Luty 2018
P W Ś C P S N
« paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Bez kategorii

Napuszone policzki

Wrzesień. W tym roku nazbyt deszczowy,chłodny,wieczory już tak szybciej zapadają. Tęsknię już za słońcem a to dopiero początek.

Wróciłam do pracy, dziewczynki do szkoły,przedszkola. Karolinka nawet już pierwszą lekturę zdążyła przeczytać.

Moja nastolatka powoli zaczyna dorastać,choć ostatnio jeszcze wypadł kolejny mleczak. Cera zmienia się,kształty nieco zaokrąglają, nastroje również bywają zmienne. Tak jak kiedyś,gdy urodziła się tak maleńka nie mogłam wyobrazić sobie jej jako większego dziecka,tak teraz czasem myślę jaką kobietą będzie.

Remontujemy dla nieh teraz pokoik, po dziadku… Do tej pory mieszkały razem z Agatką i trochę mi dziwnie,że będę teraz oddzielnie,ale myślę,że nie stracą tego kontaktu,który jest teraz. Karolka potrzebuje jednak już też takiej swojej przestrzeni,spokoju do nauki,a nawet do słuchania muzyki. Cieszy się bardzo z tego pokoiku,a Agatka mimo,że zostaje w wiekszym to ciągle wzdycha,że chciałaby jak siostra… ;)

Mieszkamy bez taty już ponad pół roku…szybko ucieka czas…

Wczoraj oglądaliśmy zdjęcia i na jednym była malutka Agatka. Patrzy na to zdjęcie i pyta: to ja? Tak- odpowiadam. O rety,ale miałam puszyste policzki :))))

Przyglądała się też wczoraj swojemu cieniowi i stwierdza: wiesz mamo w bluzce jestem grubsza :) no zobacz podniosę bluzeczkę to inaczej a w bluzeczce inaczej. W ogóle zależy jak na siebie patrzymy tak różnie wyglądamy. Gdy patrzymi oczami (czyt.patrzymy na siebie bezpośrednio) wyglądamy inaczej,patrzymy w lustrze też inaczej,a jak patrzymy na cień jeszcze inaczej i co jest prawdziwe?

Taką teorię wysnuła wczoraj moja sześciolatka :)

gdy nagle dostrzegasz jak szybko rosną dzieci…

Dziś Karolinka wróciła z dwudniowej wycieczki organizowanej przez szkołę. Zwiedzali Podlasie. To jej pierwsza wycieczka z noclegiem.

Dziś gdy odebrałam ją i szłyśmy tak do domu patrzyłam na moją córkę jak idzie i opowiada jak było. Patrzyłam na jej włosy związane w kucyk. Mamy ten sam odcień włosów :) patrzyłam na jej uśmiech, patrzyłam na jej oprawę oczu,na to jak chodzi.

Nie widziałam jej niecałe 2 dni,a mam wrażenie że z wycieczki wróciła jeszcze starsza,taka moja nastolatka…

Czasem sobie myślę jaką mamą ona mnie widzi. Czasem zbyt szybko się złoszczę,czasem mogłabym mieć więcej cierpliwości. Lubię z nią rozmawiać,jest w niej tyle mądrości. Tak samo jak ja zostawia rzeczy w różnym miejscu,tak samo jak ja lubi czytać książki, tak samo jak ja lubi marzyć i podróżować. Lubi słuchać muzyki na słuchawkach,ale również wciąż bawi się lalkami. Cieszy się z nowych dżinsów ale i zachwyca się klockami lego.

Pomarańczka dojrzewa. Moja Mała Pomarańczka. Kocham i zawsze będę.

Szpital

Już po. Operacja zgodnie z planem odbyła się wczoraj. Mam wielką rane w buzi,nie mam dwoch zębów,nerwu czucia no i zmiany która została cała usunięta.
Najbardziej się rozkleilam gdy weszłam na oddział w poniedziałek. Potem juz sie wzięłam w garść.
Trudno mi jeszcze pogodzić się z tym,że to wcale nie koniec,że wszystko zależy od wyników.
Wiem,ze wszystko bedzie w swoim czasie,ale flustryjaca jest ta niewiedza.
Dzis Karolinka ma imieniny. Koleżanka zabiera je na noc do siebie bo i M.dzis w pracy.
Tęsknię do nich. Bardzo bym chciała byc za rok razem z nimi.

