Maj 2013
P W Ś C P S N
« kwi   cze »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Miesięczne Archiwa: Maj 2013

dzień mamy z Arką Noego

Odkąd nie ma mojej mamy z nami dzień matki zyskał dla mnie zupełnie inne znaczenie.Stał się też inny odkąd mam moje córki,ale…ale zawsze wspomnienia powracają do niej i tęsknota wciąż nie zmienna.

Tegoroczny dzień mamy był dla mnie bardzo wzruszający,a to za sprawą pewnego koncertu,ale od początku.

Rano dziewczynki dały mi po różyczce i Karolinka narysowała dwie laurki,po czym złożyły mi najsłodsze życzenia.Po życzeniach Agusia spytała:a gdzie tolcik? :)

Tata wczoraj dokonał zakupu huśtawki i zjeżdżalni i mimo iż padał deszcz zmontował wszystko!!!Dziś na szczęście wyszło słoneczko i dziewczyny odkryły przez okno,że coś nowego stoi na podwórku,uciechy było co nie miara.

Wciąż jeszcze często łapię się na tym,że zastanawiam się jak to możliwe,że tak dziecięcy jest nasz dom.Wzrusza mnie to,ze są małe buciki,pełno zabawek,piaskownica teraz huśtawka i zjeżdżalnia… Mamy dla kogo to robić,to nie sen,one są!!!

Potem był długi spacer na cmentarz,Agusia się w tym czasie przespała i obiad u rodziców M.Następnie pojechaliśmy na koncert Arki Noego.Po niebie chodziły ciężkie chmury,koncert po gołym niebem,nad jeziorem i nagle słońce!Tyle słońca,że pozdejmowałam nawet dziewczynkom bluzy.Wyszły dzieciaczki na scenę.Agatka poważnie obserwowała co się dzieje,nie machała nawet nóżkami tylko patrzyła.Jednak już na trzeciej piosence zeskoczyła i pociągnęła mnie do tańca.Atmosfera ogólnie strasznie fajna,poza tym,że dzieciaki super to i lider zespołu nawiązywał fajny kontakt z publicznością.

Oczywiście nie obyło się bez momentów,że moje oczy nagle zaszły łzami.Ściskałam wtedy jeszcze bardziej Agusię wirującą w tańcu,lub przytulałam gdy trzymałam na rekach.Patrzyłam na skaczącą z koleżanką Karolinkę i myślałam:Boże dziękuję,że one są!!!

Najbardziej zawsze  mnie rozkleja piosenka „Moje pierwsze godziny”

To moje pierwsze godziny
Jestem najmłodsze z całej rodziny
Jestem jak małe ziarenko
Czuje że żyje urosnę wam prędko

Ja jestem
Ja czuję
Ja żyje
moje serce bije itd.

Przypominają mi się wtedy moje dzieci których ze mną nie ma…gula gdzieś rośnie w gardle i rady nie ma by nie pokapały się łzy.Oczywiście uwielbiam też piosenkę,którą często i Karolinka śpiewa:”Mama Królowa”

…Nie potrzebne Mamie
Brylanty, złoto i korona
Ona piękna jest bez tego
I Błogosławiona…

Też oczywiście pobeczałam sobie choć przez szeroki uśmiech,jak słońce i deszcz jednocześnie…Na koniec jedna dziewczynka poprosiła żeby zaśpiewali „Świeć Gwiazdeczko” i muzyk się śmiał,że jak zaśpiewają to spadnie śnieg,ale refren specjalnie dla niej zaśpiewali i wtedy Agatka która też bardzo lubi tą piosenkę zawołała:ooo właśnie to chciałam!!! :)

Poza tym niesamowicie mówili o Bogu,dla mnie duch święty natchnął  tam wszystkich,podziwiam tak wielką wiarę…czuję się przy takich ludziach maleńka,ale czerpie od nich garściami to co dają,tyle dobra,spokoju i właśnie tej wiary!

