Czerwiec 2017
P W Ś C P S N
« lis    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

http://agatkaboj.blogspot.com/

Moi goście

  • Wszystkich wizyt: 7151
  • Dzisiaj wizyt: 14
  • Wszystkich komentarzy: 241

Piatek 23 czerwiec

Jest piątek 23 czerwiec. Rano dziś lało,rozdanie świadectw odbyło się w klasach. Karolinka skończyła 4 klasę. Z wyróżnieniem,czerwonym paskiem,stypendium,wzorową frekwencją. Ciągle mnie pyta czy jestem z niej dumna. A ja nie umiem w słowa ubrac jak bardzo…to jej praca,ciężka praca. Jest niesamowicie inteligentną dziewczynką,która najwiecej uczy się od świata,który ją otacza niż z książek.

Agatka. Wczoraj miala oficjalne zakończenie roku w przedszkolu. Dyplom dla wzorowego przedszkolaka i tyle pochwał…pyta czy z niej tez moge się dumić? Tak moge się dumić w nieskończoność Skarbie.

Dziś gdy byłam w sklepie zadzwoniła do mnie z płaczem,ze ta krostka na buzi po ugryzieniu jest taka widoczna a ona jej nie chce!!! Tak…wygląd dla Agatki ma ogromne znaczenie zanim wyjdzie z domu 5 razy przed lustrem się powygina.

Teraz dziewczynki są w sali zabaw z tatą,z okazji wakacji,z okazji dnia taty i bez okazji.

Siedzę na ławce na naszym podwórku. Rzadko się zdarza taka sytuacja. Siedzę i mam wrażenie,że wszystko to co się dzieje jest poza mną,czuję się jakbym obserwowała to wszystko,ale nie uczestniczyła w tym wszystkim.

Zastanawiam się jaki będzie ten nastepny piątek gdy będę juz chyba wszystko wiedziała.

Boję się planować coś dalej niż ten tydzień.

Jednocześnie nie chcę latwo oddać swojego życia…

przed diagnozą

Długo mnie nie było…dużo się zdarzyło,zbyt dużo by na raz to opisać.

Ostatnio jednak nie jest mi łatwo ogarnać myśli,dlatego postanowiłam wrócic do pisania,może lepiej tu z siebie wyrzucać niż na mężu…

Gdy postanowiłam pisać ten blog to z myślą,że będzie on kiedyś dla moich dziewczynek by wiedziły jak to było gdy były małe gdyby mnie zabrakło. Gdyby zdarzyło się tak,że odejdę wcześniej jak moja mama i nie zdążę poznac moich wnucząt a wtedy córki mają 100 pytań do mamy…gdybym odeszła zanim spytają czy miały ospę,kiedy wyszedł im pierwszy ząbek,kiedy się pierwszybraz zakochały…

Moja mama żyła 58 lat i czasem z tyłu głowy taki przelicznik się włączał ile jeszcze ewentualnie mi zostało. Głupie wiem,ale gdy straci sie bliską osobę to nic później nie jest już takie samo.

Dziś mam 37 lat. 19 lutego pożegnałam mojego tatę. Rak! Wcale nie nowość. Zaatakowane jelioa,wątroba nie dały szans. Odszedł przy nas,w domu. Dziewczynki straciły dziadka. 78 lat to dużo czy mało…?

A 37? To nie 58 ani nie 78….

Kwiecień,idę do dentysty,robi mi panoramiczne zdjęcie,mówi gdzie są ubytki.

Leczenie kanołowo piątki i okazuje się,ze kanał krzywy i kieruje mi do innego dentysty,ktory ma mi to zrobić pod mikroskopem. Niewracam juz do tamtej dentystki,proszę by ten dokończył mi całe leczenie.

Czerwiec leczenie kanałowo dolnej szóstki po prawej stronie,dentysta robi zdjecie zeba i nie podoba mu się zmiana przy kanałaxh,pyta czy miałam kiedykolwiek panoramiczne zdjęcie szczęki. Mówię,że tak w kwietniu i biegnę po to zdjęcie. Pokazuję,pyta czy ktoś wcześniej widział to prześwietlenie,mówię,że tak,ale nic nie mówiono. Fakt pokazując mi sama widzę,że jest jakaś zmiana,mówi,że trzeba jak najszybciej dodo chirurga szczękowego. Dzwoni do tamtej dentystki u ktorej robiłam zdjęcie,pyta kiedy przyjeżdża do nich chirurg. Mówi,że w sobotę (jest czwartek) każe przynieść zdjęcie i zadzwonić w poniedziałek.