boję się…

Siedzę na ławce, dziewczynki ganiają po podwórku, machają do mnie z okienka swojego drewnianego domku, bawią się w chowanego, rysują kolorową kredą i nagle strach…

Siedzę na ławce i patrzę na nie nie,a serce łomoce i ściska coś w żołądku… ta ich beztroska, ta ich czysta radość, niczym nie zmącona, a w mojej głowie strach :(

Kładę je spać, czytam bajkę, rozmawiamy, 100 buziaków na dobranoc… zamykam drzwi i znów to uczucie…

Wchodzę do pokoju gdy już śpią by wyłączyć lampkę. Ich sen spokojny, ich miarowy oddech, a moje tętno przyśpiesza jak szalone…

Gdy zapytałam Karolinkę po pierwszym dniu w szkole o czym rozmawiali powiedziała: Pani opowiadała nam trochę o II wojnie światowej… oblewa mnie gorąc.

Mam już dość tych bombardujących ze wszystkich stron wiadomości. Omijam szerokim łukiem portale informacyjne, zmieniam temat gdy ktoś próbuje rozmawiać ze mną o tym co się dzieje, mi wystarczy to na co patrzę codziennie w mojej pracy. Nienawidzę słowa WOJNA… wzbudza ono we mnie tak ogromny strach,że nie umiem sobie czasem z tym poradzić. Miażdży  moje marzenia o tym jak będzie wyglądała przyszłość moich dzieci. Skrada mi spokój, skrada moją radość.

Zamykam oczy na wiele rzeczy jakbym chciała wyprzeć,że to się wcale nie dzieje,ale boję się, a patrząc na Nie wręcz mnie to paraliżuje.Nie umiem sobie z tym strachem poradzić :(

miało być…

Chciałam dziś uczynić wpis o tym jak spędziliśmy czas na wycieczce po garbatych Mazurach.Chciałam „coś” uwiecznić prócz zdjęć które Wam pstrykam na każdym kroku…chciałam napisać o tym,że było fajnie,że gdy weszliśmy na górę Cisową to było prawie tak jak z tatą w 1997 roku… a teraz z Wami…chciałam Wam napisać,że tak się cieszę,że tam byłyście :) o naszym pikniku nad jeziorem Hańcza i mimo iż było słonecznie to na koniec pogonił nas deszcz ;) i o Stańczykach i Waszych łaaaałłłłł gdy zobaczyłyście wielkość mostów,gdy podchodziłyście z tatą do barierek by spojrzeć w dół mi uginały się kolana,szłam środkiem,za wysokością to ja nie przepadam,nie… i o tym jakie byłyście dzielne na tej wycieczce,o tym,że dzielnie maszerowałyście,o tym,że spędziliśmy tak fajnie czas… ale w tygodniu na większe rozpisywanie chyba nie ma szans,niestety moja fizyczność mi na to nie pozwala :( Gdy wstaję się o 4:50 ciężko utrzymać głowę nad komputerem o dwudziestej drugiej…

Chciałam też napisać o Waszym jedzeniu/jadłospisie, ale to też chyba innym razem…

Nie mogę jednak się powstrzymać by nie napisać o tym jak świetne dialogi prowadzicie :)

Ostatnio zapytałam Agatki:

-jakie byś chciała mieć zwierzątko?

-hmmm,może jeża….-odpowiedziała :)

 

Agatka śpiewa piosenkę ze zmyślonymi przez siebie słowami:

-  ooooo i Drakula płacze i ciągle lecą jej łezy….

 

Wczoraj Agatka do Karolinki powiedziała….- Karolinko zachowujesz się jak dziecko…. :)

Wieczorem przed myciem rozebrały się na golaska jak zwykle i pobiegły siku.Nagle Agatka

- Karolinko jakie masz pomarszczone cycki!!!!

- Nie mam pomarszczonych tylko mi zimno…

- Masz masz przecież widzę!!!

No i wieź tu zachowaj powagę.Przybiegły do łazienki myć ząbki, ja i M. śmiejemy się na całego.Karolka:

-co ze mnie się śmiejecie?przecież nie mam pomarszczonych cycków!!! :)

- no pewnie,że nie masz- odpowiadam- tylko babcie mają pomarszczone,a ciekawe jakie ma tata- wypalam…

M. podnosi koszulkę i się śmieje,że ma pomarszczone,na co ja żeby odwrócić sytuację:

-o zobaczcie a tata ma włosy na cyckach!!!

