! A dorośli mają fajniejsze ciuchy i możesz nosić kolczyki… :) :) :)

 

Czekamy teraz nam M. Jeszcze 9 dni. Agatka też ostatnio powiedziała wieczorem:- szkoda, że nie ma taty…

- a dlaczego- spytałam

- bo wiesz ja go lubię przecież tak samo jak Ciebie.

16.08.2015

40 dag mąki, 4 łyżki kwaśnej śmietany, 6 żłótek, 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenie. Pod palcami wszystko się rozmywa by po chwili nabrać kształtu, gładkiej formy do wałkowania, wycinania… Z pokoju słyszę jak dobiega głośny śpiew Agatki, z drugiego za zamkniętymi drzwiami słychać przytłumiony śpiew Karolinki. Bawią się w konkurs piosenki i wymyślają sobie słowa. M. siedzi obok gada co mu ślina na język przyniesie. W pokoju obok kuchni gra telewizor, jak zwykle polityka, jak dobrze, że jest jak zwykle. Przeszedł operacje wycięcia nerki, spisał się dzielnie jak na swój wiek. Na razie jest wszystko w porządku. Niech będzie w porządku.

Wycięte kształty z ciasta składam w nauczoną formę. Dobrze mi z tymi wszystkimi dźwiękami mojego domu. Faworki smażą się szybko. Za oknem słońce, dużo słońca, a ja się cieszę z tego co mam i mam nadzieję, że wróci też wena do pisania.

czas pędzi i pędzi i pędzi

Długi czerwcowy i nareszcie ciepły weekend!!!A w naszym domu oddział okulistyczny… Najpierw Agusia przyszła we wtorek z zaczerwienionym oczkiem a w środę rano tak miała zlepione dwa oczka że nie mogła otworzyć a dziś rano ja obudziłam się ze spuchniętym i zaropiałym okiem. Agusia ma bakteryjne zapalenie spojówki, w sumie już jest całkiem nieźle bo dostała antybiotyk w kropelkach i prosiłam żeby dziewczynki na siebie uważały,żeby myły rączki to masz matka mądra wsadziła sobie łapę i teraz ma…

Piszę dziś by się pochwalić moimi córkami i trochę o tym jak zmienia się Karolinka…

Pochwalę się tym,że Agatka usiadła na duży rower z czterema kółkami po Karolince i od razu złapała o co chodzi i w pedałowaniu i w trzymaniu równowagi kierownicą!!!Po prostu śmiga jak szalona!!! I śmieje się przy tym i codziennie musi choć troszkę pojeździć bo uwielbia. Jest to dla mnie fajne,bo z kolei Karolinka pozytywnych myśli co do roweru nie przejawia. Zarówno jak wsiadła na czterokołowy rower to magią było dla niej,że trzeba kręcić i trzymać równowagę jak również to, że na dwóch kółkach nie nauczyła się też jeszcze jeździć. Czasem mam wyrzuty sumienia,że jej jeszcze nie nauczyłam, ale skoro ona nie chce, skoro się boi to myślę,że przyjdzie jeszcze jej czas. z tego co pamiętam i z tego co tata mi mówił, to ja też późno się nauczyłam jeździć ;)

Drugim pochwaleniem jest to, że moja starsza córka Karolinka wygrała ostatnio turniej wiedzy o muzyce klasy I-III. Raz w miesiącu przyjeżdża do nich filharmonia z Olsztyna i prócz występu były różne konkursy dla dzieci,Karolinka wzięła udział w jednym z nich i wygrała kubek. Potem w maju był półfinał dla wszystkich którzy wygrali te kubki i wyłoniono trzech laureatów do finału, no i Karolinka nie przygotowując się za wiele wygrała i była prze szczęśliwa!!! My też!!! :)

No właśnie Karolinka… dopiero w grudniu skończy 9 lat, ale widzę jak już zmienia się jej figura i zachowanie. Chyba zaczyna powoli wchodzić w wiek buntowania się, bo nie raz już tupnie nogą gdy się jej coś każe lub gdy poproszę wzdycha ciężko jakby to było coś wielkiego. Szybciej się denerwuje. Często też tak jakby nie słyszała, że do niej coś się mówi…  nie chciałabym popełnić błędu i nie zrobić czegoś głupiego gdy nadchodzi ten czas. Wiem, że pewnie każda mama o tym marzy, ale mam nadzieję, że to przetrwamy, że nie stracimy siebie, że nasze zaufanie nie rozpadnie się.

