Luty 2015
P W Ś C P S N
« sty   kwi »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
232425262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Miesięczne Archiwa: Luty 2015

nasza charakterna czterolatka

Za 7 tygodni Agatka skończy 4 latka. Trudno mi w to jeszcze uwierzyć, że czas tak szybko ucieka, a ona mam wrażenie że rośnie mi szybciej niż Karolinka, tak jakby nie wiadomo kiedy…

W poniedziałek była na swoim pierwszym przedszkolnym balu. Przebrana oczywiście za księżniczkę. Suknia musiała być obowiązkowo długa, super, bo była różowa jak Aurora no i korona!Trochę ubolewała, że zamiast pantofelków ma kapciuszki, ale sukienka długa prawie,że je zakrywała… ;)

I choć wciąż uwielbia się przebierać. Zakładać sukienki, spódniczki tiulowe na które w sklepie aż się jej oczy świecą to charrrrrrakteru Agatka księżniczki chyba raczej nie ma, powiedziałam bym, że bardziej jakiejś bojowniczki ;)

Tak to plus i minus już kiedyś o tym pisałam, bo jej upartość pomaga jej w dążeniu do różnych celów, ale nam jako rodzicom, nie zawsze ułatwia codzienność.

Agatka uwielbia stawiać na swoim. Agatka lubi też czasem wymusić coś płaczem (oczywiście na szczęście nie ulegamy), potrafi też tupnąć nóżką jak coś się jej nie podoba, chociażby to, że zażartujemy z niej nie tak jak się jej podoba… robi wtedy groźną minkę i tupie myśląc,że przestraszymy się jej wzroku ;) Ostatnio też gdy się ze mną przedrzeźniała to w pewnym momencie pokazała mi język. Ja na to: a ty co mi tu pokazujesz? – Nic mamo! Ja tylko suszę język!- na poczekaniu zawołała Agatka :)

Agatka to też domatorem jak jej tata. W domu może bawić się sama,może bawić się z kimś, może się czymś zająć, natomiast na wyjazdach często woła: „już mi się nudzi!”, „kiedy wracamy?”, „chcę już do domu!”. Często tak jest też na zakupach,więc jeśli istnieje możliwość podrzucenia Agatki babci i pojechanie na zakupy samemu jest to zaoszczędzenie sobie trochę gadania i cierpliwości ;) Ewentualnie można Agatkę przekupić tez jakimś lizakiem, ale jak się skończy to już nuda wraca…

Agatka też twierdzi,że jest szczuplutka i czasem powie Karolince: biegaj tyle co ja to też taka będziesz ;) Budową się różnią nasze córki, nie tak żeby jakoś drastycznie,ale są inne no ale Karolinka zje niemalże wszystko od warzyw,owoców po kanapki i obiady, mniej gustuje w zupach, za to Agatka kocha nabiał,ryż,makarony i suche bułki… warzywa i owoce? Och matce nie jeden już siwy włos wyrósł żeby namówić Agatkę na zjedzenie czegoś zdrowego…

Agatka jest też kochana, bo mimo iż jest domatorem to nie robi problemu gdy my gdzieś wychodzimy,zostanie,da buziaka,aby był ktoś do opieki ;) Gdy wróciłyśmy z Karolinką w ferie z Warszawy zastanawiałam się czy pokazać jej zdjęcia. Martwiłam się żeby nie płakała dlaczego jej na nich nie ma. Ona jednak obejrzała i skomentowała: wiesz mamo, ślicznie, teraz czuję się jakbym tam z Wami była! Szczena opadła mi do samej ziemi ;)

Dziś też zadzwoniłam do M. z pracy, Agatka też chciała pogadać. Poopowiadała mi coś i mówi: a ty coś mi powiesz? Na to ja: np to,że tęsknie za Tobą? I co jeszcze?- pyta dalej Agatka. No i że przesyłam Ci buziaczki? No!Może być! To pa!!!!