Na co Agatka: – teraz ty mama pokaż swoje…

M. i ja sikamy ze śmiechu,na co Karolka: – mama i tak ma największe z nas w domu :) :) :)

Gdy były już w piżamach zastanawiają się co poczytać,Karolinka mówi:

- może Brzydkie Kaczatko

- co żydkie kaczątko?- pyta Agatka…

Dziś gdy wyjmuję Karolkę z wanny Karolka się przytula i mówi:

- mmmm lubią tą twoją bluzkę mamo.

- a czemu?- pytam

- bo ładnie w niej wyglądasz. I jeszcze lubię tą którą ostatnio ptak ci osrał.Pamiętasz jak zbierałaś pranie co tak się wkurzyłaś….

No tak :) Wszystko już w temacie :)

 

 

mikołajki pełne wrażeń

Dzisiejszy dzień zaczął się dość wcześnie,bo już po szóstej przydreptały do mnie Karolinkowe stópki :) -Choć połóż się jeszcze ze mną-powiedziałam zaspana a moja córcia grzecznie wykonała polecenie,ale czułam jak leży i myśli czy był Mikołaj czy nie :) -co chcesz już wstać?- zapytałam.Bo mamo ja już się wyspałam…-odpowiedziała Karolinka :)

Wstałyśmy więc powoli żeby nie obudzić Agatki i poszłyśmy prosto do przedpokoju.Tam oczywiście czekały już paczuszki i list od Mikołaja w którym dziękował za rysunki dla niego zostawiona :) Karolka bardzo przejęta była listem :) Potem radość z prezentu i obudziła się Agusia.Karolka oczywiście ciekawa co ona dostała zaciągnęła ją od razu do przedpokoju.Agatka dumnie przyniosła swój prezencik w którym znalazła mikrofon i tak zaczęły się poranne tańce,bo mikrofon wyposażony oczywiście w przeróżne melodie i tak skakały moje córcie w piżamkach po pokoju :)))

Trzeba było jednak potem trochę pośpieszyć się z ubieranie bo do przedszkola była czas.A w przedszkolu i ja dziś miałam swoją rolę.Upiekłam pierniczki i zaniosłam dzieciaczkom by je udekorowały.Najpierw przeczytałam im opowiadanie o niebiańskich pierniczkach z książeczki którą Mikołaj przyniósł Karolince w bucika,potem trochę pogadaliśmy i dekorowanie.Dzieciaczki były bardzo grzeczne,nawet mnie słuchały :))) Potem chciały żebym przeczytała im jeszcze jedna historię.

Karolka dziś też dostała nagrodę za rysunek w między przedszkolnym konkursie w którym zajęła I miejsce.Ma więcej dyplomów niż ja w swoim trzydziestoparoletnim życiu :) moja Żabka Kochana…

Po południu był też bal mikołajkowy w naszym Gminnym Ośrodku Kultury i wyszykowałam dziewczynki a okazało się,ze to dla przedszkolaków tylko :((( no i ja z Agusią poszłyśmy do dziadków a Karolka sobie trochę poskakała.

Pełny dzień wrażeń więc mieliśmy,ale takich samych pozytywnych.Oby więcej takich dni!!!

za miesiąc już święta…

Tak święta za miesiąc,ale w naszej szafie i piwnicy prezenty dla dziewczynek już poukrywane :)))

Rety jak ja uwielbiam kupować prezenty.W tym roku Karolinka zachwycona bajką Barbie:Księżniczka i Piosenkarka poprosiła Mikołaja o Keire lalkę piosenkarkę.Lalka ba!nie banalna! ;) Nie dość,że śpiewa dwie piosenki,to zmienia za pociągnięciem sznureczka sukienkę i zmienia kolor włosów!!!A to za sprawą przekręcanej fryzury!Szał! :))) Na liście były też klocki i rodzice zaszaleli w tym roku i kupili wielki zestaw z domkiem,bo zawsze dziadek dorzuci i babcia więc kupiliśmy jeden a porządny zestaw,zobaczymy jak się spodoba ;) Był też shnooks na liście,kudłata przytulanka do czesania,shnooks trafi w buty i oczywiście będąc w księgarni nie mogłam powstrzymać się od kupienia książki:najpiękniejsze opowiadania a świętym Mikołaju,a wydanie tak śliczne,przypominające mi dzieciństwo,że i M. dał się namówić ;) Książka też powędruje w bucika :)

W liście Karolka napisała też prezenty dla Agatki- domek z wciskanymi przyciskami grającymi :) konika na biegunach i kotka pluszowego.