12 czerwiec- dzwonię,pielęgniarka mówi mi tylko,że ta zmiana nie podoba sie pani chirurg i mam zgłosić się do szpitala miejskiego w Olsztynie. Myślę sobie:ale się dowiedziałam…znajduję dobrego chirurga szczękowego w miejscowości obok,umawiam się na następny dzień. Muszę tylko odebrać zdjęcie. Szef podrzuca mnie pod gabinet dentystki. Ona wydaje mi moje zdjęcie w kopercie z przyklejoną kartką: rozpoznanie : szkliwiak lub torbiel proszę zgłosić się do szpitala miejskiego w Olsztynie. Dentystka coś pobąkuje o zajętej kości,ale wychodzę stamtąd szybko…w pracy wpisuję:szkliwiak…google szybko znajduje…odpowiedź:nowotwór…

WszystWszystko mi się usuwa…ryczę,szef wiezie mnie jeszcze tego samego dnia do tej chirurg do której umówiłam się na drugi dzień. Kobieta anioł,każe się nie przejmować bo jeszcze nic nie zdiagnozowane,umawia mnie na drugi dzień do swojego kolegi chirurga w Olsztynie,mówi,ze trzeba porobić badania,żebym była spokojna,ale to był,chyba ostatni dzień kiedy ja czułam spokój. W domu muszę uważać by nie ryczeć przy dziewczynkach. Dlaczego,po co,za co?????

13 czerwiec

Olsztyn. Miły,spokojny,konkretny chirurg. Oglądając zdjęcie pierwszym pytaniem było ile mam lat. Potem patrzył,przyglądał się,nic nie mówił. Potrzeba zrobić dlasze badania,możliwe jest wszystko i torbiel choć była by bardzo duża i szkliwiak i jeszcze coś innego pochodzenia…mówię mu o rodzicach,którzy odeszli z powodu nowotworu…mówię jak bardzo się boję… Umawia mnie na pilną wizytę w poradni w szpitalu uniwersyteckim w Olsztynie na 19 czerwca.

15 czerwiec

Procesja,Boże Ciało,idziemy a ja się zastanawiam czy za rok też to będę…

16 czerwca

Odkąd są jakieś przypuszczenia mam wrażenie,ze każda chwila może być ostatnią,czasem mnie to dusi…w piatek tez pierwszy raz płaczemy z M.razem…

18 czerwca

Jadę na mszę,zaprasza mnie koleżanka,potem ma być modlitwa uwielbienia i uzdrowienia.

Idę do spowiedzi,fantastyczny ksiądz,wygaduję się mu na całego. Potem msza i modlitwy,ryczę,praiwe cały czas ryczę.

19 czerwiec

4 miesiące po śmierci taty… Przyjmuje mnie młoda lekarka,widząc zdjęcie woła doktora. Wita mnie miłym uśmiechem,wiem,ze musimy pobrać wycinek,ale chce najpierw tomograf… Idę,staram się myśleć o niczym,staram się….siadam potem na fotel,znieczulenie i okropnempobieranie wycinka… :( okropne bo niby nic nie czuję a słyszę jak przecinania jest kość w mojej szczęce i to dłubanie…zamykam oczy,nie chcę patrzeć na narzędzia. Udaje się pobrać wycinek. Szycie. I już po…

Wracamy do domu,słabo mi,mam gorączkę,ląduję w łóżku,nie mam sił,co chwila zasypiam.

20 czerwiec

Bez zmian,gorączka i wielkie osłabienie,ból mięśni,nie moge mówić,buzia spuchnięta,boli przy każdym poruszeniu się.

21 czerwiec

Poprawa,już nie mam gorączki,mam siłę wstać,powoli pomagam dla M.zrobić obiad,bawię się z dziewczynkami,sukces!!!tylko opuchlizna i lekki ból przypoina wszystko…

Mamo ja będę z Tobą zawsze mieszkała- mówi Agatka przy kolacji. Huśtawka emocji uruchomiona,wróciła świadomość,że nie wiem co dalej będzie. Zaczynają się wakacje,moje dzieci się cieszą,a ja…ja nie umiem nawet pomyśleć co będzie za tydzień…

Wiem,że muszę być dla nich silna,wiem,że nowotwory też są do leczenia…wiem,ze nie chcę się łatwo poddać,tylko nie wiem na ile mi starczy sił.

