Listopad 2012
P W Ś C P S N
    gru »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 8831
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 262

Miesięczne Archiwa: Listopad 2012

andrzejki :)))

Słowo andrzejki kojarzy mi się ze szkolną dyskoteką,z wróżbami robionymi z koleżankami,raczej z czasem dorastania.W swojej dorosłości gdy już byliśmy razem z M. raczej ten wieczór mijał bez echa :))) może czasem wybraliśmy się na jakąś dyskotekę i tyle :)))

Dziś Karolinka wypytywała mnie jakie mogą być wróżby andrzejkowe.Oczywiście najbardziej znana- lanie wosku nie wchodzi jeszcze u nas w rachubę bo mała Agusia uwielbiająca wszystko powtarzać mogła by kiedyś tę czynność wykonać bez mamy i taty…więc opowiedziałam tylko Karolince na czym polega,ale zrobiłyśmy wróżbę z bucików Karolinki i Agatki,przestawiając je z jednego końca pokoju do progu drzwi wyszło,że Karolka wyjdzie pierwsza za mąż.

Zrobiłyśmy też serduszko z imionami chłopaków,potem je odwróciłyśmy i Karolka przebijając wywróżyła,że jej mąż będzie miał na imię Tomek,no i Agatka oczywiście też chciała spróbować i wystrzeliła w Kubę :)

W internecie znalazłam jeszcze wróżbę by na kartkach napisać kilka swoich życzeń włożyć do miski i wlać powoli wodę i która kartka się pierwsza uniesie to życzenie zostanie spełnione…hmmm moim zdaniem wszystkie od razu się uniosły,ale że Karolinka na górze umieściła życzenie by dostać nowy teleskop to to życzenie uznaliśmy,że wygrało… :)

Teleskop… moja córcia marzy by przybliżyć gwiazdy,planety…jest bardzo zafascynowana kosmosem :)

A jutro już 1 grudnia,zapoczątkowałam u nas taką tradycję gdy Karolinka była jeszcze mała,że Mikołaj przynosi pod poduszkę adwentowy kalendarz na początku grudnia.Dziś więc moja córcia poszła spać bardzo podekscytowana :) Kalendarze schowałam jej tym razem w szufladzie łóżka,troszkę poszuka :)

No właśnie w  tym roku dwa no bo jeszcze mało wiedząca na ten temat Agatka jak zobaczy u siostry coś nowego na pewno będzie chciała też więc może bitwy nie będzie,choć różne kolory :)))

Zaczynamy więc ostatni miesiąc tego roku…niektórzy przepowiadają koniec świata na 21 grudnia…mam nadzieję,że się mylą,bo chciałabym pobyć jak najdłużej mamą dwóch moich cudów :))))

wychowanie

„Zanim się ożeniłem,miałem sześć teorii na temat wychowania dzieci.Teraz mam sześcioro dzieci i ani jednej teorii.” J.Wilmot

Tak…coś w tym jest :)))Ja chyba nie snułam nigdy żadnej teorii,ale teraz będą mamą dwóch dziewczynek widzę,że mimo iż wychowuję je przecież tak samo to jak są inne,jak innych radości i trosk przynoszą :)

Karolka ostoja spokoju,czasem nawet zbyt grzeczna,zamknięta na mówienie o negatywnych emocjach i Agatka szalona,trudniejsza do opanowania,pokazująca zawsze gdy coś się jej nie podoba.

Muszę napisać też tu pewną historię,szczególnie dla Agatki,z której dziś się śmieję,choć nie wiem czy może kiedyś się to jeszcze nie powtórzy…napiszę ją by wiedziała gdy już będzie miała swoje dzieci po kim mogą być małymi łobuziaczkami ;)))

M. był w tym czasie za granicą,pracował,dziewczynki się przeziębiły i pojechałam z nimi do lekarza.Potem wpadłam jeszcze na zakupy do marketu.Na pasażu stoi tam samochodzik którym po wrzucenie pieniążka można „pojeździć”,Agatka doskonale o tym wie,już po wejściu piszczy,że chce tam iść,ale mówię jej,że najpierw zakupy,protestuje,ale po chwili przestaje,robię zakupy,płacę,idziemy do samochodzika.Wsiada z Karolką i naciska guzik by wrzucić pieniążek,wrzucam,autko rusza ja w tym czasie pakuję zakupy z koszyka do toreb.Czas się skończył,Agatka piszczy,że jeszcze…wrzucam…czas sie skończył,Agatka piszczy,że jeszcze…ale tym razem mówię dość,a po chwili z mojego dziecka wydobywa się wielki krzyk protestu…czuję jak wszyscy się na mnie gapią,a szczególnie panie z butików dookoła…mówię spokojnie,że musimy się ubrać,moja córka rzuca sie krzyczy,a ja ją ubieram…policzki mi pulsują,ale nie ustępuję,po walce gdy już ją ubrałam odwracam się do wyjścia po czym słyszę jak młoda mama z wózkiem komentuje do swojej mamy/teściowej:jak wychowała tak ma… Pomyślałam sobie wtedy,że życzę jej by gdy jej dziecko podrośnie też zrobiło jej taką awanturę i przekona się ile tu ma wychowanie,a na ile bunt prawie dwulatka,może zmęczenie dziecka,może złe samopoczucie…

