Kwiecień 2013
P W Ś C P S N
« mar   maj »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Miesięczne Archiwa: Kwiecień 2013

łożeczko zostało złożone

Po już 3 tygodniowym mieszkaniu dziewczynek w jednym pokoju,spaniu i najważniejsze przesypianiu nocy!!!! ;) łóżeczko dla małej dzidzi jak to mówi Agatka zostało złożone… to niesamowite jak to wszystko nagle poszło.Pamiętam jak M. rozkręcał łóżeczko po Karolince.Wiedzieliśmy już wtedy,że pod moim sercem jest kolejne życie i marzyliśmy by posłużyło ono dla następnej osóbki.Udało się,za 7 miesięcy łóżeczko wróciło znów do naszej sypialni ;) Tym razem jednak nie ma kolejnej dzidzi,są za to dwie kochane dziewczynki,które urosły nam nie wiem kiedy i jesteśmy z tego ogromnie dumni :) :) :)

Jutro z Karolinką jadę na kolejna wycieczkę,bo jeszcze jako mamo nie pracująca będę pomagać Pani opiekować się przedszkolną grupą.Karolinka się cieszy,że mama jedzie a mi miło,że mogę,bo ten czas z nimi jest dla mnie bezcenny i taki ulotny.

Dziś podczas zabawy Agatka trzyma w rączkach dwa małe pieski i mówi do konika:cześć jestem piesek,jestem Bobik,a to mój blat mmmmm,hmmmm tes Bobik! :) :) :) Potem rozmawiała sobie paluszkami:cześć palusku o cześć!dzwoniłeś do mnie?o dziękuje palusku! :) Poza tym śmieje się dokładnie jak Karolinka,ma strasznie podobne gesty jak ona,nawet jak coś się wygłupia mówi:zarcik! ;) Tak jak Karolinka… :) Karolka czasem by chciała pobyć sama,na podwórku pójść coś zobaczyć,gdzieś się ukryć,ale cień młodszej siostry zaraz za nią biegnie wołając:zacekaj Kalinko!!!! :)

Moje dwa Skarby,strasznie Was kocham!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

dziewczyny mi rosną

Odliczam już dni mojego wychowawczego urlopu i aż łezka mi się kręci w oku i jestem tak ogromnie dumna z moich córeczek i z tego,że mogłam być tyle w domu,być na bieżąco ze wszystkimi ich sprawami,na własnych oczach mi dorastają :) Oczywiście teraz też będę wszystko widziała,ale wiem też,że niektóre chwile mi umknął.Mam jednak nadzieję,że nasze relacje są mocne i że zawsze takie będą.

Agatka już się odkleiła od mamy na tyle,że nie biegnie za mną gdy wyjdę tylko z pokoju lub puka w drzwi łazienki gdy ja tam jestem.Jeszcze nie dawno nie chciała nawet za bardzo z M. się bawić gdy wiedziała,że ja jestem w kuchni itp.,a teraz?Teraz tata nawet może położyć do snu,teraz tata naprawia coś na podwórku a Agatka obok się bawi,nie szukając mamy,teraz tata w oczach Agatki urósł :) Gdy wraca z pracy,na jej buźce pojawia się uśmiech i mówi:o patrz mamusiu tatuś wrócił! :) Tak Agatka ostatnio nie mówi już mamo lub tato tylko mamusiu lub tatusiu,ale jestem pewna że od Karolinki się tego nauczyła bo ona też tak nazywa :) Agatka bardzo ładnie już powie swoje imię AGATA lub Agusia tylko Agatka jej jeszcze wychodzi jak Adka :) Ostatnio utworzone przez nią słowa to czesuje mamusiu!Co znaczy,że się czesze :) a dziś gdy wycierałam kurze,Agatka oczywiście też pobiegła po szmatkę więc musiałam dać jej coś do wytarcia i mówię:tu zdjęcie wytrzyj,tu aniołka,tu zegarek a Agatka oddawała mi po chwili te przedmioty i mówiła wytrzane już mamusiu :) czyli wytarte :) Dziś gdy wychodziłyśmy na spacer rozpuściłam włosy,poczesałam je,Agtaka patrzyła na mnie w drzwiach łazienki po czym powiedziała: uuuuu mas flyzule!!!! :) Ona sama uwielbia  się stroić i ostatnio kupiliśmy jej nowe kapciuszki a teraz powtarza:mam nowe buciki z lalkami!!! :) bo na kaciuszkach są laleczki :) I niby taka dziewczeca jest,a dziś się śmiałam bo jak odebrałyśmy Karolinkę z przedszkola i wracałyśmy do domu to Karolka obok szła trajkotała o tym jak było,co były,a Agatka albo przed nami albo za nami (oczywiście siama musi iść nie za rękę ;) ) to kamień kopnie,to na coś wejdzie,to tam musi zajrzeć,jak mały łobuziaczek :) uwielbiam to w niej. :)

Karolka za to przy Agatce też sie wciąż usamodzielnia.Chce też pomagać przy robieniu jedzenia,lubi posmarować sobie kanapkę,albo też tak błaha rzecz jak np.po powrocie z podwórka od razu idzie myć ręce bez mojego przypominania,taka duża dziewczynka :) Wypożyczyłam też ostatnio elementarz z biblioteki,ładnie już czyta z niego czytanki.Wiem,że w jej wieku już niby wiele dzieci czyta,ale dla mnie ona jest wyjątkowa,że tak sobie radzi mimo swojego wcześniactwa.Uwielbia gdy jej czytam i Agatka też to lubi dziś na dzień książki przeczytałyśmy ich chyba z 15 :) Tyle,że Karolka jest takim typem samotnika,lubi swoje rzeczy,swój dom,lubi pobyć sama.Mam wrażenie,że Agatka ją otworzyła na świat więcej,ciągnie ją do zabawy,uwielbiają się przewracać po łóżku i wzajemnie łaskotać (ja za to uwielbiam na to patrzeć) myślę,że one obie fajnie się uzupełniają :)

