Styczeń 2015
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2015

nie najłatwiejszy początek ferii

Gdyby ktoś mnie spytał co jest najtrudniejsze w byciu rodzicem to odpowiedziałabym: uczucie bezradności gdy dziecko choruje i chciało by się wszystko zamienić a nie można. Oczywiście wiem jak różne mogą być to choroby. Ostatnio nawet dowiedzieliśmy się,że jedna z dziewczynek z Agatki grupy z przedszkola zachorowała nagle na rzadką chorobę i rodzice szukają pomocy, pieniędzy, nadziei. Wtedy wszystko potrafi się przewartościować.

Jednak uczucie bezradności trwało u mnie (i jeszcze nie do końca przeszło) przez ostatnie dni. Choroba Agatki przybrała na sile, nie mogłam dodzwonić się do pediatry do któremu ufam, do którego jeździmy niestety prywatnie, ale u mnie w przychodni nie ma nikogo komu ufam. Lekarz zna nas od maleńkości Karolci, jest taki nasz, ale był niestety niedostępny.W środę gorączka Aguni przybrała na sile, katar męczył okrutny, kaszel dokuczał… nie miała sił, nie cieszyło ją nic, z domowych sposobów nie działało już nic. W czwartek M. poszedł więc do przychodni, lekarka uznała,że to wirusówka,przepisała 2 syropy….. Gdy wróciłam z pracy i zobaczyłam moje dziecko to się rozpłakałam.

To nie była ta sama wesoła,rozbrykana,psocąca Agatka :( :( :( Ubrałam ją i pojechaliśmy jeszcze raz do przychodni. Lekarka widząc mnie mało nie zastrzeliła mnie wzrokiem i przywitała pytaniem: po co znów jesteśmy. Mówię jej,że gorączka nie ustępuje,że są wymioty,że kaszel straszny. „Ale ja mówiłam,ze to wirusówka!!!Może jeszcze infekcja doszła,trzeba czekać”. Z wielką łaską osłuchała,zajrzała do gardła”nic nie widać!”stwierdziła i dała tabletki od gorączki które powinny dłużej trzymać…

Noc była straszna. Kaszel, wymioty, gorączka….W piątek wreszcie udało się dla M. dodzwonić do naszego lekarza.Pojechaliśmy po południu. Diagnoza: zapalenie oskrzeli i szmery w płucach…” Syropy które dostaliśmy w przychodni hamowały tylko kaszel co sprzyjało rozwinięciu się choroby. Poza tym podobno są polecane dla starszych dzieci… Czy czułam złość? Nie wiem, to była chyba wściekłość na głupotę naszej lekarki :( Dostaliśmy antybiotyk z zaznaczeniem,że jak do poniedziałku nie będzie widocznej poprawy to może czekać nas nawet szpital. Noc nie był łatwa, pierwsza dawka antybiotyku. Rano był już mały uśmiech,ale jeszcze nie wiele sił. Druga dawka antybiotyku, popołudniowa drzemka i … moje dziecko wstało samo z łóżka!!! Moje dziecko zaczęło podskakiwać, moje dziecko zaczęło podśpiewywać i uśmiechać się!!!Wróciło!!!Moje dziecko wróciło!!! :) Kaszel jeszcze męczy, ale już nie tak. Nosek zatkany,ale wszystkie leki Agatka dzielnie przyjmuje.Jestem z niej bardzo dumna. Grzecznie siedzi przy inhalacjach i puszcza do mnie oko. Zeszło, to napięcie przez ostatnie dni trochę zeszło. Antybiotyk zadziałał, jak dobrze!!!

Co sprawia największą radość rodzicom? To,że ich dziecko jest zdrowe. Stanowczo!!!!

