Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Chorowanie

nie najłatwiejszy początek ferii

Gdyby ktoś mnie spytał co jest najtrudniejsze w byciu rodzicem to odpowiedziałabym: uczucie bezradności gdy dziecko choruje i chciało by się wszystko zamienić a nie można. Oczywiście wiem jak różne mogą być to choroby. Ostatnio nawet dowiedzieliśmy się,że jedna z dziewczynek z Agatki grupy z przedszkola zachorowała nagle na rzadką chorobę i rodzice szukają pomocy, pieniędzy, nadziei. Wtedy wszystko potrafi się przewartościować.

Jednak uczucie bezradności trwało u mnie (i jeszcze nie do końca przeszło) przez ostatnie dni. Choroba Agatki przybrała na sile, nie mogłam dodzwonić się do pediatry do któremu ufam, do którego jeździmy niestety prywatnie, ale u mnie w przychodni nie ma nikogo komu ufam. Lekarz zna nas od maleńkości Karolci, jest taki nasz, ale był niestety niedostępny.W środę gorączka Aguni przybrała na sile, katar męczył okrutny, kaszel dokuczał… nie miała sił, nie cieszyło ją nic, z domowych sposobów nie działało już nic. W czwartek M. poszedł więc do przychodni, lekarka uznała,że to wirusówka,przepisała 2 syropy….. Gdy wróciłam z pracy i zobaczyłam moje dziecko to się rozpłakałam.

To nie była ta sama wesoła,rozbrykana,psocąca Agatka :( :( :( Ubrałam ją i pojechaliśmy jeszcze raz do przychodni. Lekarka widząc mnie mało nie zastrzeliła mnie wzrokiem i przywitała pytaniem: po co znów jesteśmy. Mówię jej,że gorączka nie ustępuje,że są wymioty,że kaszel straszny. „Ale ja mówiłam,ze to wirusówka!!!Może jeszcze infekcja doszła,trzeba czekać”. Z wielką łaską osłuchała,zajrzała do gardła”nic nie widać!”stwierdziła i dała tabletki od gorączki które powinny dłużej trzymać…

Noc była straszna. Kaszel, wymioty, gorączka….W piątek wreszcie udało się dla M. dodzwonić do naszego lekarza.Pojechaliśmy po południu. Diagnoza: zapalenie oskrzeli i szmery w płucach…” Syropy które dostaliśmy w przychodni hamowały tylko kaszel co sprzyjało rozwinięciu się choroby. Poza tym podobno są polecane dla starszych dzieci… Czy czułam złość? Nie wiem, to była chyba wściekłość na głupotę naszej lekarki :( Dostaliśmy antybiotyk z zaznaczeniem,że jak do poniedziałku nie będzie widocznej poprawy to może czekać nas nawet szpital. Noc nie był łatwa, pierwsza dawka antybiotyku. Rano był już mały uśmiech,ale jeszcze nie wiele sił. Druga dawka antybiotyku, popołudniowa drzemka i … moje dziecko wstało samo z łóżka!!! Moje dziecko zaczęło podskakiwać, moje dziecko zaczęło podśpiewywać i uśmiechać się!!!Wróciło!!!Moje dziecko wróciło!!! :) Kaszel jeszcze męczy, ale już nie tak. Nosek zatkany,ale wszystkie leki Agatka dzielnie przyjmuje.Jestem z niej bardzo dumna. Grzecznie siedzi przy inhalacjach i puszcza do mnie oko. Zeszło, to napięcie przez ostatnie dni trochę zeszło. Antybiotyk zadziałał, jak dobrze!!!

Co sprawia największą radość rodzicom? To,że ich dziecko jest zdrowe. Stanowczo!!!!

U nas zaczęły się ferie. Zaczęłam też tydzień urlopu. Za oknem mamy wreszcie wyczekany śnieg!!! Agutka tak chciała pojeździć sankami… ale może tak szybko nie zniknie!!! Dziś Karolka ulepiła jej bałwanka na którego może patrzeć przez okno. Z tej Karolki to kochana siostrzyczka!!! :)

chcemy słońca!!!!

-Mamo ja gumam sobie tego żelka!!!-woła uśmiechnięta od ucha do ucha Agatka.