Niedługo przed nami wszystkimi zmiany.Mój powrót do pracy,Agatka będzie dłużej bez mamy,choć wiem,ze ona da sobie radę i to ja będę bardziej tęsknić ;) rano już nie będę splatała moich ślicznych Karolinkowych blond włosków do przedszkola,bo będę wychodzić gdy będą jeszcze spały i pewnie będzie mi tego bardzo brakować,ale trzeba iść do przodu.Cieszę się,że mam takie fantastyczne córeczki :)

kwiecień ucieka ucieka…

Dni ostatnio przemykają się między pacami,tyle się dzieje,a ja nie mam czasu na pisanie.Może dziś uda się trochę zebrać wszystko do kupy.

Po pierwsze dziewczynki jak zaczęły spać razem w pokoju tak już stało się rzeczą normalną i codziennie jest czytanie i kołysanki i posiedź mamo z nami! :) Dwa razy nawet tata położył córki spać.Dla Karolki to nie nowość,ale Agatka też nie protestowała by to tata poczytał (dla mamy był to inny wieczór ;) ),tylko jak skończył nie kazała mu siedzieć tylko iść,a one już będą spały :) Łóżeczko w sypialni jeszcze czeka na rozkręcenie… zobaczymy komu teraz posłuży,ale mam nadzieję,że doczeka się szybko dzidziusia :) Oczywiście nie u nas.Nie umiałabym podjąć wyzwania,tego napięcia czy się uda czy nie… niech teraz szczęście uśmiechnie się do innych!Bardzo bym tego chciała.

Po drugie nie napisałam też o Karolce i o wizycie u okulisty.W sumie to jest bez żadnych zmian.Karolka jak zwykle na wizycie mega grzeczna,wszystko dała zbadać,krople zapuściła bez problemu i jak zwykle pani okulistka się nazachwycała jaka jest dzielna :) Okularki mamy nadal nosić te same,tak więc zobaczymy jak dalej się wszystko potoczy,czy kiedyś Karolka zdejmie okularki jak ja w czwartej klasie czy będzie jak tata potrzebowała ich już na stałe.Najważniejsze by oczka dobrze widziały.

Ostatnio też wygrałyśmy z Karolką I miejsce w konkursie gminnym konkursie literackim w przedszkolu.Temat wiersza był „Żyj bezpiecznie”,Karolka mówiła co trzeba robić by było bezpiecznie,mama dobierała rymy i się udało :)

Po trzecie impreza urodzinowa Agatka,która odbyła się w sobotę 13 kwietnia wypadła super.Agusia zamówiła sobie torcik w kształcie krówki,była świeczuszka z Puchatkiem i goście.Agusia troszkę się wstydziła,ale już nie to co kiedyś.Dużo odważniej odpowiadała na uśmiechy zaczepki,no i do babci wreszcie się przekonała!!!Przytuli się,da buziaka!!!To przełom ogromny!!!Strasznie się jej też podobało gdy śpiewaliśmy jej: „sto lat”. :)

Na urodzinkach byli jej chrzestni z córką Kasjanką w wieku Karolinki i tak trzy dziewczynki po torciku zniknęły w pokoju i się razem ślicznie bawiły co jest kolejnym dowodem jak szybko dzieciaczki rosną…

Po czwarte wczoraj Agatka została z babcią i dziadkiem od 7 rano do 15stej!!!Ja pojechałam z M. zrobić badania do pracy.Agatka była dzielna,bawiła się z nimi super,zasnęła im w wózku na spacerze i wszyscy byli zadowoleni :) Babcia i dziadek,że sobie poradzili i nabrali większej pewności,że dadzą radę zostawać z Agatką i mama i tata a może bardziej mama,że zostawienie Agatki i powrót do pracy może nie będzie taki zły… ;)

Po piąte byliśmy dziś na bilansie dwulatka.Agusia waży 15,5kg,mierzy 85cm,co daje 97 centyl.Pani pielęgniarka powiedziała,że to super i pani doktor potwierdziła.Agatka też na dzisiejszej wizycie nie była taka skryta,odważniejsza do rozmowy,dała się zbadać bez problemu co do tej pory też bywało różnie…Byłam z niej bardzo bardzo dumna i nawet zrobiła pa pa dla pani pielęgniarki co było szokiem bo do obcych to ona się nigdy nie chce odezwać ;)

Po szóste…po szóste jestem szczęśliwa,że mam te moje dwa Skarby!!!Agusia śmiesznie gada.dziś na bilansie pani pielęgniarka przeprowadzała wywiad i pytała np.czy Agatka potrafi wdrapać się na krzesełko?(pomyślałam wtedy:rety kiedy to było gdy ona nie umiała :) ) czy Agatka umie włożyć sobie jedzenie do buzi?(pomyślałam:proszę pani ona sama wcinała już jak skończyła roczek! :) ale odpowiedziałam tylko,że tak ;) ) czy Agatka potrafi mówić pojedyncze słowa,na co Agatka powiedziała:mamo Kalinka tes psyjdzie miezyć?(chodziło o to czy Karolinko też przyjdzie na ważenie i mierzenie)Pani się zaśmiała i powiedziała:no widzę,że już pięknie łączy też słowa :) Łączy łączy i czasem tak cudnie jej coś wyjdzie,ale jak nie zapiszę od razu to umyka…muszę zacząć ;)

