Marzec 2013
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Miesięczne Archiwa: Marzec 2013

po chorobowo – przed świątecznie

Gdy już Karolka wychodziła ze swojego kataru niestety wirus dopadł Agatkę…W czwartek robiąc śniadanie pezybiega Agudia do kuchni i woła:

-mama mama Kalinka mówi gile masz!!!!

Śmiałam się,bo faktycznie Agatka zrobiła wielkie a-psik i trzeba było wytrzeć nosek :) tak się zaczęło i potrwało przez dwie noce pełne pobudek i trzy dni,ale domowe sposoby zaczęły wreszcie działać i od wczoraj można powiedzieć sytuacja opanowana,oby już nie pałętały nam się już żadne wirusy!Oczywiście gdy Agatka robiła a-psik i ktoś powiedział jej na zdrowie! to odpowiadała:dziękuję :) Jak słodko to brzmi w tych małych jej usteczkach :)

Śniegu za oknem wciąż nie mało,mróz wcale nie lżejszy…dziś jednak słońca było dużo dużo i wreszcie zmobilizowało mnie to do umycia okien.Wykorzystując czas,że Karolka w przedszkolu skakałam po drabinach zdejmując firanki,myjąc okna zakładając firanki… no!teraz przynajmniej pachnie już świątecznie!W piątek z Karolinką posiałyśmy też rzeżuchę i ma teraz radochę że roślinka zasiana kiełkuje.Niech choć w domu będzie trochę zielono skoro na podwórku biało…

Czytam teraz Karolince dzieci z Bullerbyn :) tak na prawdę czytanie to temat nadający się na oddzielny post,ale już tak mamy,że lubimy czytać i Karolinka od małego uwielbiała książeczki,tak teraz Agatka chłonie książeczki świnki Peppy czy Sezamowego Zakątka :) Dzieci z Bullerbyn to książka, którą doskonale pamiętam z mojego dzieciństwa i tak ostatnio wpadła nam w ręce,stara pożółkła książka…zapytałam Karolkę czy chce trochę posłuchać i wkręciła się.Czytamy po dwa trzy rozdziały dziennie i obie śmiejemy się z przygód dzieci.Ostatnio powiedziałam do Karolinki:-kiedyś sama będziesz czytała sobie tą książkę jak to będzie Twoja lektura,ciekawe czy będziesz pamiętała co czytamy.Karolka na to:-na pewno zapamiętam,a kiedyś ja będę czytała ją swoim dzieciom :) To było bardzo bardzo miłe :)

Jutro przyjeżdża moja siostra,Karolka nie może doczekać się cioci,Agusia nie pamięta,mieszkamy tak daleko od siebie,że widzimy się tylko raz w roku… :( ale dobrze,że teraz ta rozłąka dzięki internetowi mniej trochę boli… Ciekawe jakie kiedyś będą moje dziewczynki dla siebie.

7 lat bez Ciebie…

Kiedyś,dokładnie 5 lat temu napisałam do Ciebie taki list:

„Mamo!!!

Chciałabym napisać do Ciebie list tylko nie wiem jak mogłabym go wysłać.Niedługo będzie rok jak od nas odeszłaś , a równo 9 miesięcy po Twojej śmierci pojawiła się w naszym życiu Maleńka Córeczka.Choć tak naprawdę powinna się pojawić dopiero w marcu,ale czy to nie zwykłe,że ona się rodzi w ten dokładnie w dzień gdy mija 9 miesięcy od Twojego odejścia w tak podobnych godzinach…?
Wiem jak bardzo czekałaś na nasze dziecko.Wiem jak przeżywałaś moje poronienia.
Teraz tuląc Karolinkę doświadczam tego czego Ty doświadczałaś po moich narodzinach.Teraz rozumiem jaką ciężką pracą jest macierzyństwo.I dlatego chciałaby Ci podziękować za wszystkie nieprzespane noce, za troskę, za Twą miłość. Wiem, że niektóre sprawy w naszym życiu rozumiemy po jakimś czasie,ale ja wiem,że czułaś że Cię kochałam i nadal kocham.
Mamo mam Córeczkę. Tak bym chciała Ci to osobiście powiedzieć.
Ale wiem że Ty tam w niebie widzisz wszystko i czuwasz nad nami.
Mamo masz wnuczkę tak silnie walczącą o życie jak Ty walczyłaś ze swą chorobą.
Mamo jestem szczęśliwa,że zostałam mamą.
Brak mi Ciebie… tylko tyle i aż tyle chciałam Ci powiedzieć.
Twoja Córka.”