Rodzice zadecydowali,że… :) w buciki Agusia dostanie mikrofon z oczywiście bajeranckimi przyciskami,światełkami,muzyczkami…a pod choinkę konika bujanego,ale plastikowego,dużego takiego by latem można było by go wyciągnąć na podwórko,oraz kotka z serii zwierzaki przytulaki kotek miauczy,ma buteleczkę z której pije wydając odgłosy,oraz zasypiając mruczy…zobaczymy jak nasza niespełna dwulatka zareaguje na swoje prezenty,bo jeszcze rok temu była mało świadoma :)

Dla znajomej córeczki kupiłam zestaw weterynarza i dziewczynki widziały go,a do gustu przypadły im słuchawki tzw.stetoskop.W piątek byłam na zakupach i weszłam z Agusią do sklepu z zabawkami by zobaczyć czy nie ma jakiś małych zestawów „doktorskich” ;) no i były,dwa i dwa kupiłam,bo Agatka jak jeden zobaczyła to od razu mocno oczka jej się zaświeciły,złapała i trzymała przy sobie po czym pokazując na drugi mówiła:Kalo,Kalo by kupić drugi dla Karolci :) w domu więc mam teraz dwie pani doktor które ciągle mnie badają i każą pić przeróżne syropy :) cudownie jest patrzeć na nie jak się tak bawią,a szczególnie z jakim zapałem Agatka naśladuję Karolinkę,we wszystkim…no i Agatka we wszystkim pamięta o Karolci,gdy daję ciasteczko to zaraz rączka się wysuwa po drugie by zanieść Karolince,gdy kroję jabłuszko i inne rzeczy zawsze pamięta by i starsza siostra dostała :)

Za miesiąc święta,które tak szybko zawsze mijają,dlatego lubię cieszyć się tym czasem przedświątecznym,a między czasie będą i urodziny Karolki dzięki której Boże Narodzenie jest dla nas naprawdę szczególnym świętem,z najcieplejszymi wspomnieniami, na szczęście z tymi dobrymi…

dziś

Dzisiejszy dzień spędziłyśmy jak najczęściej we trójkę czyli ja i dwie moje córeczki,M. niestety w pracy… i to wcale nie dlatego,że tak by wolał,że lubi tyle pracować,po prostu musi byśmy mogli jakoś łączyć koniec z końcem.

Moje dziewczyny są naprawdę kochane choć bywają dni,ze mają swoje humory,że czasem jakiś foszek się gdzieś zaplącze,ale nie jest to często.

Począwszy od otworzenia oczu,po ubieranie się,czesanie,robienie śniadania wciąż są przy mnie.Pamiętam gdy narodziła się Agatka i wszystko to stanęło na głowie,bo…Agatka po otworzeniu oczek zaraz chciała pierś,gdy już w miarę udawało mi się ją zaspokoić trzeba było szybko ubierać,czesać Karolkę do przedszkola,zrobić jej śniadanko,a Agatka w tym czasie czesto wołała łaaaaa….że nawet o skorzystaniu z toalety nie było mowy.Potem wracał M. z nocnej służby odwoził Karolkę do przedszkola a ja mogłam czasem na chwilę pójść na spokojnie do łazienki…a jak miał dzienną służbę,Karolkę odwoził dziadek a ja…ja nie miałam kiedy umyć zębów,może w południe czasem się to udawało…ile czasu potrafi zająć tak maleńka Istotka :) Trudne było to i choć M.wtedy mówił,że wszystko co trudne minie zobaczysz to czasem trochę popłakiwałam z bezradności,a dziś sobie myślę po co?,przecież ten czas tak szybko uciekł…

Dziś obie dziewczynki siadają przy stoliczku i wsuwają śniadanka,obiady,kolację.Agatka mały zaczepiacz często pod stoliczkiem szuka Karolinki nóżki by choć trącić,albo stuka widelczykiem w jej talerzyk,albo macha się na boki by tylko Karolka podłapała jej zaczepki i już po chwili chichoczą się z pełnymi buziami…kocham ten widok.

Tak naśladowanie to ulubiona zabawa Agatki nawet naśladowanie zabawy sprawia jej ogromną radość.

