Grudzień 2013
P W Ś C P S N
« lis   sty »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Miesięczne Archiwa: Grudzień 2013

być

Święta w tym roku nie były białe,nie były mroźne,nie były z zaszronionymi oknami,ale były dobre,były spokojne, były uśmiechnięte.

Gdyby nie dzieci… tak gdyby nie było dzieci były by zupełnie inne,to one tworzą całą tą magiczną atmosferę, całe zamieszanie, całą wyjątkowość…

Puste miejsce przy stole zawsze zostanie tęsknotą za tymi których z nami nie ma… nie ma fizycznie, ale są w sercach.

Wypatrywanie Mikołaja, przekręcanie słów kolędy, radość z rozpakowywanych prezentów, buzia i łapki w czekoladzie.

W te Święta myślałam o tym jak dobrze,że wszyscy jesteśmy,że jesteśmy zdrowi,że w tym całym zakręconym świecie radzimy sobie raz lepiej raz gorzej,ale nie powinniśmy narzekać.

Nie mam postanowień noworocznych.

Mam jednak marzenia byśmy sobie dalej tak radzili,byli ze sobą,zdrowi.

obrazy z dzieciństwa

Gdy zamknę oczy czuję zapach żywej choinki. Zakładam bombki. W progu kuchni stoi Mama w fartuszku.Zmęczona przyrządza wigilijną kolację, uśmiecha się.

Dużo bym dała za taki widok dziś…

Pamiętam też jak przeszukiwałam szafki w poszukiwaniu prezentów,a jak znalazłam to byłam sama na siebie zła,że nie będzie niespodzianki ;)

Później bywało również tak,że z mamą nie mogłyśmy wytrzymać do Świąt i czasem powiedziałyśmy co sobie nawzajem kupiłyśmy :)

Pamiętam też bajkę z jednych Świąt o zabawkach które ożywały gdy dzieci nie było w pokoju. Pamiętam maskotkę tygryska z tej bajki,dostałam wtedy bardzo podobnego i wierzyłam,że moje zabawki też żyją :)

Pamiętam smak mamy barszczu i gołąbków z kaszą gryczaną i grzybami i smak kutii…

I nie potrafię o tym wszystkim pisać tak po prostu,oczy same zachodzą mgłą…

Pierwsza Wigilia bez niej…byłam w szpitalu.Urodziłam Karolinkę,ale ona też była oddalona ode mnie o 100 km… przyjechał do mnie M.,tata,brat z żoną. Posiedzieliśmy.Pojechali.Byłam sama w sali gdy nagle usłyszałam śpiew kolędników.

Drzwi się otworzyły,na korytarzu stało kilkanaścioro młodych ludzi śpiewających kolędę „Gdy śliczna Panna”. Weszła do mnie dziewczyna z opłatkiem i małym podarunkiem.Nie potrafiłam wydobyć z siebie słowa.Potem wszedł ksiądz,też złożył życzenia.Wyłam wtedy jak bóbr.Było mi tak dziwnie,tak nieopisanie dziwnie,że znalazłam się tu sama w tej chwili,że nie ma ze mną mojej Mamy,że nie ma ze mną Karolinki,że ona walczy o życie,a jednocześnie czułam,że ten mały narodzony Jezus jest mi tak bliski…

Dziś…

Piernik i keks w tym roku upiekły mi się wyjątkowo łatwo i pulchnie. Małe rączki przyozdobiły wierzch. Dziś prawie cały dzień spędziłam w kuchni,robiąc gołąbki i inne potrawy,barszcz będzie jutro.

Dziewczynki przybiegały co chwila pytając co robię. Co chwila czymś im pachniało.

Ciekawa jestem jakie one będą miały kiedyś wspomnienia. Chciałabym by były to wspomnienia ciepłe i bezpieczne.

Wesołych Świąt!!!

19 grudzień 2006

Tak cieszyłam się na te Święta.Taka byłam dumna z mojego brzucha.Tak uwielbiałam gdy pod skórą przesuwała się maleńka rączka.

Pomyślałam,że zrobię pierogi.M. pomagał lepił,byliśmy w dobrych nastrojach.Zaczęłam jednak odczuwać dziwne „ciągnięcie” w brzuchu.Położyłam się.Leżałam wtedy już cały wieczór.Gdy w nocy jak zawsze obudziłam się i wstałam do toalety poczułam skurcz i poczułam ogromny strach.Malutka to dopiero 27 tydzień,Malutka siedź grzecznie w brzuszku…-tak myślałam.Położyłam się,ale przysypiałam na krótkie chwile.

Na drugi dzień M. pojechał do pracy.Ja leżałam sobie,odpoczywałam,podskórnie czułam ogromny strach,ale chciałam go wygonić z głowy.Po południu jednak spakowałam rzeczy i pojechałam z moim tatą do lekarza.On już osobiście przyjechał ze mną do szpitala.Położyli mnie na porodówkę…podłączyli ktg…tego wieczoru jeszcze Maleńka się nie urodziła,udało się wyciszyć całą akcję.Było to dla mnie obojętne czy te święta spędzę w szpitalu czy w domu,ale z nią było wszystko dobrze.