Dziś nakrzyczeliśmy na siebie z M.a potem znów ryczeliśmy. 37 lat to nie za szybko….

gdy każdy gram był na wagę złota…

Wspomnienia z Bociana, 01.01.2007….

„Dziś sporo czasu spędziłam z nasza córeczką, trzymałam ją za rączkę, bo była dzis bardzo smutna Pekają jej maleńkie żyłki od tych kroplówek, wkłuwaja się jej gdzie moga, a ona jest taka bezbronna Wiem, że to dla jej dobra,wiem że oni jej nie skrzywdzą, a jednocześnie serce mi pęka gdy patzrę na Maleńką Kruszynkę.Staram się do niej dużo mówić, dużo jej tłumaczę, mam nadzieję, że ona czuje że jestem przy niej.
W dodatku jeszcze ma biedny strasznie podrażniony nosek od rureczek tej maszyny która pomaga jej oddychać
Cieszę się jednak każdą chwilką z moją Małą Córeczką.Od dziś zostałam sama w Olsztynie,bo mąż musiał wracać do pracy.Staram mieć w sobie dużo siły i dużo wiary,ale czasem łapią mnie niezłe doły.Tak wiele bym dala żeby to mnie wkuwali te wszystkie kroplówki te wszystkie rurki, żeby tylko Malutka nie musiała cierpieć.
Mam nadzieję, że to zostanie wynagrodzone, że Malutka wyzdrowieje, że będziemy mogli zabrać ją do domu i przytulać do swoich serc.
Mam też dobrą wiadomość.Malutka przybrała na wadze 40 dag”.

Tak to było… a za miesiąc Pomarańczka skończy już 9 lat… Jutro jednak jej szczególne święto. Fioletowe :) Dzień Wcześniaka!!!!!! Dobrze, że jesteś z nami Kochanie!!! Kochamy Cię bardzo!!!!

październikowo tęknimy

Nareszcie trochę na urlopie!!! :) oczywiście chorobsko już się trochę przyplątało. Karolinka oskrzela miała zaatakowane, ale leki do inhalatora pomogły szybko i już dziś jest ok.

Pogoda też nie rozpieszcza zimno, brrr, choć podobno weekend ma być ładny. Ale i tak najfajniejsze jest to, że mogę być z dziewczynkami.

Gdy jestem teraz w domu to mam takie poczucie, że nie realizuję się w życiu tak jak bym chciała, a chciałabym być więcej z nimi… Przez to, że miejsce mojej pracy, którą lubię wywalili o 60 km dalej, jest mnie tak mało w domu… :( i czasem gdyby nie to, że przecież trzeba z czegoś żyć a szans w pobliżu nijak o inną pracę… to bym walnęła wszystko i była, po prostu dla nich cały czas…

A one kochane moje. Choć nie będę wychwalać za dużo o nie ;) Karolinka czasem potrafi sobie już parę spraw olewać w tym jakieś swoje obowiązki, czy szkolne, czy przy swoim zwierzaku, oj tak czasem mama musi naprzypominać się trochę ;) Agatka za to ciągle walczy by być gdzieś pierwsza, być lepsza choć o pół kroku… ale jak ją przyhamuję… a ona czasem nawet trochę popłacze to potem przemyśla sprawę i oddaje nam cały świat! :) Mimo tego wszystkiego co jest różowe a co nie w macierzyństwie kocham być mamą i koniec kropka! ;)

Ostatnio mój niejadek podczas swojego jak zwykle dłuuugiego posiłku wyznał mi tak:

- mamo, wiesz Ty jesteś najładniejsza z nas!!!- mówi Agatka

- ja? nie no co Ty! To wy jesteście moje najładniejsze córeczki!!!- odpowiadam

- nie mamo Ty!

- nie Kochanie Wy, jesteście młodziutkie, śliczne, sprytne!

- mamo mówię Ci, że Ty!!!!

- a dlaczego?

