Grudzień 2012
P W Ś C P S N
« lis   sty »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Miesięczne Archiwa: Grudzień 2012

święta w obiektywie

Wrzuciłam kolejne zdjęcia do komputera z aparatu.Patrzę i widzę na nich roześmiane buzie,buzie z minami,buzie z rumieńcami…na jednych pozy bo mama robi zdjęcie,na innych uchwycony z ukrycia błysk w oku podczas rozpakowywania prezentów…

Patrzę na długie blond włoski Pomarańczki i myślę jak  jeszcze niedawno tak chciałam by wreszcie przestała być łysa ;) Patrzę na spineczkę Agusi w krótkich włosach i śmieję się sama do siebie bo ona też chce mieć fryzurę jak siostra :) W odświętnych sukieneczkach wyglądają tak uroczo…

Kolorowa choinka też jest na zdjęciu,a na niej łańcuchy i ozdoby zrobione przez Karolinkę i bombki z mojego dzieciństwa.Choinka jest duuuuzia jak mówi Agatka pod choinkę „kołaj” przyniósł prezenty i te z listu do niego i te nie pisane,ale wszystkie jakże emocjonalnie rozpakowywane,oglądane,wzbudzające zachwyt :))))

Święta tegoroczne były też białe,z dużą ilością śniegu,jak kiedyś.Święta były z opłatkiem który z potraw wigilijnych najbardziej smakował Agusi :) ale w tym roku i Karolinka spróbowała albo odważyła się wreszcie spróbować więcej potraw.

Święta z babcią i dziadkami-jak dobrze,że wciąż są z nami…Szóste święta Karolinki,drugie Agatki.”Zobaczysz za rok będziemy już we trójkę.Będzie kolorowo i magicznie” napisał mi M. w wigilię gdy urodziła się Pomarańczka.Wtedy bałam się nawet o tym marzyć,a tu po kolejnych pięciu latach jesteśmy nawet w czwórkę…

Na zdjęciach Agatka bujająca się na koniku,Karolinka z lalą piosenkarką,M.w koszulce z napisem:zdobywca Oskara w kategorii najlepszy tata :)

To mój świat.Jeszcze niedawno tak nieosiągalny,a dziś jak za dotknięciem różdżki są One.To nie fotomontaż…

Anioły czuwajcie nad nami.

„Cicha noc, święta noc,
Pokój niesie ludziom wszem,
A u żłóbka Matka Święta
Czuwa sama uśmiechnięta
Nad dzieciątka snem,
Nad dzieciątka snem…”

 

pomiędzy

Jest taki czas gdy szczególnie czujemy dziwne bicie serca,oczy zachodzą łzą,ale taką dobrą ze wzruszenia.Czas gdy już są prawie święta,te Bożonarodzeniowe,ale najpierw te Pomarańczkowo narodzeniowe…jakże magiczny to dla mnie czas…

Moja córeczka skończyła wczoraj 6 lat.Moja mała duża córeczka za rok pójdzie już do szkoły,a pewnie za jakiś czas mama nie będzie już najważniejsza tylko koleżanki,potem chłopcy…ale póki co delektuje się jeszcze macierzyństwem sześciolatki,która jest najukochańsza na świecie :)

Zawsze tak uważałam,zawsze tak czułam i zawsze będę powtarzała,że to jej przyjście na świat właśnie w tym czasie bożonarodzeniowym nie było przypadkowe.Mimo iż święta 6 lat temu były bardzo trudne,to jednoczenie były najbardziej magiczne,wyjątkowe i na pewno niezapomniane.

Do dziś gdy słyszę kolędy przechodzą mnie ciarki,bo pamiętam gdy leżałam w szpitalu pełna strachu o życie Karolinki,a ona ponad 100km ode mnie przyszli kolędnicy,ustali na korytarzu z gitarą i śpiewali.Wszedł do mnie ksiądz podzielić się opłatkiem,zostawił jakiś drobny upominek,a ja…ja nie umiałam wydobyć z siebie głosu,bo gula w gardle i łzy nie pozwalały nić powiedzieć.Boże jak to bolało wtedy!Jak bardzo chciałam mieć ją s powrotem w brzuchu,jak bardzo się o nią bałam….pamiętam też drugi dzień świąt gdy wreszcie pojechaliśmy do niej,gdy ją zobaczyłam…a potem poszliśmy do kościoła,wypełnionego ludźmi,a ja uklękłam przy żłóbku i ukryłam twarz w dłoniach i tak bardzo płakałam patrząc na małego Jezusa i tak bardzo prosiłam by ona żyła….wysłuchał mnie i zawsze będę za to mu wdzięczna.To wszystko jakby wczoraj,a dziś…dziś Karolinka ma już 6 lat,a ja gdy słyszę kolędę ‚Gdy śliczna Panna syna kołysała” nadal mam łzy w oczach bo pamiętam jak śpiewałam jej to przy inkubatorze.

