Luty 2013
P W Ś C P S N
« sty   mar »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Miesięczne Archiwa: Luty 2013

po-chorobowo,w oczekiwaniu na wiosnę,trudnych pytań ciąg dalszy

I pochorowaliśmy się trochę,tzn.Karolinka,bo nas jak na razie ominęło.Od wtorku została już w domu z zatkanym noskiem i katarem lejącym się jak z kranu.Oczywiście czekałam kiedy tylko „przeskoczy” i na Agatkę,ale odpukać nie przeskoczyło,a Karolka ma sie już całkiem dobrze,choć w domu jeszcze ją zostawię.

Gdy we wtorek wstała,ubrała się rano jak zwykle do przedszkola a moje obserwacje nie pozostawiły złudzeń,że powinna zostać,jej reakcja była taka,że oczy zabłyszczały i cała się rozpromieniła :) Przypomniało mi się,że ja jak byłam dzieckiem też lubiłam chorować :) bo zostanie w domu z mamą,było fajne,nawet jak trzeba było leżeć w łóżku to mama zawsze robiła do jedzenie najulubieńsze potrawy i błooogie lenistwo ogarniało człowieka :) Pamiętam też,że jak chodziłam już do szkoły i rano wlokłam się z plecakiem to obserwowałam dorosłych pędzących do pracy i myślałam:jak oni mają fajnie,nic nie muszą,nikt im nic nie każe….ha ha ha teraz się z tego śmieję,bo jak zwykle gadanie dorosłych,że nie ma co się śpieszyć do dorosłości okazało się prawdą…oczywiście jak najbardziej są też i tego plusy,bo ma się dwa cudowne maluchy,ale… ale czasem wszystko potrafi się wywrócić do góry nogami i nie wiadomo w którą pójść stronę…

Mimo iż Karolcia czuje się już lepiej zostanie jeszcze ze mną w domu ze dwa dni na złapanie sił.

Ja ostatnio zajrzałam na stronę przedszkola Karolinki by poczytać co dzieciaczki robiły,pooglądać zdjęcia i…natrafiłam na wpis Pani o marzycielskiej poczcie.O tym,że jest to strona z profilami chorych dzieci które z powodu choroby często przebywają w szpitalach,lub muszą być w domu a ich kontakty z rówieśnikami są bardzo ograniczone.O tym,że te dzieci bardzo czekają na listy i kartki,że to dodaje im sił.Wtedy już zrozumiałam skąd te pytania Karolinki o choroby o raka…

Pewnego dnia odpaliłam komputer i zawołałam Karolinkę,spytałam czy o tych dzieciach rozmawiali w przedszkolu i czy dla nich robili kartki.Powiedziała,że tak i spytała czy poczytam jej o tych dzieciach,na co chorują i co lubią robić.Oczywiście miałam gulę w gardle gdy czytałam te profile,boli mnie to,że dzieciaki chorują,w dodatku tak poważnie…Znalazłyśmy profil Martynki,która też rodziła się jako wcześniak i…gdy poszła do przedszkola zaczęła mocno chorować a po pewnym czasie okazało się,że ma białaczkę limfatyczną…Dziewczynka oczywiście przypadła Karolince do gustu,bo jak ona jest wcześniakiem i przeczytałyśmy,że kolekcjonuje aniołki.Karolinka od razu pobiegła po kartkę,narysowała ślicznego aniołka i spytała czy wyślemy.Oczywiście wysłałyśmy,napisałyśmy list…patrzyłam jak wiele w niej dobrego serduszka i jak bardzo się boję by ona zawsze była zdrowa…tyle o nią walczyliśmy,tyle ona dała z siebie… na stronie internetowej mama Martynki napisała nam,ze dziękuję za rysunek i list,było to bardzo miłe,ważne dla Karolinki,że zrobiła komuś przyjemność.