no ale właśnie wychowanie…chcemy dobrze,małe dzieci mały kłopot,duże dzieci duży kłopot mawiają moi starsi znajomi :) ale najbardziej lubię powiedzenie mojego kolegi który mówi,że małe dzieci są tak cudowne,że chciało by się je zjeść,a gdy dorosną to się żałuję,że się ich nie zjadło :)))

Jak na razie bycie podwójną mamą jest dla mnie coraz bardziej fajniejsze,szczególnie pod względem takim,że dziewczynki zaczynają łapać kontakt we wspólnych zabawach.Agusia potrafi już tyle słów powtórzyć,że prawie gada :) Nawet ostatnio kolory zaczęła rozpoznawać i mówi:ziółty na żółty,bląz na brązowy,niebi na niebieski,sziali to szary i czany to czarny :)

Co trudne jest to to,że często jestem z nimi sama,bo zmianowa praca M. tak wszystko układa…i czasem Karolka potrzebuje tego by pomóc jej np.w ćwiczeniu pisania,powolutku zaczyna czytać,a Agatka przychodzi wtedy,zaczepia,wygłupia się żeby rozśmieszyć Karolkę i wtedy brakuje tego by ktoś pobył z malutką…ale radzimy sobie.

Jeszcze z takich różnic między Karolinką a Agatką widzę to,że Karolka długo kąpała się w małej wanience.Wstawiałam ją do dużej i tak się kąpała,chyba co najmniej do 2,5 roku życia,bała się w dużej wannie też piany i tej przestrzeni.Dla Agatki takiego problemu nie ma…fajna jest duża wanna bo kąpie się w niej siostra,bo zdmuchuje z rączki pianę,bo nóżki mają tyle swobody do chlupania…małą wanienkę wyniosłam już ponad miesiąc temu do piwnicy bo stała już z miesiąc w łazience nie używana.Drugie dziecko rośnie zdecydowanie szybciej…

Nie wiem jeszcze jak to jest mieć duże dzieci,choć moja sześciolatka już w sumie nie mała…zobaczymy co przyniesie czas dorastania.

Bardzo bym chciała być zawsze blisko nich.

za miesiąc już święta…

Tak święta za miesiąc,ale w naszej szafie i piwnicy prezenty dla dziewczynek już poukrywane :)))

Rety jak ja uwielbiam kupować prezenty.W tym roku Karolinka zachwycona bajką Barbie:Księżniczka i Piosenkarka poprosiła Mikołaja o Keire lalkę piosenkarkę.Lalka ba!nie banalna! ;) Nie dość,że śpiewa dwie piosenki,to zmienia za pociągnięciem sznureczka sukienkę i zmienia kolor włosów!!!A to za sprawą przekręcanej fryzury!Szał! :))) Na liście były też klocki i rodzice zaszaleli w tym roku i kupili wielki zestaw z domkiem,bo zawsze dziadek dorzuci i babcia więc kupiliśmy jeden a porządny zestaw,zobaczymy jak się spodoba ;) Był też shnooks na liście,kudłata przytulanka do czesania,shnooks trafi w buty i oczywiście będąc w księgarni nie mogłam powstrzymać się od kupienia książki:najpiękniejsze opowiadania a świętym Mikołaju,a wydanie tak śliczne,przypominające mi dzieciństwo,że i M. dał się namówić ;) Książka też powędruje w bucika :)

W liście Karolka napisała też prezenty dla Agatki- domek z wciskanymi przyciskami grającymi :) konika na biegunach i kotka pluszowego.