Moja córeczko,jak dobrze,że jesteś,odmieniłaś nam święta na jeszcze piękniejsze niż można sobie to wyobrazić i zawsze już będą one pachniały pomarańczami,takimi maleńkimi jak Ty wtedy….

Jest taki czas pomiędzy Pomarańczkowymi narodzinami i Bożonarodzeniowymi…czas wyjątkowy,czas zatrzymania,czas miłości.

jemiołuszka

Impreza Karolinkowych urodzin z zeszłej soboty udała się fajnie.Wszystkie zaproszone dziewczynki przyszły,a nawet nadto jedna przyszła z młodszym braciszkiem,rok starszym od Agatki który trochę zamieszania nam robił,ale daliśmy radę :)

Było trochę tańców,dziewczynki trochę się ze sobą pobawiły no i oczywiście nasze wymyślone konkursy i malowanie buziek :) Czas minął baaardzo szybko.Bliska koleżanka Karolinki Kasjanka została na noc a ponieważ przeprowadziła się w tym roku do innego miasta na drugi dzień M. odwiózł ją razem z Karolinką i poszli jeszcze do kina na bajkę:Renifer Niko ratuje brata :)

Sobotni wieczór minął szybko,a kolejne dni popędziły nie mniej wolniej.Przygotowania do świat,sprzątanie,zakupy…ale jak zwykle cały ten klimat i tak kojarzy się wciąż z narodzinami Karolinki.

W tygodniu zrobiłam pierogi,zamroziłam by już w wigilię tylko je ugotować i tak mi się przypomniało,że ostatnio pierogi robiłam gdy byłam w ciąży z Karolinką.Wtedy poczułam się źle,brzuch zaczął się napinać a na kolejny dzień trafiłam do szpitala.Wtedy było mi wszystko jedno czy spędzę te święta w szpitalu,najważniejsze było by malutka została w brzuszku,a ona…wcale nie miała takiego zamiaru…ale trzeba kiedyś przerywać swoje lęki,swoje traumy,swoje trudne wspomnienia i pierogi zrobiłam :)

Jutro jej „prawdziwe” urodzinki.Patrzę i nie wierzę-Karolinka 6 lat…

Ale chciałam napisać o przygodzie jaką mieliśmy dziś z ptaszkiem jemiołuszka.Przygotowywałam obiad,Agatka spała,Karolka bawiła się gdy w pewnym momencie woła:

-mamo Skarpetka (nasza kotka) złapała ptaszka!

-tak! krzyknęłam i podbiegłam zobaczyć na balkon,w tym momencie ptaszek podskoczył pod łapkami kota i zobaczyłam prześliczne piórka i mały czubeczek na głowie,oraz przerażone spojrzenie ptaszka.Na pomoc zawołałyśmy M.,który uwolnił spod szpon kociska ptaszka,który szybko odleciał zostawiając kilka piórek na balkonie….Karolka przejęta całą historią pytała co to był za ptaszek,ale sami nie wiedzieliśmy,więc wstukaliśmy w google i okazało się,że to była jemiołuszka :) poznaliśmy całą jej historię od tego skąd przylatuje po odgłos jaki wydaje :) Tata znalazł na balkonie dwa piękne piórka z żółtymi końcóweczkami a Karolka schowała je z wielką radością i dumą,że uratowała ptaszka :)))) no tak dziś 21 grudzień to byłby dla niego prawdziwy koniec świata ;)

Czasem cofam się pamięcią do tamtego czasu i myślę o tym co jest teraz i trudno uwierzyć,że wszystko tak się zmieniło,że tamte święta,że tamten czas był tak trudny,a dziś….dziś Pomarańczka ratuje ptaszka.Jak dobrze,że jest.Jak CUDownie!!!!