Dziś też gdy szykowałam kąpiel dla moich gwiazdek Karolinka przyszła do mnie ze łzami w oczach trzymając małą podusię,pieluszkę tetrową i serduszko które kiedyś dostała od taty na walentynki (są to jej przytulanki z którymi zawsze śpi,pieluszkę uwielbia od …od zawsze…podusia jest z jej dziecięcego rożka,powycierana,wyblakła,ukochana…a serduszko od taty-baaardzo ważne!)Trzymając to wszystko w ręku mówi:mamo skoro ja już jestem taka duża,śpię bez światła,we wrześniu ide do szkoły to może już nie będę spała z moimi przytulankami-mówiąc to wykrzywiła się jej buzia w podkówkę i oczy zaszkliły łzami…-Karolinko jesteś duża,ale na pewno nie świadczy o tym to,że masz swoje ukochane przytulanki,ja jeszcze w szkole spałam ze swoim misiem,myślę,że to nie szkodzi jak i Ty będziesz z nimi spała-po tych słowach Karolinka przytuliła mnie mocno i odniosła przytulanki do łóżka… Kiedy ona tak urosła…??????

Poza tym czekamy na wiosnę!!!Choć za oknem hałdy śniegu… to na naszych Karolinkowych rysunkach pani wiosna tańczy już wśród motyli!!!! :)

o niesfornej grzywce,skrzypcach i walentynkach

Małe cienkie blond włoski zjeżdżają z czółka na oczka,mała rączka co chwile poprawia je,ale one niesfornie znów spadają.Mama chce założyć spineczkę,ale mała dziewczynka protestuje:nie,nie,nie cie… mama raz zrobiła małego kucyczka.Dziewczynka wyglądała rozczulająco,mamie się przypomniało jak z takim kitkiem biegała jeszcze niedawno jej starsza córeczka,ale kitek był może na pół godzinki i dziewczynka już nie pozwala sobie go robić….mama zachęca,pokazuje spineczki by dziewczynka sama wybrała,bo to taka Zosia samosia,ale nie,spinki są beee i kucyk jest beee…. wreszcie mama mówi:skoro nie chcesz spinek,ani kucyka to obetniemy grzywkę!Dziewczynka cieszy się,chce :) ale nie nożyczkami,tylko buuuuu takim samym buuuu co mama robi ciap ciap dla taty :) mama więc włącza maszynkę delikatnie unosi na grzebyczku grzywkę i małe cienkie włoski lądują na buźce łaskocząc dziewczynkę.Już!Dziewczynka się cieszy,bo włoski już nie przeszkadzają i mama zadowolona,bo w oczka już nie kują :)

Karolinka nigdy nie nosiła grzywki,mama grzywkę zrobiła sobie po narodzinach pierwszej córeczki a Agusia chyba będzie z grzyweczką od małego ;) Cierpliwość Karolinko co do splatania jej włosków zawsze podziwiałam.Potrafiła siedzieć i czekać aż mama wymyśli koczki,warkoczyki,kucyczki.Na jej włosach nauczyła się też robić kłoski i dobierane warkocze.Co będzie z włoskami Agusi?Czuję,że będą rozwiane przez wietrzyk :)

Karolinka od jakiegoś czasu jest fanką skrzypaczki  Lindsey Stirling,to tata jej włączył najpierw w samochodzie a potem w domu jej utwory i tak się zaczęło.Karolinka potrafi poruszać się do każdej muzyki,wczuwa się,czasem jakby odlatywała :) wczoraj tata pokazał nowy teledysk,Karolinka patrzyła z wielkim wsłuchaniem po czym powiedziała:

-szkoda mamo,że to nie ty…-

-chciałabyś  żeby to mama była w tym teledysku?