Karolinka za to często jak się modli to mówi: Święta Mario,Matko Boża módl się za ami GRZECZNYMI! :) Nie poprawiam,uważam to za cudowną wersję modlitwy dla dzieci :)

Po siódme jest wiosna!!!Do domu nie mogę zagonić dziewczyn z podwórka a wieczorem sama padam po takiej dawce tlenu od której człowiek się odzwyczaił przez tą zimę :) Idę więc spać!:)

dwuletnia Agatka :)

Więc już wszystko przesądzone,dobrnęliśmy już do dwóch latek!!!A jakby to wczoraj M. wiózł mnie do szpitala i jacy szczęśliwi byliśmy,że udało się donosić ciążę i śmieszne trochę to było jechać z taką myślę,że jeszcze na ten moment jest w brzuchu,za tajemniczą kurtyną a za parę godzin będzie już z nami taka namacalna :) W szpitalu Agusia zachowywała się wzorowo.Spała,niemalże nie płakała,choć na czwartą dobę już piersi mamy mało odstępowała :)

Po powrocie już nie raz wspominałam,że nie było mi łatwo i pamiętam jak M. powtarzał,zobaczysz to minie,ona wyrośnie,a ja myślałam wtedy:kiedy,kiedy,kiedy???A teraz…sama nie wierzę,że to co było takie trudno na prawdę minęło,że wyrosła,że jest z niej już taka dużą,mądra dziewczynka z której jestem niesamowicie dumna.

Jaka jest dwuletnia Agusia?

Nie zmiennie nie przepada za myciem głowy…och tak już może nie jest już to takie trudne,ale nie jest wciąż jej ulubioną czynnością.To samo z czesaniem.Blond włoski rozwiane,bez żadnych słodkich kitków,spineczek…ostatnio znów ścięliśmy trochę grzywkę,bo zaczęło wchodzić do oczek.Agusia nie protestowała wcale,choć mama tak by chciała uczesać swoją dziewczynkę…ale…mam nadzieję,że kiedyś też to nastąpi ;) Buntownik wciąż w niej drzemie ;)

Agatka biorąc przykład ze starszej siostry nie kąpie się też już od dawna w małej wanience.Tak to jest duża różnica między nią i Karolką która bała się dużej wanny i małej używała do prawie 3 lat,a Aga może z rok i 2 miesiące…

Wózek też jeździ z nami na spacery już bardziej się przewietrzyć niż wozić Agatkę,bo ona chodzi na piechotkę już bardzo dużo!Chyba,że jest pora spania i wyjdziemy na spacer,wtedy służy Agatce.Karolinka?Ona uwielbiała wózek!Babcia woziła ją też prawie do 3 lat :) Karolinka ostatnio to dobrze ujęła mówiąc:bo wiesz mamo,bo my z Agatką mamy takie różne charaktery… :)

No i ostatni fenomen zasypianie i spanie z siostrą.Jeszcze nie tak dawno brakowało mi rąk wieczorem by wykąpać Karolinkę,potem Agatkę,pościelić im łóżka,uśpić Agatkę,poczytać Karolince…a teraz :) Idą spać w tym samym pokoju,czytamy wspólnie bajkę i razem zasypiają!Gdyby ktoś nawet 2 miesiące temu mi powiedział,że tak będzie nie uwierzyłabym ;) Przeprowadzka nie była wcale planowana a poszła tak znakomicie!!!Jestem z dziewczynek taka dumna!!!

Dwuletnia Agatka jest fanką nabiału.Jajka,serki,twarożki,jogurty naturalne,kefiry wprost uwielbia!Makaron,ryć,kasza gryczana też choć makaron jest zawsze na 1 miejscu.Zupy…ostatnio moja siostra podsunęła mi pomysł by wsypywać do zupy Agatce kilka takich kuleczek ptysiowych,coś jak grzanki,tylko małe kuleczki i Agatka je wtedy zupę!!!Mały przekupnik.Mama robi więc teraz większość zup kremów i znikają z kuleczkami z miseczki :)

Agatka też nie jest fanką czekolady.Gdy dostanie jajko niespodziankę to połowa jajka rozpuści się jej w rączce od trzymania,a drugą odda Karolince :) Lubi za to lizaki!!!Och oczka jej się wtedy świecą,ale też zna swój umiar i jak nie ma ochoty na całego to oddaje mamie.Lubi też ciastka typu herbatniki,biszkopty itd. choć oczywiście tych słodkości na co dzień nie ma,ale gdy są jest fajnie :)

Duletnia Agatka ładnie już też mówi.Oczywiście przekręca jeszcze wyrazy,lub zmienia szyk zdania mówiąc:mamo chce pić nie,co znaczy nie chcę pić :) ale mama i tata więdzą o co chodzi.Wczoraj za to powstało nowe słowo KAZULA!Kto zgadnie co to?