Tak szybko rośniecie moje dzieci…

moje serce w dniu mamy

Budzik zadzwonił dziś znaczniej później niż gdy wstaję codziennie do pracy, jednak deszcz za oknem nie pomagał wstać. Przekręciłam się jeszcze na drugi bok, dziś dzień mamy, mam wolne, ale zaraz muszę ubrać moje gwiazdy i wyprawić do przedszkola i szkoły. Potem przedstawienia, wzruszenia, emocje.

To pierwszy dzień mamy Agatki w przedszkolu. Ubrałam jej taką samą sukieneczkę jak Karolince w dniu jej pierwszego występu na dzień mamy :) ale i tak mi jej nie przypominała, obie są takimi indywidualistkami, że widać to gołym okiem ;) Oczywiście poprzedniego wieczoru Agatka przymierzyła chyba z 10 albo i więcej sukienek zanim zgodziła się na tą którą proponowała mama… ;)

Po śniadanku dostałam konwalie, laurki, i kubek super mamy, bo mi się ostatnio zbił.

Pierwsze było przedstawienie Agatki i rozczulające Maluszki :) Piosenki, wierszyki, tańce.

Po wszystkim wykorzystałam dzień wolny i pojechałyśmy z Agatką na bilans czterolatka. Moja młodsza Córcia waży 19kg i mierzy 103,5 cm. W siatkach centylowych mieści się idealnie :) Reszta też super! Cóż lepszego dla mamy?!

Karolinki występ był już po południu. Pierwszy taki mój dzień gdy miałam dwa przedstawienia :) U Karolinki nie wiem czemu ale bardziej się wzruszyłam, piosenki były bardzo ujmujące, dzieciaczki już takie duże, świadomie recytowały piękne wierszyki.

Jestem mamą. Czasem wydaje mi się,że już dość długo ;) Ale w sercu ciągle, nieustannie, choć mijają lata mieszka Karolinka, Agatka i małe trzy Aniołki.

wywiadówka

oceny

Karolinka, urodzona w 27 tygodniu ciąży,waga 1 kg,długość 40 cm.

Stan ciężki. Walka. Spadająca masa ciała. Walka. Bezdech. Walka. Operacja oczu. Walka. Bakteria w organizmie. Walka. Rehabilitacje. Walka. Rok konsultacji w przeróżnych poradniach. Różne opinie.

Za miesiąc Karolinka skończy drugą klasę. Karteczka z ocenami mówi sama za siebie. Teraz już bez walki, sama z siebie. Duma? Rozpiera!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

mój motyl

Często patrzę na Ciebie z boku i nie wierzę… w to ile to już lat minęło odkąd pojawiłaś się taka wyczekana. Po łzach, niepokojach, tęsknocie, przyszłaś by wszystko ukoić. Strach mieszał się ze szczęściem, Twoje maleńkie życie czasem wisiało na włosku,ale byłaś tak dzielna, tak silna!!!

Dziś gdy patrzę na Ciebie mam wrażenie,że wciąż nosisz w sobie tę siłę, ale jakże inaczej ją wykorzystujesz! Nie do walki o świat, nie walki o bycie pierwszą, nie do walki o swoje. Wykorzystujesz swoją siłę by być na tym świecie taką jaką jesteś, a nie taką jaką by chcieli inni.

Czasem martwię się o Ciebie.Co ja piszę?Czasem?!Często…

Martwię się, bo nie łatwo Cię wychować w tym świecie, bo nie łatwo być taką jaką jesteś by się nie zatracić. Wciąż uczysz tak wiele mnie każdego dnia.

Świat wariuje, krzyczy, zachęca tyloma atrakcjami,a Ty… subtelna,wrażliwa odrzucasz tak wiele i potrafisz pochylić się na ślimakiem, dostrzec piękno w chmurze, w motylu, w ścieżce prowadzącej nie wiadomo dokąd. Odnajdujesz się w ciszy, odnajdujesz się w delikatnej muzyce, odnajdujesz się w w wielu rzeczach, których już człowiek często nie docenia.

