Maj 2014
P W Ś C P S N
« kwi   cze »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Miesięczne Archiwa: Maj 2014

mamy dzień mamy

Walczyłam o każdą z Was choć kiedyś nie mogłam nawet sobie Was wyobrazić… :) dziś nie wyobrażam sobie bez Was życia.

Pamiętam jak modliłam się za Was gdy nosiłam Was pod sercem i pamiętam tę radość gdy Was pierwszy raz mogłam zobaczyć.Pamiętam też zmęczenie,choć nie pod tym względem,że będą Wam to wypominała ;) Pamiętam tylko jak razem z tatą nie jedną noc nie przespaliśmy ze względu nas Was ;)

Pamiętam Wasze pierwsze uśmiechy,pierwszy ząbek,pierwszy kroczek i to uczucie dumy,tak wieeeelkieje,ogromnej dumy gdy mogłam mówić mamy córkę a potem mamy córki.

Kocham Was za Wasze spostrzeżenia.Karolinka:

-mamo a gdy robisz siku też robi Ci się ciepło w stopy?

Lub Agatka.

-mamo!!!Zrobiłam już kupę!!!Ta duża jest starsza a ta mniejsza jest młodsza…

Agatka słysząc w piosence słowa: I got you!!! Woła:on śpiewa Agaciu!!! :)

Kocham Was za to jak się śmiejecie,jak razem wygłupiacie,jak pokazujecie mi świat z innej zupełnie strony.

Dni biegną jak szalone, staram się cieszyć każdą chwilą z Wami i dać z siebie to co mogę choć zmęczenie nie zawsze pozwala na tyle ile bym chciała i doba często zbyt krotka…

Wiem,że nie jestem doskonała,wiem,że mogłabym mieć nie raz więcej cierpliwości zanim krzyknę i przepraszam Was za to,ale kończąc już chciałam opisać jedną z dzisiejszych sytuacji która tak dobrze odzwierciedla bycie mamą.

Pojechałyśmy na cmentarz zapalić znicz za Waszą babcię,moją mamę…potem chciałam Was zabrać na ciastko.

Wychodzimy z cmentarza i Agatka nagle woła:-mamo pić!

-za chwilę,woda jest w samochodzie.

-mamo pić bo mam czkawkę!

-już za chwilkę Ci dam.

Dochodzimy do auta:

-mamo mam piasek w bucie

-który ten?

-tak

-już?

-nie w drugim też!

-już?

-tak ale chciałabym żebyś przepięła mi fotelik z przodu!

Przepinam słysząc w trakcie mocowania się z fotelikiem:

-mamo miałaś dać mi pić!!!

-oj już!!!!

-ale mamo spokojnie,spokojniusio- odpowiedziała całkiem wyluzowana Agatka… :)

Nie łatwo jest być mamą, nie jest zawsze spokojniusio ;) Ale dziękuję Wam że mogę tego wszystkiego doświadczać.

Ps.

Karolinko Twój dzisiejszy występ był piękny!!!!

 

znów przyszedł maj uuuuu :) a z majem dzień mamy ;)

Dzieje się tyle…i było zimno,a teraz gorąco,wręcz upalnie…i tyle pewnie znów gdzieś umknęło i nie uda się połapać by zapisać…

Jedną z rzeczy o której MUSZĘ wspomnieć jest to,ze Karolinka tydzień temu na apelu dostała od Pani Dyrektor swojej szkoły odznakę wzorowego ucznia :) Och jaka dumna była!!!Może ją nosić do końca roku szkolnego :) Pani już kiedyś wspominała o tych odznakach i tak się jej marzyło… i proszę moja kochana wzorowa uczennica :)

Moja wzorowa uczennica robi jeszcze sporo błędów ortograficznych,jeszcze przed nią to do opanowania,ale ostatnio gdy zajrzałam do pracy domowej było napisane: 2 lamy mają razem 8 nug :) Dzieci na paradzie to:Agnieżka, Baśa, Maćek :)

Poza tym byłyśmy trochę z Karolinką chore,trzymało nas tak,ze byłam nawet trochę na zwolnieniu,trochę odpoczęłam,pobyłam z moimi dziewczynkami,a one aż piszczały z radości,że mama w domu.Potem trzeba była znów wrócić do tego kołowrotka,ale…kręcić się musi… Gdy mama wróciła do pracy zrobiło się ciepło bo burych zimnych deszczowych dniach. Gdy byłyśmy chore z Karolinką Agatka spytała:a czemu wy macie takie zachorobienia? :)