Tak tęsknię, kocham każdego dnia mocniej moje dwa najcudowniejsze Skarby

 

Ferie w Warszawie

Ferie zaczęły się chorowaniem. W sumie Agatka zaczęła jeszcze ten poprzedzający ferie tydzień. Potem nieźle wzięło M. mi zwalił się nieziemski katar, Karolka więc łykając codziennie rutinoscorbin jakoś ocalała.

W zeszłym roku na ferie wybraliśmy się cała rodziną do Torunia. Było bardzo fajnie,ale… pogoda nie była zbyt przychylna, spadło dużo śniegu, którego brakowało na święta do tego wiał silny wiatr. Karolinka jest bardzo ugodowym człowieczkiem, jej to nie przeszkadzało, ale Agatce bardzo… tak więc przez to,że Agatka nie chciała chodzić,że marudziła,że chce wracać nie udało się też wszystkiego zobaczyć co chcieliśmy i Karolinka była w tym przypadku trochę „pokrzywdzona”.

Pogadałam więc z M. czy nie będzie mu smutno jak w tym roku zabiorę sama naszą Córkę do stolicy na 4 dni by poznała trochę Polskę. Na początku nie wyobrażał sobie jak to my same do Warszawy!!!Zgubimy się,okradną nas,napadną,to takie straszne miasto!!! ;) Ale wytłumaczyłam na spokojnie,że dam radę,że będzie ok. i na początku roku zamówiłam nam nocleg. Oczywiście plany nasze coraz bardziej zaczęły stać pod znakiem zapytania gdy Agatka zaczęła chorować i nic jej nie pomagało, potem choroba M. i jak tu zostawić,można powiedzieć dwoje chorych dzieci samych…? Karolka doczekać się nie mogła,Agatce poprawiało się tylko, M. rozłożony i do tego jeszcze do pracy chodził… ale powiedział: jedźcie,obiecaliśmy jej więc jedźcie.Dam sobie radę. Kochany…

Spakowałyśmy się i w czwartek 29 stycznia ruszyłyśmy autobusem do Warszawy. Oczywiście jak na święta było śniegu brak,a jeszcze w minioną niedzielę na spacerze wydawało się,że jest niemalże wiosna, to na nasz wyjazd spadł śnieg. Hura…!Podróż minęła nam super.Moje dziecko po wjechaniu do Warszawy zaczęło wołać: mamo patrz jakie wieżowce!!!Mamo patrz jakie budynki!!!Mamo jaka Wisła jest gruba!!! :) Mamo rób zdjęcia!!!  :)

No tak tak pewnie Warszawskie dzieci reagują gdy przyjadą na Mazury i widzą krowy,konie,owce :)

Każdy dzień miałyśmy niemalże zaplanowany. Nawet linie autobusowe, i tramwajowe sobie spisałam które będą nam potrzebne do poruszania się. Ja mama mam sobie nie poradzić w mieście? To niemożliwe! ;)

Po zameldowaniu się w hostelu pojechałyśmy sobie na obiad a popołudnie spędziłyśmy w Centrum Nauki Kopernik. Fajne miejsce. Byliśmy w podobnym w Toruniu, nazywał się Młyn wiedzy i choć troszkę mniejszy to mimo to wywarł na mnie fajniejsze wrażenie. Chyba dlatego,że bardzo fajni, uprzejmi i mili byli tam pracownicy. Wieczorem zmęczone padłyśmy dość szybko by kolejnego dnia zaraz po śniadaniu ruszyć w drogę!