Dziś mija 7 lat od Twojej śmierci.Tyle się wydarzyło,a jednocześnie jakbyś to wczoraj odeszła…i wszystko pamiętam i tęsknota po Tobie wcale nie mniejsza…

Dziś do tamtego listu chciałabym dopisać coś jeszcze.

Mamo urodziłam drugą córeczkę.Ty pewnie już o tym wiesz.Po drodze zanim jeszcze ją dostaliśmy kolejny nasz Aniołek poleciał pod Twoją opiekę…Mamo tyle już czasu minęło…Mamo teraz już wiem jak to jest gdy starasz się zrobić coś do jedzenia a dziecko nie chce tego jeść… ;) pamiętam jak Ty się tym denerwowałaś,bo ja też byłam niezły zmyślak ;)

Mamo wiem też jak to jest opiekować się więcej niż jednym dzieckiem i czasem gdy padam na nos zastanawiam się jak ty dałaś radę z naszą czwórką?

Mamo najbardziej mi brakuje Ciebie właśnie teraz gdy sama jestem mamą…gdy nie wiem często co zrobić by było dobrze…i jak to było gdy ja byłam mała,bo dopiero teraz nasuwa się tyle pytań.Czy też byłam tak uparta jak Agatka,czy raczej tak wrażliwa jak Karolinka?Czy tak samo jak Karolinka lubiłam słodycze czy raczej jak Agatka nie przepadałam za czekoladą?Czy miałam w sobie tyle energii co Agatka czy raczej wolałam spokojne zabawy jak Karolinka?Tyle pytań… dziś bez odpowiedzi…może kiedyś tam…może wtedy mi opowiesz…dziś w ten szczególny dzień gdy mija już 7 lat piszę do Ciebie znów,bo inaczej nie umiem radzić sobie z samotnością po Tobie :(

Mamo wiem,że nad nami czuwasz,nie raz się o tym przekonałam.Bądź szczęśliwa tak ja tu jestem szczęśliwą mamą.

Do zobaczenia!

Twoja córka.

wciąż nie wiosennie…ale tylko za oknem :)

Rety to co się dzieje za oknem wcale nie przypomina tego,że wiosna tuż tuż,że Wielkanoc że…że już mam dość tych zamieć i śniegu…bleee.Znów uwięzieni w domu…i z Karolką nawet, która po poniedziałkowym pobycie w przedszkolu przyszła zakatarzona i została…ech…

Na szczęście mimo cieknącego,czerwonego noska nic poważnego nie dolega i humor dopisuje,więc nie jest najgorzej.Wczoraj pod wieczór powiedziałam do Karolinki,że by mogła trochę pod kocykiem się wygrzać,że poczytam jej coś,pooglądamy książki.Karolka wskoczyła na łóżeczko (widać po jej oczkach,że uwielbia gdy się o nią tak troszczy) zrobiłam ciepłej herbatki,pozwoliłam pić w łóżku,wybrałam książki i Agatka…Agatka też oczywiście chciała kocyk.Rozłożyłam więc drugi dla niej,chciała na podłodze,przykryła się nim,poprosiła też oczywiście o książki :) Położyłam więc jej blisko,odwróciła się do nas,zobaczyła,że Karolka ma pod ręką chusteczki,więc o nie też poprosiła :) i wycierała nosek choć nic nie leciało i oglądała swoje książeczki,a my z Karolką czytałyśmy.Po pewnym czasie Karolinka mówi:ucho mi się zatyka od tego kataru.Agatka oczywiście też od razu mówi,że jej ucho też zatkane :) Karolinka mówi:boli mnie nosek,Agatkę też boli :) Cudne są te moje dziewczyny.