Jak mam Cię wychować byś tego nie zatraciła? Jak mam Cię wychować byś dała radę w tym pędzącym świecie? Jak nauczyć kochać ludzi jednocześnie by Cię nikt nie zranił?

Twoje koleżanki w drugiej klasie mają konta na facebookach, mają dotykowe telefony, mają tablety, laptopy, oglądają już seriale dla nastolatek,a Ty mi mówisz, że Ci to nie potrzebne, że jeszcze kiedyś przyjdzie na to czas, że nie chcesz. Za to rysujesz mi najpiękniejsze rysunki na świecie. Za to gdy biegasz po łące czy jesteś w lesie widzę w oczach Twoją radość, radość z tak drobnych rzeczy. Gdy jedziemy samochodem mówisz: patrz mamo, jaka ścieżka? Strasznie jestem ciekawa dokąd prowadzi. :)

Jesteś bardzo mądrą dziewczynką!!! Mądrzejszą nawet ode mnie! Mam nadzieję, że ten świat nie zepsuje w Tobie tego piękna. Kocham Cię Karolinko!

nasza charakterna czterolatka

Za 7 tygodni Agatka skończy 4 latka. Trudno mi w to jeszcze uwierzyć, że czas tak szybko ucieka, a ona mam wrażenie że rośnie mi szybciej niż Karolinka, tak jakby nie wiadomo kiedy…

W poniedziałek była na swoim pierwszym przedszkolnym balu. Przebrana oczywiście za księżniczkę. Suknia musiała być obowiązkowo długa, super, bo była różowa jak Aurora no i korona!Trochę ubolewała, że zamiast pantofelków ma kapciuszki, ale sukienka długa prawie,że je zakrywała… ;)

I choć wciąż uwielbia się przebierać. Zakładać sukienki, spódniczki tiulowe na które w sklepie aż się jej oczy świecą to charrrrrrakteru Agatka księżniczki chyba raczej nie ma, powiedziałam bym, że bardziej jakiejś bojowniczki ;)

Tak to plus i minus już kiedyś o tym pisałam, bo jej upartość pomaga jej w dążeniu do różnych celów, ale nam jako rodzicom, nie zawsze ułatwia codzienność.

Agatka uwielbia stawiać na swoim. Agatka lubi też czasem wymusić coś płaczem (oczywiście na szczęście nie ulegamy), potrafi też tupnąć nóżką jak coś się jej nie podoba, chociażby to, że zażartujemy z niej nie tak jak się jej podoba… robi wtedy groźną minkę i tupie myśląc,że przestraszymy się jej wzroku ;) Ostatnio też gdy się ze mną przedrzeźniała to w pewnym momencie pokazała mi język. Ja na to: a ty co mi tu pokazujesz? – Nic mamo! Ja tylko suszę język!- na poczekaniu zawołała Agatka :)

Agatka to też domatorem jak jej tata. W domu może bawić się sama,może bawić się z kimś, może się czymś zająć, natomiast na wyjazdach często woła: „już mi się nudzi!”, „kiedy wracamy?”, „chcę już do domu!”. Często tak jest też na zakupach,więc jeśli istnieje możliwość podrzucenia Agatki babci i pojechanie na zakupy samemu jest to zaoszczędzenie sobie trochę gadania i cierpliwości ;) Ewentualnie można Agatkę przekupić tez jakimś lizakiem, ale jak się skończy to już nuda wraca…

Agatka też twierdzi,że jest szczuplutka i czasem powie Karolince: biegaj tyle co ja to też taka będziesz ;) Budową się różnią nasze córki, nie tak żeby jakoś drastycznie,ale są inne no ale Karolinka zje niemalże wszystko od warzyw,owoców po kanapki i obiady, mniej gustuje w zupach, za to Agatka kocha nabiał,ryż,makarony i suche bułki… warzywa i owoce? Och matce nie jeden już siwy włos wyrósł żeby namówić Agatkę na zjedzenie czegoś zdrowego…