Grób nieznanego żołnierza, Przedmieście Krakowskie, Pałac Prezydencki i dotarłyśmy na starówkę. Trochę zmarzłyśmy przez długi spacer poszłyśmy więc zwiedzić Zamek Królewski. Piękny!!! Bardzo nam się obu podobał. Ogrzane ruszyłyśmy na zwiedzanie starego miasta. potem ruiny zamku. Obiadek i pojechałyśmy sobie do Pałacu Kultury. Tam z góry obejrzałyśmy Warszawę a Karolinka wciąż zachwycała się ogromnymi wieżowcami!!! :)

Na wieczór zostawiłyśmy sobie pijalnię czekolady Wedla na ul. Szpitalnej gdzie moje dziecko czuło się jak w czekoladowym niebie a od ilości czekoladek kręciło jej się w głowie :) Dzień zleciał intensywnie i szybko.

Kolejnego dnia też zaraz po śniadaniu pojechałyśmy sobie na lotnisko. Moje dziecko również robiło ogromne oczy jak wielkie są samoloty, jak wyglądają przyloty,jak odloty :) Sobota była chłodniejsza niż piątek,ale postanowiłyśmy pojechać sobie do Łazienek Królewskich. Nie myślałam,że to miejsce tak się spodoba Karolince, musimy tam pojechać latem. Najwięcej radości przyniosły jak się okazało spacerujące pawie i niemalże oswojone wiewiórki. W jednej z alejek spotkałyśmy rodzinę która miała pół reklamówki orzechów i dali też dla Karolinki dzięki czemu ona też karmiła te śmieszne zwierzaczki, była zachwycona. Długi był nasz spacer i gdy zgłodniałyśmy udałyśmy się na obiad. Czułam się bardzo zmęczona i spytałam się Karolinki czy nie wróciłybyśmy do hostelu trochę odpocząć. Zgodziła się. Dzień wcześniej koleżanka napisała mi o Pałacu w Wilanowie i pokazie świateł. Karolinka bardzo była tego ciekawa więc długo nie odpoczywałyśmy i ruszyłyśmy na Wilanów. To była nasza jedyna trasa w której troszkę się pogubiłyśmy ponieważ nie znalazłyśmy przystanku z potrzebnym nam autobusem. Jednak ludzie nam pomogli i z dwoma przesiadkami udało nam się dojechać :) Jedno wiem: było warto. Spektakl świateł śliczny,ale prócz tego w oranżerii zrobiony był także labirynt świateł z bajki Alicja w krainie czarów. Karolinka powiedziała: tu jest niemożliwie bajecznie mamo!!! :) I tak było. Ogromne podświetlone filiżanki, królik wyskakujący z kapelusza, budzik, kula bilardowa, domek z kart, figury szachowe… cudeńka!!! Cieszyłam się, że jeszcze udało nam się zobaczyć to miejsce. Po tak długaśnych dwóch spacerach padłyśmy jak kawki ;)

Niedziela była w sumie ostatnim naszym dniem w Warszawie. Zarezerwowałam nam wcześniej bilety na przedstawienie baletowe w teatrze Palladium „Najpiękniejsze baśnie”. Sama też pierwszy raz byłam na na takim spektaklu. Było pięknie!

Karolinka powiedziała, że ten wyjazd był spełnieniem jej marzeń. Wiem, że z Agusią by nam się nie udało tyle zobaczyć i wiem też,że Karolince był potrzebny ten czas poświęcony tylko dla niej. Mam nadzieję,że będzie pamiętała i miło wspominała nasz pierwszy babski wypad sam na sam.

Stęskniliśmy się nie tylko my, ale i tata z Agatką. Zamiast więc wracać autobusem oni po nas przyjechali. Agatka już zdrowa, M. jeszcze nie do końca dobrze się czuł, ale przyjechał. Dał radę z Agusią, a ona też grzecznie z nim została i nie robiła żadnych problemów. Takie moje Kochane dzieciaczki :) Które tęsknią za sobą, a jak są razem to codziennie kłócą ;)

Mamy więc ostatni weekend ferii. Karolinka mówi,że cieszy się,że już do szkoły. Agatka do przedszkola iść nie chce…

No to zobaczymy jak będzie w poniedziałek ;)