Kazula to kałuża,wczoraj Agatka miała pierwszy raz na sobie kaloszki i wyruszyłyśmy na szukanie kałuż.Chodniki teraz proste więc ich za wiele nie ma,ale na osiedlu przy parkingu było całkiem fajne błotko.Zabawa była świetna,dziewczyny chyba z godzinę brodziły to w jedną to w drugą stronę mierząc głębokości kałuż a jak znalazły kolejną Agusia wołała:hula kazula!!! :)

M. ostatnio na coś się zdenerwował i chodził po domu mówiąc sobie coś pod nosem,pytam Agatki:co ten tata mówi?A Agatka na to:głupotki! :) Agatka też potrafi się zajmować sobą na co często nie mogę się napatrzeć.Nawet otwiera książeczki i czyta:pacz kjójiku nie ma mamy,oooo,nie ma mamy,gdzie mama?Nie płacz kjójiku mama jeśt tam! :) Tak ostatnio przeczytała książeczkę :)

No i wszyscy którzy słyszą jak Agatka woła Karolinkę też są zachwyceni,bo jej Kalinko ciekaj, Kalinko masz, Kalinko choć do mnie jest po prostu rewelacyjne :)

Tak minęły już dwa latka odkąd jestem podwójną mamą.Dziś strasznie strasznie cieszę się tym podwójnym szczęściem.Nigdy nie mogłam sobie tego wyobrazić w najśmielszych marzeniach,że właśnie tak będzie.

Życzę Ci córeczko byś była szczęśliwa i zdrowa i radosna!!! Mama

rewolucji ciąg dalszy i…AGATKA kończy 2 latka!!!! :))))

Na początek trochę wspomnień…Mój wpis z bociana po narodzinach Agatki.
„11 kwietnia 2011 o godzinie 11:50 drogą cięcia cesarskiego przyszła na świat maleńka dziewczynka ważąca 3940g,mierząca 56cm długości i dostała 10pk.
Nigdy nie zapomnę jej pierwszego krzyku i obrazu z kotary gdy lekarz pokazał mi ją i powiedział:dzień dobry,jestem!:)
Potem owinęli ją i dali mi do pocałowania…łzy kapały jak grochy.
Do domku wyszliśmy dopiero wczoraj ponieważ Agatka przechodziła żółtaczkę spowodowaną konfliktem grup głównych.
Jak jest?
Jest inaczej :) Jest nie łatwo,klimatyzujemy się,poznajemy siebie,ale każdy dzień mimo zmęczenia przynosi ogrom miłości maleńkiej Istotki.
Karolinka nieśmiało zareagowała na siostrę,na początku wstydziła się do niej podejść,ale gdy tylko zaczęła płakać podeszła zaczęła ją głaskać po główce mówiąc:nie płacz Agatko,będzie dobrze… i przyniosła jej swoje zabawki…
Ja czuję się dobrze.Szybko doszła do siebie po cięciu,najgorsze były w sumie dwa dni,teraz śmigam i nic już nie czuję.
Udało się… marzenie się spełniło,donosiłam ciążę,mam zdrową córeczkę,a druga jest fantastyczną siostrą.Dziękuję za Wasze wszystkie kciuki,modlitwy i dobre myśli.
Pozdrawiamy już w czwórkę :)”
Rok później było tak:
„Mam na imię Agatka.Dziś kończę swój pierwszy roczek :)
Mama mówi,że jestem już bardzo duża i zastanawia się kiedy to zleciało,bo przecież tak niedawno tata zawoził ją do szpitala by pan doktor wyjął mnie z brzuszka mamy.Mama mówi,że mój pierwszy krzyk był najcudowniejszym dźwiękiem jaki będzie zawsze pamiętała,a ja pamiętam tylko,jak słyszałam mocne bicie mamy serca a potem zrobiło się nagle tak jasno i zimno…brrrr w dodatku zabrali mnie od mamy i robili jakieś dziwne rzeczy.Jak dobrze,że wreszcie potem pojawiła się znowu mama i mogłam się do niej przytulić i usłyszeć znów to samo bicie serca…Rodzice wtedy pisali wszystkim smsy:”Agatka jest już z nami!!!Waga 3940,56cm,10 pkt!”:)))
W szpitalu zachowywałam się bardzo grzecznie,choć nie lubiłam gdy pani zabierała mnie pod jakiś lampy,ale podobno tak trzeba było,bo była żółta,a mimo iż zbliżały się wtedy święta wielkanocne to kurczaczkiem być nie mogłam.
Potem nadszedł dzień gdy przyjechał po nas tata by zabrać nas do domu-tak wtedy tłumaczyła mi mama,bo ja jeszcze mało kojarzyłam,ale ogólnie było mi wszystko jedno byle byłabym ciągle przy mamie.
Potem poznałam moją siostrę i dziadka,ale oznajmiłam to głośnym krzykiem,że ja i tak wolę mamę i tak trochę to trwało zanim polubiłam otaczający mnie świat.Nawet na spacery nie chciałam jeździć w wózku,a podobno wszystkie dzieci to lubią,ale jak się okazało nie wszystkie…wtedy mama wkładała mnie w chustę i mogłam być blisko niej znów,wtedy mogło się dziać co chciało abym tylko czuła mamę.
Czasem gdy dużo płakałam mama mówiła do mnie:hej jeszcze masz starszą siostrę,mama też musi się nią zajmować,ale nie rozumiałam wtedy jeszcze tego…
Potem zauważyłam,ze dosyć fajnie jest wokół mnie,siostra przynosiła mi zabawki które zaczęłam chwytać,zaczęłam też sobie gugać na co każdy reagował zachwytem,nawet moja siostra która chyba czasem była trochę na mnie zła,że mama tak dużo czasu mi poświęca.
Starałam się wiec z czasem wszystko powoli ułatwiać, potrafiłam już pobawić się na macie, potem zaczęłam pełzać z czasem raczkować, siadać,wstawać na nóżki.Mama mówiła,że radzę sobie świetnie więc myślę,że muszę być naprawdę wyjątkowa :) Teraz już nawet umiem wspinać się na krzesło siostry i prawie na łóżko rodziców,ale za to umiem ładnie z niego schodzić,mama mnie nauczyła :)
Pamiętam też dzień gdy wyszedł mi pierwszy ząbek,wszystcy wokół skakali,a moja siostra zadzwoniła nawet powiedzieć o wszystkim babci.Teraz mam ich sześć i już nieźle sobie radzę z jedzeniem,a najbardziej lubię jak mama pozwala mi jeść samej łyżeczkę,powoli staję się mistrzem.Nie chwaląc się też umiem już od 10 m-ca pić z kubeczka,widziałam jak robi to moja siostra i też tak chciałam,dobrze jest mieć starszą siostrę :) choć czasem pociągną ją za mocno za włosy,albo uszczypnę,ale to nie chcący…ja ją bardzo kocham.
Dziś rano mama tak mocno przytuliła mnie i miała łzy w oczach,mówiła,że to ze szczęścia i że dziękuję że z nimi jestem,że wytrzymałam w jej brzuszku przez 9 miesięcy,a przecież to dla mnie była sama przyjemność :)))
Mam też znamię,niewielką brązową plamkę na moim brzuszku.Mama czasem się zastanawia czy to „pamiątka” po tym jak przez całą ciążę robiła sobie codzienne zastrzyk w brzuszek,ale ja wiem,że dzięki temu jestem tu dziś z nimi i możemy cieszyć się z mojego roczku.
Tak więc dziś moje święto :)
Kocham moją rodzinkę i wiem,że oni kochają mnie :)))”