Czułam się dziś bardzo lekka,szczęśliwa,wzruszona.Mam wrażenie,że ten koncert niby małych dzieciaczków,ale dotknął wszystkich moich wrażliwych części duszy i to co mam i to za czym tęsknię.Jeszcze bardziej zrozumiałam jak wielkimi cudami są moje dziewczynki choć wciąż wydaje mi się,że się bardziej nie da,a  jednak…nawet teraz jak to piszę mam wilgotne oczy.

Wiem,ze kiedyś by mnie to bolało,tak wewnętrznie,wiem,ze słowa tych piosenek,wiem,że te uśmiechnięte dzieci,ta ogólna rodzinna atmosfera powodowałaby we mnie wzmożony żal,tęsknotę.Wtulam więc jeszcze mocniej moją twarz we włosy moich dzieci i serce się ściska bo dziś też pamiętam o tych „osieroconych” matkach i o tych które czekają na swój cud tyle już lat…

Rozumiem i wciąż mam tylko jedno marzenie,by macierzyństwo moich córek było niczym nie zmącone.

Kocham Was moje Skarby!!!

kolczyki

Brrr zimny weekend.W porównaniu do tego,że tydzień temu kąpaliśmy się w jeziorze to tym razem deszczowo i zimno.Ale taka już pogoda,najważniejsze,ze z moimi dziewczynkami :)))
Karolinka na swoje szóste urodziny dostała od koleżanki kolczyki.Od tamtej pory powiedziała,że chciała by mieć przekute uszy.Powiedziałam jej,że poczekamy do wiosny i zrobimy.Myślałam,że zapomni,ale nie :) Karolinka co rusz wspominała o kolczykach :) Wczoraj więc udałyśmy się do kosmetyczki i dokonałyśmy tego zabiegu.Byłyśmy już w zeszłą sobotę,ale bez umawiania się nie dało rady,zbyt dużo klientek na zabiegach,ale wczoraj spokojnie,cichutko.

Postanowiłam,że i ja sobie przekuje,tak żeby było raźniej Karolince,a i kiedyś tam chciałam mieć kolczyki i też ciągle odkładałam tę decyzję.Teraz pomyślałam sobie że razem będzie raźniej.

Nie powiem,że nie bolało,bo bolało,zastanawiałam się jak Karolinka zareaguje na ten ból choć niby nie wielki,ale odczuwalny.Pierwszy kolczyk poszedł,minka Karolince trochę posmutniała,ale nic nie powiedziała,dała drugie ucho po czym łezki zakręciły się w oczach i powiedziała:boli…przytuliłam ją.Powiedziałam,że mnie też,ale już po wszystkim,że na początku musi się zagoić,ale szybko poszłam z nią do lusterka by zobaczyła,że ma już w uszkach kolczyki.Wtedy uśmiech pojawił się na twarzy.Uszy miałyśmy obie trochę czerwone,trochę obolałe,ale w sumie już wieczorem nie czułyśmy nic.Karolka wybrała sobie kolczyki z czerwonym oczkiem,ślicznie w nich wygląda :))) Moja dziewczynka ma przekute uszy :))

Dziś włączyłam sobie filmiki jak to było gdy Karolinka była w takim wieku jak Agatka teraz.Naśmiałam się i łezka gdzieś się zakręciła,bo to przecież tak niedawno.

Tak niedawno prosiłam Boga,by żyła,tak niedawno ćwiczyłyśmy każdy prawidłowy odruch,każdy krok do przodu był wielkim sukcesem.Tak niedawno mówiła swoje pierwsze słowa,stawiała pierwsze kroki,potem zaczęła przedszkole…tak niedawno jeszcze była zazdrosna o Agatkę,trudno było jej się odnaleźć w nowej sytuacji,a dziś są,one obie…a jeszcze tak niedawno było to takie nierealne…

co to???

Co to?Kto tu mieszka?Co to za dźwięk?-takie pytania najczęściej padają ostatnio z ust Agatki.Ulubione jest oczywiście co to? a gdy usłyszy odpowiedź zawsze powie:aha! :) Idąc,lub jadąc już naszą ulicą osiedlową pokazuje na domki i pyta kto tu mieszka i muszę jej wyliczać wszystkich sąsiadów.Niektórych dźwięków,szczególnie bardzo głośnych Agatka nie lubi,często mówi,że się boi,ale wychwytuje też tak drobne dźwięki,że czasem muszę się wsłuchać.