Rodzice zadecydowali,że… :) w buciki Agusia dostanie mikrofon z oczywiście bajeranckimi przyciskami,światełkami,muzyczkami…a pod choinkę konika bujanego,ale plastikowego,dużego takiego by latem można było by go wyciągnąć na podwórko,oraz kotka z serii zwierzaki przytulaki kotek miauczy,ma buteleczkę z której pije wydając odgłosy,oraz zasypiając mruczy…zobaczymy jak nasza niespełna dwulatka zareaguje na swoje prezenty,bo jeszcze rok temu była mało świadoma :)

Dla znajomej córeczki kupiłam zestaw weterynarza i dziewczynki widziały go,a do gustu przypadły im słuchawki tzw.stetoskop.W piątek byłam na zakupach i weszłam z Agusią do sklepu z zabawkami by zobaczyć czy nie ma jakiś małych zestawów „doktorskich” ;) no i były,dwa i dwa kupiłam,bo Agatka jak jeden zobaczyła to od razu mocno oczka jej się zaświeciły,złapała i trzymała przy sobie po czym pokazując na drugi mówiła:Kalo,Kalo by kupić drugi dla Karolci :) w domu więc mam teraz dwie pani doktor które ciągle mnie badają i każą pić przeróżne syropy :) cudownie jest patrzeć na nie jak się tak bawią,a szczególnie z jakim zapałem Agatka naśladuję Karolinkę,we wszystkim…no i Agatka we wszystkim pamięta o Karolci,gdy daję ciasteczko to zaraz rączka się wysuwa po drugie by zanieść Karolince,gdy kroję jabłuszko i inne rzeczy zawsze pamięta by i starsza siostra dostała :)

Za miesiąc święta,które tak szybko zawsze mijają,dlatego lubię cieszyć się tym czasem przedświątecznym,a między czasie będą i urodziny Karolki dzięki której Boże Narodzenie jest dla nas naprawdę szczególnym świętem,z najcieplejszymi wspomnieniami, na szczęście z tymi dobrymi…

jak dobrze mieć starszą siostrę :)

Jestem ciekawa jak kiedyś moje dziewczynki będą się pamiętały z dzieciństwa.Ja moją starszą o 10 lat siostrę pamiętam jako kogoś kto mnie nauczył pacierza,splatać warkocza,z kim chodziłam na spacery choć nie zawsze chciała mnie zabrać bo była to randka:) pamiętam jak wywoływała zdjęcia w swoim pokoju a ja mogłam patrzeć jak w roztworze pojawiają się postacie na papierze.To jej powiedziałam o tym,że mam już miesiączkę…nie mamie tylko starszej siostrze.Pamiętam też,że bardzo tęskniłam gdy wyjechała z domu i tęsknię to dziś bo mieszka daleko… :(

Ona zaś mi powiedziała,że pamięta jak MUSIAŁA się mną zajmować :) jak musiała mnie gdzieś zabierać albo mnie pilnować :) zupełna odwrotność,ale dziś…dziś też za mną tęskni i wiem,że mnie kocha.

Karolinka nigdy nie wspominała o rodzeństwie i gdy została poinformowana,że w mamy brzuchu ktoś mieszka była zdziwiona…:) gdy już na świat przyszła Agatka powtarzała,że jej siostra tyle je i płacze :) Teraz już coraz więcej widzę,że ją kocha,że przejmuje się Agatką gdy coś jej dolega,a zapytana czy by chciała ją oddać np.babci głośno protestuje choć na początku wspominała,że na kilka dni mogłaby ją babci zabrać :)

Agatka za to wpatrzona jest w siostrę od samego początku i choć myślę uważa ją też trochę za rywalkę to poszła by za nią na koniec świata.

Dzisiejsze korzyści z tego,że dobrze jest mieć starszą siostrę to:

-gdy pójdzie się po nią do przedszkola a na podwieczorek są wafelki to siostra się zawsze podzieli :)

-że siostra chce obejrzeć bajkę to młodsza też może bo dlaczego by nie? ;)

-bo gdy starsza siostra pierwszy raz jadła lizaka mając 1,5 roku to młodsza spróbowała jego smaku już w wieku 10 miesięcy no bo przecież starsza jadła! :)

-bo ma fajne lalki,a nie jakieś dziecinne brzęczące szczeniaczki uczniaczki… ;)

-bo można z nią pobiegać po całym domu,a ona umie rozśmieszyć jak nikt inny

-bo można z nią tańczyć,a ona zaśpiewa ulubioną piosenkę

-bo można się z nią kąpać w dużej wannie z dużą ilością piany :)

i wymieniać można by jeszcze było dużo :) Karolinka uwielbia piosenkę:Moja siostra królewna.Myślę,że trochę się czuje taką siostrą królewną,a kiedyś Agatka słuchając jej będzie na pewno myślała o Karolince tak jak teraz myślę o mojej starszej siostrze :)

dzień wcześniaka

17 listopada od dwóch lat w Polsce jest dniem wcześniaka i jest to światowy dzień :)