- bo jesteś dorosła! A dorośli mają fajniejsze ciuchy i możesz nosić kolczyki… :) :) :)

 

Czekamy teraz nam M. Jeszcze 9 dni. Agatka też ostatnio powiedziała wieczorem:- szkoda, że nie ma taty…

- a dlaczego- spytałam

- bo wiesz ja go lubię przecież tak samo jak Ciebie.

najważniejsze to to by sobota była wolna i mieć telefon do strażaka ;)

Czy ja już kiedyś wspominałam,że czas za szybko pędzi…? ;) Na pewno!!! Tyle się dzieje i wiecznie go brak…

Czasem jednak mam wrażenie, że im bardziej napięty grafik tym więcej się sprężymy i zrobimy ;) Teraz ja się sprężam, bo zostałam sama. Jesień… M. znów wyjechał na miesiąc więc sama ogarniam dom, dzieciaki, a niełatwe to gdy wyjeżdża się do pracy o 5:50 a wraca o 16:30… tak babcia pomaga, trochę trzeba zacisnąć zęby, ale zaprowadzi i odbierze z przedszkola, chwilę przypilnuję, nie muszę się martwić choć wiem,że czas spędzony z nią to dla dziewczyn głównie telewizor… no ale to tylko 2 tygodnie, potem mam 2 tygodnie urlopu więc mam nadzieję będzie lżej.

W dodatku z tym czasem i pracą ostatnio wyszła śmieszna sytuacja. Któregoś dnia zadzwoniłam do Karolinki po szkole spytać jak było, a miała w tym dniu również religię. Spytałam czy pani może nie powiedziała im już terminu komunii na to Karolinka, cytuję: tak podała, 7 maja i wiesz sprawdzałam to jest sobota i będziesz miała wolne więc będziesz mogła przyjść! No tak… jak dobrze, że moje dziecko zadbało o to by jej komunia była w sobotę i by była mama…

M. pojechał w sobotę i tak to dzielnie we trzy sobie radzimy. Karolinka szkołę ogarnia super, zalicza też dzielnie pytania na komunię. Podoba mi się,że katechetka nie wymaga od nich uczenia się ścisłych regułek, tylko jak sama mówi: to jest w ich głowach. Mają poczytać i wiedzieć i mogą odpowiadać swoimi słowami, choć wiele dla dziecięcych główek jest niezrozumiałych rzeczy. No ale tak już jest, że nawet dorośli wierzą choć nie widzieli…

W sobotę był też kolega u Agatki :) Pierwsze odwiedziny. Koleżanki na razie jeszcze żadnej nie zaprosiła ;) Kubuś jest bardzo spokojnym dzieckiem przez pierwsze pół godziny prawie się do siebie nie odzywali, a potem zaczęli opowiadać o swoich „dalekich” wyjazdach kto gdzie był, Agatka pokazała Kubusiowi cały dom no i się rozkręcili ;)

W ogóle z opowiadań Agatki było tak, że rozmawiała z Kubą w przedszkolu i on miał ochotę do nas przyjść, poza tym Kuba chce zostać kiedyś strażakiem, ma kolekcję aut strażackich i powiedział,że jak kiedyś będzie się paliło to Agatka może do niego zadzwonić i on przyjedzie ;)

Wczoraj też pojechałam z dziewczynkami do galerii. Przymierzałam bluzkę w czerwono czarną kratkę i pytam Karolinki: i jak wyglądam? Na co Karolinka: dobrze mamo, tylko trochę jak prezent bożonarodzeniowy…. :) Bo kratka rzeczywiście fakturę kojarzoną z Bożym Narodzeniem ;)

Rosną więc dziewczyny moje kochane. Nie nudzę się z nimi o nie i jestem nawet bardzo dumna  szczególnie z Karolinki jak bardzo jest samodzielna. Dziś nawet wytarła mi kurze gdy byłam w pracy…

Kocham!!!!!!!!!!!

wakacyjne wspomnienia

Karolinka jako pierwsze zadanie domowe miała wykonać rysunek :”wspomnienie z wakacji”. Oto jej dzieło :)

IMG_2513

Wiem,że jako mama sama się zachwycam najbardziej, ale bardzo bardzo podoba mi się to wspomnienie.