Śmieszy mnie też gdy ten mały człowieczek próbuje przecisnąć się przez starszą siostrę by być bliżej mamy,lub gdy mama czymś dzieli to ona pierwsza wyciąga rączkę by pierwsza dostać a gdy widzi gdy Karolka biegnie to ma oczka wokoło głowy by zobaczyć co sie dzieje,co rozdają,czy trzeba jakoś zareagować ;) W ogóle w przeróżnych minach Agatka jest mistrzynią,potrafi przewracać oczkami we wszystkie strony i robić miny groźne,rozbawione,rozzłoszczone :)

Obie moje córki próbuję się tez prześcigać w przymilaniu do mamy i przy śniadaniu słyszę jak Karolka mówi:mama mmm dobre te śniadanko,po czym Agatka zaraz krzyczy:pysy pysy!!!(co oznacza pyszne! :) )

Agatka często też mówi supa!!! co w jej języku znaczy super! :) Umie też zapytać co to?A stosuje to pytanie do wszystkiego nie tylko by zapytać co to ale np jaki to kolor,jaki to dźwięk zawsze pyta co to? :) Gdy czegoś nie może naleźć zawsze woła:nie ma, nie ma, gubu!Że coś się jej zgubiło :) Ostatnio też powiedziała cały tytuł swojej książeczki o peppie:mój tata, i powiedziała to bardzo wyraźnie,peppa i elmo to jej ulubieni bohaterowie bajek,a ona ładnie mówi ich imiona.

Uwielbiają też tańczyć moje dziewczynki.Karolka gdy była w wieku Agatki mam wrażenie,że nawet jeszcze lepiej się ruszała co zostało jej do dziś potrafi naprawde bardzo rytmicznie się ruszać,zaśpiewać nie fałszując :) po mnie tego na pewno nie ma,ale M.też ma słuch do muzyki to pewnie po tacie :) Ostatnio są fankami Majki Jeżowskiej a szczególnie piosenki Kolorowe dzieci która zaczyna się gdy gdyby moja mama,to Agusia śpiewa:gyby gyby mama!!! :)

Dziś malowałyśmy farbami,lepiłyśmy razem z plasteliny,razem bawiłyśmy się lalami.Rok temu jeszcze było dla mnie to nie wyobrażalne,a ja uwielbiam gdy uda nam się połączyć wspólnie nasz czas :) Gdy jedna i druga córcia jest zadowolona i zaspokojona moją bliskością.

Nie jest to łatwe,nie raz od gadania,wymyślania zasycha mi w gardle,ale czuję się naprawdę spełniona jako mama i czuję się szczęśliwą mamą!!!!

ja mama

No i wpadłam w wir pisania jak śliwka w kompot ;))) zawsze lubiłam pisać,bocian był długo moim uzależnieniem :) teraz już po prostu niektóre sprawy nie wypada tam poruszać,tak uważam,dla poszanowania innych uczuć.

Wspominałam już,że moja droga do macierzyństwa łatwa nie była,bo usiana bolesnymi stratami :(

Mam w niebie trzy Aniołki które czuwają nad nami,zawsze o nich pamiętam,zawsze.

Zawsze marzyłam o trójce dzieci,domu,kochającym mężu…banalne marzenia wiem,ale tak miałam.Marzenia czasem brutalnie przerywa nam życie,może nasz los,może niebiosa… i nagle okazuje się,że nie na wszystko ma się wpływ,nie wszystko jest jak chcemy,nawet gdy mocno tego pragniemy.

Marzyłam też być dobrą mamą,nie krzyczącą,nie kłócącą się,mającą czas dla swoich dzieci,taką do której można przyjść z każdym problemem…taką mamą jaką sama chciałam mieć… i choć dziś już jej nie ma z nami,choć nasze stosunki były jakie były,nie zawsze łatwe,nie zawsze bliskie to wiem,że ona też chciała na pewno być dobrą mamą i dziś gdy sama doświadczam macierzyństwa zauważam to bardziej,bardziej to czuję.

Choć słowo kocham Cię padało tak rzadko,że gdy już się zdarzyło to wywoływało na mojej twarzy rumieniec i nie potrafiłam łatwo odpowiedzieć ja też,to przecież obie czułyśmy do siebie tą samą miłość.

Najbardziej ceniłam ją za zaufanie jakim mnie darzyła,na to jak pozwalała smakować życie,że nie zamknęła mnie w swych ramionach.