Dziś zrobiłam im kanapki na kolację,postawiłam na stoliczku,zaczęły jeść,a ja jeszcze poszłam po swoją do kuchni.Przychodzę a Agatka woła do mnie:witaj mamo! :) Ale najbardziej rozczula nas tym swoim dzię-ku-ję mamo,dzię-ku-ję tato,dzię-ku-ję Kalinko :)

Wczoraj gdy Karolinka rysowała,Agatka wzięła ludzika,pieska i konika i bawiąc się mówi:cześć koniu! to mój pies! choć piesu,mówie z koniem :) :) :) Parsknęłyśmy z Karolką śmiechem,a Agusia razem z nami.

Och tylko wciąż taka uparta na te zupy :( ogólnie na obiady :( Wciąż nie chce jeść bo nie chce zupy i już,a jak zrobię coś innego to je aż się uszy trzęsą…choć oczywiście też nie zawsze,ale z zupami jest masakra :(

Fajnie jest też gdy rzucę hasło:ścieramy kurze!Agatka dostaje czystą szmatkę,Karolka lubi specjalne mokre chusteczki,a ja szmatkę i pronto i biegamy po całym domu i sprzątamy razem.Agatka oczywiście chodzi za Karolką i wyciera po niej, co złości Karolę i mówi:Agatko tu już jest czystko!!! ;)

Dziś M. zrobił im studio nagrań.Mają spory samochód strażacki,wyciągnął drabinę,przyczepił do niej mikrofony zabawki a one śpiewały piosenkę z bajki księżniczka i piosenkarka,było to przecudne.Oczywiście mama zaraz poleciała po aparat i uwieczniła swoje Skarby,bo czas tak pędzi,tak pędzi…

sercem malowane

Rety jaki ten marzec jest inny…taki domowy,taki razem z M.,aż mi trudno to opisać,jest czas na wszystko,po prostu na wszystko.Dziś wieczorem gdy usiedliśmy na swoich fotelach niczym stare małżeństwo nasze córeczki skakały,tańczyły,coś śpiewały tuż przed nami.

Wtedy spytałam M. czy sobie wyobrażał,że kiedyś wyobrażał sobie,że będzie nas podwójnie więcej? Zaśmiał się i powiedział: nie wyobrażałem. :)

Człowiek pędzi,ciągle gdzieś pędzi,ale takie chwile jak ta dzisiejsza pozwalają zobaczyć co jest najważniejsze,jak bardzo jesteśmy bogaci,jak wielkie szczęście nas spotkało.Pewnie dla niektórych nudny schemat,narzeczeństwo niemalże od dzieciństwa,ślub,potem dziecko,jedno,potem drugie…dla niektórych szybko,bo ich czas toczy się własnym torem. Tylko my wiemy ile musieliśmy przejść zanim doszliśmy do tego „nudnego” schematu,do tej rodziny 2+2,ile łez wylanych,ile bólu,ile wyczekiwania.

Dziś chciałam wrzucić kilka moich ulubionych rysunków Karolinki.Nie są najnowsze i jak zaznaczam jedne z ulubionych,bo ogólnie jest ich bardzo bardzo dużo :)

Karolinka gdy ma ochotę coś narysować,ale czasem nie ma pomysłu,najczęściej maluje tęczę,tu malowana farbami:

Tu,mój ulubiony tygrysek,Karolka narysowała go już ponad rok temu,ale bardzo go lubię,poniżej też safari :)

Kiedyś pisałam już o jemiołuszce,którą Karolka uratowała spod pazurów Skarpetki ;) Oto ona narysowana przez wybawczynię :)

W temacie ptactwa:paw wysiadujący jajko :)

Lubię też jej „witrażyki”,często przynosi takie z przedszkola:

Tu naprawdę stary rysunek,wisi na drzwiach wejściowych do pokoju Karolinki.Narysowała go gdy Agatka miała około 8 m-cy,jest to pierwszy rysunek na którym ją uwidoczniła,przedstawia mnie,Karolkę i Agatkę jako Klub Dziewczyn :)

Tu Japonka:

Tu księżniczka:

A tu ja-mama :)

Rysunki Agatki na dzień dzisiejszy przedstawiają się mniej więcej tak,na zdjęciu tygrysek i Kubuś Puchatek oczywiście :) :

 

Jestem ogromnie szczęśliwa,że Was mam!!!