-chciałabym byś umiała grać na skrzypcach,wtedy byś mi codziennie grała kołysanki! :)

Jakiś czas temu Karolinka bawiła się w ślub,w przygotowania do niego itp.Ma jedną sukienkę ślubną dla lal,powiedziała,że kiedyś by chciała mieć taką sama na swoim ślubie…potem bawiła się,że załatwia obrączki i wymyśliła,że młodzi będą mieli podkowy na szczęście,zamawia kwiaty i tort…po czym rozmarzona mówi:chciałabym by już był mój ślub!-no,ale Ty nie masz jeszcze kandydata na męża?-no wiem- zaśmiała się Karolinka,-a chciałabyś takiego męża jak tata?-spytałam,-takiego nerwowego?-spytała ze zdziwieniem Karolka :D no ma rację,niech będzie mniej nerwowy ;) :)

Ale mama z tym samym nerwowym tatą wyrwali się w walentynki na randkę! :) Och,jak oni dawno gdzieś sami nie byli.Gdy urodziła się Karolinka po porostu nie umieliśmy jej zostawiać,każdą wolną chwilę dla niej,a jak gdzieś jechaliśmy to ją zabieraliśmy.Imprezy,koncerty,sylwestra???Poczeka! :) I fakt Karolinka szybko urosła,a potem jak pojawiła się siostra to jakoś nie było czasu… ale bycie w domu przez 2 lata zmienia punkt widzenia ;) mama z tatą mieli ochotę wyskoczyć sam na sam ;) Walentynki więc dziewczynki spędziły z dziadkami,a rodzice na pysznej obiadokolacji :)

Gdy powiedziałam Karolince że w walentynki pójdzie w Agatką do babci bo tata chce zabrać mamę na randkę to myślałam,że będzie marudzić,ze też chce i w ogóle,a ona…najpierw zaświeciły się jej oczka,potem powiedziała:-tata naprawdę zabiera Cię na randkę?,-mhhmm…,-to fajnie! Zobaczyłam wtedy jak ważne jest dla dziecka też to by widziało,że rodzice wciąż się kochają… nasza mądra Karolka,posiedziała grzecznie z Agatką u babci,ale gdy wróciliśmy powiedziała,że bardzo tęskniła :) My też :)

22 miesiące mojej idywidualistki

Tak,dokładnie za 2 miesiące Agatka skończy 2 laka…rety,kiedy to minęło???Jeszcze nawet rok temu ledwo trzymała się na nóżkach,próbowała wstawać,ale już wtedy była zacięta w dążeniu do swego! ;)

Początki z Agatką nie były łatwe.Do tego mój stan psychiczny był tak rozchwiany przez hormony,że nie ułatwiało mi to zapanować nad moim podwójnym macierzyństwem.Niby radość,niby sukces bo się udało,a gdzieś strach przed tym czy dam radę tak bardzo paraliżował… :( Gdy jest jedno i płacze,gdy domaga się mamy,gdy nie chce spać to człowiek mimo zmęczenia daje radę,bo jest cały dla tego jednego Szkraba,ale gdy jest jeszcze jeden mały/duży człowiek,który się przyzwyczaił do tego,ze zawsze jesteś,który chce być z Tobą jak zawsze to było,który potrzebuje Cię tak samo to wtedy czasem można trochę wypaść z równowagi…

Agusia sporo płakała,pamiętam jej 10-15 minutowe drzemki i wielkie oczekiwanie Karolinki,że jak zaśnie to mama będzie jej,a ja czasem wyszłam tylko do ubikacji i za chwilę słyszałam:łaaaa…M. pracował na dwie prace,więc często i wieczorami byłam sama,więc mój plan potem opanowałam do perfekcji,łóżka ścieliłam czasem już przed siódmą,potem mycie Karolci takiej jeszcze nie śpiącej,która biegała w piżamkach i potem mycie Agatki która potem lądowała na piersi,a Karolka czekała,czasem po cichutku oglądała bajkę,czasem się bawiła,a czasem po prostu czekała…i czasem zasypiała,bo Agatka długo mogła być przy piersi i nie zasnąć na tyle by ją odłożyć do łóżeczka.To było trudne i pamiętam jak się bałam czy Karolinka kiedykolwiek zaakceptuje siostrę,bo miała do niej taki wielki dystans…wiem,że czuła,że Agatka zabrała jej mamę…