Agatka też ostatnio ciągle śpiewa,czasem coś co zna,a czasem sobie zmyśla,np o tym,że upiecze gwiazdce bułeczkę :) Potem mnie pyta:ładna ta piosenka mamusiu? :) Odpowiadam:ładna Agatka!Wtedy uśmiecha się skromnie i mówi: dziękuję! :)

Wyszły też nam dwie piątki na dole.Zostały już więc do wyrośnięcia górne dwie i wszystkie mleczaki będą :)

Przeprowadzamy też trening czystości.Chcemy już na dobre się odpieluszkować.Agatka ładnie woła kupkę już od paru miesięcy,gdy po spaniu ją posadzę na nocniczek lub kibelek też ładnie zrobi siusiu,jeszcze najgorzej podczas zabawy.Na razie ogólnie przebieramy się kilka razy dziennie ;) ale bardzo się podoba Agatce nosić  majteczki więc mam nadzieję,ze może zaskoczy z wołaniem poza wysadzaniem jej na nocniczek :)

Na koniec zagadka,co to jest micha chaj!Odpowiedź:monster high :) w słowniku Agatki :)

Karolinka za to ostatnio też mi powiedziała,że w przedszkolu Ala całowała Marka. :) Spytałam się gdzie to było.Powiedziała,że na placu zabaw,ze oni chyba nie wiedzieli,ze ona patrzy,a ona widziała! :) Ogólnie to jest tak,że Marek pozwala się całować w usta dziewczynom,a Alan to ucieka i się zasłania.Och te problemy… ;)

zamknięte w tej chwili

Pogoda,dużo słońca,upały,podwórko…tak minął nam weekend.Łapię wszystkie te chwile i chłonę.Moje cuda są już takie duże,takie kochane,takie moje.

Sobotni poranek.Słyszę głos Agatki w elektronicznej niani:cześć Kalinko!Wstawaj,miś wstał już! :) Budzi się Karolinko,zaczynają swoje zabawy,Karolinka w pewnym momencie kicha,a Agatka mówi:na zdlówko,na zdlówko Kalinko! :) Dopiero po jakiś 15 minutach wbiegają do nas bose nóżki naszych dwóch córeczek i wskakują do łóżka.Jak dobrze,że już weekend!!!

Potem jedziemy razem na zakupy,my trzy baby,bo tata chce porobić kilka rzeczy przy domu.Chodzimy,kupujemy,my,ja i moje córki,jak mi dobrze z nimi.

Po obiedzie dziewczynki biegają po podwórku bawią się,jeździmy rowerami.Kupiłyśmy składniki na ciastko,mamy ochotę zrobić na niedzielę.”Karolinko,idziesz ze mną do domu zrobić ciasto?”-pytam.”Tak mamo”-odpowiada Karolinka,po czym zauważa,że Michał wyszedł na podwórko….Karolinko bez zastanowienia mówi:”Mamo,wiesz to może zrób sama,ja zostanę pobawić się z Michałem” :) :) :) No tak,pierwszy chłopak już mi ją zabiera ;) Karolinka wraca do domu po dwudziestej,szczęśliwa,prze szczęśliwa,bo szukali z Michałem królowej mrówek,bo bawili się w swoje królestwa,bo rzucali się trawą :) Cieszę się,że tak fajnie się bawi,bo ja też spędziłam swoje dzieciństwo na tym samym osiedlu,między tymi samymi domami :)

Niedziela.Upał tak niemiłosierny,że leń w nas ogromny,ale co tam trzeba i też nic nie robić.Oczywiście przy naszych dwóch Księżniczkach nudzić się nie można,ale można i poleniuchować też trochę.Po południu jedziemy nad jezioro.Zastajemy tam dzieciaczki chlapiące się w wodzie…dziewczyny też wskakują i Karolka z pretensjami,ze nie wzięłam jej stroju kąpielowego!No,ale kto by pomyślał,że w maju wejdą już do jeziora!!!Pomoczona więc sukienka,Agatka na golaska…ale znów buziaki szczęśliwe i z wody wyciągnąć nie można! ;)