Czułam się po całej tej stresującej akcji szczęśliwa,że się udało wszystko zatrzymać,wtedy jeszcze nie wiedziałam,że na tak nie wiele…

Tamte święta miały być wyjątkowe,z moim brzuchem,z nadzieją czekania na nasze maleńkie życie…

Tamte święta były wyjątkowe,już z pustym brzuchem (wtedy to bolało bardzo),ale już z maleńkim życiem,tak maleńkim jak Pomarańczka…

Specyfika tamtych Świąt już się nigdy nie powtórzy.Moje rozdzierające się serce niosło modlitwę tak wysoko,była ona tak błagalna,a łzy tak piekące…

Moja kilogramowa Pomarańczka oddychała miarowo podłączona do tylu kabelków… i zwyciężyła!!!!!!!!

Choć urodziny wypadają w niedzielę,jutro je wyprawimy,bo M. akurat w niedzielę pracuje.

Będzie tort i siedem świeczek i będzie ona,moja najważniejsza,moja Kochana,moja śliczna,moja wyczekana Zwyciężczyni,Pomarańczka.

Tamte Święta były pierwsze bez mojej mamy i pierwsze z moją wcześnie urodzoną córeczką i od tamtej chwili ich wyjątkowość jest nieustająca.

w oczekiwaniu na

Dziś kilka faktów z ostatnich dni moich dziewczyn.

1. Kolejna wywiadówka u Karolinki i kolejne fantastyczne oceny.Pomarańczka nie daje za wygraną.Jedne 4+ wpadło,reszta piątki i szóstki i jak przetłumaczyć tej mojej córci,że 4+ to też bardzo bardzo dobrze??? :)

2.Piątek wizyta u dentysty.Karolinki nie wiem już która z kolei bo zaczęła chodzić na kontrolę około trzech latek i Agatki pierwsza.Ząbki obejrzane,zdrowe,bez zastrzeżeń i u jednej i u drugiej córci,no ale wrażenie Agatki bezcenne.Szkoda,że nie mogłam widzieć tego na żywo tylko znam z relacji M. i oczywiście Agatki,która miała usiąść na fotel pierwsza,ale w gabinecie się zawstydziła i pierwsza usiadła Karolinka.Potem Agatka opowiadała mi tak: wiesz pani mi zrobiła tak wysoko,potem rozdziawiając dzionek mówi: i pokazałam o tak buzie i wiesz niczego się nie boiłam u pani fryzjerki bo to nic do bojenia!!!

-u pani fryzjerki?Chyba pani dentystki?Pani fryzjerka obcina przecież włosy-mówię.

-no,a dentystka?

-pani dentystka leczy ząbki.

-tym lusterkiem-pyta Agatka :)

3.Sobota ja biegam myję okna,zmieniam firanki… dziewczyny się bawią.Nagle Agatka przebrana za księżniczkę mówi:mamo w tym małym lusterku widzę tylko swoje ciało,a nie buzię! :)

4.Dziś za to upiekłyśmy pierniczki.Frajda była z gniecenia i wycinania.Bardzo już czekają na święta moje dziewczyny,ale jeszcze w przelocie zaliczymy Karolinki urodziny…już siódme…Pomarańczka niedługo skończy 7 lat,a wszystko jakby wczoraj…i jak dobrze,że dziś jest tak jak jest!

 

„Kochana chwilę tę aresztuj”- Janusz Radek

Grudzień zaczął się pełną parą i niemalże codziennie jakimiś niespodziankami :)

A to moje urodziny :) 33 świeczki zdmuchiwały 3 dziewczyny :) wydaje mi się,że jestem już taka stara,a z drugiej strony jakoś nie czuję się wciąż na tyle lat ;) czasem mam wrażenie,że mogłabym urodzić jeszcze jedno dziecko ;)

A po urodzinach były Mikołajki.Buciki czyściły dziewczynki zawzięcie.Och jaki to był super widok :) szkoda,że nie widziałam ich minek rano gdy znalazły podarunki.Akurat i ja i M. byliśmy w pracy,ale przez telefon usłyszałam od Karolinki:mamo mamo Mikołaj przyniósł mi mój wymarzony elementarz,mamo jaki on śliczny,mamo wezmę do do szkoły! :)

Serce wtedy rośnie gdy się słyszy radość swoich dzieci.I wcale nie o to chodzi,że one chcą drogie prezenty,bo cieszą się wszystkim co dostaną.Dzisiejsza reklama powoduje,ze dzieciaki po prostu wariują od natłoku tych wrażeń,ale to chyba temat na inny wpis.W każdym razie prezenty się udały :)

Potem nadeszła sobota,choć najpierw w piątek nadciągnęła wichura która na szczęście zbyt wiele szkód w naszym rejonie nie wyrządziła,a potem były śnieżyce i w sobotni poranek (godz.około 10) na naszym podwórku stanął pierwszy bałwan :) nie ważne,że wiało,ale było tyyyyyle śniegu!!! :) potem nadeszło sobotnie popołudnie i rodzice wyruszyli w drogę ponieważ tata zabrał mamę na koncert Janusza Radka z okazji urodzin.Mama go bardzo bardzo lubi i choć droga była momentami naprawdę fatalna, to pojechali i wrócili szczęśliwie i szczęśliwi :)

Niedziela była leniwa i mroźna ze spacerem,sankami i skrzypiącym pod nogami śniegiem :)

Nadciągają Święta!!!Czuć już w powietrzu.I jakby to powiedziała Agatka:chciałaby by już idły (czyt.przyszły :) )

Wracając do cytatu z piosenki Janusza Radka chciałabym jak najwięcej naszych chwil zaaresztować :) ale…choć trochę poutykam ich po kątach w zbyt szybkim chaotycznym pisaniu tu :)