Ja swoim dzieciom mówię często,że je kocham choć kto wie czy i ona nie mówiła nam tego częściej gdy byliśmy mali…może potem przychodzi inny czas,trudniejszy…tego jeszcze nie wiem.

Ja też popełniam błędy,a najbardziej boli mnie błąd który popełnili moi rodzice i rodzice M.,że gdy są złe emocje to jest kłótnia i nie zawsze da się opanować tak by dzieci nie słyszały Płacz boli mnie to najbardziej,choć staram się,to wiem,że słowo przepraszam należy się  Wam moje dziewczynki…

Są też błędy na które sobie „pozwalam” ale chyba dopiero od urodzenia Agatki bo przy Karolci byłam na pewno bardziej spięta,np to,że jak dziecko nie zje obiadu to trudno,zje coś innego,że czasem włączę tv by pozmywać spokojnie po obiedzie itp.

Ale jedno jest pewne uwielbiam być mamą i czas w którym jestem teraz uważam za szczególny,bo mam malucha z którym mogę się wygłupiać,tulić,wzruszać gdy uczy się nowych rzeczy oraz cudowną sześciolatkę z którą mogę pogadać o wszystkim a ona dostarcza mi przy tym wiele radości,dostanę rysunek prześlicznie narysowany z napisem mama,mam pomoc przy gotowaniu,pieczeniu ciasta,jestem po prostu szczęściarą!!!

I co muszę koniecznie jeszcze napisać,że moje matczyne serce kocha je obie tak samo!!!Dopóki była tylko Karolinka nie umiałam sobie wyobrazić,że można tak kochać równie mocno jeszcze kogoś,a jednak można!!!I to cudowne!!!

Teraz gdy jestem podwójną mamą rozumiem też o co chodziło mojemu M. gdy się złościł na rodziców,że jest jedynakiem i tylko na nim skupiają uwagę i biorą go pod klosz.Teraz gdy są one dwie nie ma czasu by tak się skupiać tylko na jednym dziecku a plusem tego jest większa swoboda tego dziecka w odkrywaniu świata i mniejsze przewrażliwienie.

Oczywiście moje serce nie raz jest rozdarte gdy spędzam sama czas z moimi córeczkami,bo chciałabym jednocześnie zadowolić i Karolcię w zabawach i Agusię,ale…musimy się dzielić :) one mną,ja miedzy nimi swój czas,moje pomysły na zabawę,moją uwagę.

I choć często jestem zmęczona,są momenty,że mam ochotę wyjść na 10 minut by się wyciszyć,ale nie mogę ich przecież zostawić same :) i są momenty,że nie daję zawsze sobie rady jakbym chciała to i tak nigdy bym nie chciała by było inaczej!Nigdy!

Dziś jestem mamą trzech Aniołków i dwóch ziemskich cudów z tak zupełnie różniącymi się od siebie charakterami,temperamentami ale uważam to za wyzwanie!!!Jestem ciekawa co wyrośnie z mojego spokojnego wcześniaka i urodzonego w terminie urwiska :)

Mam nadzieję,że jesteście ze mną szczęśliwe moje dzieci i że za te kilkadziesiąt lat będziecie dobrze mówić o swojej mamie.

Kocham Was!

 

Agatka

Moja mała Agatka…czas tak szybko ucieka,że 11 listopada skończyła już 19 miesięcy,a tak niedawno się urodziła.

Wspomnienia z jej dzieciństwa tego najwcześniejszego będę starała się tu powspominać,bo nigdzie nie zapisałam ich dotąd jak np.Karolci na Bocianie.

Teraźniejszość:

Gdybym miała przedstawić moją córeczkę w kilku słowach na pewno bym powiedziała,że jest: wspaniała, uparta, zbuntowana, bardzo samodzielna, walcząca o swoje,radosna.