Gdy wróciliśmy poszłam do domu zrobić kolację,M. poszedł z dziewczynkami podlać ogródek.Gdy przyszłam patrzyłam na nich razem.Karolinka z konewką,Agatka krok w krok za nią,robi bęc na pupę ale zaraz się podnosi otrzepuje.Tak Agatka rzadko płacze gdy się przewróci,przeważnie szybko się podnosi i mówi:nic mi nie jest! :)

Patrzyłam tak na nich i pomyślałam jak ulotne są te nasze chwile,bo wciąż jednak gdzieś pędzimy,życie pędzi…zamykam więc w sercu to wszystko,chcę zatrzymać bo wiem,że już więcej Agatka nie będzie miała dwóch latek,bo rośnie,bo wciąż się zmienia,bo Karolinka nie będzie wiecznie tą moją mała dziewczynką,która chce się tulić do mamy.

Gdy kiedyś będziecie to czytały chcę byście wiedziały,że te nasze wszystkie chwile dają mi sens życia.

dzień za dniem

Ależ uciekają mi dni… inny rytm…inne wszystko…tylko moje Gwiazdki takie same :) Kochane!!! Uważam,że radzą sobie dzielnie bez mamy,Agatka nie przejawia jakiegoś innego zachowania gdy mnie nie ma.Akceptuje bycie z tatą,bycie z babcią,jest naprawdę mała mądralińska.

Weekend w Olsztynie udał się,choć pogoda się trochę zepsuła,ale udało się i na spacer wyskoczyć i poszaleć,ale o tym w dalszej części.

Mądralińska Agatka rządzi ostatnio sporo swoimi prawami :) mały Urwisek ostatnio robi foszki!!!Gdy się zezłości na coś,najczęściej gdy powiemy coś co jej się nie spodoba,lub gdy Karolinka zrobi coś co jej nie pasuje,mówi wtedy obrażonym tonem krótkie:nie!lub:wcale nie! :) splata rączki na brzuszku,marszczy brwi,wywija usteczka i patrzy groźnie!!!Och jak ja mam ochotę wycałować ją wtedy ;) Oczywiście w takim momencie jak to Agatka najlepiej ją zostawić bo jak się przegnie,to nakrzyczy :) :) :)

Gdy wracam z pracy tulą się do mnie obie córcie,jest to takie fajne.Agatka przeważnie musi też posiedzieć trochę mi na kolanach i potulić się dodatkowo.Choć gdy tylko zjem to wyciągają mnie moje córcie na podwórko i już wtedy mama znów może być obok,a one biegają i bawią sie same.Karolinka ostatnio polubiła zabawy z chłopcem z sąsiedztwa :) Michał jest starszy,ale bardzo spokojny i grzeczny i bawi się chętnie z Karolinką w wygłupianie,w ganianego w chowanego.Agatka mówi,że Michał to też oczywiście jej kolega :) Ale to Karolka zawstydza się na rozmowę o nim i nie można ściągnąć jej z podwórka gdy razem się bawią.Spytałam się jej ostatnio czy lubi Michała,to powiedziała,że tak i spytała czy ja też go lubię.

Potem spytałam czy się w nim zakochała?Wtedy Karolka odpowiedziała:no coś ty!!!Powiedziałam jej,że ja w przedszkolu też miałam kolegę w którym byłam zakochana,na co Karolka:ale przecież masz tatę za męża!!!Powiedziałam jej wtedy,że czasem już tak jest,że póki nie ma się męża można się zakochiwać kilka razy :) Dla niej chyba zakochanie się w kimś oznacza już małżeństwo :)

Agatka ma niespożyte zasoby energii ostatnio.Właśnie gdy byliśmy w Olsztynie to miała tyle energii,że wcale nie spała w dzień!!!To był jej pierwszy taki dzień i ani jazda samochodem jej nie zmorzyła,ani pobyt w sali zabaw,ani chodzenie po sklepach…wróciła do cioci,zjadła kolację i niemal o tej samej porze poszła spać…rano też wstała jak zwykle :)