Pamiętam też jak wtedy Karolinka pierwszy raz mnie okłamała.Czasem gdy karmiłam Agatkę ona przychodziła mówiła mi coś na ucho,pytała kiedy przyjdę i wtedy odpowiadałam zaraz,zaraz,ale to wcale nie było zaraz.Gdy zasypiająca Agatka usłyszała tylko szept Karolinka na nowo trzeba było ją usypiać…Pewnego wieczora poprosiłam Karolinkę żeby posprzątała swój pokoik bo zaraz przyjdę jej poczytać na dobranoc.Poszła…za chwilę przyszła mówiąc:już!Akurat Agatka zasnęła szybko.Powiedziałam:fajnie,już do Ciebie idę i odłożyłam Agatkę.Wtedy Karolinka zaczęła płakać:nie mamo,nie…ja jeszcze nie sprzątnęłam…Wtedy pomyślałam jak często mówiłam do niej to zaraz które trwało jak dłuuuugie zaraz…

Pamiętam też kilka takich razy gdy Agatka pospała w dzień 2 godziny,tak pamiętam to,bo były to naprawdę świąteczne dni gdzie mogłam wybawić się z Karolką.Oczywiście gdy M. był w domu on zajmował się Agatką i wtedy też mogłam dać czas Karolince,ale trzeba było też w tych dniach gdy był zrobić zakupy,ogarnąć dom i tego czasu ciągle było mało i mało…

Pamiętam też dzień gdy Karolinka narysowała klub,taki klub dziewczyn w swoim pokoju do których wstęp miała tylko ona,ja i Agatka,tak to był pierwszy rysunek gdy Karolinka narysowała też Agatkę!!!Miała ona wtedy z dobre 8 miesięcy…Wcześniej rysując naszą rodzinę zawsze gdzieś „ukrywała” Agatkę,a to,ze śpi w namiocie,a to,że jest w domu itp.Pamiętam też jak przyniosła jej pierwszą zrobioną przez siebie koronę z przedszkola,tak lody w końcu zaczęły puszczać…

Dziś rano Agatka wyciągnęła swoje autko do jeżdżenie,ja w tym czasie ścieliłam łóżka,czekaliśmy na M. aż wróci z pracy i zawiezie Karolkę do przedszkola.Agatka nie mogła skręcić i słyszę:choć Agatko,pomogę ci,no skręć tutaj!Ojej najechałaś na dywanik,czekaj popchnę cię!Oj Agatko jaka ty ciężka sie zrobiłaś! :) To był głos bardzo bardzo opiekuńczej siostry,która jest najwspanialsza na świecie!

Dziś Agatka to już prawdziwa kobietka!Która po prostu wie czego chce!Tak upartość Agatki jest dla mnie czasem zadziwiająca,a czasem trudna.Chce być bardzo samodzielna,umie np sama założyć buciki,ale robi to na rajstopki,a trzeba jeszcze założyć kombinezon który nie przejdzie przez bucik.Więc Agatka zawsze sie nakrzyczy,że najpierw muszę jej kombinezon założyć,a potem buty które w kombinezonie już jej ciężko samem założyć :( W sobotę M. miał zabrać Agatkę do babci i dziadka a ja z Karolinką miałyśmy jechać na zakupy.Ubrałam Karolinkę,M. poszedł z nią wystawić samochód,a ja pomyślałam,że skoro nie będą chodzić po podwórku to założę Agatce tylko kurtkę i niech sama założy buty.Mówię więc:Agatko zakładaj buciki!Ucieszyła się,po chwili buciki były już na nóżkach,teraz kurtka…Po Karolince mam dwie,które ostatnio wyprałam,jedna jest trochę na nią jeszcze za dużą więc ją schowałam,biorę kurtkę różową,Agatka w krzyk:nie chcie!!!-Agatko to twoja kurtka!-Nie chcie!!!-Ale Agatko jest ładna,załóż,proszę!-Nieeeee! i rączki skrzyżowane i mina rozzłoszczona…Przytulam więc i mówię spokojnie,że pojedzie z tatą do babci,ale na dworze jest zimno i trzeba założyć kurtkę-Nie chcie!!!Przyszedł M. bo już czekali i czekali na nas,zaczął prosić,tłumaczyć-Nieeee!Była odpowiedź Agatki…Wyjęłam niebieską,za dużą,spytałam:A tą?-Tak!!!-uśmiechnęła się moja córka i założyła kurtkę…to są bardzo trudne dla mnie sytuacje.Podobnie jest z założeniem innych ubranek też,Agatka ma swoje które lubi i już…nawet ręcznik w łazience musi być ciągle ten sam z Kubusiem bo w innym jest płacz…