A jutro dzień mamy…pobeczę się pewnie,bo już od kilku dni Karolinka podśpiewywała piosenki a przy okazji Agatka ich się nauczyła :) Mama ma wolne,mama pójdzie na występ,mama…jak dobrze być mamą!!! :)

Wczoraj byliśmy też na dniach rodziny w Kętrzynie.Pojechaliśmy głównie dlatego,że na koniec był koncert Arki Noego,prawie równo rok temu też na nich byliśmy,bliżej nas,ale oni mają tak pozytywną energię,że ruszyliśmy w podróż :) Było fajnie,choć bardzo bardzo gorąco.

I chciałam chyba jeszcze o czymś napisać co mi wyleciało w tym momencie z głowy bo słucham sobie piosenki:”Jestem mamą to moja kariera” i gula w gardle rośnie i oczy robią się mokre… tak bycie mamą to moja największa kariera.

jadłospis ;)

Moje Kochane tez wpis jest po to byście kiedyś gdy będziecie mieć swoje kochane dzieciaczki nie marudziły za wiele nad tym co chcą jeść a czego nie ;) Mam nadzieję,że będę wówczas przy Was w tych cudownych chwilach,ale…babci już nie ma przy nas i nie mam jej nawet jak zapytać nad czym ja najbardziej marudziłam,a co lubiłam…chodzi mi najbardziej o ten czas gdy się jest jeszcze naprawdę małym dzieckiem… Zaczynam więc:

Jak każde chyba dziecko uwielbiacie wszystko co słodkie.Tak ten zmysł słodkości macie po tacie,bo Wasza mama to i bez czekolady mogłaby się obejść ;) nawet za nią nie przepadam…najwspanialszym śniadaniem jest oczywiście kanapka z nutellą lub miodem albo czekoladowe kuleczki na mleku :) a że mama stara się ograniczać słodkości to gdy jest takie śniadanie to cieszycie się bardzo :)

Bardzo lubicie też placuszki z jabłkiem. Moim za to zapamiętanym smakiem z dzieciństwa są placki ziemniaczane.Pamiętam babcie w kuchni jak je smażyła i był to najczęściej piątek i leciał piątek z Pan Kracym…:) na moje nieszczęście wy i tata za plackami ziemniaczanymi nie przypadacie :( buuu ale i tak od czasu do czasu je robię ;)

Podobnie jest z babką ziemniaczaną,jak jest kiełbaska w środku to ok.bez niekoniecznie…a ja OWSZEM!!! ;)

Jak chyba też każde dziecko lubicie parówki a Agatka nade wszystko ketchup i nawet jak je do tego pieczywo macza je w ketchupie.

Zupy:

Obie lubicie: pomidorową,rosół,krem z dyni i…i na tym koniec potem jest podział,Karolinka lubi jeszcze ogórkową i kapuśniak, Agatka zjada moje kremy np brokułowe lub kalafiorowe,wtedy po przemycam jej trochę więcej warzyw ;)

Warzywa:

Wspólnie:ogórek,kalafior,brokuły…

Karolinka:ogórek kiszony,kapusta kiszona,sałata,fasolka szparagowa,czasem pomidor.

Agatka:papryka…

No z warzywami na surowo to chyba też jak u większości dzieci…

Owoce:

Wspólne:jabłka,banany i Agatki było by to chyba na tyle,czasem w sezonie poskubie czarną porzeczkę,czasem truskawki.

Karolinka:gruszka,kiwi,winogrona,porzeczki czerwone,granat,truskawki.

Karolinka owoców je sporo,więcej na pewno niż Agatka.Obie nie lubicie cytrusów,a malinek,ani jagód buuu…a ja uwielbiam!!!

Nabiał.Z nabiałem raczej problemów nie ma choć mam wrażenie,że Agatka jest większą zwolenniczką.Lubicie naturalne jogurty,kefiry,zsiadłe mleko (no tu tak jak mama :) ) owocowych jogurtów nie,bardziej jakieś serki waniliowe lub typu monte itp.