Dziś zaliczyła dla M. drugi taki dzień.M. przeczytał jej 5 bajek i sam chwilkę przysną…gdy się obudził Agatka siedziała na łóżku i się bawiła :) i już nie spała,do wieczora i co jest w niej niesamowite to,że ona nie jest przez to ani ani trochę marudna!!!W niczym nie przejawia się to,że brakuje jej popołudniowej drzemki!!!Mój mały wulkan energii!!! :)

Od kilku też dni gdy Karolinka odmawia pacierz Agatka klęka przy niej.Mówi razem Aniele Boże Stróżu mój,Zdrowaś Mario też prawie całe z nią powie i Ojcze nasz,nie mówię już o tym jak słodko wygląda gdy na koniec powie amen :) Ostatnio czekała na Karolinkę która jeszcze się myła,a Agatka fikała już po łóżku i fikając tak mówiła:Kalinko choć!jus paciolek!!!Ojce nas ktolyś jest w niebie,klólestwo Twoje,chleba nasego :) :)

Brakuje mi chwil z nimi,ale cieszę się też z mojego powrotu do pracy.Teraz M. nauczył Karolinkę wierszyka na dzień mamy do przedszkola,zawsze to ja robiłam i jest mi tak z tego powodu miło.Jestem z nich teraz jeszcze bardziej dumna i kocham kocham te moje małe szczęścia!!!!

po pierwszym tygodniu

Późno już.M. dziś na noc w pracy,za oknem słychać pierwsze pogrzmiewanie,chyba jednak będzie burza…

Już dawno nie siedziałam tyle przed komputerem.Chyba z 2 lata temu ;) żartuję oczywiście,ale pierwszy tydzień w pracy minął nieziemsko szybko i nie łatwo dla mnie fizycznie.

Doceniłam,że jak dzieci wstają między 6:30 a 7:00 to wcale nie jest tak wcześnie… wcześnie jest gdy budzik wyrywa ze snu o 4:50 by zdążyć się przygotować do pracy…. to dla mnie najtrudniejsze.Czas w pracy mija mega szybko,już wpadłam w rytm,już na nowo przypomniałam sobie jak to się robi,tylko,że gdy wracam przed 17stą tego czasu dla dziewczynek tak mało… ale mamy weekend!!!!Teraz będę się zaliczała do grona tych którzy go wyczekują i dziś odczułam,że piątek jest fajny bo kończymy o 13stej,w domu byłam o 14stej i mogłam odebrać Karolkę z przedszkola…. suuuper!!!

Dziewczynki sobie radzą.M. też,świetnie,no,ale on przecież już był z Karolinką zanim poszła do przedszkola.Największym stresem jest tylko poranne splatanie włosów,ale myślę,że powoli i w tym się wprawi :)

Agatka dwa pierwsze dni przyjmowała prawie,że niezauważalnie to,ze mnie nie ma,ale już w środę gdy wróciłam nie odstępowała mnie na krok…nawet bawiąc się w piaskownicy gdy zniknęłam jej z oczu,zaraz szukała.Gdy wracam ogólnie dziewczynki rzucają się na mnie i jest to boskie i jeszcze tylko nad zmęczeniem chciałabym więcej panować…ale…to dopiero pierwszy tydzień…

Tęsknię za nimi okrutnie…w czwartek też babcia miała debiut bycia z Agatką i Karolinką tak na cały czas mojej pracy.Poradziła sobie i jestem z nich wszystkich dumna dumna dumna!!!