Agatka jest też kochana, bo mimo iż jest domatorem to nie robi problemu gdy my gdzieś wychodzimy,zostanie,da buziaka,aby był ktoś do opieki ;) Gdy wróciłyśmy z Karolinką w ferie z Warszawy zastanawiałam się czy pokazać jej zdjęcia. Martwiłam się żeby nie płakała dlaczego jej na nich nie ma. Ona jednak obejrzała i skomentowała: wiesz mamo, ślicznie, teraz czuję się jakbym tam z Wami była! Szczena opadła mi do samej ziemi ;)

Dziś też zadzwoniłam do M. z pracy, Agatka też chciała pogadać. Poopowiadała mi coś i mówi: a ty coś mi powiesz? Na to ja: np to,że tęsknie za Tobą? I co jeszcze?- pyta dalej Agatka. No i że przesyłam Ci buziaczki? No!Może być! To pa!!!!

Tak tęsknię, kocham każdego dnia mocniej moje dwa najcudowniejsze Skarby

 

Ferie w Warszawie

Ferie zaczęły się chorowaniem. W sumie Agatka zaczęła jeszcze ten poprzedzający ferie tydzień. Potem nieźle wzięło M. mi zwalił się nieziemski katar, Karolka więc łykając codziennie rutinoscorbin jakoś ocalała.

W zeszłym roku na ferie wybraliśmy się cała rodziną do Torunia. Było bardzo fajnie,ale… pogoda nie była zbyt przychylna, spadło dużo śniegu, którego brakowało na święta do tego wiał silny wiatr. Karolinka jest bardzo ugodowym człowieczkiem, jej to nie przeszkadzało, ale Agatce bardzo… tak więc przez to,że Agatka nie chciała chodzić,że marudziła,że chce wracać nie udało się też wszystkiego zobaczyć co chcieliśmy i Karolinka była w tym przypadku trochę „pokrzywdzona”.

Pogadałam więc z M. czy nie będzie mu smutno jak w tym roku zabiorę sama naszą Córkę do stolicy na 4 dni by poznała trochę Polskę. Na początku nie wyobrażał sobie jak to my same do Warszawy!!!Zgubimy się,okradną nas,napadną,to takie straszne miasto!!! ;) Ale wytłumaczyłam na spokojnie,że dam radę,że będzie ok. i na początku roku zamówiłam nam nocleg. Oczywiście plany nasze coraz bardziej zaczęły stać pod znakiem zapytania gdy Agatka zaczęła chorować i nic jej nie pomagało, potem choroba M. i jak tu zostawić,można powiedzieć dwoje chorych dzieci samych…? Karolka doczekać się nie mogła,Agatce poprawiało się tylko, M. rozłożony i do tego jeszcze do pracy chodził… ale powiedział: jedźcie,obiecaliśmy jej więc jedźcie.Dam sobie radę. Kochany…

Spakowałyśmy się i w czwartek 29 stycznia ruszyłyśmy autobusem do Warszawy. Oczywiście jak na święta było śniegu brak,a jeszcze w minioną niedzielę na spacerze wydawało się,że jest niemalże wiosna, to na nasz wyjazd spadł śnieg. Hura…!Podróż minęła nam super.Moje dziecko po wjechaniu do Warszawy zaczęło wołać: mamo patrz jakie wieżowce!!!Mamo patrz jakie budynki!!!Mamo jaka Wisła jest gruba!!! :) Mamo rób zdjęcia!!!  :)

No tak tak pewnie Warszawskie dzieci reagują gdy przyjadą na Mazury i widzą krowy,konie,owce :)

Każdy dzień miałyśmy niemalże zaplanowany. Nawet linie autobusowe, i tramwajowe sobie spisałam które będą nam potrzebne do poruszania się. Ja mama mam sobie nie poradzić w mieście? To niemożliwe! ;)

Po zameldowaniu się w hostelu pojechałyśmy sobie na obiad a popołudnie spędziłyśmy w Centrum Nauki Kopernik. Fajne miejsce. Byliśmy w podobnym w Toruniu, nazywał się Młyn wiedzy i choć troszkę mniejszy to mimo to wywarł na mnie fajniejsze wrażenie. Chyba dlatego,że bardzo fajni, uprzejmi i mili byli tam pracownicy. Wieczorem zmęczone padłyśmy dość szybko by kolejnego dnia zaraz po śniadaniu ruszyć w drogę!