Krostki już nam się goją,pełno małych strupków wszędzie,czyli ospę będziemy miały już chyba zaliczoną!Oby,bo nawet gdzieś słyszałam,że w tych czasach można ją przechodzić nawet po raz drugi…

Wczoraj nawet wyszłyśmy już trochę pod wieczór na podwórko.Niestety pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza,nie dość,że zimno to i prawie cały czas pada…z drugiej strony taka pogoda pomogła też przetrwać Agatce te najtrudniejsze dni chorowania,bo nie było upałów i nie korciło wychodzenie na podwórko.

Wczoraj na szczęście błysnęło słoneczko,dziś też,pospacerowałyśmy.Na reszcie!

Nad Karolinki biurkiem zawisła kilka dni temu karteczka na korkowej tablicy. Napis widnieje taki:

Wkrócte wakacje!!! i uśmiechnięta buźka! I tego się trzymajmy,w II klasie ortografię trzeba będzie podciągnąć ;)

Lato przybywaj!!!!

ospa wrrrrrr….

Serce mi się kroi gdy patrzę na moje malutkie ciałko pokryte krostkami :( Dziś był trochę ciężki dzień.Przyszła temperatura choć wczoraj jej nie było,nie duża bo wahała się miedzy 37 a 37,7 ale najtrudniejsze było to,że krostki wyskoczyły nawet na piętkach i pod spodem stopy przez co Agatka dziś nie chciała wcale chodzić i musiałam ją wszędzie nosić.Byłam dziś sama bo M. był w pracy no,ale dałyśmy radę.Oby już nie wyskakiwało więcej :(

Ospo sioooooo idź sobie już od nas :(

Dziś Karolinka narysowała dziewczynkę z krostkami i napisała pod spodem:wracaj szypko do zdrowia- napisałam jak było napisane ;) i dała Agatce.Kochane moje!!!!

przyszła książkowo…

Mamo co to jest północ?Mamo a po co jest ta północ?Mamo a co to jest betoniarka?A czemu ona akurat tak działa?Mamo a co to znaczy obserwować?Mamo a czemu ja nazywam się Agatka a Karolinka Karolinka?Kto wymyślił,że ty jesteś mama?

Takimi pytaniami zasypuje mnie niemalże codziennie moja trzylatka :) Stwierdza też często,że jak my z M. byliśmy mali to ona była wtedy duża o oglądała różne bajki,a teraz jest mała i jest inaczej a w ogóle to niemożliwe,że jej nie było kiedyś,ona była tylko w drugim pokoju… :)

Wczoraj wieczorem ciepła główka stan podgorączkowy.Przed spaniem dwie krosteczki na pleckach,dwie na brzuszku.Myślę sobie:cholera normalnie książkowo 14 dni po Karolci…

Dziś zsypana już dużo więcej Agatka nawet na główce i za uszkami,ale krosty nieduże jak na razie i nie dokuczają,więc ciągle mam nadzieję,że może i Agatka przejdzie w miarę spokojnie. Zestaw syrop plus spray ten sam co Karolinka,gorączki dziś na szczęście nie było.Humor dopisuje,apetyt w miarę też,odpukać w niemalowane żeby nie zapeszyć! Dzielna Agatka!

Niestety opuścił nas dziś dzień w przedszkolu,były dni otwarte dla przyszłych przedszkolaków,miały poznać salę,panią i siebie,za tydzień jeszcze jedno spotkanie,ale chyba jeszcze nie wyzdrowiejemy,no i nie chcemy pozarażać innych.Zadzwoniłam do przedszkola,lubię bardzo tą panią dyrektor,powiedziałam,że nas niestety nie będzie.Życzyła zdrówka i powiedziała,że mimo iż przedszkole jest zamknięte w wakacje to ona będzie w pierwszych dwóch tygodniach więc zaprasza jak się wykurujemy.

Z drugiej jednak strony może i dobrze,że teraz ta ospa dopadła,że nie akurat na wyjazd urlopowy.Tylko ciekawa jaka to będzie w lipcu pogoda skoro czerwiec taki zimny :(

o dorosłości,ospie i codzienniści

Dziś podczas jazdy samochodem do biblioteki z Agatką:

-mamo czemu tylko rodzice mogą kierować samochodem?

-bo dopiero dorośli mogą zrobić sobie prawo jazdy

-a kiedy ja będę dorosła?

-hmmmm za 15 lat…

- nie sądzę!!!

-a kiedy?

- może po nocy,przecież w nocy się dorasta!

-no tak…

-a jak będę dorosła to będę ci dużo pomagała!