Któregoś dnia Agatka po przebudzeniu spytała M.-gdzie mama?-w pracy-odpowiedział M.Na co Agusia- cięsko placuje mama :)

Z ostatnich ich powiedzonek które udało mi się zapamiętać jest to,że jak wychodziłyśmy z Agatką na podwórko i zobaczyła kwitnące śliwki,drzewka obsypane białymi kwiatuszkami powiedziała:

-pats snieg mamo!!! :)

Kilka dni wcześniej dziewczynki malowały sobie kredą po podwórku,Agusia biega po malunkach i nagle mówi: – o mamo kto to pokredował? :) Ostatnio biorąc też czystą kartkę w domu powiedziała,ze chce pokredować mazakami :)

Z utworzonych słów to też takie,że podczas kąpieli rybki robią bul bul więc Agatka w wannie bulboni :) Dziś gdy się obudziła z popołudniowej drzemki podczas której spała w samych bodziaczkach powiedziała zdziwiona: o chopsiałam bez getlow! (choć nie wiem czy przez dobre ch napisałam chopciałam ;) )

Wczoraj gdy zdenerwowała się na KArolinkę powiedziała do niej: Kalinko bo bedzies miała kale!!!! :)

Gdy malowała mazaczkami spytałam czy to czerwony na co Agatka: -ej mamo zaden cielwony to pańcowy!!! (czyt. pomarańczowy) :)

Wczoraj gdy wróciłam z pracy po drodze zrobiłam niewielkie zakupy.Dziewczyny dopadły reklamówkę,Karolka pyta czy może pomóc w rozpakowywaniu,po znalezieniu batoników zniknęły w pokoju i rozpakowywałam sama :)  Karolinka też ostatnio tak powiedziała do Agatki: -Agatko choć ze mną pobawimy się w najlepsze!!!! :)

Kochane są te moje Gwiazdki.Pierwszy tydzień był mieszanką emocji i tych związanych z pracą i tych z rodziną… nie jest łatwo,ale mam nadzieję,że się to jeszcze poukłada,że wypracujemy ten dobry rytm,choć wiem,że będzie inaczej.

Jutro planujemy ruszyć na weekend do Olsztyna.Zobaczymy jak wyjdzie.

pierwsze koty za płoty :)

Budzik nie zmęczony zadzwonił o 4:55.Widno,słońce,życie dnia się już zaczęło :) dziewczynki śpią,tak dobrze na nie popatrzeć :)

Ciepła herbata,to wszystko co przechodzi przez gardło o tej porze dnia.Szybki makijaż i trzeba wychodzić.Lubię takie wiosenno letnie poranki,przecież w sumie tak niedawno chodziłam do pracy…no może z godzinę później,ale co tak,oczy się przynajmniej szerzej otwierają ;)

Gdy już jedziemy samochodem wcale nie jesteśmy sami na drodze,coraz więcej aut i cudowny atut jazdy o 6 rano-widok żurawi na łąkach… :)

W pracy było fajnie,dzień trochę szkoleniowy,zapoznawczy,mało ludzi bo długi weekend i w dodatku bonus,krócej dziś pracowaliśmy! :) Tak to ja mogę pracować,do domu dziś wróciłam już o 13stej.Agusia ucinała popołudniową drzemkę,Karolka na mój widok się ucieszyła :) a ja miałam trochę ciężką głowę od emocji,od podróży,od stresu.Ale powili zaczęło puszczać i po pół godzinie wróciłam,ja :)

Gdy Agatka się obudziła bez większego entuzjazmu przywitała się ze mną,po czym pobiegła do taty,rano M. mówił,że też spokojnie zareagowała na to,że mnie nie ma mówiąc:mama w placy :)

To dopiero pierwszy dzień,ale pierwsze koty za płoty.Od poniedziałku zacznie się inaczej,a teraz przez trzy dni będę się delektowała znów moimi Żabkami.

koniec urlopu wychowawczego

Od jutra więc pierwszy dzień w pracy!Przez ten czas gdy nie pracowałam (choć uważam,że bycie w domu jest większą pracą niż ta do której się jeździ na 8 godzin i do widzenia! ;) ) wydarzyło się tyle rzeczy.Bywały momenty trudne jak i nie powtarzalne i takie,że chciało by się wyjść i już nie wrócić ;) jak i takie,że chciało by się chłonąć mijającą chwilę jak najdłużej.Jedno jest pewne,zasmakowałam w pełni mojego podwójnego macierzyństwa i z tego jestem bardzo dumna i wciąż jeszcze potrafię pomyśleć:czy to co się dzieje,jest na pewno moim życiem?Ponieważ w najodważniejszych marzeniach (tych oczywiście po już długich staraniach) nie myślałam,że się jednak uda,że będą one dwie,moje,kochane córeczki!!!