Spędzamy ze sobą 24h na dobę i miało to się zmienić już w styczniu gdy miałam wrócić do pracy,ale…moja praca odjechała…z 16km zrobiło się nagle 60km :( oczywiście będę dalej dojeżdżała,ale postanowiliśmy z M.poczekać z tym do wiosny więc zostanę z Agusią do końca kwietnia gdy skończy dwa latka.Mam też nadzieję,że uda nam się do tego czasu odzwyczaić od cycusia…Tak wciąż się cycusiujemy i obie to uwielbiamy…to chyba dlatego tak trudno powiedzieć mi dość choć przyznaję,że bywają chwilę gdy jestem tym zmęczona,ale widok radości swojego dziecka gdy na pytanie:cycy?odchylam bluzkę jest…bezcenny!Oczywiście w nocy budzi się do swojego cycusia,zasypia z nim wtulona…i wiem,ze nie łatwe będzie to odstawienie…

Agatka jak na dziś ma 15 ząbków,coraz dłuższe blond włoski po mamie,kształt brody po tacie :) Jest też mała gaduła,nowe słówka z dnia na dzień przychodzą jej z niezwykła łatwością.Od początku Agatka pokazywała,że to co postanowi to będzie tyle próbowała aż zrealizuje…jej ulubionym słowem jest nie i siama :) siama chce wchodzić po schodach,siama chce się myć,siama malować farbami,siama się czeszee itd…Siama też uczy się wielu rzeczy bo gdy jest już dwójka nie ma jak poświęcić tyle uwagi gdy jest tylko jedno i pewnie też przez obserwacje starszej siostry Agatka po prostu wiele rzeczy wie i już np jak pluć gdy się zęby myje ;) jak się pije z kubka (tej umiejętności nauczyła się gdy miała 10 miesięcy) ja zdjąć buty,założyć czapkę,no i oczywiście jak posługiwać się łyżką czy widelcem…Agatka zawsze chciała robić co Karolka i to najchętniej siama tylko szkoda,że nie chce myć głowy jak Karolinka…och mycie głowy to stres dla całej rodziny,a pozmieniało się tak chyba jej około 16 miesiąca gdy nagle przestała pozwalać sobie umyć głowę,a najbardziej spłukiwać…teraz niestety odbywa się to tak,że biorę ją na ręcę M. jej płucze włoski,ona płacze,a po chwili bije sobie brawo…cała Agatka,ale próbowałam tysiąca rzeczy,opowiadania,odwracania uwagi,pokazywania w gorze misiów itd.stawałam naprawdęna rzęsach a Agatka gdy tylko widziała kubeczek z wodą głowka w dół i płacz…taki to uparciuszek…

Czas przy niej w ogóle szybciej pędzi niż gdy Karolinka była mała,choć ich czas niemowlęcy jest praktycznie nieporównywalny.U Karolci przez pierwszy rok życia to były częste wizyty u specjalistów,rehabilitacje,chuchanie dmuchanie i strach by było dobrze…Agatka po prostu rośnie i rozwija się co dla mamy starszego wcześniaka jest niesamowite.Choć gdy wspominam ten pierwszy rok Karolinki wszystko było bardzo wzruszające i nie żałuję niczego czego wtedy nauczyła mnie moja mała odważna Pomarańczka.

Teraz dzięki Karolince jako starszej siostrze Agatka też jest jaka jest mimo swojego niełatwego charakteru :) i mimo iż mają tak różne temperamenty,sposoby zachowania to jedna o drugiej pamięta i np gdy daję ciasteczko Agatce zaraz wyciąga rączkę po drugie i mówi:Kalo by zanieść i Karolci,a Karolcia czasem lubi też „posłużyć się” siostrą i powiedzieć:mamo Agatka to by chyba zjadła paluszka :)

Agatka też w odróżnieniu od Karolci jest strasznie mamusiowa.Chyba przez tego cycusia,tak sądzę.Karolinka była taka nasza,uwielbiała być i ze mną i z M. i z babcią jej nie przeszkadzało.Agatka lubi być z M.,ale np gdy ja robię coś w tym czasie w kuchni to i tak ucieka mu do mamy…gdy są sami wtedy pozwala się już bawić ze sobą :))) za babcią nie przepada…szkoda,trochę by mi to ułatwiło życie,ale lubi dziadka i z nim może na chwilę (np taką chwilę by zrobić zakupy) zostać bez problemu.Jak to babcia mówi:woli facetów ;)

Nie jest też taka że gdy ją ktoś zaczepi to odwzajemnia uśmiech,po mili się (tak robiła Karolka),o nie,gdy była mała zawsze gdy ktoś zajrzał do wózka był wrzask!:))) teraz czasem kończy się na to wołaniu o pomoc mamy,ale czasem pozwoli się pogłaskać po rączce a sama popatrzy „spod byka” poważna i ktoś musi się tym zadowolić :)))

Na dziś to tyle.Póki śpi mój mały kochany łobuziak idę przygotować obiad.Kocham Was moje Iskierki!!!