W tym roku wypadał w sobotę.Byliśmy wszyscy w domu,było naprawdę wesoło i chyba nawet uroczyście.Powiedziałam Karolince,że ma swój dzień,taki którego nikt z nas nie obchodzi,dzień wcześniaka.Była taka ucieszona :) Dziś i my się cieszymy,ze możemy świętować ten dzień,ale wtedy…wtedy nie było prosto…

Do dziś gdy zamknę oczy pamiętam ten wieczór gdy się urodziła i te święta Bożego Narodzenia i ten strach,potworny strach o jej życie…

I pamiętam drogę gdy do niej jechaliśmy,wtedy wszystko jakby ustępowało nam byśmy mogli łatwo jechać,nawet gdy byliśmy już w Olsztynie to wciąż zapalały nam się zielone światła byśmy nie musieli czkać,pamiętam to…

I windę pamiętam i chłód OIOM-u i ostatni pokój a w nim dwa inkubatory i nasza kruszynka…pamiętam jak nie mogłam nic powiedzieć, łzy same leciały mi,tak po prostu.Nóżki i rączki chudziutkie jak u pajączka,cieniutka skóra i te niebieskie oczęta…

Dziś jeden z portali opublikował galerię zdjęć jaka powstała z okazji dnia święta wcześniaka.Zdjęcia przedstawiają dzieciaczki 3, 4, 5, 6 letnie trzymające swoje powiększone zdjęcia gdy były w inkubatorze.To niesamowite,że z takich maleństw wyrosły tak wspaniałe dzieci.Nie wszystkie jednak mają tyle szczęścia i to smutne i to boli i to uświadamia jeszcze bardziej za co możemy dziękować Bogu każdego dnia…

Karolinka zobaczyła przez ramię jak oglądam zdjęcia.Spytała czy też ma takie gdy leżała w inkubatorze.Jeszcze nigdy ich nie oglądała,dla mnie to wciąż trudne zdjęcia.Odpaliłam płytę,a na niej zdjęciach moja kruszynka sprzed prawie sześciu lat…ta sama która wpatruje się w ekran pełna zachwytu,że była taka malutka,że mamy ręka przy niej taka duża,że jej stópka wielkości mamy palca…patrzyłam na nią z boku i znów powieki zrobiły się wilgotne.

Mój cud z 28 tygodnia ciąży.Mój Bożonarodzeniowy cud,wiem to dokładnie,że ten czas nie był przypadkowy.Dziękuję,że jesteś!

dziś

Dzisiejszy dzień spędziłyśmy jak najczęściej we trójkę czyli ja i dwie moje córeczki,M. niestety w pracy… i to wcale nie dlatego,że tak by wolał,że lubi tyle pracować,po prostu musi byśmy mogli jakoś łączyć koniec z końcem.

Moje dziewczyny są naprawdę kochane choć bywają dni,ze mają swoje humory,że czasem jakiś foszek się gdzieś zaplącze,ale nie jest to często.

Począwszy od otworzenia oczu,po ubieranie się,czesanie,robienie śniadania wciąż są przy mnie.Pamiętam gdy narodziła się Agatka i wszystko to stanęło na głowie,bo…Agatka po otworzeniu oczek zaraz chciała pierś,gdy już w miarę udawało mi się ją zaspokoić trzeba było szybko ubierać,czesać Karolkę do przedszkola,zrobić jej śniadanko,a Agatka w tym czasie czesto wołała łaaaaa….że nawet o skorzystaniu z toalety nie było mowy.Potem wracał M. z nocnej służby odwoził Karolkę do przedszkola a ja mogłam czasem na chwilę pójść na spokojnie do łazienki…a jak miał dzienną służbę,Karolkę odwoził dziadek a ja…ja nie miałam kiedy umyć zębów,może w południe czasem się to udawało…ile czasu potrafi zająć tak maleńka Istotka :) Trudne było to i choć M.wtedy mówił,że wszystko co trudne minie zobaczysz to czasem trochę popłakiwałam z bezradności,a dziś sobie myślę po co?,przecież ten czas tak szybko uciekł…

Dziś obie dziewczynki siadają przy stoliczku i wsuwają śniadanka,obiady,kolację.Agatka mały zaczepiacz często pod stoliczkiem szuka Karolinki nóżki by choć trącić,albo stuka widelczykiem w jej talerzyk,albo macha się na boki by tylko Karolka podłapała jej zaczepki i już po chwili chichoczą się z pełnymi buziami…kocham ten widok.

Tak naśladowanie to ulubiona zabawa Agatki nawet naśladowanie zabawy sprawia jej ogromną radość.