Czasem Agusia jest słodka i tuli się,w sumie często się tuli i wchodzi na ręce,ale ma też swoje foszki i np ostatnio też gdy zmieniałam jej pieluszkę,chciałam pocałować brzuszek na co usłyszałam:ejjjj nie twoje!!!Moja mina musiała być niezła bo nawet Agatka zaczęła się śmiać i spytałam:nie jest mój brzuszek?-Nie!-A czyj?-Adzi!!!-i wszystko jasne…

Wczoraj też zrobiliśmy niezłą minę z M. gdy Agatka powiedziała długie zdanie.Bawiliśmy się puchatkowymi maskotkami i Puchatek pyta mamę kangurzycę:A gdzie jest maleństwo?Na co Agatka-tu jest w moim bziuchu…to było niesamowite :)

Przez ostatnie dni Agatka lubi do mnie mówić:maaamooo!-słucham?-nić…. i tak co chwilka potrafi a szczególnie np gdy ją ubieram,lub jestem czymś zajęta.M. się śmieje,że Agatka sprawdza łączność :)

Dziś też powiedziałam do niej:dobrze,zaraz Ci włączę Kubusia.Usłyszałam entuzjastyczne:huuu-laaaa!-lubisz Kubusia Agatko?-nieeee…. :)

Taka jest moja indywidualistka.Słowami krótko opisać się jej nie da :) Mimo to kocham ją,tak mocno!!!Uwielbiam ją tulić,uwielbiam być jej mamą,ona uczy mnie bym chyba sama stała się bardziej asertywna ;)

Mały mój człowieczek,tyle w nim szczęścia,tyle radości.Na koniec kilka danych.

Agatka na dziś mierzona przy futrynie ma 85cm wzrostu,a domowa waga pokazuje 14,5 kg :)

Kocham Cię.Dobrze,że jesteś :) Za dwa miesiące urodzinki,Agatka już wie,że torcik ma być w kształcie Kubusia Puchatka :)

zimę też trzeba lubić

Ogólnie wolę lato niż zimę,a może nawet wiosnę gdy jeszcze nie jest zbyt upalnie,a wszystko budzi się do życia :) Ale zimę mamy,więc zamiast narzekać może trzeba ją polubić.Ostatnio dni nie były srogie w mrozy,choć z styczniu przez kilka dni byłam uwięziona z Agusią w domu przez -15 na podwórku.

Wczoraj wieczorem spadło znów dużo śniegu!Drogowcy nieszczęśliwi,dzieciaki uradowane!Póki jestem po tej drugiej stronie też się ucieszyłam bo temperatura zerowa więc śnieg doskonały do lepienia :) Choć te ubieranie w kombinezony,kozaczki,rękawiczki i czapki jest dość mozolny i człowiek może się napocić zanim wyjdzie w domu to dziś wyszliśmy nawet dwa razy!

Ulepiliśmy bałwana i dwa koniki,który jeden później był jednorożcem,a jeszcze później reniferem :)

Czas z spędzony na podwórku z moimi dziewczynkami relaksuje mnie,bo zawsze można je razem ogarnąć,choć oczywiście Agusia potrafi popłakać z jakiegoś powodu,ale…jeszcze tylko trochę zimy.Już niedługo zrzucimy te grube palta!Muszę cieszyć się tą zimą,przecież od wiosny praca, praca, praca…

A na koniec nasz rockowy bałwanek :)

mama na pełnym etacie

Buzia pomalowana,sukienka założone,opaska z piórkiem do torby, założymy na miejscu.Pędzimy,przedszkole,gwar już, bo dziś bal!Bal karnawałowy!!! :) Dzieciaki podekscytowane przebierają nogami,supermeni,kowboje,żołnierze i przeważająca ilość księżniczek :) w tym roku moja Indianka jako jedyna na balu!Była dumna,że pomysł wypalił i nie ważne,że blond włoski-piękna Pocahontas  -powiedziała pani w przedszkolu :) Bal zaliczony do udanych :)