Grób nieznanego żołnierza, Przedmieście Krakowskie, Pałac Prezydencki i dotarłyśmy na starówkę. Trochę zmarzłyśmy przez długi spacer poszłyśmy więc zwiedzić Zamek Królewski. Piękny!!! Bardzo nam się obu podobał. Ogrzane ruszyłyśmy na zwiedzanie starego miasta. potem ruiny zamku. Obiadek i pojechałyśmy sobie do Pałacu Kultury. Tam z góry obejrzałyśmy Warszawę a Karolinka wciąż zachwycała się ogromnymi wieżowcami!!! :)

Na wieczór zostawiłyśmy sobie pijalnię czekolady Wedla na ul. Szpitalnej gdzie moje dziecko czuło się jak w czekoladowym niebie a od ilości czekoladek kręciło jej się w głowie :) Dzień zleciał intensywnie i szybko.

Kolejnego dnia też zaraz po śniadaniu pojechałyśmy sobie na lotnisko. Moje dziecko również robiło ogromne oczy jak wielkie są samoloty, jak wyglądają przyloty,jak odloty :) Sobota była chłodniejsza niż piątek,ale postanowiłyśmy pojechać sobie do Łazienek Królewskich. Nie myślałam,że to miejsce tak się spodoba Karolince, musimy tam pojechać latem. Najwięcej radości przyniosły jak się okazało spacerujące pawie i niemalże oswojone wiewiórki. W jednej z alejek spotkałyśmy rodzinę która miała pół reklamówki orzechów i dali też dla Karolinki dzięki czemu ona też karmiła te śmieszne zwierzaczki, była zachwycona. Długi był nasz spacer i gdy zgłodniałyśmy udałyśmy się na obiad. Czułam się bardzo zmęczona i spytałam się Karolinki czy nie wróciłybyśmy do hostelu trochę odpocząć. Zgodziła się. Dzień wcześniej koleżanka napisała mi o Pałacu w Wilanowie i pokazie świateł. Karolinka bardzo była tego ciekawa więc długo nie odpoczywałyśmy i ruszyłyśmy na Wilanów. To była nasza jedyna trasa w której troszkę się pogubiłyśmy ponieważ nie znalazłyśmy przystanku z potrzebnym nam autobusem. Jednak ludzie nam pomogli i z dwoma przesiadkami udało nam się dojechać :) Jedno wiem: było warto. Spektakl świateł śliczny,ale prócz tego w oranżerii zrobiony był także labirynt świateł z bajki Alicja w krainie czarów. Karolinka powiedziała: tu jest niemożliwie bajecznie mamo!!! :) I tak było. Ogromne podświetlone filiżanki, królik wyskakujący z kapelusza, budzik, kula bilardowa, domek z kart, figury szachowe… cudeńka!!! Cieszyłam się, że jeszcze udało nam się zobaczyć to miejsce. Po tak długaśnych dwóch spacerach padłyśmy jak kawki ;)

Niedziela była w sumie ostatnim naszym dniem w Warszawie. Zarezerwowałam nam wcześniej bilety na przedstawienie baletowe w teatrze Palladium „Najpiękniejsze baśnie”. Sama też pierwszy raz byłam na na takim spektaklu. Było pięknie!

Karolinka powiedziała, że ten wyjazd był spełnieniem jej marzeń. Wiem, że z Agusią by nam się nie udało tyle zobaczyć i wiem też,że Karolince był potrzebny ten czas poświęcony tylko dla niej. Mam nadzieję,że będzie pamiętała i miło wspominała nasz pierwszy babski wypad sam na sam.

Stęskniliśmy się nie tylko my, ale i tata z Agatką. Zamiast więc wracać autobusem oni po nas przyjechali. Agatka już zdrowa, M. jeszcze nie do końca dobrze się czuł, ale przyjechał. Dał radę z Agusią, a ona też grzecznie z nim została i nie robiła żadnych problemów. Takie moje Kochane dzieciaczki :) Które tęsknią za sobą, a jak są razem to codziennie kłócą ;)

Mamy więc ostatni weekend ferii. Karolinka mówi,że cieszy się,że już do szkoły. Agatka do przedszkola iść nie chce…

No to zobaczymy jak będzie w poniedziałek ;)