 

zima wróciła,brrr :(

Nie myślałam,że jeszcze będę miała taki widok za oknem :( Fakt straszyli powrotem zimy,ale tyyyle śniegu i zamiecie,uuuuuu,tak nie miało być :/ ale mam nadzieję,że to już na prawdę ostatnie podrygi zimy.Dobrze,że choć u nas cieplutko,z naszymi Smerfami :)

Dziś Agatka skończyła 23 miesiące.Dokładnie za miesiąc już dwa latka,rety!Szybko.Ostatnio naśmiałam się jakiego to słownictwa moja niespełna dwulatka używa! :) Np.Wow!Fajne! :) Lub wow!supel! :) Yuhu!!!-gdy się cieszy,lub coś ciekawszego:kulde…tylko nie wie kiedy tego kulde używać,a nauczyła się tego oczywiście od Karolci :) Na siostrę też już coraz częściej nie woła Kali lub Kalo,tylko Kalinka :) Bardzo grzeczna nasza mała córcia też jest:gdy czegoś nie chce mówi:nie dziękuję!Tak to są jej słowa,gdy nie chce zjeść zupy,lub owocu,lub gdy po prostu czegoś nie chce to ucieka i mówi nie nie dziękuję,często dodając do tego również:później! :)

Ostatnio przez dwa dni tak się uparła,że zupy ona nie będzie jeść i nie ważne,że mama brała na „przegłodzenie” i nie ważne że mama liczy do 10 żeby chociaż córka spróbowała czy w ogóle jej będzie smakować to i tak słyszy:”nie dziękuję,później” i już…Tata więc ugotował dyniowej zupki (tata jest w tym najlepszy! :) ) i przechytrzył trochę naszego uparciucha mówiąc:choć jeść Agatko!!!Na co Agatka,że zupki nie chce,to tata powiedział,ze to nie zupka tylko taki krem,przyszła,zjadła,dziobek otwierał się szeroko,zjadła wszystko!!!Ale na drugi dzień już było nie nie, więc mama co?znów rosół ugotowała bo to jest pycha… ;)

Agatka też niesamowicie rozpoznaje uczucia,gdy ktoś jest smutny,zły,wesoły.Ogląda książeczkę i mówi „oj” gdy coś komuś się stało lub śmieje się w głos gdy jest śmieszna sytuacja.Straszny z niej teraz przytulak,np. gdy zmywam naczynia przychodzi do kuchni i tuli się do mojej nogi… albo tuli misie,słodkie to :)

Ostatnio też się naśmiałam z pewnej sytuacji.Karolinka gdy ma gorszy dzień lub gdy jest już zmęczona to jest bardzo przewrażliwiona na to co się do niej mówi.Był wieczór,poprosiłam o posprzątanie pokoju,Karolka w płacz,że ona zmęczona i nie da rady samej sprzątnąć.Wtedy powiedziałam do niej że nie trzeba płakać tylko powiedzieć mamie żeby pomogła na co ona w jeszcze większy płacz (cały czas obserwowała nas Agatka) na co ja powiedziałam podniesionym głosem,że przyjdę do niej jak się uspokoi i wyszłam…Przybiegła za mną Agatka i mówi:mama ksycy na Adzie!Popatrzyłam zdziwiona i spytałam:mam na Ciebie krzyczeć?Pokiwała główką,że tak,na co ja zażartowałam to marsz do pokoju sprzątać zabawki,na co Agatka udając płacz i robiąc jeszcze buuuu powiedziała:bzobze i poszła,za chwilę wygląda i mówi:jesce ksyc!Poszłam więc do pokoju i krzyczę że nie ociągać się,szybko zbierać,na co Agusia dalej udając płacz zbiera zabawki…Tak to rozładowało atmosferę,że i Karolka nie wytrzymała i nagle przestała płakać i zaczęła się śmiać :)

Karolince dużo poświęcaliśmy czasu gdy była malutka,myślę,że więcej niż teraz Agatce,ale obie mają niesamowitą wyobraźnię podczas zabawy.Karolka często coś wymyśla,że kimś jest,czymś jest,woli tak niż czasem używać do tego zabawek.Parę dni temu gdy przygotowywałam śniadanie przyszła do kuchni Agusia,ustała przy szafce wyciągnęła wskazujące paluszki prawej rączki i lewej i udając,że ze sobą rozmawiają mówi:pats,potwol!na co drugi paluszek:nie to nie potwol,to dzewo! Aha! :)))) Było to boskie!!!