Dziś Agatka kończy już 2 latka!!!W dodatku ostatnio wszystko nabrało jeszcze większego tępa…

Agatka wczoraj spała pierwszą noc razem z siostrą,rodzice w swojej sypialni znów zostali sami…łóżeczko jeszcze stoi,to na razie tylko takie próby bo oczywiście to dziewczynki chciały razem spać.Karolinki łóżko jest takie,że szufladę można wykorzystać jak łóżko,wystarczy materac.W dodatku to Karolinka chciała spać w dolnej części a Agusia była prze szczęśliwa że może na górze :)

Przeczytałyśmy bajkę,potem włączyłam kołysanki i dziewczynki leżały na swoich miejscach.Agusia ciągle mówiła:mamo mam poduszkę,z mikim!mamo mam misia Mile!mamo patrz śpię!Śmiać mi się chciało,ale powiedziałam,że trzeba być cichutko bo teraz już trzeba zasypiać.Karolka oczywiście szybko zasnęła,Agusia po jakiś 15 minutach :) Elektroniczna niania stała przez całą noc przy uchu,ale one całą noc przespały bez żadnej pobudki!!!Na domiar wszystkiego rano jak sie obudziły zaczęły się ze sobą bawić nie wołając nawet mamy…rety 2 lata temu była rewolucja z powodu narodzin Agusi,oj nie było łatwo…a teraz…nie mogę uwierzyć,że to już 2 latka,że mam je dwie takie moje!!!!Wiem,że na zachowanie Agatki ma ogromny wpływ jej starsza siostrzyczka :)

W dodatku jeszcze było wczoraj coś przez co była dumna z Agusi bo została z teściami ponieważ my mieliśmy z Karolinką wizytę u okulisty.Zostawała z nimi na 2-3 godzinki,ale wczoraj została na dłużej i to na swoje godziny spania.Byłam pewna,że nie zaśnie teściowej,ze jak przyjedziemy to przy mnie padnie,a tu niespodzianka.Poszła spać u babci!!!Kazała babciu wyjść z pokoju i zasnęła :) Och ile jest we mnie radości,ze aż się boję…

W sobotę urodzinkowa impreza.A o mojej dwulatce napiszę jeszcze w kolejnym wpisie :)

09.04.2013-REWOLUCJA!!!!

Wczorajszy wieczór tak mnie zadziwił,że patrzyłam na moją małą Księżniczkę i miała ochotę ją ściskać,tulić,całować,ale nie mogłam…bo spala :)

Prze ostatnie dni wreszcie słońce błysnęło i choć śnieg leży to spacerujemy już normalnie i od czasu „odwyku” od piersi Agusia popołudniową drzemkę miała w wózku więc jedno usypianie było „z głowy”. Nadszedł wieczór.Dziewczynki szalały jak zwykle wieczorem na golaska,wygłupiały się,ganiały,uwielbiam te chwile…i nadszedł czas na mycie.M. miał nockę,byłam sama.Gdy powiedziałam Agatce że już pora mycia najpierw powiedziała swoje:bzobze mamo!A potem nagle pobiegła na łóżko i zaczęła cichutko płakać:cycy cycy…ale my z Karolką zaczęłyśmy żartować podczas mycia zębów i Agusia też przybiegła.Zaczęła myć ząbki jakby nigdy nic,znów była wesoła.Potem oczywiście ciągle mówiła:Ada pielsza myje,nie Kalinka,Ada pielsza Ada!No i umyłam ją,posadziłam na pralce i Karolka się umyła przy czym żartowałyśmy a Agusi się to podobało,chciałam by tylko nie wejść na drażliwy temat usypiania…

