Luty 2014
P W Ś C P S N
« sty   mar »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
2425262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Miesięczne Archiwa: Luty 2014

Dziś Agatka zaliczyła po raz pierwszy raz wizytę w kinie.Na zakończenie ferii zabraliśmy je jeszcze na bajeczkę.Od poniedziałku dalej szkoła,kolejny semestr! :)

W kinie Agatka zachowywała super,grzecznie obejrzała cała bajeczkę i ani razu nie zapiszczała,że chce wyjść,tak więc już chyba do kina możemy zacząć chodzić cała rodziną ;)

Agatka za dwa miesiące skończy już 3 latka…rety kiedy to zleciało?!

Ostatnio gdy bawiły się z Karolinką w pokaz mody Agatka powiedziała: moja suknia jest taka egelancka i modowa! :) a na Kapelusz mówi kapulesz.

Gdy byłyśmy na zakupach zobaczyła dwie dziewczynki jedzące lody i zawołała: mamo,przecież to nie wiosna na lody! :)

W jedną niedzielę był u nas chrzest w kościele i zobaczyła zakonnicę która robiła zdjęcia rodzinie Maluszka.Zakonnica była w białym habicie a Agatka jak ją zobaczyła zawołała: mamo patrz Malyja! :)

Jak wspominała ferie się kończą i czas znów ruszyć do szkoły,ale nie napisałam o tym jak była na wywiadówce przed feriami.

To,że nasłuchałam się o Karolince samych pochwał już wspominałam.Była wyczytana wśród dzieci najlepiej się uczących,wśród tych które nie opuściły ani jednego dnia szkoły i tych które nie sprawiają problemów wychowawczych.

Zostałam jednak po wywiadówce,bo chciałam Panią podpytać czy ona również zauważyła moje obawy co do Karolinki.O to,że jest zamknięta w sobie,że jest poza grupą.

Pani powiedziała,że na przerwach jej nie ma jej w klasie,więc trudno jej coś powiedzieć,ale np podczas zajęć na świetlicy lub np na ostatniej zabawie karnawałowej zauważyła,że Karolinka jest na uboczu,że nie bawi się ze wszystkimi tylko raczej sama spędza czas,sama się sobą zajmuje.

Pani powiedziała,że myśli,że dzieci nie mają za co nie lubić Karolinki,ale kontakty może utrudniać jej to,że jest bardzo inteligentna.Zamurowały mnie te słowa.Bo z jednej strony czuje się dumę gdy się słyszy,że ma się inteligentne dziecko,a z drugiej strony czy można jej jakoś pomóc w tym by się odnajdowała w społeczeństwie?

Pani obiecała ją bardziej poobserwować ,może trochę bardziej wciągnąć w grupę.Mówiła,że już zaobserwowała,że porobiły się grupki dzieci,które się lubią,które są bardziej otwarte i lubią wszystkich,jak zarówno takie,które kierują się tylko swoim dobrem i nie wpuszczają wśród siebie nikogo.

Wiem,że nie przeżyję życia za Karolinkę,wiem,że to nie ja jej wybieram przyjaciół,martwi mnie tylko to by nie przegapić czegoś,by być może jest jakiś sposób by się otworzyła,by była asertywna.

W przyszłym tygodniu chcę zadzwonić też do poradni pedagogiczno psychologicznej może umówię się na rozmowę z Panią psycholog,może wystarczy pogadać,może gdy ona spojrzy innym okiem uspokoi mnie,lub podpowie coś mądrego.

Ferie myślę,że możemy uznać,za udane.Teraz kolejne wyzwania.

ferie na wyjeździe :)

Zaległości,zaległości i jeszcze raz zaległości… och tak mało czasu na pisanie,a tyle się dzieje.

Dziś może o bieżących wydarzeniach,choć to co było jakiś czas temu jest równie ważne,ale wszystkiego na raz nie dam rady.

Mamy więc ferie,w sumie pierwszy tydzień ich już minął,jeszcze jeden przed Karolinką.Pogoda…bleee…ani do spacerów,ani do jazdy,ale zaplanowaliśmy jeszcze przed tymi całymi zamieciami,ślizgawami wyjazd do Torunia,bo bardzo chciałam zabrać gdzieś Karolinkę,szczególnie,że półrocze poszło super.Do ostatniego momentu wahaliśmy się czy pojechać,bo warunki drogowe fatalne,ale Karolina tak prosiła… M. się ugiął w środę wyruszyliśmy.