-a co będziesz mi pomagała?

-kroić nożem mamo!

-aha…i coś jeszcze?

-no wieszać pranie i jak mi kupicie odkurzacz to poodkurzam,ale pamiętaj,że jak już będę dorosła to nie będziesz musiała nic kroić nożem :)

Do biblioteki jechałyśmy same z Agatką bo Karolcia od wtorku wysypana krostkami.Przyszła do nas ospa.Jak się okazało kilkoro dzieci w klasie choruje.W przedszkolu nie zaraziła się,zresztą była szczepiona a jednak…ale przechodzi łagodnie,tak mi się wydaje,krostek sporo na pleckach, kilka na brzuszku, na buźce trzy no i wcale gorączki,ogólne samopoczucie ok.Czekam teraz czy weźmie Agatkę czy nie i jak szybko.Lekarz powiedział,że nawet dopiero za miesiąc może wyjść…wolałabym że gdyby już to szybciej no i Agusi nie szczepiliśmy i nie wiem jak będzie przechodzić…martwię się trochę,ale mam nadzieję,że będzie ok.

Poza tym szalenie ucieka czas jak zwykle a już za chwilę koniec roku…i wakacje,w lipcu 2 tygodnie urlopu :) Chce mi się już strasznie odpoczynku.

No i muszę wynieść Tatę na podium.Karolinka już w zeszłym roku marzyła o domku na drzewie.Drzewa na którym by mógł być on zbudowany za bardzo nie mamy,ale tata wymyślił inny sposób,budował sam i dokładnie na dzień dziecka dziewczynki domek miały gotowy. A wygląda on tak:

IMG_7062

Przed nami weekend.Podobno już coraz cieplejszy,oby :)

czerwcowo,burzowo,sukcesowo :)

Kolejny tydzień za nami.Czerwiec już nabrał rozpędu,pewnie nim się obejrzę się skończy…i zaczną sie wakacje!Tylko w tym roku nie dla mnie,ale tego,że będą nic nie zmieni ;)

Pierwszy tydzień czerwca gorący,duszny,bardzo burzowy z palącym słońcem i nagłymi deszczami na przemian.Gratis-zapalenie oskrzeli u Karolki…już jest lepiej,ale było strasznie,dwie noce wyjęte ze spania (jeśli można tak to określić…) kaszel tak ją męczący,że aż popękały jej naczynka.Na szczęście od poniedziałku lecimy już na lekach wdechowych i jest poprawa choć jak pobiega to ledwie nadąża łapać oddech znów kaszel zrywa…ale mam nadzieję,że przejdzie,że te ostatnie 3 tygodnie przedszkola pochodzi,bo to już tak niewiele….Już myślę o książkach,zeszytach,placaku…jaka będzie z niej uczennica?Nie mogę sobie wyobrazić,tylko serce mnie ściska,że tak rzadko będę mogła być w szkole przez tą moją pracę :(

Niby już sie przyzwyczaiłam to tego rytmu,ale dni od pon.do czwartku gdy wracam przed 17-stą są ciężkie,potrzebuję czasu na zresetowanie,a już gdzie coś trzeba zrobić,dziewczynki chcą wyjść albo ciągną do zabawy,a wieczoru mało…potem padam :(

Piątek już jest inny,gdy jestem około 14stej i mam już to poczucie,że naładuję baterie przez weekend,ale łatwo nie jest,bo chciałabym ogarnąć więcej,ale nie da rady…

Agatka za to od wtorku z lejącym się katarem,ale na szczęście nic mocniejszego się nie rozwinęło,też już jest można powiedzieć dobrze.

No i mogę chyba napisać,że mamy nocnikowy sukces!!!Choć boje się jeszcze zapeszać,ale Agatka od kilku dni robi siusiu na nocnik i chodzi bez pieluszki!!!Nawet nie chce słyszeć o założeniu jej na pupe,wyciąga majteczki z szuflady i rano trzeba ubrać.Czasem pytamy jej czy chce zrobić siku i idzie,ale często sama powie,że chce,dumna jestem z mojej małej Księżniczki.