Śmieszy mnie też gdy ten mały człowieczek próbuje przecisnąć się przez starszą siostrę by być bliżej mamy,lub gdy mama czymś dzieli to ona pierwsza wyciąga rączkę by pierwsza dostać a gdy widzi gdy Karolka biegnie to ma oczka wokoło głowy by zobaczyć co sie dzieje,co rozdają,czy trzeba jakoś zareagować ;) W ogóle w przeróżnych minach Agatka jest mistrzynią,potrafi przewracać oczkami we wszystkie strony i robić miny groźne,rozbawione,rozzłoszczone :)

Obie moje córki próbuję się tez prześcigać w przymilaniu do mamy i przy śniadaniu słyszę jak Karolka mówi:mama mmm dobre te śniadanko,po czym Agatka zaraz krzyczy:pysy pysy!!!(co oznacza pyszne! :) )

Agatka często też mówi supa!!! co w jej języku znaczy super! :) Umie też zapytać co to?A stosuje to pytanie do wszystkiego nie tylko by zapytać co to ale np jaki to kolor,jaki to dźwięk zawsze pyta co to? :) Gdy czegoś nie może naleźć zawsze woła:nie ma, nie ma, gubu!Że coś się jej zgubiło :) Ostatnio też powiedziała cały tytuł swojej książeczki o peppie:mój tata, i powiedziała to bardzo wyraźnie,peppa i elmo to jej ulubieni bohaterowie bajek,a ona ładnie mówi ich imiona.

Uwielbiają też tańczyć moje dziewczynki.Karolka gdy była w wieku Agatki mam wrażenie,że nawet jeszcze lepiej się ruszała co zostało jej do dziś potrafi naprawde bardzo rytmicznie się ruszać,zaśpiewać nie fałszując :) po mnie tego na pewno nie ma,ale M.też ma słuch do muzyki to pewnie po tacie :) Ostatnio są fankami Majki Jeżowskiej a szczególnie piosenki Kolorowe dzieci która zaczyna się gdy gdyby moja mama,to Agusia śpiewa:gyby gyby mama!!! :)

Dziś malowałyśmy farbami,lepiłyśmy razem z plasteliny,razem bawiłyśmy się lalami.Rok temu jeszcze było dla mnie to nie wyobrażalne,a ja uwielbiam gdy uda nam się połączyć wspólnie nasz czas :) Gdy jedna i druga córcia jest zadowolona i zaspokojona moją bliskością.

Nie jest to łatwe,nie raz od gadania,wymyślania zasycha mi w gardle,ale czuję się naprawdę spełniona jako mama i czuję się szczęśliwą mamą!!!!

ja mama

No i wpadłam w wir pisania jak śliwka w kompot ;))) zawsze lubiłam pisać,bocian był długo moim uzależnieniem :) teraz już po prostu niektóre sprawy nie wypada tam poruszać,tak uważam,dla poszanowania innych uczuć.

Wspominałam już,że moja droga do macierzyństwa łatwa nie była,bo usiana bolesnymi stratami :(

Mam w niebie trzy Aniołki które czuwają nad nami,zawsze o nich pamiętam,zawsze.

Zawsze marzyłam o trójce dzieci,domu,kochającym mężu…banalne marzenia wiem,ale tak miałam.Marzenia czasem brutalnie przerywa nam życie,może nasz los,może niebiosa… i nagle okazuje się,że nie na wszystko ma się wpływ,nie wszystko jest jak chcemy,nawet gdy mocno tego pragniemy.

Marzyłam też być dobrą mamą,nie krzyczącą,nie kłócącą się,mającą czas dla swoich dzieci,taką do której można przyjść z każdym problemem…taką mamą jaką sama chciałam mieć… i choć dziś już jej nie ma z nami,choć nasze stosunki były jakie były,nie zawsze łatwe,nie zawsze bliskie to wiem,że ona też chciała na pewno być dobrą mamą i dziś gdy sama doświadczam macierzyństwa zauważam to bardziej,bardziej to czuję.

Choć słowo kocham Cię padało tak rzadko,że gdy już się zdarzyło to wywoływało na mojej twarzy rumieniec i nie potrafiłam łatwo odpowiedzieć ja też,to przecież obie czułyśmy do siebie tą samą miłość.

Najbardziej ceniłam ją za zaufanie jakim mnie darzyła,na to jak pozwalała smakować życie,że nie zamknęła mnie w swych ramionach.

Ja swoim dzieciom mówię często,że je kocham choć kto wie czy i ona nie mówiła nam tego częściej gdy byliśmy mali…może potem przychodzi inny czas,trudniejszy…tego jeszcze nie wiem.