W pewnym momencie Karolka powiedziała:Mamo ja dziś na dobranoc posłucham Puchatka.Gdy nie ma M. Karolka najczęściej słucha jakiegoś audiobooka.Pobiegła ubrać się w piżamkę i mówi,że sama sobie poradzi.Poszłam ubrać Agatkę,ona z minką mieszaną,ale Karolka co rusz do nas przybiegała a to rozpleść włoski,a to żeby wyjąć jej płytę do słuchania potem pobiegła powiedzieć paciorek a Agusia uwielbia słuchać gdy Karolinka mówi pacierz.Ubierałam ją a ona słuchała Karolki po cyzm powiedziała:Adzia nie chce tulić,Adzia siama spać.Spytałam czy chce sama się położyć do łóżeczka i zasnąć?Kiwnęła potwierdzająco główką.Włączyłam jej kołysanki przy których zawsze zasypia i wyszła…stałam w drzwiach czekając aż mnie oczywiście zawoła ale…nie zawołała!!!Agatka po 10 minutach spała już grzecznie bez żadnego płakania no i bez mamy i bez swojego cycy!!!!REWOLUCJA jak nic!!!Na dodatek przespała całą noc!!!!!!!!!!!Jestem taka dumna z mojej mądrej córeczki.

Tyle rad słyszałam na temat karmienia,jak również odzwyczajania,ale od piersi,ale po raz kolejny się przekonałam,że nic na siłę,że wszystkiego przychodzi czas.Choć strasznie oczywiście się bałam jak to będzie i jestem pod ogromnym wrażeniem tego jak poszło!Na dziś tyle,biegniemy na słoneczko!!!

Ach niby nic,a jak niewiele potrafi człowieka uszczęśliwić :) :) :)

08.04.2013-instynkt

Niesamowity potrafi być instynkt.Choć ani Karolinka ani Agatka nie wylądowała po porodzie na moich piersiach to zapach mamy jest na prawdę jedyny na świecie!!!To on sprawia,że chcemy się do niej przytulać.

Właśnie zapach sprawiał,że Agusia tak uwielbiała się tulić,wystarczył kawałek mojego ciała,szyja i jak była malutka już szukała piersi.Po wieczornych kąpielach gdy ją ubierałam ona wtulała się w moją szyję wiedząc,że mama zaraz da jej to co pozwala odpłynąć w błogi sen…ssanie było dobre na wszystko,nie tylko na spanie,ale na poprawę humoru lub na otarcie łez gdy już coś mocno dokuczyło.

Wczoraj wieczorem wyciągnęłam Agusię z wanny,a ona wtuliła się jak zwykle w moją szyję.To jej przypomniało chyba,że znów będzie zasypiała inaczej…buzia wykrzywiła się w podkówkę,oczka zaszkliły łzami,a ona zaczęła mówić:nie chcie tulić,nie chce tulić…co znaczyło,że chciałaby zasnąć inaczej niż przez tulenie…

Posadziłam ją na łóżku w ręczniczku,zawsze na kolanach ją wycierałam ubierałam,a ona się ciągle do mnie tuliła.Jednak wiem,że to by powodowało i jej i mnie jeszcze większy trud do rozstania się z piersią.Posadziłam ją i nie patrząc na łezki zaczęłam mówić,że niedługo już będzie miała pokoik z Karolinką,że jak się nauczy spać sama to będzie miała swoje duże łóżko razem z siostrzyczką w pokoju.Jak na razie obie tego chcą ;) Trochę ją to wyciszyło.Założyłam piżamkę,pomachałyśmy na dobranoc tacie i Karolci i zaczęłyśmy usypianie…Agatka chwilkę jeszcze chlipnęła,ale przytuliła się i zasnęła…poszło już lepiej :)

W nocy około drugiej obudziła się.Usiadła w łóżeczku,zdjęła z siebie kocyk i najczęście wtedy szła do mnie by się przytulić i possać.Ja nie ruszałam się.Obserwowałam ją spod przymkniętych powiek.Posiedziała,popatrzyła na mnie po czym…położyła się dalej spać!!! :) Potem obudziła się już normalnie rano.

No to za nami drugi dzień odwyku.Nie powiem,że mi nie brakuje w ogóle tego karmienia,bo było to dla mnie fajne doświadczenie i zawsze smuciło mnie,że nie mogłam dać tego Karolince,ale…nie zawsze wszystko układa się jak chcemy.

Zobaczymy jak pójdzie dziś.Jestem bardzo dumna z Agatki!!!!

07.04.2013

Pierwsza noc za nami, nie było najgorzej. Najtrudniejsze było usypianie, choć i tak Agusia szybko ustąpiła bym usypiała ją tuląc. Już w łazience przy myciu przypomniałam jej, że już dziś zasypiamy bez jej „cycy”, że są już stare, nie mają mleczka, że mnie bolą. Zaczęła popłakiwać, ale najtrudniejsze było gdy już ubrałam ją w piżamkę. Zaczęła płakać mówiąc :mamo proszę, mamo proszę!!! Buźka zalana łzami, moje serce się kroi, ale tulę ją i tłumaczę, że jest już duża, że nie potrzebuje już cycuszków do usypiania, że mama ją kocha, ale już mleczka nie ma, że jest pusto. Nie wiem ile płakała, jak dla mnie może minutę, potem się wtuliła i poddała mojemu kołysaniu. Koleżanka której maluch też był „uzależniony” od ssania piersi w pierwszy wieczór płakał jej 3 godziny, więc myślałam sobie, że nie poszło źle.
Odłożyłam do łóżeczka, byłam dumna z niej, choć myślałam sobie jak to będzie jeszcze w nocy i nad ranem, bo Agusia czasem przebudzała się około piątej, possała i spała dalej, choć już coraz rzadziej to było. Pierwsza pobudka była o 00:50, Agusia wstała w łóżeczku i zaczęła przechodzić do mnie prosząc: mama cycy, mama cycy plose….. :(  znów serce się śnisnęło, zaczęłam głaskać ją po pleckach mówiąc,że nie mogę jej dać bo mnie bolą itd. Podałam jej picie, napiła się łyczka wody, wykrzywiła byźkę w podkówkę, ale położyła się znów w łóżeczku zasnęła… uff.
Kolejna pobudka była już o 7:10, Agatka po prostu wstała i pobiegła do Karolinki. Byłam dumna z niej. Zobaczymy jak pójdzie dziś wieczorem i w nocy….