Agatka lubi jajka,Karolinka nie.Agatka lubi również bardzo ser żółty,zwłaszcza wędzony.

Poza tym lubicie tosty,lubicie kurczaka w większości postaci,nawet pieczywo ciemne,szczególnie Karolinka.zjecie gołąbki,kotlety schabowe,mielone.Agatka lubi też rybę,Karolinka nie.Obie nie przepadacie za kaszą gryczaną,ryż tak :)

Naleśniki lubicie w formie mamusiowej czyli z farszem na słono,tata uwielbia słodkie :) Najczęściej jemy z farszem jak do pierogów ruskich.Miam miam lubimy :)

Jestem dumna że nauczyłam Was od początku pić wodę i że ja lubicie.W sumie sok od czasu do czasu wypijecie,ale głównym napojem jest woda,lubicie też kakao (ja też) :)

To na tyle ile mi się udało przypomnieć.Nie narzekam na te Wasze jedzenie,choć wolałabym trochę urozmaicenia w zupach.Oj tak czasem nagotujemy sobie z tatą żurku,albo szczawiowej i zachwycamy się sami jakie to dobre…mam nadzieję,że też kiedyś polubicie.

Pamiętam jak Wasza babcia zawsze mówiła mi:co to za wianuszek znów układasz na talerzu?, gdy precyzyjnie odgarniałam na bok wszystko co zielone ;) teraz wiem,że ona chciała bym jadła po prostu zdrowo…

Tak jak teraz martwię się,że czasem tylko poskubiecie,ale mam wrażenie,że nie jest obsesyjną mamą co do karmienia?Jak myślicie? Ciekawa jest jaki smak będzie kiedyś Waszym wspomnieniem z dzieciństwa?

A na koniec anegdota.Agatka pyta:

-co dziś na drugie danie?

-schabowy-odpowiadam

-bllleeeee,nie lubię!!!

-to dla Ciebie zrobię kotleta ok.

-kotlet!!!mniam mniam… :)

 

miało być…

Chciałam dziś uczynić wpis o tym jak spędziliśmy czas na wycieczce po garbatych Mazurach.Chciałam „coś” uwiecznić prócz zdjęć które Wam pstrykam na każdym kroku…chciałam napisać o tym,że było fajnie,że gdy weszliśmy na górę Cisową to było prawie tak jak z tatą w 1997 roku… a teraz z Wami…chciałam Wam napisać,że tak się cieszę,że tam byłyście :) o naszym pikniku nad jeziorem Hańcza i mimo iż było słonecznie to na koniec pogonił nas deszcz ;) i o Stańczykach i Waszych łaaaałłłłł gdy zobaczyłyście wielkość mostów,gdy podchodziłyście z tatą do barierek by spojrzeć w dół mi uginały się kolana,szłam środkiem,za wysokością to ja nie przepadam,nie… i o tym jakie byłyście dzielne na tej wycieczce,o tym,że dzielnie maszerowałyście,o tym,że spędziliśmy tak fajnie czas… ale w tygodniu na większe rozpisywanie chyba nie ma szans,niestety moja fizyczność mi na to nie pozwala :( Gdy wstaję się o 4:50 ciężko utrzymać głowę nad komputerem o dwudziestej drugiej…

Chciałam też napisać o Waszym jedzeniu/jadłospisie, ale to też chyba innym razem…

Nie mogę jednak się powstrzymać by nie napisać o tym jak świetne dialogi prowadzicie :)

Ostatnio zapytałam Agatki:

-jakie byś chciała mieć zwierzątko?

-hmmm,może jeża….-odpowiedziała :)

 

Agatka śpiewa piosenkę ze zmyślonymi przez siebie słowami:

-  ooooo i Drakula płacze i ciągle lecą jej łezy….

 

Wczoraj Agatka do Karolinki powiedziała….- Karolinko zachowujesz się jak dziecko…. :)

Wieczorem przed myciem rozebrały się na golaska jak zwykle i pobiegły siku.Nagle Agatka

- Karolinko jakie masz pomarszczone cycki!!!!

- Nie mam pomarszczonych tylko mi zimno…

- Masz masz przecież widzę!!!