20 miesięcy Agatki

Znów piszę z małym poślizgiem,bo Agusia 20 miesięcy skończyła we wtorek,ale dni ostatnio po prostu przez palce uciekają.

W dodatku jutro u nas impreza :) Szóste urodzinki Karolki…dopiero za tydzień 22,ale w tym roku Karolka chciała zrobić przyjęcie dla koleżanek z przedszkola i imprezę zrobiliśmy trochę wcześniej.Wszystko prawie już gotowe,tort w kształcie żabki zamówiony,balony kupione,talerzyki i kubki z monster higt na czasie ;) więc niech tylko dzieciaczki dobrze się bawią.

No,ale Agatka…moja druga już taka duża dziewczynka…Wciąż uparta :) zawzięta,”urwiskowata”,radosna,niesamowicie samodzielna gadułka :D

Zakochana ostatnio w Kubusiu Puchatku,mogłaby go nosić przy sobie 24h na dobę,wszystko co ma Kubusia jest suuuper,wszystko co Kubuś mówi w bajeczce jest ekstra,talerzyk z Kubusiem zostaje opróżniany by tylko było go widać…:)

Kiedyś Karolcia też lubiła tą bajeczkę i teściowa kupiła jej wszystkie małe maskotki postaci z bajki.Jest więc Kłapouchy,Kangurzyca z Maleństwem,Prosiaczek,Tygrysek :) Agatka sadza ich na kocyku z Kubusiem Puchatkiem,obok obowiązkowo muszę być ułożone puzzle z Kubusiem Puchatkiem,wyciąga torbę w której są zabawkowe naczynia,ustawia dla wszystkich talerzyki i częstuje miodkiem i soczkiem.Urocze jest to :) Na Kubusia mówi:Kubu,ładnie jej wychodzi Krzysiu coś w rodzaju Ksysiu :) a miodek to miodek!Naprawdę jestem pod wrażeniem mowy mojej córeczki.

Wczoraj też żartowałam z Karolinką,że nie rozumiem tekstu piosenki gdy chłopka śpiewa „dla mnie”,a ja pytałam Karolkę co on śpiewa:na mnie?u mnie? i tak się przekomarzałyśmy a Karolka wciąż mówiła:dla mnie,dla mnie!I nagle Agatka niby czymś zajęta podbiega do mnie i woła:dla mnie,dla mnie!Pięknie i wyraźnie,oczywiście gdy zaczęłyśmy się z Karolką śmiać to się jej to spodobało i ciągle powtarzała dla mnie,dla mnie :) Mówi też wyraźnie głowa,Gosia,Fela,ciocia,Marcin to Macin i dużo innych słów :)

Muszę też się pochwalić,że Agatka już też kuma nocniczek.Śmieszne to troszkę bo wieczorem gdy rozbiorę je na golaska to zawsze wie gdzie jest nocniczek,czasem sama weźmie,czasem zawoła siu siu,kilka razy kupkę też udało nam się złapać,ale nigdy tak w dzień gdy chodzi w pieluszce nie zawoła,tylko gdy jest na golaska i to wszystko tak z samej siebie,pewnie podpatrzyła siostrę na kibelku :)

Agatka mimo swej upartości pozwala coraz więcej ze sobą negocjować,choć czasem gdy się uprze to…. :) ale plusem jest to wtedy gdy:buduje sobie z klocków i coś jej nie wychodzi,wkurza się,ale nie pozwoli sobie pomóc tylko tak robi,aż jej się uda.Pamiętam,że Karolkę dużo wyręczałam,gdy coś nie chciało wskoczyć zaraz brałam i mówiłam daj mama zrobi,gdy ją ubierałam,to ją ubierałam,bo tak było wygodniej bo może jest jeszcze za mała by się nauczyć itp.Dziś widzę,że ma to konsekwencję,bo owszem Karolka jest bardzo ugodowa,ale jak coś nie wychodzi zaraz przychodzi by mama pomogła.