U nas zaczęły się ferie. Zaczęłam też tydzień urlopu. Za oknem mamy wreszcie wyczekany śnieg!!! Agutka tak chciała pojeździć sankami… ale może tak szybko nie zniknie!!! Dziś Karolka ulepiła jej bałwanka na którego może patrzeć przez okno. Z tej Karolki to kochana siostrzyczka!!! :)

ach ta nasza mechanizacja ;)

Karolinki praca domowa:przeprowadzić wywiad z babcią i dziadkiem lub spytać o nich rodziców. W ćwiczeniach podane przykłady pytań: jakie jest ulubione danie babci/dziadka, jaka jest ulubiona rozrywka babci/dziadka no było również pytanie:ulubiona zabawa z dzieciństwa babci/ dziadka. Myślimy… mówię: u babci wpisz może w chowanego… a u dziadka: gra w piłkę. Na co Karolinka: mamo a jak oni byli mali to była już wynaleziona piłka :) :) :)

No tak ciągłe opowiadania,że kiedyś to nie było komputerów, telefonów komórkowych, a nawet telewizji przyczyniło się, że Karolka zwątpiła czy piłka istniała ;)

Jutro Agusia miała mieć też przedstawienie w przedszkolu. Chodziła, śpiewała, cieszyła się i… wczoraj się rozchorowała… :( Kaszel, katar, wieczorem gorączka,nawet wczoraj trochę wymiotowała moja bidulka :( ale dziś już troszkę lepiej, jednak nie na tyle by pójść na występ. Trochę szkoda :( Bardzo chciała,ale tak bywa…da babci i dziadkowi buziaka w domu ;) Oby jak najszybciej wróciło do zdrowia moje kochane Słoneczko.

jestem mamą- to najważniejsze!!!

Zaczął się Nowy Rok i nie mniej prędko uciekają kolejne dni.Chciałabym żeby czasem trochę coś zwolniło,być bliżej dziewczynek,mieć więcej ich,ale z drugiej strony gdyby nie praca też by się wszystko inaczej układało ech… nie ma złotej recepty. Ale nie od narzekań będę zaczynać przecież!!!Postanowień też nie mam. Jest dobrze tak jak jest, łapiemy z M. wszystko, raz lepiej raz się potykamy, ale łapiemy znów i staramy się by było dobrze.

Siadając dziś do wpisu miałam w sobie takie nieopisane poczucie bycia szczęśliwą mamą.Takie poczucie,które porusza moim sercem gdy dostają kolejny rysunek od dziewczynek,gdy się do mnie przytulają,gdy Agatka włazi na mnie i obsypuje mnie buziakami ot tak bez powodu,gdy wkłada swą łapkę w moją i idzie na spacer,na zakupy czy choćby do ubikacji,łapka w łapce musi być ;) Mimo wszystko jak to uczucie opisać?Gdy robi się ciepło w sercu-to trzeba poczuć. I tak się cieszę,że mogę to czuć,że mogę doświadczać też i nie łatwych stron macierzyństwa choć z moimi dziećmi ja naprawdę nie mam problemów! One są po prostu kochane,czasem się trochę pokłócą,czasem Agatka chce coś po swojemu i jak nie ma to popłacze chwilę,ale nic poza tym !!! Dziewczynki obym Was nie przechwaliła! ;) Ale nie zmieniajcie się prooooooszę!!! :)

Muszę też wspomnieć o Fidze.Naszym domowym króliczku który od trzech tygodni z nami mieszka.Otóż stwierdzam,że Figa to był naprawdę strzał w dziesiątkę!!!Szczególnie dla Karolinki. Nie myślałam,że takie małe stworzonko może się tak przywiązać,może się tak z dziećmi bawić.Jest naprawdę Kochana a Karolka prze szczęśliwa, a ja dumna,że mam tak odpowiedzialną córeczkę,która marząc o króliczku na prawdę się nim opiekuje i bardzo dba,a mały łobuziak to czuje i odwzajemnia jej to :)

Nowy Rok czas zacząć :) Bez postanowień, bez podsumowań,ale postaram się też bez narzekań i bez zbytniego zamartwiania się o rzeczy które czasem tego wcale nie wymagają.Niech nie będzie gorszy od poprzedniego.Niech zdrowie będzie w pełnym pakiecie, nie krążą fluidy miłości i radości, tego życzę sobie i wszystkim którzy tego potrzebują!!! :)