Dziś też zobaczyłam jak fajnie wychodzi Agatce rysowanie.Umie już całkiem zgrabne kółeczko narysować,a dziś rysowała potwory,miały tułów okrągły,kropki były oczkami,niektóre miały nawet nos i po 4 nogi,taki patyczkowate kreski zakończone kółeczkami wypełnionymi,to były buty! :)

Agatka łobuzuje też ostatnio.Jak przez to chorowanie Karolinka jest cały czas w domu to potrafi jej ciągle coś zabierać,potrafi nawet ją uderzyć.Czasem niby w formie zaczepki,ale…nie pozwalamy jej na to.Często nie chce od razu przeprosić to mówimy jej żeby poszła do drugiego pokoju przemyśleć sprawę.Idzie wtedy obrażona,po chwili zagląda do nas i się śmieje gdy pytam czy przeprosi mówi znów,że nie i tak ze trzy razy jest aż w końcu przeprasza Karolcie :) W kogo ona poszła???? ;)

Ostatnio w sklepie się z niej naśmiałam.Zaszliśmy do obuwniczego,po czym dziewczyny od razu pobiegły do butów dla dzieci.Karolka zaczęła jakieś oglądać i oczywiście Agatka myślała,że będziemy jej coś kupować więc ona też chciała buty.Co chwilę przychodziła i mówiła:mama kupis buciki dla mnie,ploooose…..tłumaczyłam jej,że ma dobre buciki,że nie potrzebuje,na co za którymś razem podeszła,złożyła rączki i powiedziała:mamo błagam cię kup mi buciki…. pani ekspedientka rozpłynęła się i powiedziała:aleś ty jesteś przekonująca! :)

Od dnia dziecka gdy dostała puzzle z Dorą każdego wieczoru gdy już przeczytam bajkę i się kładzie mówi:mamo dziękuję za puzzle Doly i michi chaj puzzle dla Kalinki… :) dzień w dzień odkąd je dostała :)

Przekręca też śmiesznie słowo łatki na płatki i np. krowa jest w płatki i spódniczka nie jest w łatki tylko w płatki :)

Oczy mi się kleją,ale musiałam to wszystko napisać.Bo te chwile tak uciekają.Weekend się zaczął!Będziemy razem!Jak dobrze!

po chorobowo – przed świątecznie

Gdy już Karolka wychodziła ze swojego kataru niestety wirus dopadł Agatkę…W czwartek robiąc śniadanie pezybiega Agudia do kuchni i woła:

-mama mama Kalinka mówi gile masz!!!!

Śmiałam się,bo faktycznie Agatka zrobiła wielkie a-psik i trzeba było wytrzeć nosek :) tak się zaczęło i potrwało przez dwie noce pełne pobudek i trzy dni,ale domowe sposoby zaczęły wreszcie działać i od wczoraj można powiedzieć sytuacja opanowana,oby już nie pałętały nam się już żadne wirusy!Oczywiście gdy Agatka robiła a-psik i ktoś powiedział jej na zdrowie! to odpowiadała:dziękuję :) Jak słodko to brzmi w tych małych jej usteczkach :)

Śniegu za oknem wciąż nie mało,mróz wcale nie lżejszy…dziś jednak słońca było dużo dużo i wreszcie zmobilizowało mnie to do umycia okien.Wykorzystując czas,że Karolka w przedszkolu skakałam po drabinach zdejmując firanki,myjąc okna zakładając firanki… no!teraz przynajmniej pachnie już świątecznie!W piątek z Karolinką posiałyśmy też rzeżuchę i ma teraz radochę że roślinka zasiana kiełkuje.Niech choć w domu będzie trochę zielono skoro na podwórku biało…

Czytam teraz Karolince dzieci z Bullerbyn :) tak na prawdę czytanie to temat nadający się na oddzielny post,ale już tak mamy,że lubimy czytać i Karolinka od małego uwielbiała książeczki,tak teraz Agatka chłonie książeczki świnki Peppy czy Sezamowego Zakątka :) Dzieci z Bullerbyn to książka, którą doskonale pamiętam z mojego dzieciństwa i tak ostatnio wpadła nam w ręce,stara pożółkła książka…zapytałam Karolkę czy chce trochę posłuchać i wkręciła się.Czytamy po dwa trzy rozdziały dziennie i obie śmiejemy się z przygód dzieci.Ostatnio powiedziałam do Karolinki:-kiedyś sama będziesz czytała sobie tą książkę jak to będzie Twoja lektura,ciekawe czy będziesz pamiętała co czytamy.Karolka na to:-na pewno zapamiętam,a kiedyś ja będę czytała ją swoim dzieciom :) To było bardzo bardzo miłe :)