W sumie to co przedstawia obrazek było na zakończenie wakacji, a dokładnie był to spływ Krutynią kajakami. Kiedyś z M. pływaliśmy tam, a odkąd mamy dziewczyny nie wybraliśmy się ani razu do tego czasu i było super :) Dziewczyny też załapały bakcyla, Agatka płynęła ze mną, Karolinka z tatą, urok tej rzeki jest naprawdę przecudny.

Trzeba przyznać, że wakacje były naprawdę udane i sporo udało się po podróżować. Jak zwykle nasze okoliczne Mazury, termy i piękną górą w Gołdapi, Olsztyn (po raz któryś, moje miasto ze studiów :) ), Mikołajki, Ruciane-Nida no i największa wyprawa do mojej siostry, która mieszka w Niemczech w Schwarzwaldzie.

Tam też ostatnio byliśmy przed tym jak na świecie pojawiły się nasze dziewczynki i teraz udało się już wybrać w tą nie krótką podróż bo nie dość, że przez całą Polskę to i całe Niemcy. Podróż odbyliśmy pociągiem co dla dziewczyn było kolejną atrakcją :) Były mega grzeczne i podróż z nimi była super! Ciocia nie pozwoliła nam się też nudzić przez ten tydzień, połaziliśmy po górach, okolicznych miasteczkach, nawet o Francję zahaczyliśmy czym Karolka była zachwycona, że za jednym wyjazdem była w dwóch państwach! ;)

Jednak to właśnie kajaki i nasze Mazury postanowiła Karolinka odzwierciedlić na swoim rysunku :) Dla mnie najważniejsze, że mogliśmy być razem.

A teraz nowy rytm się zaczął. Agatka podreptała z Krasnali do Kropelek, Karolinka do trzeciej klasy. Witaj nowe, nieznane!!!

16.08.2015

40 dag mąki, 4 łyżki kwaśnej śmietany, 6 żłótek, 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenie. Pod palcami wszystko się rozmywa by po chwili nabrać kształtu, gładkiej formy do wałkowania, wycinania… Z pokoju słyszę jak dobiega głośny śpiew Agatki, z drugiego za zamkniętymi drzwiami słychać przytłumiony śpiew Karolinki. Bawią się w konkurs piosenki i wymyślają sobie słowa. M. siedzi obok gada co mu ślina na język przyniesie. W pokoju obok kuchni gra telewizor, jak zwykle polityka, jak dobrze, że jest jak zwykle. Przeszedł operacje wycięcia nerki, spisał się dzielnie jak na swój wiek. Na razie jest wszystko w porządku. Niech będzie w porządku.

Wycięte kształty z ciasta składam w nauczoną formę. Dobrze mi z tymi wszystkimi dźwiękami mojego domu. Faworki smażą się szybko. Za oknem słońce, dużo słońca, a ja się cieszę z tego co mam i mam nadzieję, że wróci też wena do pisania.

czas nam dany, czas nam zabrany

Ma już 77 lat. Nie najłatwiejszy charakter. Nie najłatwiejsze też bywają nasze relacje. Wspólne z nim mieszkanie jest trudne. Wiem jednak, że to on zabierał mnie na niedzielne spacery gdy byłam mała dziewczynką, to on nie wymagał być perfekcyjną uczennicą, to on nauczył mnie jeździć bez nerwów na rowerze…

Poczuł się źle, szpital, badania,wyniki… wstępna diagnoza: nowotwór nerki…

Nie myślałam, że polecą łzy, a jednak… jakbym dostała czymś w łeb. Jutro kolejne konsultacje, on się trzyma, ja chyba mniej. Znowu czas…

czas pędzi i pędzi i pędzi

Długi czerwcowy i nareszcie ciepły weekend!!!A w naszym domu oddział okulistyczny… Najpierw Agusia przyszła we wtorek z zaczerwienionym oczkiem a w środę rano tak miała zlepione dwa oczka że nie mogła otworzyć a dziś rano ja obudziłam się ze spuchniętym i zaropiałym okiem. Agusia ma bakteryjne zapalenie spojówki, w sumie już jest całkiem nieźle bo dostała antybiotyk w kropelkach i prosiłam żeby dziewczynki na siebie uważały,żeby myły rączki to masz matka mądra wsadziła sobie łapę i teraz ma…