Oczywiście nadal ulubionymi bohaterami są:Gizek (tygrysek),Kubu (Puchatek),osioł,maleństwo,klólik :)

Bardzo zadowolona jestem też z zakupu zabawki jaką dokonał w tym roku Mikołaj,pod choinkę ;)

Kupiliśmy duży zestaw klocków Playmobil,w tym domek,mnóstwo ludzików,zwierzaki z gospodarstwa.Dziewczynki bawią się tym rewelacyjnie!Nawet sama Agatka (choć to zestawy od 4 latek) potrafi usiąść,rozstawić,mówić sobie ludzikami po swojemu,bierze konika i mówi:wio koniu!Ostatnio powiedziała też do mnie:mama,daj uzdę! Oczywiście od Karolinki się tego też nauczyła :)

Zajączek w tym roku chyba „doniesie” kolejne zestawy klocków,bo niemalże codziennie dziewczynki je wyciągają i się bawią,lubię jak zabawka jest używana i nie cieszy tylko przez parę dni.

Tak na dworze znów zima,ale u nas cieplutko!Na koniec anegdota z wieczora.Dziewczynki przed myciem często się rozbierają i biegają trochę na golaska po domu,potem jest mycie zębów a potem mycie się.Podczas takiego golaskowego mycia Karolka ciągle ogląda się za siebie,pytam ją:co ty Karolinko robisz?Na co Karolka:sprawdzam czy moje bąki są widzialne :) :) :)

marzec

Niedawno zaczął się rok,a tu już trzeci miesiąc.Marzec zaczął się wiosenną pogodą,wreszcie słońce!!!Och ile ono mi daje energii!!!Mamie mogącej wyjść na długi spacer z brzdącem,albo nawet wyjść na dwa spacery w ciągu dnia to wielka frajda,bo sama odpoczywa,dotlenia się i maluch korzysta w 100% :) wiem zima ma wrócić na trochę jeszcze,ale i tak optymistyczne jest to,że już nie na długo ;)

Marzec przyniósł też zmiany w byciu Taty w domu.Trochę przez zrządzenie losu,trochę przez rozmowę mamy z Tatą,Tata jest więcej w domu!!!Tata już nie dorabia,nie musi biec z jednej pracy do drugiej!!!!

Oczywiście głowa Taty martwi się by było dobrze,by powiązać koniec z końcem bo tylko z tego powodu tyle nie było go z nami,ale za dwa miesiące mama wraca do pracy.Musi się ułożyć,Tata się musi zadomowić zostając z córcią :) Tata jest jak dawniej…mama czuje się przez to prze szczęśliwa i jakby odnalazła taki wewnętrzny spokój…

Mama pamięta jak to było gdy Karolinka była mała,wtedy jakoś starczało rodzicom,było trochę lżej,mimo iż mama była też rok na wychowawczym.Wtedy to był piękny czas,mieli swoje wyczekane szczęście,dumni chodzili na spacery,tata mimo iż rano musiał wstawać do pracy to w nocy wstawał też do córeczki,wszystko w kółko się kręciło tylko wokół niej :) Oczywiście był to rok ciągłych wizyt u specjalistów,rok rehabilitacji,rok częstych niepewności o zdrowie ich szczęścia,ale zawsze jakoś wychodziło dobrze,o rety jacy my wtedy byliśmy szczęśliwi…

Oczywiście gdy udało się donosić Agatkę radość była również ogromna,ale… mama z tą radością szybko została sama,bo potrzebne były pieniążki,nasze realia…Tata zaczął biegać z pracy do pracy,mama zajmowała się domem,dwójką ich Skarbów i mimo iż była szczęśliwa,że je ma,brakowało jej tych wspólnych chwil,bo gdy Tata miał wolne trzeba było cięgle coś zrobić,gdzieś jechać,coś załatwić…ech… dwa lata po prostu jak z bicza strzeliło… Agatka urosła,zachwyca nas na każdym kroku,to jak się bawi,to jak mówi,to jak rozumie…Karolka też się zmieniła przez te dwa lata odkąd została siostrą,zrobiła się z niej już mała kobietka :)