Ja też popełniam błędy,a najbardziej boli mnie błąd który popełnili moi rodzice i rodzice M.,że gdy są złe emocje to jest kłótnia i nie zawsze da się opanować tak by dzieci nie słyszały Płacz boli mnie to najbardziej,choć staram się,to wiem,że słowo przepraszam należy się  Wam moje dziewczynki…

Są też błędy na które sobie „pozwalam” ale chyba dopiero od urodzenia Agatki bo przy Karolci byłam na pewno bardziej spięta,np to,że jak dziecko nie zje obiadu to trudno,zje coś innego,że czasem włączę tv by pozmywać spokojnie po obiedzie itp.

Ale jedno jest pewne uwielbiam być mamą i czas w którym jestem teraz uważam za szczególny,bo mam malucha z którym mogę się wygłupiać,tulić,wzruszać gdy uczy się nowych rzeczy oraz cudowną sześciolatkę z którą mogę pogadać o wszystkim a ona dostarcza mi przy tym wiele radości,dostanę rysunek prześlicznie narysowany z napisem mama,mam pomoc przy gotowaniu,pieczeniu ciasta,jestem po prostu szczęściarą!!!

I co muszę koniecznie jeszcze napisać,że moje matczyne serce kocha je obie tak samo!!!Dopóki była tylko Karolinka nie umiałam sobie wyobrazić,że można tak kochać równie mocno jeszcze kogoś,a jednak można!!!I to cudowne!!!

Teraz gdy jestem podwójną mamą rozumiem też o co chodziło mojemu M. gdy się złościł na rodziców,że jest jedynakiem i tylko na nim skupiają uwagę i biorą go pod klosz.Teraz gdy są one dwie nie ma czasu by tak się skupiać tylko na jednym dziecku a plusem tego jest większa swoboda tego dziecka w odkrywaniu świata i mniejsze przewrażliwienie.

Oczywiście moje serce nie raz jest rozdarte gdy spędzam sama czas z moimi córeczkami,bo chciałabym jednocześnie zadowolić i Karolcię w zabawach i Agusię,ale…musimy się dzielić :) one mną,ja miedzy nimi swój czas,moje pomysły na zabawę,moją uwagę.

I choć często jestem zmęczona,są momenty,że mam ochotę wyjść na 10 minut by się wyciszyć,ale nie mogę ich przecież zostawić same :) i są momenty,że nie daję zawsze sobie rady jakbym chciała to i tak nigdy bym nie chciała by było inaczej!Nigdy!

Dziś jestem mamą trzech Aniołków i dwóch ziemskich cudów z tak zupełnie różniącymi się od siebie charakterami,temperamentami ale uważam to za wyzwanie!!!Jestem ciekawa co wyrośnie z mojego spokojnego wcześniaka i urodzonego w terminie urwiska :)

Mam nadzieję,że jesteście ze mną szczęśliwe moje dzieci i że za te kilkadziesiąt lat będziecie dobrze mówić o swojej mamie.

Kocham Was!

 

Agatka

Moja mała Agatka…czas tak szybko ucieka,że 11 listopada skończyła już 19 miesięcy,a tak niedawno się urodziła.

Wspomnienia z jej dzieciństwa tego najwcześniejszego będę starała się tu powspominać,bo nigdzie nie zapisałam ich dotąd jak np.Karolci na Bocianie.

Teraźniejszość:

Gdybym miała przedstawić moją córeczkę w kilku słowach na pewno bym powiedziała,że jest: wspaniała, uparta, zbuntowana, bardzo samodzielna, walcząca o swoje,radosna.

Spędzamy ze sobą 24h na dobę i miało to się zmienić już w styczniu gdy miałam wrócić do pracy,ale…moja praca odjechała…z 16km zrobiło się nagle 60km :( oczywiście będę dalej dojeżdżała,ale postanowiliśmy z M.poczekać z tym do wiosny więc zostanę z Agusią do końca kwietnia gdy skończy dwa latka.Mam też nadzieję,że uda nam się do tego czasu odzwyczaić od cycusia…Tak wciąż się cycusiujemy i obie to uwielbiamy…to chyba dlatego tak trudno powiedzieć mi dość choć przyznaję,że bywają chwilę gdy jestem tym zmęczona,ale widok radości swojego dziecka gdy na pytanie:cycy?odchylam bluzkę jest…bezcenny!Oczywiście w nocy budzi się do swojego cycusia,zasypia z nim wtulona…i wiem,ze nie łatwe będzie to odstawienie…