Wypad do teatru z Karolinki przedszkolną grupą był bardzo fajny,Dziewczynki powierzone pod moją opiekę przytulały się do mnie,zagadywały,mówiły,że mnie lubią :) och i w ogóle były bardzo bardzo grzeczne.

Na weekend chcieliśmy skoczyć do Warszawy,zabrać trochę dziewczyny do zoo i pokazać stolicę Karolince,ale pogoda nie wypaliła,więc zostaliśmy w domu.Dziś za to pięknie,smażyłam się na słońcu i odpychałam jak najdalej myśl,że już tylko w weekendy będę się wylegiwać…albo i nie będzie na to czasu ;)

Jutro do pracy,a potem znów wolne! ;) Więc zaczynam całkiem nieźle,ale od poniedziałku będę musiała już wpaść w inny rytm,inny wir…

Wiem,że dziewczynki sobie poradzą,teraz tata posmakuje,jak to jest być z nimi cały czas :) martwię się jeszcze dniami gdy to babcia będzie z Agatką,czy będzie wiedziała wszystko co lubi,co mówi,o co jej chodzi… ale muszę zaufać temu,że będzie dobrze!Żeby nie zwariować! ;)

Agatka już przecież taka duża dziewczynka,bez problemu powie o co chodzi.I przede wszystkim to,że zaczęła się otwierać na innych.Dziś gdy sąsiad zaczepił ją gdy spacerowała z wózeczkiem dla lalek powiedziała,ze wozi misia,zrobiła papa,kiedyś dała by nogę albo się rozpłakała :) Dziś gdy ją pochwaliłam,że fajnie,że zrobiła panu pa pa powiedziała:mamusiu,Ada boi się niczego!!!! Co znaczyło,że Agatka nie boi się niczego :) Tak przekręca fajnie właśnie zdania z zaprzeczeniem.Gdy daję jej coś do jedzenia to mówi:Kalinka lubi to nie,lub przy kąpieli:Kalinka pielsza nie! Rano na chodzącego tatę w piżamie mówi:tata ublany nie! :) Ostatnio teżgdy biegała mówiła do mnie biegać czyli miałyśmy zacząć biegać po czym stawamy!!Czyli stajemy :)

W poniedziałek zaszłam też do fryzjerki podciąć grzywkę.M. przyszedł też po jakimś czasie do mnie z dziewczynkami.Pani fryzjerka zaczęła sie zachwycać jakie fajne dziewczynki na co Agatka bardzo się zawstydziła i uśmiechała z rąk taty po czym pani powiedziała,że ma śliczne blon włoski,ale z tyłu takie piórka i może podciąć to się wzmocnią?Podeszła z nożyczkami,Agusia stała grzecznie uśmiechając się po czym się cieszyła,że pani zrobiła jej flyzlę :) Tak więc pierwszą wizytę u fryzjera Agatka ma za sobą :)

Karolinka za to przy zabawach ostatnio ciągle ucieka do świata wyobraźni,bawimy się w księżniczki,piratki,mamusie itd i za każdym razem Karolinka do mnie mówi:mamo ja mam na głowie taki kapelusz z piórkiem, takie długie buty i sukienkę w kratkę :) zawsze musi powiedzieć jak wygląda gdy się w coś wciela….

Och będzie brakowało mi na co dzień tych naszych zabaw,ale wiem,że będziemy teraz jeszcze bardziej cieszyć się wspólnymi chwilami,a mama pokaże że nie jest tylko mamą,ale też i kimś innym ;)

Pewnie będzie mi brakowało też czasu na pisanie bloga…ale mam nadzieję,że mimo wszystko znajdę go choć od czasu do czasu by napisać o moich Skarbach!!!

Agatka dziś wędrując z misiem w wózeczku dla lalek zrobiła