Agatka już na to mi nie pozwala.Agatka gdy wchodzi po schodach odpycha moją rękę która łapie choć za kaptur by ją przytrzymać,a ona woła siama i trzymając się dwoma rączkami barierki wchodzi…Agatka gdy wieczorem się rozbieramy siada i to co może zdejmuje,to co nie umie,da sobie zdjąć.To samo było z samodzielnym jedzeniem,czy właśnie we wspomnianym układaniu klocków.

Wiem,że nad Karolką rozłożyłam taki parasol gdy była mała,tak bardzo się o nią bałam…i wcale nie mniej boję się o Agatkę,ale wiem,teraz wiem,że nadopiekuńczość ma też swoje konsekwencje….

Dziś patrząc na Agatkę która ma 20 miesięcy wiem,że poradzi sobie w życiu czego mocno jej życie choć jej wychowanie do najłatwiejszych nie należy.

Mam też ogromną nadzieję,że moja wrażliwa sześciolatka też da radę.Ba!Co ja piszę,że mam nadzieję!Przecież ona wyrosła z takiej Kruszynki,już nie raz mi pokazała jaka jest silna! :) Na pewno da radę! :)

Obie są niesamowite.Obie kocham nad życie!

 

 

wróżka zębuszka…

Najpierw rodzice z zaciekawieniem wyszukują pierwszej białej perełki w buźce swojego małego bąbla,a gdy znajdują dumnie chwalą się wszystkim pierwszym ząbkiem :) Tak niedawno,pamiętam dokładnie tą datę jak też dzień pierwszego samodzielnego kroczka…15 października 2007 roku podczas karmienia brzdęknęła łyżeczka i rodzice zajrzeli do paszczki Pomarańczki by odszukać przyczynę.JEEEEST!!! :) Mamy pierwszy ząbek!!! :) cieszyli się jak wariaci ;)

Potem były kolejne białe perełki z których radość nie była mniejsza.Pomarańczka zawsze lubiła mycie ząbków,pierwszą wizytę u dentysty zaliczyła jeszcze przed ukończeniem trzech latek :) tak dumnie co pół roku prezentowała przemiłej pani dentystce swoje ząbki dostając w nagrodę to zwierzaczka ,to pierścionek :) Pani dentystka zawsze zachwycona i zachowaniem Karolki na fotelu jak i stanem ząbków.

No,ale do rzeczy…czas płynie i koleżankom zaczęły wypadać pierwsze ząbki i dumnie szczyciły się swoimi szczerbatymi uśmiechami.Karolka czasem z małą zazdrością słuchała co przyniosła wróżka zębuszka.Hmmm,czasy idą do przodu,za moich czasów jeszcze jej nie wynaleziono ;)

Pewnego wieczoru Karolka zaczęła płakać przy myciu ząbków,że ją jeden boli.Zajrzałam do paszczki i odkryłam,że się rusza,a za nim wyszedł już kolejny!telefon do pani dentystki,na drugi dzień wizyta i pani każe cierpliwie czekać,daje miesiąc,jak nie wypadnie to mu pomoże.Ząbek się więc machał,kiwał,ale wciąż mu ciężko było wypaść…Karolka zniecierpliwiona czasem nim trochę machała,ale bała się wyrwać.

Dziś jednak zdecydował się wreszcie wypaść!!!Gryząc całkiem miękką bułeczkę wyleciał!!!Ku wielkiej radości Pomarańczki! :D No bo wróżka zębuszka w nocy przyniesie prezent!!!Mama już wcześniej zaopatrzyła się w książeczkę którą wróżka ma przynieść w zamian za ząbek ;) Zaraz muszę się zaczaić pod poduszkę ;)

Tata niestety w pracy,wróci jutro…ale mama oczywiście od razu wysłała mms zdjęcia szczerbatego uśmiechu Pomarańczki.