Piszę dziś by się pochwalić moimi córkami i trochę o tym jak zmienia się Karolinka…

Pochwalę się tym,że Agatka usiadła na duży rower z czterema kółkami po Karolince i od razu złapała o co chodzi i w pedałowaniu i w trzymaniu równowagi kierownicą!!!Po prostu śmiga jak szalona!!! I śmieje się przy tym i codziennie musi choć troszkę pojeździć bo uwielbia. Jest to dla mnie fajne,bo z kolei Karolinka pozytywnych myśli co do roweru nie przejawia. Zarówno jak wsiadła na czterokołowy rower to magią było dla niej,że trzeba kręcić i trzymać równowagę jak również to, że na dwóch kółkach nie nauczyła się też jeszcze jeździć. Czasem mam wyrzuty sumienia,że jej jeszcze nie nauczyłam, ale skoro ona nie chce, skoro się boi to myślę,że przyjdzie jeszcze jej czas. z tego co pamiętam i z tego co tata mi mówił, to ja też późno się nauczyłam jeździć ;)

Drugim pochwaleniem jest to, że moja starsza córka Karolinka wygrała ostatnio turniej wiedzy o muzyce klasy I-III. Raz w miesiącu przyjeżdża do nich filharmonia z Olsztyna i prócz występu były różne konkursy dla dzieci,Karolinka wzięła udział w jednym z nich i wygrała kubek. Potem w maju był półfinał dla wszystkich którzy wygrali te kubki i wyłoniono trzech laureatów do finału, no i Karolinka nie przygotowując się za wiele wygrała i była prze szczęśliwa!!! My też!!! :)

No właśnie Karolinka… dopiero w grudniu skończy 9 lat, ale widzę jak już zmienia się jej figura i zachowanie. Chyba zaczyna powoli wchodzić w wiek buntowania się, bo nie raz już tupnie nogą gdy się jej coś każe lub gdy poproszę wzdycha ciężko jakby to było coś wielkiego. Szybciej się denerwuje. Często też tak jakby nie słyszała, że do niej coś się mówi…  nie chciałabym popełnić błędu i nie zrobić czegoś głupiego gdy nadchodzi ten czas. Wiem, że pewnie każda mama o tym marzy, ale mam nadzieję, że to przetrwamy, że nie stracimy siebie, że nasze zaufanie nie rozpadnie się.

Tak szybko rośniecie moje dzieci…

moje serce w dniu mamy

Budzik zadzwonił dziś znaczniej później niż gdy wstaję codziennie do pracy, jednak deszcz za oknem nie pomagał wstać. Przekręciłam się jeszcze na drugi bok, dziś dzień mamy, mam wolne, ale zaraz muszę ubrać moje gwiazdy i wyprawić do przedszkola i szkoły. Potem przedstawienia, wzruszenia, emocje.

To pierwszy dzień mamy Agatki w przedszkolu. Ubrałam jej taką samą sukieneczkę jak Karolince w dniu jej pierwszego występu na dzień mamy :) ale i tak mi jej nie przypominała, obie są takimi indywidualistkami, że widać to gołym okiem ;) Oczywiście poprzedniego wieczoru Agatka przymierzyła chyba z 10 albo i więcej sukienek zanim zgodziła się na tą którą proponowała mama… ;)

Po śniadanku dostałam konwalie, laurki, i kubek super mamy, bo mi się ostatnio zbił.

Pierwsze było przedstawienie Agatki i rozczulające Maluszki :) Piosenki, wierszyki, tańce.

Po wszystkim wykorzystałam dzień wolny i pojechałyśmy z Agatką na bilans czterolatka. Moja młodsza Córcia waży 19kg i mierzy 103,5 cm. W siatkach centylowych mieści się idealnie :) Reszta też super! Cóż lepszego dla mamy?!

Karolinki występ był już po południu. Pierwszy taki mój dzień gdy miałam dwa przedstawienia :) U Karolinki nie wiem czemu ale bardziej się wzruszyłam, piosenki były bardzo ujmujące, dzieciaczki już takie duże, świadomie recytowały piękne wierszyki.

Jestem mamą. Czasem wydaje mi się,że już dość długo ;) Ale w sercu ciągle, nieustannie, choć mijają lata mieszka Karolinka, Agatka i małe trzy Aniołki.