Wczorajszy dzień też obfitował w atrakcje.Mama pojechała jako opiekunka z całą grupą Karolinki do teatru na przedstawienie.Mama by chciała pracować w tym przedszkolu,mama lubi być z dziećmi,ale nie ma etatu dla mamy…więc jako etatowa mama wymyśla coś od czasu do czasu by pobyć z dziećmi,to zajęcia poprowadzi, to książkę przyjdzie poczytać i już jej lepiej ;)

Mama jest dumna ze swojej sześciolatki.Patrzy na nią z boku i widzi już dużą dziewczynkę…dziewczynkę która jest kochana, śliczna, wrażliwa i ma bardzo dobre serduszko!

Potem mamy wzrok przechodzi na młodszą córeczkę!Co tu mama widzi? :) Małą kochaną, śliczną, zbuntowaną rozrabiaczkę!!! :) Och ile buntu ma w sobie ta mała istotka która od kilku dni się uparła znów,że mamie zup nie będzie jadła,że trzeba trochę pokrzyczeć przy spłukiwaniu włosków,że nie da za żadne skarby spiąć grzywki wpadającej w oczka a spódniczkę ulubioną zakłada już piąty dzień i jest ładna i już jak żadna inna…mama musi chyba schować ;)

Ta mała dziewczynka marszczy brwi,chmurki chodzą po jej czółku i czasem by ją rozśmieszyć mama lub tata zażartują,ale są dwie możliwości,albo usłyszą głośne: nie chcie!!!!! albo rozchmurzy się czółko i pojawi się wyczekiwany uśmiech.Tego nigdy się nie da przewidzieć! ;) Mama z tatą patrzą jak mała dziewczynka śpiewa pod noskiem,jak tańczy-to wzrusza.Martwią się gdy odpycha siostrzyczkę notabene starszą! by nie dopuścić jej do mamy lub zobaczenia/obejrzenia czegoś…uśmiechają się do siebie ukradkiem gdy ta sama mała siostrzyczka wdrapuje się na starszą bo chce zaczepić/przytulić :)

Mała szefowa zaczęła ostatnio używać słowa chyba…oczywiście pasuje ono teraz do wszystkiego.Dziś podczas zabawy kotkami pytam:chcesz tu położyć te kotki?-tak!chyba…-słyszę…pójdziemy na spacerek?-tak!chyba…-Agatko czy ten konik jest biały?-tak!chyba… :) Tak więc słowo chyba doszło do ulubionych słów: acha! oraz:no! :) Dziś za to pięknie wyszło jej tląba!Bo przecież słoń lumpek ma tląbę! :)

We wtorek mała dziewczynka miała imieniny :) Dostała w prezencie pistolet tygryska który robi bańki,radość była bo tiglisek!!! :)

Żeby nie było tak pięknie to czasem mama czuje się jak w chaosie!Tak szczególnie gdy nie ma taty a dwie dziewczyny chcą się bawić w dwie różne zabawy…uuuu trudne to dla mamy i mama ma przez to wyrzuty sumienia,bo chciałaby dobrze,ale nie zawsze wychodzi.Czasem mamie uda się mówić tu lalą,tam kotkiem,tu kangurkiem,tam misiem,ale…na dłuższą metę wysiada i czasem wtedy wyjdzie z pokoju niby zebrać pranie,lub chwilę coś ogarnąć i wtedy dziewczynki nagle bawią się ze sobą!!!Mama zagląda po cichu do pokoju,tak pozostawione bawią się,ale…mama lubi być z nimi i chce się z nimi bawić więc wraca za chwilę a wtedy znów zostaje napadnięta i przeciągana to na jedną to na drugą stronę ;) Więc mama gdy dziewczynki zasnął patrzy na nie z rozczulenie i myśli sobie:po co się tak martwić? Mama wie,że jeszcze tylko trochę będzie taką mamą na pełny etat.Coraz częściej mama o tym myśli i zastanawia się jak to będzie gdy wróci do pracy…

koniec ferii

Dwa tygodnie Karolinkowych ferii dobiegają końca.Jutro rano już przedszkole,a za rok będą to już najprawdziwsze ferie szkolne!!!Aż mi trudno w to uwierzyć….