Rodzice tym razem pogratulowali pierwszego wy padniętego ząbka i… i trochę zdziwieni,trochę może smutni zauważyli jak czas pędzi…Jak Pomarańczka dorasta…kiedy?Kiedy to zleciało????

dlaczego Karolinka to Pomarańczka? :)

Do dziś gdyby ktoś spytał nasze bocianowe ciocie kto to jest Pomarańczka to by wiedziały od razu :D Myślę,że gdy kiedyś o tym przeczyta Karolinka będzie się śmiała,a zaczęło się od pierwszego wpisu po jej narodzinach.Oto jego fragment z bociana:

„Podłączyli mi KTG i leżałam tak wsłuchując się w serduszko mojego Maleństwa.Za pół godziny lekarz chciał mnie zbadać a tu nagle ze mnie wytrysnęła krew i tylko głośny krzyk: będzie cięcie!!!!Nagle wszyscy zaczęli się zbiegać sto pytań od anestezjologa i położnych… Nagle znieczulenie w kręgosłup które nie chce działać!!!!!!!Po prostu czułam wszystko!!!!Musieli więc mnie znieczulić ogólnie dlatego nie widziałam Malutkiej.Gdy się obudziłam usłyszałam, że mam córeczkę,ale nikt nie potrafił mi udzielić o niej informacji.

Na szczęście zaraz wpuścili do mnie męża i on za parę minutek dowiedział się od Pani Doktor, że nasza Kruszynka jest pod aparaturami i za 3 godzinki zabiorą ją do Olsztyna.To było straszne…Mąż mógł zostać przy mnie cała noc.Rano zadzwoniliśmy do Olsztyna.Malutka podróż zniosła dobrze,ale wiadomo taki wcześniaczek…Aparatura za nią oddycha.Urodziła się w 27 tyg i 5 dniu.
Jutro do niej jedziemy.Mąż ja widział.Powiedział,że jest jak malutka pomarańczka,waży 1 kg.”

Bardzo chaotyczny był tamten wpis,ale właśnie od tego czasu nasza Karolinka stała się Pomarańczką z bociana :) Tak ją „ochrzciły” ciocie które podłapały porównanie taty.

Potem gdy Pomarańczka zaczęła rosnąć i ze szpitala wychodziłyśmy z wagą 2200g to pisały,że to największe Pomarańczka na świecie :) Dziś…to chyba pomarańczkowe drzewko…duże,śliczne,kochane…

mikołajki pełne wrażeń

Dzisiejszy dzień zaczął się dość wcześnie,bo już po szóstej przydreptały do mnie Karolinkowe stópki :) -Choć połóż się jeszcze ze mną-powiedziałam zaspana a moja córcia grzecznie wykonała polecenie,ale czułam jak leży i myśli czy był Mikołaj czy nie :) -co chcesz już wstać?- zapytałam.Bo mamo ja już się wyspałam…-odpowiedziała Karolinka :)

Wstałyśmy więc powoli żeby nie obudzić Agatki i poszłyśmy prosto do przedpokoju.Tam oczywiście czekały już paczuszki i list od Mikołaja w którym dziękował za rysunki dla niego zostawiona :) Karolka bardzo przejęta była listem :) Potem radość z prezentu i obudziła się Agusia.Karolka oczywiście ciekawa co ona dostała zaciągnęła ją od razu do przedpokoju.Agatka dumnie przyniosła swój prezencik w którym znalazła mikrofon i tak zaczęły się poranne tańce,bo mikrofon wyposażony oczywiście w przeróżne melodie i tak skakały moje córcie w piżamkach po pokoju :)))

Trzeba było jednak potem trochę pośpieszyć się z ubieranie bo do przedszkola była czas.A w przedszkolu i ja dziś miałam swoją rolę.Upiekłam pierniczki i zaniosłam dzieciaczkom by je udekorowały.Najpierw przeczytałam im opowiadanie o niebiańskich pierniczkach z książeczki którą Mikołaj przyniósł Karolince w bucika,potem trochę pogadaliśmy i dekorowanie.Dzieciaczki były bardzo grzeczne,nawet mnie słuchały :))) Potem chciały żebym przeczytała im jeszcze jedna historię.

Karolka dziś też dostała nagrodę za rysunek w między przedszkolnym konkursie w którym zajęła I miejsce.Ma więcej dyplomów niż ja w swoim trzydziestoparoletnim życiu :) moja Żabka Kochana…

Po południu był też bal mikołajkowy w naszym Gminnym Ośrodku Kultury i wyszykowałam dziewczynki a okazało się,ze to dla przedszkolaków tylko :((( no i ja z Agusią poszłyśmy do dziadków a Karolka sobie trochę poskakała.

Pełny dzień wrażeń więc mieliśmy,ale takich samych pozytywnych.Oby więcej takich dni!!!