Agatka jak na dziś ma 15 ząbków,coraz dłuższe blond włoski po mamie,kształt brody po tacie :) Jest też mała gaduła,nowe słówka z dnia na dzień przychodzą jej z niezwykła łatwością.Od początku Agatka pokazywała,że to co postanowi to będzie tyle próbowała aż zrealizuje…jej ulubionym słowem jest nie i siama :) siama chce wchodzić po schodach,siama chce się myć,siama malować farbami,siama się czeszee itd…Siama też uczy się wielu rzeczy bo gdy jest już dwójka nie ma jak poświęcić tyle uwagi gdy jest tylko jedno i pewnie też przez obserwacje starszej siostry Agatka po prostu wiele rzeczy wie i już np jak pluć gdy się zęby myje ;) jak się pije z kubka (tej umiejętności nauczyła się gdy miała 10 miesięcy) ja zdjąć buty,założyć czapkę,no i oczywiście jak posługiwać się łyżką czy widelcem…Agatka zawsze chciała robić co Karolka i to najchętniej siama tylko szkoda,że nie chce myć głowy jak Karolinka…och mycie głowy to stres dla całej rodziny,a pozmieniało się tak chyba jej około 16 miesiąca gdy nagle przestała pozwalać sobie umyć głowę,a najbardziej spłukiwać…teraz niestety odbywa się to tak,że biorę ją na ręcę M. jej płucze włoski,ona płacze,a po chwili bije sobie brawo…cała Agatka,ale próbowałam tysiąca rzeczy,opowiadania,odwracania uwagi,pokazywania w gorze misiów itd.stawałam naprawdęna rzęsach a Agatka gdy tylko widziała kubeczek z wodą głowka w dół i płacz…taki to uparciuszek…

Czas przy niej w ogóle szybciej pędzi niż gdy Karolinka była mała,choć ich czas niemowlęcy jest praktycznie nieporównywalny.U Karolci przez pierwszy rok życia to były częste wizyty u specjalistów,rehabilitacje,chuchanie dmuchanie i strach by było dobrze…Agatka po prostu rośnie i rozwija się co dla mamy starszego wcześniaka jest niesamowite.Choć gdy wspominam ten pierwszy rok Karolinki wszystko było bardzo wzruszające i nie żałuję niczego czego wtedy nauczyła mnie moja mała odważna Pomarańczka.

Teraz dzięki Karolince jako starszej siostrze Agatka też jest jaka jest mimo swojego niełatwego charakteru :) i mimo iż mają tak różne temperamenty,sposoby zachowania to jedna o drugiej pamięta i np gdy daję ciasteczko Agatce zaraz wyciąga rączkę po drugie i mówi:Kalo by zanieść i Karolci,a Karolcia czasem lubi też „posłużyć się” siostrą i powiedzieć:mamo Agatka to by chyba zjadła paluszka :)

Agatka też w odróżnieniu od Karolci jest strasznie mamusiowa.Chyba przez tego cycusia,tak sądzę.Karolinka była taka nasza,uwielbiała być i ze mną i z M. i z babcią jej nie przeszkadzało.Agatka lubi być z M.,ale np gdy ja robię coś w tym czasie w kuchni to i tak ucieka mu do mamy…gdy są sami wtedy pozwala się już bawić ze sobą :))) za babcią nie przepada…szkoda,trochę by mi to ułatwiło życie,ale lubi dziadka i z nim może na chwilę (np taką chwilę by zrobić zakupy) zostać bez problemu.Jak to babcia mówi:woli facetów ;)

Nie jest też taka że gdy ją ktoś zaczepi to odwzajemnia uśmiech,po mili się (tak robiła Karolka),o nie,gdy była mała zawsze gdy ktoś zajrzał do wózka był wrzask!:))) teraz czasem kończy się na to wołaniu o pomoc mamy,ale czasem pozwoli się pogłaskać po rączce a sama popatrzy „spod byka” poważna i ktoś musi się tym zadowolić :)))

Na dziś to tyle.Póki śpi mój mały kochany łobuziak idę przygotować obiad.Kocham Was moje Iskierki!!!