Dwa tygodnie a tyle zmian…no bo jedyną stała rzeczą w byciu rodzicem jest zmienność ;)

Oto przykłady.Teraz gdy mogłyśmy się pobyczyć dłużej w łóżkach Agatka nagle się przestawiła i ostatni tydzień robi nam pobudki około 6:30…to zawsze ona dłużej spała,a tu proszę ile można.Pamiętaj jak była maluchem to mój dzień zaczynał się bardzo wcześnie,bo Agusia była często aktywna już od 5:30. :) ale potem było lato i słońce wcześnie wstawało,a teraz… jeszcze ciemno,no ale mój prywatny budzik przygotowuje mnie chyba do tego,że niedługo to już naprawdę będę musiała wcześniej wstawać,bo przed szóstą będzie już wyjazd do pracy…jeszcze tylko 3 miesiące…a dni lecą lecą jak szalone.Mama też przygotowuje Agatkę na swój powrót do pracy o ograniczyła już maksymalnie cycusia który służy już tylko do usypiania.Przez 2-3 dni był trochę bunt,było trochę płaczu,ale potem już Agatka to przyjęła,że już nie ma kiedy chce i widzę i odczuwam tę zmianę ogromnie,bo karmienie piersią naprawdę potrafi uzależniać!!! ;) Czasem gdy tylko wychodziłam na zakupy i wracałam Agatka szybko kazała mi się rozbierać i siadać by dać jej cycusia,gdy siadałam na fotelu na którym ją najczęściej karmię też od razu stała przy mnie patrząc błagalnym wzrokiem…lub gdy zobaczyła gdzieś goły mój brzuch,kawałek ciała zaraz chciała mnie ssać :) Teraz już tego nie ma i nie ukrywam,że jest trochę z tym łatwiej bo inaczej karmi się małego niemowlaka a inaczej brzdąca z niemalże całym uzębieniem ;)

Karolinka wymyśliła ostatnio że mamy co mają biała skórą mają białe mleko smakujące jak mleko,murzynki mają ciemne czyli kakaowe,Indianki mają czerwone o smaku truskawkowym a japonki żółte o smaku waniliowym :)

Karolinka też się zmieniła przez ferie.Pewnego dnia powiedziała do mnie:mamo,a co Ty powiesz żebym wreszcie spała bez lampeczki?Jak chcesz kochanie,to bardzo fajne,ale musi być to Twój wybór i od tamtego dnia moja córeczka śpi już bez światełka :) Nigdy jej do niczego nie zmuszałam czy do nocnika,czy do samodzielnego spania,do odstawienia smoczka,wszystko jej powoli przychodziło,był ten czas i już.Ja też długo chciałam spać przy świetle,nawet to pamiętam jak mama zostawiała mi włączone światło w łazience która była na przeciwko mojego pokoju i póki nie zasnęłam  ono się paliło.

Tak więc rosną moje córeczki.Rytm dnia ustawiony pod dwie córki od jutra zmienia się znów na pół dnia z samą Agatką i popołudnia razem.Najbardziej mnie cieszy nie zapeszając,że przy tych epidemiach,dużych mrozach,skokach pogody dziewczyny trzymają się zdrowe.

Karolinkę jeszcze w tym tygodniu M. zabrał do teatru lalek na Kopciuszka.Była szczęśliwa.Poza tym większość z mamą w domu,ale było fajnie.Ale kolejny tydzień ma nie mniej atrakcji,w śrdoe wyjazd z cała grupą na przedstawienie,a w czwartek bal karnawałowy! :)

Proszę dni nie pędźcie tak szybko!!!!