Momentami było naprawdę nieciekawie i przejezdność drogi kiepska,ale choć dłużej to trwało dojechaliśmy,byliśmy,dziewczynki szczęśliwe,że będą spały w hotelu ;)

Dojechaliśmy późnym popołudniem i choć byliśmy ulokowani w centrum to pogoda nie była życzliwa do spacerów.Jednak mama przygotowała się logistycznie i już wcześniej wyszukała miejsca gdzie by można było się udać i po obiedzie pojechaliśmy do ogromnego parku dla dzieci,z piłkami,przeszkodami,karuzelami.W tak ogromnym jeszcze nie byliśmy,tam dziewczynki się wyhasały do wieczora i wróciły szczęśliwe.

Drugi dzień-ruszyliśmy na zwiedzanie.Wiatr brrr straszny :( Agatka nie chciała chodzić,M. musiał ja nosić na szczęście wszędzie było w miarę blisko.Poszliśmy do domu Kopernika i muzeum piernika.Tak poznaliśmy bardzo miła panią z którą upiekliśmy ozdobne pierniki i która dużo nam opowiedziała o Toruniu.Potem zwiedziliśmy dom Kopernika i pobliskie kamienice.Toruń ogólnie bardzo urokliwy,tylko pogoda nie pozwalała na spokojne chodzenie.Potem M. wrócił z Agatką do hotelu,a my z Karolinką pochodziłyśmy po rynku co rusz wchodząc do jakiegoś sklepu by się ogrzać ;)

Potem wszyscy zwiedziliśmy ratusz,ale tam raczej dla takich dzieciaczków jak nasze nie było nic ciekawego.Obiekt duży z wystawami obrazów i różnych rzeźb,trochę nudno jak dla takich szkrabów,za to później mialy frajdę gdy poszliśmy do pierogarni na obiado-kolację.Było fajnie i pysznie,dzień drugi zleciał.

Kolejnego dnia odwiedziliśmy muzeum podróżników Tonego Halika.Było bardzo fajnie.Wystawy przepięknych zdjęć,różnych pamiątek z podróży,plus stroje i wyświetlane filmiki.Polecam,warto!!!Potem poszliśmy na czytanie bajek.Właśnie w piątek zaczął się rok konia w Chinach i z tej okazji były różne zajęcia dla dzieci w jednej z kamienic.Dostaliśmy zaproszenie od naszej Pani od pierników :) Okazało się że Pani która czytała chińskie legendy pochodzi z niedalekiej miejscowości od nas i było jej miło spotkać kogoś ze swoich stron :) Potem poszliśmy do naleśnikarni gdzie żadna z nas nie zdołała zjeśc swojego naleśnika tak były ogromne,za to M. zjadł swój i podojadał nasze,szacun! ;)

Na popołudnie zaplanowaliśmy spędzenie czasu w bardzo fajnym miejscu,jakim jest młyn wiedzy.Centrum nowoczesności gdzie dzieciaki mogą dotknąć wszystkiego i przy tym poznać wiele ciekawych zjawisk z jakimi spotykamy się na co dzień.Spędziliśmy tam 3 godziny i ani chwili się nie nudziliśmy :) 6 pięter,różne wystawy,przy czym jak wspominałam wszystkiego można dotknąć co dla dzieciaków wielka frajda.

Pogoda wciąż nie była łaskawa,nawet zaczął wieczorem padać marznący deszcz.W sobotę mieliśmy wyjeżdżać.Początkowe plany miały być takie,że pójdziemy jeszcze do planetarium i zajedziemy do znajomych po drodze,ale gdy patrzyliśmy w tv jakie są warunki na drogach to byliśmy przerażeni i postanowiliśmy wracać po śniadaniu.

Sobota przywitała nas słoneczkiem,ale wiatr był wciąż chłodny.Zadzwoniłam do znajomych że nie zajedziemy,że pojedziemy inną trasą,ale tak nas zapraszali,że zdecydowaliśmy się jednak zajechać.

M. został z Agtaką w hotelu,ja z Karolinką poszłam jeszcze na szybki spacer pokazać kilka miejsc których nie zdążyliśmy zobaczyć.Po Wiśle sunęły kry jedna za drugą,mury starego miasta pokryte śniegiem,ale mimo to Toruń bardzo nam się spodobał i mam nadzieję,że kiedyś wrócimy tam jeszcze latem bo tyle jeszcze do zobaczenia.

Połowa ferii za nami.Ja jutro już do pracy,ale cieszę się,że udało nam się wyrwać,choć na chwilę,mimo iż pogoda mówiła „zostańcie w domu”,wspólne chwile to coś bezcennego!