Tata widział to wszystko,ale czasem też tylko słyszał od mamy,wiem,że Tata tęsknił a raczej chciał by mogło być normalnie,ale tak być musiało…teraz jednak czuję się jakby czas się cofnął.Znów razem,mama i tata,już nie pędzą,mają też siebie,jakie to ważne…

Wiem,że marzec szybko minie,kwiecień też…ale chcę przez te dwa miesiące delektować się moją rodziną,całą,potem zacznie się znów nowy etap,mój powrót do pracy,ale tym będziemy się martwić za dwa miesiące,dziś jest dziś i chcę to chłonąć.

A tak poza tym dziś z Karolinką widziałyśmy dwa pierwsze bociany!W locie!!!! :) Wiosno przybywaj! ;)

-Kocham Cię!A ty mnie? -nie! :)

„Kocham Cię,a Ty mnie,

Jak rodzinnie moja dzień,

Ja przytulę Cię i buziaka Tobie dam,

Czy mi powiesz kocham Cię?”

To słowa piosenki z bajki Barney i przyjaciele,którą Agatka uwielbia śpiewać!Tak moja niespełna dwuletnia córeczka śpiewa i to nie tylko tą piosenkę i pamięta słowa i coraz piękniej wyraźniej je wymawia :)

W ostatnich dniach już nie mówi: dzięki na dziękuję tylko ładnie powie dziękuję,a brzmi to mniej więcej tak jakby dzieliła na sylaby dzie-ku-ję, tak samo śpiewa w tej piosence słowo lo-dzi-nnie :) Oczywiście widząc nasze podekscytowanie na to jak ładnie mówi dziękuję używa teraz tego słowa przy każdej możliwej sytuacji.

Oczywiście bunt nadal trwa i tak przekornie potrafi mówić,oczywiście na pytanie:czy mnie kochasz?Odpowiada:nie!twierdzi,że kocha tylko Kalo i dziadzia i czasem kotka Skarpetkę…oczywiście mówiąc to wywraca oczkami we wszystkie strony i stroi niesamowite miny.Ostatnio gdy opowiadałam coś o niej dla M. oparła się o łóżko i niby nie słuchała a jak na nią spojrzeliśmy zaczęła sie tak wygłupiać,wodząc oczkami to po suficie,to po oknie,że niby na nas nie patrzy,taki to mój kochany łobuziaczek!

Dziś ten mój łobuziaczek po raz kolejny udowodnił jak jest samodzielny.Po powrocie z podwórka zdjęłam jej czapkę,szalik i kurteczkę mówiąc żeby z bluzą poczekała bo muszę  pomóc Karolince zdjąć spodenki bo miała trochę pomoczone.Po chwili odwracam się do Agatki a Agatka sama zdejmuje bluzę nie czekając na mamę! :) Potem zdjęła buciki i pokazałam jej jak zdejmuje się spodenki.Była prze-szczęśliwa,ja też :) :) :)

Do buziaków też nie jest skora moja dziewczynka,często na przekór ucieka,zasłania się ale na szczęście jak poproszę by mnie przytuliła to robi to z wielką czułością.Czasem jak mówię do niej np:Agatko nie skacz tak na brzegu łóżka,bo spadniesz,połóż proszę bluzeczkę na fotel,zanieś proszę  lalę do pokoju to odpowiada bzobze co oznacza dobrze,ale tak cudnie to wymawia.Tak samo plasam co oznacza przepraszam wie w jakim momencie trzeba powiedzieć.Ostatnio uderzyła mnie zabawką w usta,nie specjalnie.Powiedziałam :aaauuuu i złapałam się za buzię na co Agatka podeszła i powiedziała:plasam,Adzia głaście…i zaczęła mnie głaskać :)

Trudno opisać słowami Agatkę,naprawdę trudno.Nie łatwo się też ją wychowuje,ale…kocha się ją tak mocno,że też nie da się tego opisać.Karolinkę zresztą też.Moja dwa Skarby :)