Jutro przyjeżdża moja siostra,Karolka nie może doczekać się cioci,Agusia nie pamięta,mieszkamy tak daleko od siebie,że widzimy się tylko raz w roku… :( ale dobrze,że teraz ta rozłąka dzięki internetowi mniej trochę boli… Ciekawe jakie kiedyś będą moje dziewczynki dla siebie.

wciąż nie wiosennie…ale tylko za oknem :)

Rety to co się dzieje za oknem wcale nie przypomina tego,że wiosna tuż tuż,że Wielkanoc że…że już mam dość tych zamieć i śniegu…bleee.Znów uwięzieni w domu…i z Karolką nawet, która po poniedziałkowym pobycie w przedszkolu przyszła zakatarzona i została…ech…

Na szczęście mimo cieknącego,czerwonego noska nic poważnego nie dolega i humor dopisuje,więc nie jest najgorzej.Wczoraj pod wieczór powiedziałam do Karolinki,że by mogła trochę pod kocykiem się wygrzać,że poczytam jej coś,pooglądamy książki.Karolka wskoczyła na łóżeczko (widać po jej oczkach,że uwielbia gdy się o nią tak troszczy) zrobiłam ciepłej herbatki,pozwoliłam pić w łóżku,wybrałam książki i Agatka…Agatka też oczywiście chciała kocyk.Rozłożyłam więc drugi dla niej,chciała na podłodze,przykryła się nim,poprosiła też oczywiście o książki :) Położyłam więc jej blisko,odwróciła się do nas,zobaczyła,że Karolka ma pod ręką chusteczki,więc o nie też poprosiła :) i wycierała nosek choć nic nie leciało i oglądała swoje książeczki,a my z Karolką czytałyśmy.Po pewnym czasie Karolinka mówi:ucho mi się zatyka od tego kataru.Agatka oczywiście też od razu mówi,że jej ucho też zatkane :) Karolinka mówi:boli mnie nosek,Agatkę też boli :) Cudne są te moje dziewczyny.

Dziś zrobiłam im kanapki na kolację,postawiłam na stoliczku,zaczęły jeść,a ja jeszcze poszłam po swoją do kuchni.Przychodzę a Agatka woła do mnie:witaj mamo! :) Ale najbardziej rozczula nas tym swoim dzię-ku-ję mamo,dzię-ku-ję tato,dzię-ku-ję Kalinko :)

Wczoraj gdy Karolinka rysowała,Agatka wzięła ludzika,pieska i konika i bawiąc się mówi:cześć koniu! to mój pies! choć piesu,mówie z koniem :) :) :) Parsknęłyśmy z Karolką śmiechem,a Agusia razem z nami.

Och tylko wciąż taka uparta na te zupy :( ogólnie na obiady :( Wciąż nie chce jeść bo nie chce zupy i już,a jak zrobię coś innego to je aż się uszy trzęsą…choć oczywiście też nie zawsze,ale z zupami jest masakra :(

Fajnie jest też gdy rzucę hasło:ścieramy kurze!Agatka dostaje czystą szmatkę,Karolka lubi specjalne mokre chusteczki,a ja szmatkę i pronto i biegamy po całym domu i sprzątamy razem.Agatka oczywiście chodzi za Karolką i wyciera po niej, co złości Karolę i mówi:Agatko tu już jest czystko!!! ;)

Dziś M. zrobił im studio nagrań.Mają spory samochód strażacki,wyciągnął drabinę,przyczepił do niej mikrofony zabawki a one śpiewały piosenkę z bajki księżniczka i piosenkarka,było to przecudne.Oczywiście mama zaraz poleciała po aparat i uwieczniła swoje Skarby,bo czas tak pędzi,tak pędzi…

po-chorobowo,w oczekiwaniu na wiosnę,trudnych pytań ciąg dalszy

I pochorowaliśmy się trochę,tzn.Karolinka,bo nas jak na razie ominęło.Od wtorku została już w domu z zatkanym noskiem i katarem lejącym się jak z kranu.Oczywiście czekałam kiedy tylko „przeskoczy” i na Agatkę,ale odpukać nie przeskoczyło,a Karolka ma sie już całkiem dobrze,choć w domu jeszcze ją zostawię.