przechodzimy kolejny etap

Gdy rodzi się dziecko cały świat staje na głowie, a życie zmienia się o 360 stopni.
Potem gdy rośnie, rodzice cieszą się z każdej najdrobniejszej rzeczy od pierwszego uśmiechu po pierwszy kroczek itd. Przełomowymi momentami jest też to gdy dziecko zaczyna „dorastać” gdy zaczyna zmieniać się z niemowlaka w malucha. Karolinki piersią niestety nie udało się karmić, była butelka ze smoczkiem i smoczek do usypiania. Rozstanie ze smoczkiem nie było dla Karolinki jakąś wielką zmianą, dlatego, że podawaliśmy go jej tylko do spania, choć zasypiała z nim prawie do 2,5 latek. Karolka uwielbiała za to swoją butelkę ze smoczkiem. Rozstanie z nią było trudne, nie chciała żadnych kubeczków, bajeranckich słomek, butelek z dziubkiem. Butelka ze smoczkiem przez który płynęło mleczko lub herbatka była niepowtarzalna! Karolka piła z niej też do 2,5 latek, a gdy już powiedzieliśmy jej pa pa to na rozstanie był prezent i kilka dni Karolka piła tylko troszkę z innych przedmiotów, ale wreszcie przyszło i to. Długo też nam zeszło z pieluszkami ponieważ Karolka po prostu bała się nocniczka. Mieliśmy ich chyba ze 3, ale po prostu musiała nadejść jej czas i tyle. Dziś sobie myślę: „kiedy to było”? Wtedy też wiązało się to trochę z jakimś sterem by nauczyć, by było dobrze, a potem po prostu przyszło…
Agatce rozstanie ze smokiem przyszło samo. Zresztą to ja ją nauczyłam ssać smoczek którego w ogóle nie chciała. Dla niej pierś zawsze była numer 1, ale żeby czasem odpocząć podawałam jej smoka, podawałam, aż w wieku około 3 miesięcy „załapała” i smoka, było wtedy mi trochę lżej. Gdy Agatka miała około roku, po prostu nie chciała już ciągać smoka i sama go wyrzuciła. Butelka? No butelki to ona tym bardziej nigdy nie chciała! Tak pierś jej zastępowała wszystko, a gdy już zaczęłam podawać jej inne picia to z kubeczka i w wieku 10 miesięcy piła już z niego zupełnie samodzielnie. Pieluszki jeszcze nosi, ale na nocniczek też siada i woła więc myślę, że jak się zrobi już ciepło to i z pieluszek wyrośnie. Najtrudniejsze było jednak rozstanie z piersią… Myślę, że dla nas obu. Ja walczyłam o to karmienie. Poranione brodawki goiły mi się ze 2 miesiące, zanim to karminie stało się naprawdę przyjemne, spokojne. Potem Agatka rosła i rosła i niektórzy mówili: wciąż ją karmisz? Tak, obie lubimy, jestem w domu dlaczego mam jej zabierać skoro chce.
Były oczywiście momenty gdy Agusia też „przesadzała” ze ssaniem, bo potrafiła mnie godzinę nie widzieć i chcieć pierś. Siadałam na fotelu na którym zawsze ją karmiłam a jej to się kojarzyło z piersią i od razu na mnie wchodziła odchylając bluzkę… Potem jednak przyszedł czas gdy i z tego wyrosła i pierś potrzebna była tylko do usypiania. Wygodne, nie powiem, ze nie, ale Agusia potrafiła się też wciąż w nocy budzić by trochę sobie possać. Teraz przed powrotem do pracy wiedziałam, że muszę już ją zupełnie odzwyczaić. Miało być do końca lutego to karmienie. Marzec minął też… ale nadszedł dzień. 5 kwietnia ostatni raz położyłam Agatkę spać karmiąc piersią. Teraz nadszedł czas na rozstanie. Oczywiście mam stracha jak nam pójdzie, ale mam nadzieję, że będzie dobrze.

po świątecznie o przemijaniu

Tegoroczne Święta minęły bardzo intensywnie,choć pogoda po prostu powaliła wszystkich na kolana….

W sobotę pojechaliśmy ze święconką do kościoła samochodem bo nie było szans na spacer z koszyczkiem.Dookoła śnieg…sceneria iście Bożonarodzeniowa!Już nikomu nawet żartować się na tą pogodę nie chciało.