No i wieź tu zachowaj powagę.Przybiegły do łazienki myć ząbki, ja i M. śmiejemy się na całego.Karolka:

-co ze mnie się śmiejecie?przecież nie mam pomarszczonych cycków!!! :)

- no pewnie,że nie masz- odpowiadam- tylko babcie mają pomarszczone,a ciekawe jakie ma tata- wypalam…

M. podnosi koszulkę i się śmieje,że ma pomarszczone,na co ja żeby odwrócić sytuację:

-o zobaczcie a tata ma włosy na cyckach!!!

Na co Agatka: – teraz ty mama pokaż swoje…

M. i ja sikamy ze śmiechu,na co Karolka: – mama i tak ma największe z nas w domu :) :) :)

Gdy były już w piżamach zastanawiają się co poczytać,Karolinka mówi:

- może Brzydkie Kaczatko

- co żydkie kaczątko?- pyta Agatka…

Dziś gdy wyjmuję Karolkę z wanny Karolka się przytula i mówi:

- mmmm lubią tą twoją bluzkę mamo.

- a czemu?- pytam

- bo ładnie w niej wyglądasz. I jeszcze lubię tą którą ostatnio ptak ci osrał.Pamiętasz jak zbierałaś pranie co tak się wkurzyłaś….

No tak :) Wszystko już w temacie :)

 

 

łóżko

Zaraz po ślubie zamieszkaliśmy w domu moich rodziców.W pokoju w którym mieszkałam od dziecka i miałam w nim jednoosobowe łóżko.Dla młodego małżeństwa to wcale nie przeszkadzało ;) ale było ogólnie niezbyt wygodne,potem spaliśmy jeszcze parę miesięcy na materacu i postanowiliśmy zrobić mały remont pokoju i kupić sobie małżeńskie łóżko :)

Wybieraliśmy komody,szafki,półki no i łóżko,w między czasie dowiedziałam się,że jestem w ciąży,mojej pierwszej ciąży.Za dwa dni mieliśmy wybrać obicie,trafiłam z krwawieniem do szpitala…mój M. uprosił panią w sklepie,że pożyczy katalog z materiałami na godzinkę,bo żona w szpitalu,a chcemy wybrać… pamiętam jak wybieraliśmy,pamiętam też,że jak wróciłam ze szpitala z pustym brzuchem i rozdartym sercem łóżko wcale mnie nie cieszyło.Przepłakałam na nim wiele wieczorów…

Potem była kolejna ciąża i kolejna strata…trzecia ciąża i wcześniejsze narodziny Karolinki.

Pamiętam jak zabraliśmy ją wreszcie do domu i położyłam na tym dużym łóżku wydawała się taka maleńka,w sumie była maleńka,ale na tym łóżku wyglądała jak prawdziwy okruszek.

Przy łóżku stanęło łóżeczko po paru miesiącach z łóżeczka Karolcia zaczęłam przechodzić do łóżka.Było fajnie,było dobrze,czasem ciasno,ale tak dobrze.

Gdy zaszłam w czwartą ciążę to łóżko zaczęło się kojarzyć mi znów z leżeniem,ze stresem,ze strachem… znów zaczęłam je zmieniać na szpitalne,znów wróciłam ze szpitala sama…

Kolejne tygodnie,miesiące,jest fasolka…buuu jest stressssssssss,jest sssssssssstrach…

Oj tak wtedy się wyleżałam,prawie 9 miesięcy.Ale udało się.Tak udało dotknąć maleńkiego cudu.

Wczoraj zrobiłam sobie piżamową imprezę z moimi cudami.Z moimi zakatarzonymi trochę dychrającymi cudami świata.

Tata był w pracy,całe łóżko dla nas… :) Chciałam nas ułożyć w poprzek,ale Agatka powiedziała,że krzywo ona nie będzie spała ;) czytałyśmy bajki przytulone,oglądałyśmy bajki na youtubie słuchałyśmy kołysanek.Żaby poszły spać dużo później niż zwykle,ale jak zasnęły,jedna po prawej druga po lewej pomyślałam sobie,że kiedyś bym nigdy nie uwierzyła,że tak będzie,że będą one,że na tym oto łóżku już nieźle skrzypiącym,nadającym się do wymiany będziemy spać my.Że na poduszkach będą leżały ich jasne włosy,że spod kołdry będą się przekopywać bose nóżki,że będę wsłuchiwała się w ich śpiący oddech.

Dziękuję Boże,że mi je dałeś…