Lipiec 2014
P W Ś C P S N
« cze   wrz »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Miesięczne Archiwa: Lipiec 2014

osiemnastka

To było już dawno temu.W czasach gdy nie mieliśmy ani komórek,ani komputerów,ani internetu.Tzn. istniało już to wszystko tylko my byliśmy szczęśliwymi nie posiadaczami tychże udogodnień.

W czasach gdy On wychodził po mnie do szkoły i nosił mój plecach.W czasach gdy buziaka dałam mu dopiero po miesiącu bycia ze sobą ;) W czasach gdy zabierał mnie na spacer by pokazać zachód słońca,gdy nieśmiało wziął moją dłoń…

Miałam wtedy 16 lat On 17 :) gdybyśmy wtedy już wzięli ślub dziś obchodzilibyśmy 18stą rocznicę ślubu ;)

Och ślub był później,dużo później, po ośmiu latach :) Już wtedy mieliśmy komórki i naliczanie minutowe za rozmowę ;) Pół roku po ślubie kupiliśmy sobie komputer i założyliśmy internet,dziś gdy opowiadamy to naszym dziewczynkom nie wierzą,że tak mogło być ;)

Wydaje mi się,że to chwila od tego pierwszego spaceru,a tyle się zmieniło,tyle wydarzyło.

Cieszę się,że to właśnie razem z M., przy M. Dziś obchodzimy osiemnastkę!!!! :)

oRlop a raczej już po…

Moim wakacyjnym wspomnieniem jest zapach jeziora,zapach drewnianego domku, zapach drewna pomostu, wędkarze którzy łowili tyle ryby, cisza i Mama.

To z nią spędzałam połowę wakacji nad jeziorem w ośrodku wczasowym w którym letniskowe domki były dla pracowników firmy w której pracowali moi rodzice.

Pamiętam wielkie komary,pamiętam jak chodziłam z mamą na grzyby, jak smażyła ryby.Pamiętam,że zawsze obok było tyle dzieci, że nie sposób było się nudzić, a dorośli do późnych nocnych godzin grali w karty.

Strasznie żałuję, że potem ten ośrodek wczasowy został sprywatyzowany, domki wykupione, ale tamto miejsce i tak zostanie w moim sercu ciepłym wspomnieniem.

Mieszkamy na Mazurach i choć w naszej miejscowości nie ma jeziora mamy do niego i tak bardzo blisko.W tym roku postanowiliśmy daleko nie jechać (60km) a ja w pracy dostałam możliwość spędzenia czasu w Wojskowy Ośrodku Wypoczynkowym w Mrągowie.Cieszyłam się bardzo i do pełni szczęścia potrzebna była tylko pogoda.

Góra czterech wiatrów i my, znów otaczał nas zapach jeziora,zapach drzewa na pomoście,las.Słoneczko nie szczędziło nam swego ciepła.Patrzyłam na moje dziewczynki i byłam taka szczęśliwa,że możemy być razem,że one też czują to co ja i mam nadzieję,że choć trochę zostanie w ich serduszkach tego wspomnienia.

Choć musieliśmy trochę skrócić wyjazd,ze względu na śmierć cioci to naprawdę dostałam duży zastrzyk energii.

Muszę się też pochwalić tym,że moja Agatka zaczęła już pięknie mówić literkę R!!!!Jestem pod wrażeniem jak gładko idzie jej mowa.Karolinka już więc nie jest ani Kalinką,ani Kalolinką tylko KaRolinką :) a najpiękniej wychodzi słowo: koRoRowy :) tak teraz w wielu słowach zamiast L jest R :) no i mnóstwo mnóstwo pytań:dlaczego woda jest zdrowa?Dlaczego czekolada jest brązowa?dlaczego musli ma suszone owoce?dlaczego moja praca jest tak daleko? :)

Wciąż też mega uparciuch z Agatki, och skąd ten mały człowieczek ma tyle zaparcia w sobie to nie wiem… ;)

Na koniec dwie anegdotki:

Jedziemy autem i Agatka mówi:teraz pobawimy się o matko!-a jak się w to bawi?-pytam.No ja coś mówię a ty odpowiadasz: o matko! :) :) :)

Rozwiązujemy krzyżówkę z Karolinką, na obrazku jest koza,zdaniem Karolinki to kozioł,pytam więc czy skoro są cztery kratki to jak się jej zmieści słowo kozioł?Na to Karolinka: no normalnie: KOŹĄ :) :) :)

Trzeba umieć radzić sobie w życiu ;)

IMG_8423

Jak łza spod rzęs Wypłakana skrycie Tak śmierć ma sens I ma sens życie Ma sens…-Rubik

Zakręcony czas ucieka biegiem…urlop,goście,wyjazd i… i czas nagle każe się zatrzymać!Na gle!Na dziś!Na tą chwilę!Stop!