W tym roku już dwa koszyczki trzeba było przygotować,Karolinka i Agatka niosły swoje pisanki w swoich koszyczkach :)

Późnym popołudniem nadjechał brat z żoną i dzieciakami i zrobiło się gwarno,dzieciaczki jak to dzieciaczki raz lepiej raz gorzej,ale ogólnie fajnie już się dogadują,bawią,tylko z  Agatki taki mały obserwator,trochę się bawiła z nimi,ale większość sama,ale przyglądając się ciągle co porabiają starszaki :) Najchętniej uczestniczyła w zabawach ruchowych gdy dziewczynki były baletnicami lub robiły ćwiczenia,wtórowała im równo :)

Patrzyłam na moje Szkraby i pomyślałam sobie jak ten czas pędzi,jak to było gdy my kiedyś byliśmy dziećmi,jak inaczej rodzince podchodzili do wychowania,jak sobie radziliśmy itd.Patrzyłam i myślałam sobie czy moja mama też tak chciała zatrzymać czas byśmy jak najdłużej byli dziećmi czy raczej chciała byśmy dorośli,usamodzielnili się.Ja w każdym bądź razie chłonę każdą chwilę z moimi córciami bo widzę jakie to ulotne.

Jeszcze niedawno to moja siostra przyjeżdżała z takimi maluchami na wakacje,na święta,a dziś już dorośli mają swoje sprawy,swoje życia i przyjeżdża sama…Pamiętam jak zabierałam jej dzieci na randki z M.jak mówiły o nim:Twój koleżan ;) Potem na weselu takie dumne tańczyły z nami…tak niedawno…

Rodzina powinna się rozumieć,powinna utrzymywać kontakt,ale…nie zawsze jest tak jak by się chciało idealnie…Gdy się jest dzieckiem nie rozumie się czemu rodzice gniewają się na wujka i już nie chcą tam jeździć,czemu kiedyś ktoś się uśmiechał,a dziś do siebie nawet nie zadzwonią…tak się trochę właśnie pokręciło z rodzeństwem mojego taty :(

Fakt,że moi rodzice i jedno i drugie wyemigrowało daleko od swojego rodzinnego domu i to pewnie trochę wpływa na stosunki,ale gdy się chce…tak przynajmniej mi się wydaje,że gdy się chce to można być w dobrych kontaktach.

Kiedyś jak babcia żyła raz w miesiącu ojciec pakował nas w samochód i jechaliśmy 120 km na obiad do jego rodzinnego domu.Tam mieszkał brat ojca z żoną moją chrzestną i ich dwójka dzieci.Zapach wsi,wielkie podwórze,wokół obora,stodoła,ciągniki…takie klimaty…a w domu zawsze pachniało babką drożdżową… co się potem stało nie wiem…tajemnice rodzinne czasem są trudne… ostatni raz widzieliśmy się na moi weselu a potem za 4 miesiące na pogrzebie babci…to wtedy mój ojciec był ostatni raz na swojej rodzinnej ziemi,prawie 9 lat temu.

Życie toczyło się dalej,my z rodzeństwem wspominaliśmy często jak to było kiedyś,że może byśmy odwiedzili,ale ojciec nawet nie chciał słyszeć.Teraz gdy przyjechała siostra znów nas „naszło”,ojciec powiedział oczywiście,że nie ma ochoty,ale nie patrzyliśmy na niego,zadzwoniliśmy do nich,zaprosili od razu…pogoda nie zachęcająca,ale postanowiliśmy,że pojedziemy.

Tak więc jak w niedzielę po obiedzie gdy pojechał brat,poszliśmy jeszcze na trochę do teściów by w poniedziałek pojechać tam gdzie nie byliśmy już od tylu lat,do miejsca naszego dzieciństwa.

Rano trzeba było niezły kawał podwórka odśnieżyć.Nie do wiary,że taka pogoda wciąż się utrzymuje,ze tyle wciąż śniegu!!Bleeee!

Droga trochę zapomniana,ale za każdym odcinkiem przypominał nam się jej każdy fragment.Potem ten sam dom,to samo podwórko,ten sam zapach…Brak babci….wujek siwy…córka ich mieszkająca z nimi z mężem i swoimi dwiema córkami taka sama!!! :) tak A. jakby się wcale nie zmieniła,tylko życie nie łatwe…Ciocia także siwiuteńka,chora,od dwóch miesięcy w domu leży pod respiratorem…młodsza córeczka A.urodziła się jak Karolinka wcześniakiem,nawet w tym samym roku tyle że w styczniu a Karolka w grudniu i tyle,że Karolka zdrowa,a ona ma porażenie mózgowe,nie chodzi…

Trudne.Niby wszystko takie same,ale to tylko złudzenie.Życie pędzi do przodu,gna gna gna przynosząc tak różne doświadczenia.

Przyjechał też syn cioci i  wujka,oczywiście z żoną i swoimi dziećmi,zrobiliśmy sobie wszyscy zdjęcie,rety jak nas dużo!!!Rozrośliśmy się,jest nas więcej choć i też wielu brakuje.Babci i mojej mamy z powodu tego,że już ich z nami nie ma,ale taty…z powodu jakiś żali,jakiś nieporozumień???Ile można pamiętać?Czy u schyłku życia nie powinno się czuć już inaczej???

Żegnając się obiecaliśmy przyjechać gdy zrobi się naprawdę ciepło.”Przywieście dziadka”-powiedział wujek.”postaramy się”-odpowiedziałam.

Wizyta ta przywołała we mnie wiele wspomnień.Patrząc na Karolinkę i Agatkę biegające po tym domu po raz pierwszy, myślałam sobie,że jeszcze nie dawno ja taka tu biegałam,patrząc na sympatyczną choć chorą córeczkę A. myślałam sobie (po raz który?) jak wielką loterią jest wcześniactwo,jak różnie może się to skończyć…patrząc na ciocię myślałam sobie,że jak przyjedziemy następnym razem bardzo bym chciała ją zobaczyć…

Na pewno nie odłożymy tej wizyty na kolejne 9 lat.