Karolinka

Przez ostatnie tygodnie sporo działo się w życiu Karolinki,a jednocześnie i moim i na nowo (który to już raz?)zobaczyłam,ze ona jest prawdziwym cudem…
Pod koniec października pani w przedszkolu zorganizowała konkurs pod tytułem Barwy Mazurskiej Jesieni.Wzięła do niego Karolinkę bo niby najlepiej deklamuje z całej grupy!Wzięło sporo dzieci udział nie tylko z jej przedszkola,ale również z pobliskich wiosek pierwszoklasiści.Karolinka zdobyła I miejsce,choć nie to było najważniejsze,bo było kilka tych pierwszych miejsc,ale…mówiła naprawdę ślicznie ten wiersz.Za kilka dni dzwoni do mnie znów pani z przedszkola,że w naszym Miejsko Gminnym Ośrodku Kultury jest konkurs Strofy o Ojczyźnie i czy by Karolcia nie wzięła udziału?Pytam Karolkę,chce więc sie zgadzam i kolejne wzruszenia,widowni dużo,prawdziwa scena i słowa Karolinki:mamo zawsze marzyłam,żeby wystąpić na tej scenie…Najmłodsza grupa to były sześciolatki i wszystkie zostały docenione I miejscem,ale…na następny dzień telefon od pani z Ośrodka Kultury z pytaniem czy Karolinka by nie użyczyła by głosu do filmu o naszej miejscowości…Pytam Karolinkę-zgadza się wiec oddzwaniam i mówię:ok.:)
W tym roku nasze miasteczko obchodzi 290 lat nadania praw miejskich i z tej okazji jest dużo różnych imprez,a na Święto Niepodległości przygotowano m.in. ten film.
Na kolejny dzień Karolka umie swoją kwestię i idzie na nagranie,takie prawdziwe ze słuchawkami na uszach i mikrofonem :) Karolka chodzi też do Ośrodka Kultury na zajęcia plastyczna i między czasie bierze ją pani na to nagranie więc nie było mnie przy tym,a szkoda…
Potem oczywiscie probuję na tyle ile to możliwe wydobyć z Karolci wszystkie informacje,a ona mi mówi,ze tak gdzie nagrywali to kiedyś grzejnik wybuchł i teraz tam taką pianką jest zaklejone…:) mówię do niej:
-żałuję,że nie widziałam Ciebie podczas nagrania.
-a ja żałuję,ze nie widziałam wybuchu tego grzejnika-odpowiada Karolka!!! :)
Film był wczoraj emitowany w naszym gimnazjum no i mamy fajną pamiątkę,a codo cudów…
to gdy patrzę na moją sześciolatkę odnoszącą takie sukcesy to przypominam sobie jakie były święta Bożego Narodzenia w 2006r…gdy walczyła o swoje życie jako kilogramowa Kruszynka…wtedy patrzyłam na aparaty które pomagały jej oddychać i nawet w najśmielszym marzeniach nie przeszło by mi przez myśl,że kiedyś będę patrzyła na nią recytującą na scenie…wtedy chciałam by była,by żyła…i mam swój cud,najcudowniejszy cud świata.

początek

Patrzyłam chwilę w ekran i zastanawiałam się od czego zacząć i właśnie taka myśl mi zaświtała żeby najlepiej od początku :)

Jestem mamą dwóch cudów,dwóch dziewczynek na które bardzo czekałam,które są moim całym światem.Karolinka w grudniu skończy 6 lat,a Agatka jutro kończy 19 miesięcy.

Moja droga do macierzyństwa nie była łatwa,choć dziś już patrzę na to z innej perspektywy,dziś wiem,że nic nie dzieje się bez przyczyny w naszym życiu.Doświadczenia sprawiają,że albo padniemy i poddamy się,albo zaciśniemy zęby i będziemy walczyć ,walczyć o swoje…

Moim pierwszym blogowym domem był bocian.Tam wylałam morze łez zanim dotarłam do momentu w którym jestem teraz i zawsze będzie miał on wyjątkowe miejsce w moim życiu,bo tam też spotkałam wyjątkowych ludzi z którymi jestem do dziś.

Teraz już inne troski są na co dzień,inne zmartwienia inne radości i dzięki Bogu,że tak jest!

Ten blog chcę dedykować oczywiście moim córeczkom by nasze chwile i te piękne i te trudne nie ulatywały tak między palcami.By kiedyś gdy będą dorosłe mogły poczytać jak to było :)

Poza tym…mojej mamy już nie ma przy mnie,nie zdążyła też poznać moim dwóch cudów,a chyba z dniem narodzin pierwszej córeczki najbardziej odczułam jej brak,tysiące pytań bez odpowiedzi zostało…i dlatego gdyby kiedyś i mnie zabrakło…wtedy zostanie to co tu napisane,właśnie dla nich.

To chyba tyle na początek :) Jutro postaram się napisać co aktualnie u nas.Będą też pewnie w tym blogu wspomnienia,bo ja już jestem taka sentymentalna…na tyle ile moja pamięć jeszcze nie zawiedzie ;)

Miłej lektury kiedyś tam moje dwa cuda!Pamiętajcie,że jesteście takie o jakich zawsze marzyłam!!!!