Nie pamiętam jej smutnej.Jej wyraz twarzy zawsze tak pogodny.Nie widziałyśmy się często,choć chyba jako dziecko częściej jeździłam z rodzicami w tamte strony.

Raz byłam u niej sama na wakacjach,wieś i zupełnie inne życie.Życie spracowane,ale pamiętam jak bardzo też oddane Bogu.Rano obchód po gospodarstwie,potem modlitwa i dopiero śniadanie.Babcia też taka była,dużo się modliła to pamiętam.

Pamiętam też zapach chleba w ich domu i babki drożdżowej.Nie wiele wspomnień,choć cokolwiek przychodzi do głowy z dzieciństwa to właśnie to ciepło,serdeczność,bliskość Boga.

Odeszła.Moja Chrzestna.Odeszła w strasznym cierpieniu z chorobą która zmieniła jej ciało,położyła na dwa lata do łóżka,odebrała mowę,odebrała możliwość poruszania się.Mimo to nie odebrała jej pogodnego wyrazu twarzy.Nie odebrała nadziei.Nie odebrała wiary.

Ostatni raz widziałam się z nią w zeszłym roku,tak się cieszę,że wtedy pojechaliśmy choć warunki pogodowe były straszne.Choć nie mogła powiedzieć ani słowa widziałam jak się cieszy,że jesteśmy.

Dziś na mszy ksiądz też wspominał jej dobre uczynki,jej pobożność.Powiedział,że gdy kogoś Bóg szczególnie umiłuje to obdarza go szczególnie ciężkim krzyżem.Jej krzyżem była choroba.Mimo iż wierzę bardzo w istnienie Boga,słysząc takie słowa trochę się we mnie coś buntuje…bo nie uważam,że Bóg zsyła nam cierpienie.Choć z drugiej strony każde doświadczenie w naszym życiu ma sens to trudne i to łatwe.

Jedno wiem,że mimo może mojego buntu na niektóre sprawy,mimo moich zwykłych ludzkich wątpliwości ona była tą którą podziwiam za wielką wiarę.Za to,że ufała tak Bogu jak ja chyba nie umiem…ale wiem,że jest teraz szczęśliwa.Na pewno.

Trudne to wszystko.W całym biegu musiałam się dziś zatrzymać by pochylić się na nią i pożegnać ostatni raz.Miała wciąż pogodną twarz.Do zobaczenia!!!

łapię słońce,łapię szczęście

Wreszcie słońce!!!Ciepło!!!Zaczęłam urlop!!! :) Wprawdzie tylko 2 tygodnie,ale urlop!

Kilka dni temu gdy byliśmy nad jeziorem nie mogłam wyciągnąć z wody Karolinki, była tak szczęśliwa chlapiąc się.Agatka bawiła się na plaży.

Przyjechała moja siostrzenica, dorosła już dziewczyna,a jeszcze niedawno była taka jak Agatka…w sobotę dojechał siostrzeniec,wesoło jest.

Wczoraj M. zabrał mnie na koncert naszej ulubionej kapeli.Było super!

Dziś gdy dziewczynki bawiły się na podwórku przyniosłam im dwie miski i nalałam do nich deszczówki z ostatnich deszczy zebranej w duuuużej beczce. Co to była za frajda!!! W strojach kąpielowych najpierw moczyły nogi,potem chlapały,potem znów dolewały sobie wody i znów skoki i tyle śmiechu tak cudownego!!!Potem Agatka wzięła konewkę,Karolinka wiaderko i zaczęły ganiać z tą wodą,zabawa trwała z dobre 1,5 godziny,a przy tym ich śmiech który tak kocham!!!!

Zamykam dziś te wszystkie chwile,bo dziś tu i teraz czuję się szczęśliwa. Zamykam by czerpać z nich energię na inne dni. Zamykam bo chcę pamiętać zawsze i byście i Wy wiedziały moje Księżniczki jak wiele dajecie mi!!! Nie do opisania szczęścia!!! Kocham Was!