Gdy we wtorek wstała,ubrała się rano jak zwykle do przedszkola a moje obserwacje nie pozostawiły złudzeń,że powinna zostać,jej reakcja była taka,że oczy zabłyszczały i cała się rozpromieniła :) Przypomniało mi się,że ja jak byłam dzieckiem też lubiłam chorować :) bo zostanie w domu z mamą,było fajne,nawet jak trzeba było leżeć w łóżku to mama zawsze robiła do jedzenie najulubieńsze potrawy i błooogie lenistwo ogarniało człowieka :) Pamiętam też,że jak chodziłam już do szkoły i rano wlokłam się z plecakiem to obserwowałam dorosłych pędzących do pracy i myślałam:jak oni mają fajnie,nic nie muszą,nikt im nic nie każe….ha ha ha teraz się z tego śmieję,bo jak zwykle gadanie dorosłych,że nie ma co się śpieszyć do dorosłości okazało się prawdą…oczywiście jak najbardziej są też i tego plusy,bo ma się dwa cudowne maluchy,ale… ale czasem wszystko potrafi się wywrócić do góry nogami i nie wiadomo w którą pójść stronę…

Mimo iż Karolcia czuje się już lepiej zostanie jeszcze ze mną w domu ze dwa dni na złapanie sił.

Ja ostatnio zajrzałam na stronę przedszkola Karolinki by poczytać co dzieciaczki robiły,pooglądać zdjęcia i…natrafiłam na wpis Pani o marzycielskiej poczcie.O tym,że jest to strona z profilami chorych dzieci które z powodu choroby często przebywają w szpitalach,lub muszą być w domu a ich kontakty z rówieśnikami są bardzo ograniczone.O tym,że te dzieci bardzo czekają na listy i kartki,że to dodaje im sił.Wtedy już zrozumiałam skąd te pytania Karolinki o choroby o raka…

Pewnego dnia odpaliłam komputer i zawołałam Karolinkę,spytałam czy o tych dzieciach rozmawiali w przedszkolu i czy dla nich robili kartki.Powiedziała,że tak i spytała czy poczytam jej o tych dzieciach,na co chorują i co lubią robić.Oczywiście miałam gulę w gardle gdy czytałam te profile,boli mnie to,że dzieciaki chorują,w dodatku tak poważnie…Znalazłyśmy profil Martynki,która też rodziła się jako wcześniak i…gdy poszła do przedszkola zaczęła mocno chorować a po pewnym czasie okazało się,że ma białaczkę limfatyczną…Dziewczynka oczywiście przypadła Karolince do gustu,bo jak ona jest wcześniakiem i przeczytałyśmy,że kolekcjonuje aniołki.Karolinka od razu pobiegła po kartkę,narysowała ślicznego aniołka i spytała czy wyślemy.Oczywiście wysłałyśmy,napisałyśmy list…patrzyłam jak wiele w niej dobrego serduszka i jak bardzo się boję by ona zawsze była zdrowa…tyle o nią walczyliśmy,tyle ona dała z siebie… na stronie internetowej mama Martynki napisała nam,ze dziękuję za rysunek i list,było to bardzo miłe,ważne dla Karolinki,że zrobiła komuś przyjemność.

Dziś też gdy szykowałam kąpiel dla moich gwiazdek Karolinka przyszła do mnie ze łzami w oczach trzymając małą podusię,pieluszkę tetrową i serduszko które kiedyś dostała od taty na walentynki (są to jej przytulanki z którymi zawsze śpi,pieluszkę uwielbia od …od zawsze…podusia jest z jej dziecięcego rożka,powycierana,wyblakła,ukochana…a serduszko od taty-baaardzo ważne!)Trzymając to wszystko w ręku mówi:mamo skoro ja już jestem taka duża,śpię bez światła,we wrześniu ide do szkoły to może już nie będę spała z moimi przytulankami-mówiąc to wykrzywiła się jej buzia w podkówkę i oczy zaszkliły łzami…-Karolinko jesteś duża,ale na pewno nie świadczy o tym to,że masz swoje ukochane przytulanki,ja jeszcze w szkole spałam ze swoim misiem,myślę,że to nie szkodzi jak i Ty będziesz z nimi spała-po tych słowach Karolinka przytuliła mnie mocno i odniosła przytulanki do łóżka… Kiedy ona tak urosła…??????

Poza tym czekamy na wiosnę!!!Choć za oknem hałdy śniegu… to na naszych Karolinkowych rysunkach pani wiosna tańczy już wśród motyli!!!! :)